post Avatar

Opublikowane 14.02.2019 15:55 przez

Kacper Bartosiak

Tego scenariusza nie spodziewał się nikt. Anthony Joshua (22-0, 21 KO) w połowie 2018 roku ogłosił, że 13 kwietnia 2019 stoczy na Wembley rekordowy pojedynek w obliczu 100 tysięcy widzów. Musiał jednak zmienić plany, bo mimo sporego zapasu czasu… nie zdołał znaleźć odpowiedniego rywala. Zamiast tego Brytyjczyk po raz pierwszy opuści ojczyznę i 1 czerwca zadebiutuje w USA, gdzie w słynnej hali Madison Square Garden jego przeciwnikiem będzie doskonale znany polskim kibicom Jarrell Miller (23-0-1, 21 KO).

Joshua to pod każdym względem złote dziecko brytyjskiego boksu. Po raz pierwszy pokazał się szerszej publiczności podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku. Sięgnął wtedy po złoty medal w najwyższej kategorii wagowej, ale nie brakowało opinii, że w kilku momentach gospodarzowi pomagały ściany. I faktycznie trzeba przyznać jedno – nikt nie miał wtedy takiego szczęścia do rozstrzygania na swoją korzyść wyrównanych walk, choć faworyt gospodarzy trafił na wyjątkowo trudną drabinkę. Złoto zgarnął dopiero po dodatkowym przeliczeniu tzw. „małych punktów”, a równie dużo szczęścia miał już w pierwszym turniejowym pojedynku z Erislandym Savonem.

Okoliczności nie miały jednak znaczenia – liczył się efekt końcowy. Uśmiechnięty Joshua wyglądał w telewizji jak młody Adonis i za sprawą olimpijskiego sukcesu jeszcze przed rozpoczęciem zawodowej kariery usłyszała o nim prawie cała Wielka Brytania. Zanim wykonał kolejny krok, długo rozmyślał. Jego karierę w gronie profesjonalistów chcieli prowadzić wszyscy – zgłaszał się nawet sam Lennox Lewis. Były też poważne oferty z zagranicy, ale młody zawodnik po namyśle ostatecznie zaufał charyzmatycznemu Eddiemu Hearnowi i jego firmie Matchroom.

Dziś to być może najbardziej obrotny promotor na świecie, ale na początku 2013 roku nie był nawet bezsprzecznym numerem jeden w Wielkiej Brytanii. Miał jednak konkretny plan, a jego wizja ujęła Joshuę, choć na stole były lepsze oferty pod względem finansowym. Budowanie pozycji „Złotego Chłopca” na zawodowstwie odbywało się krok po kroku, ale w pewnym momencie plan musiał zostać podarty i wyrzucony za okno. Młokos po prostu wszystkich nokautował – i to zazwyczaj w dosyć ekspresowym tempie.

W kwietniu 2016 roku doszło do sytuacji rzadko spotykanej w zawodowym boksie. Zazwyczaj to pretendent wyzywa do walki mistrza, a w tym przypadku było dokładnie odwrotnie. Wyczuwając potencjał finansowy walki z Joshuą, gotowość do walki z nim zgłosił Charles Martin (23-0). Brytyjczyk w obliczu niecodziennego wyzwania nie zastanawiał się nawet chwili. „Jedziemy!” – napisał w SMS-ie swojemu promotorowi i szesnastej zawodowej walce – zaledwie 2,5 roku po dołączeniu do grona profesjonalistów – wyszedł bić się o pas mistrza świata federacji IBF. Pojedynek zakończył już w drugiej rundzie, ale choć AJ zdobył upragniony tytuł, to wciąż nie brakowało ekspertów, którym w dalszym ciągu wydawał się pod wieloma względami „zielony”.

Mistrzowskie pasy – zbierz je wszystkie…

Trzy lata później Joshua jest numerem jeden kategorii ciężkiej i naprawdę uczciwie zapracował na ten status. Po drodze dwukrotnie unifikował tytuły i zebrał już trzy (IBF, WBA, WBO) z czterech najważniejszych pasów. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko zielonego trofeum organizacji WBC, które od stycznia 2015 roku znajduje się w posiadaniu Deontaya Wildera (40-0-1, 39 KO). To właśnie walka z Amerykaninem jest od wielu miesięcy marzeniem wszystkich fanów wagi ciężkiej, ale na drodze wciąż pojawiają się jakieś przeszkody.

Ostatnia z nich mierzy 205 cm i jest wyjątkowo pyskata. Tyson Fury (27-0-1, 19 KO) na początku 2016 roku na własne życzenie wypisał się z czołówki, a potem na własnych warunkach do niej wrócił. W grudniu 2018 roku po dwóch rozczarowujących walkach „na przetarcie” pojechał na teren Wildera i szkolił go przez większość rund. Dwa razy wylądował jednak na deskach i to wystarczyło patrzącym łaskawym okiem na gospodarza sędziom do tego, by orzec w tej walce kontrowersyjny remis. Obie strony przekonują teraz, że rewanż jest kwestią czasu – ma do niego dojść w połowie maja również w USA.

Amerykanin przekonuje, że to może być dopiero początek dłuższej rywalizacji, bo równie dobrze mogą stoczyć i cztery pojedynki. Na gorąco mówił jednak co innego, a zamiast rewanżu głośno rozważał możliwość walki z Joshuą. Im więcej czasu mijało, tym sytuacja robiła się dziwniejsza. W końcu do akcji wkroczyła federacja WBC, która w obliczu tak wyrównanego przebiegu pierwszej walki oficjalnie zarządziła rewanż Wildera z Furym.

Eddie Hearn twierdzi, że wielokrotnie wysyłał różne oferty do ludzi z obozu amerykańskiego mistrza, ale nigdy nie dostał informacji zwrotnej. Zdradził nawet, że jedna z ofert gwarantowała podział puli w stosunku 60/40 dla swojego klienta. Ze względu na liczbę pasów i pozycję marketingową obu zawodników to przynajmniej całkiem uczciwy punkt wyjścia do dalszych rozmów.

Dlaczego druga strona nie podniosła słuchawki? Trudno oprzeć się wrażeniu, że w ostatnich miesiącach do gry wkroczyło ego. Zaczęło się od tego, że Joshua w jednym z wywiadów przyznał, że choć chce walki z Wilderem w ojczyźnie, to jeśli pojawi się oferta gwarantująca mu 50 milionów dolarów, to chętnie stoczy taki pojedynek także w USA. Ten blef został sprawdzony… innym blefem. Zamiast promotorów do brytyjskiej strony odezwał się sam mistrz federacji WBC. Stwierdził, że 50 milionów czeka w Ameryce, a on chce uzyskać potwierdzenie od rywala na papierze, że do walki dojdzie. W skrócie – chciał, by Joshua podpisał umowę w ciemno i oddał mu kontrolę operacyjną nad całym przedsięwzięciem.

Hearn zażądał jakiegokolwiek wstępnego kontraktu, ale na tym temat się urwał. Nigdy nie odezwał się do niego w tej sprawie ktoś kompetentny, bo trudno za kogoś takiego uważać samego Wildera. Na tym etap „negocjacji” się zakończył, a zaczęło się pranie brudów w mediach. Amerykanie przekonywali, że Joshua oszukiwał, bo przecież chcieli mu zapłacić 50 milionów dolarów, a on nie podjął rozmów. Strona brytyjska z kolei ripostowała, że nie mogła się zgodzić w ciemno na projekt z tyloma znakami zapytania. Minęły miesiące, a temat wciąż jest wałkowany przez wszystkich, jednak postępu w negocjacjach jak nie było, tak nie ma.

Wielki głód „Wielkiego Dziecka”

Takie postawienie sprawy przez Brytyjczyków nie powinno jednak specjalnie dziwić. Joshua to marka – jest ambasadorem wielu firm, z którymi wiążą go lukratywne kontrakty. W ojczyźnie jest twarzą telewizji Sky Sports i nie może tak po prostu zgodzić się na warunki, których do końca nie zna. Wilder zamiast kontynuować negocjacje postanowił zagrać na wzmocnienie swojej pozycji i to właśnie dlatego w orbicie jego zainteresowań pojawił się Fury. Zdecydowana większość ekspertów i kibiców spodziewała się nokautu na Brytyjczyku, który po walce z depresją i zapuszczeniu się z wagą w rejony 160 kilogramów po prostu nie miał prawa być gotowy na mistrzowski poziom.

Remis w tej walce był tak naprawdę najgorszym możliwym rozwiązaniem dla wyjaśnienia zawiłej sytuacji na szczycie wagi ciężkiej. Zamiast dwóch stron równania naturalnie narzucających się do walki o tytuł niekwestionowanego mistrza świata, na placu boju wciąż jest tercet. Fury i Wilder dobrze czują się w swoim towarzystwie i w rewanżu zarobią jeszcze lepiej niż za pierwszym razem. Brytyjczyk przekonuje, że całą wypłatę za tamten pojedynek (9 milionów dolarów) oddał na cele charytatywne. Według medialnych doniesień w rewanżu będzie miał do podniesienia nawet dwa razy tyle.

Federacja WBC postanowiła zadbać o to, by lepszy z tej pary przypadkiem zbyt mocno nie pomyślał o ewentualnej unifikacji z Joshuą. We wtorek zarządzono, że numer jeden rankingu Dillian Whyte (25-1, 18 KO) i obowiązkowy pretendent Dominic Breazeale (20-1, 18 KO) zmierzą się w walce o tytuł… mistrza tymczasowego. Tak, w tym już skomplikowanym równaniu pojawia się kolejna zmienna – kompletnie niepotrzebna.

Co to oznacza w praktyce? Trudno powiedzieć, ale za sprawą tego bałaganu w najgorszej sytuacji znalazł się Joshua, który musiał zmienić swoje plany. Od kilku miesięcy wszyscy spodziewali się jego występu 13 kwietnia na Wembley. Tuż po wygranej z Aleksandrem Powietkinem (34-2, 24 KO) we wrześniu 2018 roku Brytyjczyk zapytał na Twitterze swoich fanów o to, z kim chcieliby go wtedy zobaczyć. Ponad 50% głosów otrzymał Wilder, ponad 40% Fury, z kolei wynik Whyte’a oscylował w okolicach 5%. Dziś już wiadomo, że Joshua nie zmierzy się z żadnym z nich.

Równie ciekawe i ważne rzeczy działy się bowiem nie tylko na ringu, ale również poza nim. Eddie Hearn od dawna planował sprawdzenie swojej największej gwiazdy na rynku amerykańskim, ale brakowało ku temu sposobności. Teraz pojawiła się nawet konieczność, bo platforma multimedialna DAZN – amerykański partner promotorskiej grupy Matchroom – desperacko potrzebuje wielkich nazwisk i znaczących walk.

Pod nieobecność Wildera i Fury’ego naturalnym kandydatem do walki z Joshuą w USA stał się dość niespodziewanie Jarrell Miller (23-0-1, 20 KO). Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności trudno na to zestawienie narzekać. „Big Baby” to jedyny w swoim rodzaju wybryk natury, który wnosi do ringu 140 kilogramów żywej wagi. Ten nadbagaż w niczym mu jednak nie przeszkadza. Boksuje z niesamowitą intensywnością, która może kojarzyć się ze stylem Adama Kownackiego (19-0, 15 KO). Nie jest to zresztą przypadek – obaj wychowali się w tych samych nowojorskich salach treningowych i do dziś pozostają przyjaciółmi.

O atutach Millera zdążyli się już przekonać Mariusz Wach (33-4, 17 KO) i Tomasz Adamek (53-6, 31 KO). Amerykanin uczciwie zapracował na mistrzowską szansę, a z Joshuą po raz pierwszy starł się latem 2018 roku. Obaj promowali startującą właśnie w USA platformę DAZN, a pyskaty Miller powiedział o kilka słów za dużo o mamie Brytyjczyka. „On nie jest żadnym mistrzem! Po prostu ma pasy i tyle. Woli siedzieć u siebie w domu, walczyć ze słabymi rywalami i popijać tego swojego proteinowego shake’a. AJ nie ma serca!” – śmiał się Miller i zapowiedział, że po zwycięstwie zaprosi na randkę matkę mistrza.

Promotorzy Brytyjczyka walkę w Madison Square Garden postrzegają przede wszystkim w kategoriach reklamowych i historycznych. W tym miejscu walczyli przecież Muhammad Ali, Mike Tyson, Rocky Marciano czy Lennox Lewis. Ten ostatni od wielu miesięcy publicznie zarzucał rodakowi, że nie robi wystarczająco dużo, by doprowadzić do walki z Wilderem. „Gdy jesteś mistrzem, to rozdajesz karty. Jeśli Anthony chciałby tej walki, to by ją już dawno dostał. Widocznie woli bronić tytułu w domu, ale to nie może trwać wiecznie” – przekonywał ostatni niekwestionowany mistrz wagi ciężkiej.

Miller nie może doczekać się pierwszej mistrzowskiej walki w karierze, którą na dodatek dostanie w rodzinnym Nowym Jorku. Faworytem będzie jednak oczywiście obrońca tytułu. Mimo wszystko opuszczając „strefę komfortu” brytyjski mistrz po raz pierwszy w trakcie zawodowej kariery wykonuje spory krok w nieznane. Raczej nikt nie miałby pretensji, gdyby w kwietniu zdecydował się walczyć na Wembley nawet z kimś słabszym. Joshua podejmuje ryzyko chociaż wcale nie musi tego robić, ale czy to właśnie nie takie zachowania cechują tych naprawdę wielkich mistrzów?

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 14.02.2019 15:55 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Hiszpania
15.08.2020

Recepta dla Barcelony? Granat do środka i budowa od nowa

Już kilka razy pisaliśmy, że Barcelona coraz bardziej się odbrązawia w oczach przeciwników, że sama siebie demitologizuje. Od dłuższego czasu gołym okiem było widać, że wszystko zmierza ku temu, by po odejściu Leo Messiego lub zakończeniu przez niego kariery Blaugrana stała się po prostu jedną z wielu europejskich drużyn. Drużyn bardzo dobrych, ale nie mających […]
15.08.2020
Weszło
14.08.2020

Lewandowski dziś nieco w cieniu, ale kropkę nad „i” postawił

Robert Lewandowski rozgrywał dziś jeden z najważniejszych meczów w swoim życiu. I nie chodzi tylko o to, że po – w założeniu – wyeliminowaniu Barcelony zmierzałby po wyśniony triumf w Lidze Mistrzów. Polak na oczach całego świata miał udowodnić, że wszedł już na najwyższy możliwy poziom w piłkarskiej hierarchii, czyli dorównał Leo Messiemu i Cristiano […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

8:2. BARCELONY EUROWPIERDOL WSZECH CZASÓW

Szybko stracona bramka ustawiła przebieg meczu i Barcelona przegrała z Bayernem 2:8, notując swój osobisty eurowpierdol wszech czasów. Barcelona, w tym kształcie, w tym zestawieniu, w tej formule – jak zwał tak zwał – jest skończona. Nie ma żadnej przyszłości. Chyba, że interesuje ją zjeżdżanie po równi pochyłej, z prędkością gwarantująca obtarcie tyłka do krwi. […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Bardzo udana próba generalna Legii. Tylko czy taka może się odbywać bez rywala?

Próbą generalną Legii przed tym sezonem miało być starcie z Cracovią, ale wiemy, co się stało – do drzwi zapukał koronawirus, chcielibyśmy, żeby sobie poszedł, ale on nie chce i uparcie przeszkadza. Pierwszym meczem Wojskowych okazała się więc rywalizacja z Bełchatowem i można było się zastanawiać, czy ten mecz – ze względu na klasę rywala […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Najładniejsza piłka w Polsce przyniesie wreszcie trofea?

Naprawdę nie chce nam się po raz wtóry stosować metafory z Adamem Miauczyńskim. To już nudne, to oklepane. Lech Poznań też jest już znudzony tym, że jest wiecznie drugi. Dlatego wyznaczył sobie nowy cel – chce grać najładniejszą piłkę w kraju. Czy ten cel przyniesie tytuł mistrzowski? Tego nie wiemy. Póki co w rozdaniu przed […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Ekstraklasa, czyli najbardziej łaskawy rynek pracy

Ekstraklasowy piłkarz to ma klawe życie. Nie bardzo musi go interesować wynik jego drużyny, bo on doskonale wie, że miejsc pracy na rynku jest tyle, że wystarczy dwa-trzy razy celnie kopnąć piłkę i ktoś się nabierze. Odbudujemy go! Ma potencjał! Jest względnie tani (czyli zarabia 20 tysięcy)! I tak to się kręci. Gdyby Dariusz „dwa […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tęskniliśmy za tym: Jerzy Brzęczek ogłosił zagraniczne powołania!

Sytuacja jest wciąż dość trudna. Coraz częstsze odwoływanie spotkań, te które się odbywają cały czas rozgrywane są z bardzo ograniczoną publicznością, do tego co i rusz komunikaty zespołów medycznych, które informują o zakażeniach koronawirusem wśród piłkarzy. Tym większa jest radość, gdy docierają do nas okruchy dawnej normalności. Jednym z takich okruchów jest zapowiadany powrót futbolu […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

„Góry” w Warszawie, czyli nowoczesny trening, który pomoże biegaczom i triathlonistom poprawić wyniki

Chcesz zbudować odpowiednią formę na maraton albo inny, chociażby triathlonowy start, wyjedź w góry. Jeśli potrenujesz kilka tygodni na właściwej wysokości, efekty muszą przyjść. Te dwa zdania to oczywiście nadal prawda, ale… nie do końca. Albowiem świat biegów i triathlonu, podobnie jak chociażby ten piłkarski, ewoluuje. Dlatego wypracowanie wysokiej dyspozycji nie jest już połączone wyłącznie […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tekst czytelnika. Luis Suarez – osąd bohatera

Kwiecień 2015 roku. Pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów – Barcelona mierzy się na Parc des Princes z Paris Saint-Germain. Oglądam to spotkanie, spędzając Wielkanoc u swojej ówczesnej dziewczyny w Meksyku. Acapulco, żar leje się z nieba, nie pomaga ani leniwie kręcący się pod sufitem baru wiatrak, ani zimna Corona. Pierwszy gwizdek wybrzmiewa o godzinie 13:45 […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Stanowisko: świetne wieści dla polskiej piłki

Prezes dowolnego klubu powinien wejść do szatni i powiedzieć do zawodników: Panowie, nie umiemy grać w piłkę, prawda? No nie umiemy. Ale umiemy siedzieć na dupie? To akurat umiemy. No to najważniejsze zadanie dla nas – siedzimy na dupie. Dziś „Stanowisko” o szansie dla polskich klubów, jaką niesie za sobą… koronawirus.  
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Jóźwiak zaskakuje: do Wisły trafia doświadczony ligowiec z Legią w CV

To już prawdopodobnie ostatni letni transfer Wisły Płock. Zapytacie – skąd niby to wiemy? Jak się tego domyśliliśmy? Przecieki z klubu czy po prostu kadra jest już kompletna? Nie, odpowiedź jest prostsza. Skoro Marek Jóźwiak ściąga do klubu Damiana Zbozienia, oznacza to, że doszedł właśnie do literki „Z” w swoim telefonie. Dalej jest już tylko […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Lidze Mistrzów (część II)?

Kilka dni temu zaproponowaliśmy wam zabawę, która polegała na wymienianiu podstawowych jedenastek drużyn, które sięgnęły po Ligę Mistrzów. Poszło wam to na tyle dobrze (średnia 65% poprawnych odpowiedzi), że uznaliśmy, iż należy podnieść poprzeczkę. W tym celu cofnęliśmy się o jeszcze dziesięć edycji. Czy potraficie wymienić składy ekip, które sięgały po wspomniane trofeum w latach […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Plaża, okręgówka, stół rehabilitacyjny. Gdzie są ci, którzy nie znoszą Stokowca?

Wśród byłych piłkarzy Lechii panowała ostatnio narracja, że Piotr Stokowiec to zło wcielone. Idealny kandydat na czarny charakter w Bondzie, postać, którą powinno się straszyć niegrzeczne dzieci, no i oczywiście rasista, jak ktoś jest zły w XXI wieku, to musi być rasistą, nie ma rady. Można się więc zastanawiać, dlaczego plam na charakterze tego okrutnika […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Czas zostać rycerzem wiosny. O fazie pucharowej Lewego w Lidze Mistrzów

Robert Lewandowski osiągnął w karierze klubowej wiele, bardzo wiele. Kolekcjonowanie trofeów w Niemczech z zastraszającą regularnością, wszystko okraszone tytułem w najlepszej lidze świata, Ekstraklasie, nie wspominając o wygraniu III ligi ze Zniczem Pruszków. Ale ta galaktyczna kariera domaga się dopełnienia w Europie jak przystało na jednego z najlepszych napastników w historii tych rozgrywek. Przeanalizujmy jak […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koronawirus w Śląsku. Jak kończy się kuszenie losu? Właśnie tak

Nikomu tego nie życzyliśmy. Mieliśmy wręcz nadzieję, że skończy się tylko na obciachu związanym z przyłapaniem. No ale niestety. Śląsk Wrocław dołączył do grona klubów, w których pojawił się pozytywny wynik testu na koronawirusa. Komunikat na ten temat został wydany wczoraj wieczorem, a w nim przeczytać możemy zdanie: „od kilku dni [piłkarz] jest także odizolowany […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Mladenović: Lechia wszystko mi wypłaciła. Miałem dobre relacje z prezesem i trenerem

– Wiedziałem, na co się piszę, byłem przekonany, że nawet jeśli będą zaległości, to ostatecznie dostanę swoje pieniądze. Miałem rację. Podpisałem umowę z Legią, na koniec Lechia wszystko mi wypłaciła. Nie było sensu się obrażać, wykłócać – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Filip Mladenović, który bardzo dobrze wspomina Piotra Stokowca i Adama Mandziarę. Co poza tym w prasie? […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koniec Cruyffa, 7:0 Heynckesa i Pep kontra Luis Enrique. Nudy w meczach Barcy z Bayernem nie ma

Potrafimy sobie wyobrazić większe klasyki europejskiej piłki. Rywalizacji o większej historii też znajdziemy multum. Ale choć Barcelona z Bayernem pierwszy raz zmierzyły się dopiero w 1996, tak KAŻDY ich dwumecz był napakowany po brzegi intrygującymi kontekstami. To taka rywalizacja kończyła erę Cruyffa w Barcelonie. Była brzytwą, którą tonący Bayern złapał, a potem wykorzystał by dokonać […]
14.08.2020
Weszło Extra
14.08.2020

Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Śląsk to mój wybór

– Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Nie ma co ukrywać, nie jestem najmłodszym zawodnikiem, więc to nie były już topowe drużyny. Kluby, które grają w solidnych ligach europejskich, ale nie walczą o mistrza. Raczej druga połowa tabeli. Najbliżej było mi do Holandii. Gdy jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale był już temat, dostawałem mnóstwo wiadomości od […]
14.08.2020