Reklama

Pełnego stadionu w Gdańsku nie będzie z absurdalnego powodu

Krzysztof Stanowski

Autor:Krzysztof Stanowski

27 kwietnia 2019, 15:27 • 2 min czytania 0 komentarzy

Zdarzają się sytuacje, które wykraczają nawet poza przyjętą w Polsce skalę absurdu. A to wymaga nie lada wysiłku.

Pełnego stadionu w Gdańsku nie będzie z absurdalnego powodu

Opowiedzmy tę historię najprostszymi słowami.

Lechia Gdańsk ma piękny stadion.
Lechia Gdańsk rozgrywa świetny sezon.
Lechia Gdańsk czeka na mecz o mistrzostwo kraju.

Czy stadion będzie pełny? Nie, nie będzie.
Czy stadion mógłby być pełny? Możliwe, że mógłby.

Co więc się stało? Jakby wam to wytłumaczyć… Gdański klub sam zlimitował sobie pojemność obiektu do 25 000 miejsc, wychodząc z założenia, że więcej osób to już na pewno nie przyjdzie. Mamy więc cudowny, nowoczesny stadion (pojemność: 43 000), który na najważniejszy mecz w sezonie będzie w sporej części zamknięty, ponieważ ktoś uznał, że nie ma sensu go w całości otwierać.

Reklama

Za pośrednictwem konta na Twitterze klub wytłumaczył swoją decyzję

Przypominamy, że 25 tys. miejsc na jutrzejszy mecz musieliśmy ostatecznie zgłosić tydzień temu, gdy prognozy były niskie. Jeszcze w czwartek rano było 9 tys. sprzedanych biletów, nagły wzrost zainteresowania nastąpił dopiero w ostatnich godzinach.

9 grudnia mecz 18. kolejki pomiędzy Lechią a Legią obejrzało z trybun 21 tysięcy osób. W grudniu, gdy było zimno, a stawka spotkania była dość mglista. Ale teraz, gdy wyszło słońce i piłkarze ewidentnie walczą o tytuł mistrzowski działacze nie spodziewali się znacząco lepszej frekwencji. Można powiedzieć, że kibice zaskoczyli ich jak zima drogowców. Działacze również nisko ocenili swoje własne kompetencje: jeśli nie są w stanie przyciągnąć więcej niż 25 000 widzów na taki mecz, to powinni zdać laptopy, przeprosić i rozejrzeć się za inną robotą.

Co to w ogóle za pomysł, by ograniczać sobie pojemność stadionu? Przenieśmy się na chwilę na największe europejskie areny. Wyobraźmy sobie, że FC Barcelona stwierdza, że na mecz z Bilbao to na pewno nie przyjdzie więcej niż 75 000 osób, więc ponad 20 000 „wyłącza”. A potem przychodzą ludzie do kas i odchodzą z niczym, natomiast w telewizji widać puste miejsca. Przecież to jest niewyobrażalnie głupie.

Jak my chcemy w Polsce walczyć o poprawę frekwencji, skoro zamiast ludzi na trybunach wolimy mieć puste krzesełka?

Założyciel Weszło, dziennikarz sportowy od 1997 roku.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...