Jaga obcokrajowcami stoi – przewróci się czy złapie równowagę?
Weszło

Jaga obcokrajowcami stoi – przewróci się czy złapie równowagę?

Chwalimy Jagiellonię za jej dokonania na rynku transferowym, bo jest za co. Po pierwsze klub pozbywa się piłkarzy zawodzących, nie czeka na cud, w którym Machaj zalicza asysty co mecz, a Burliga szaleje na prawej obronie jak Dani Alves w najlepszym czasie. Po drugie, gdy już przyjdzie możniejszy zespół i zabierze białostoczanom ważne ogniwa – Frankowski, Świderski – to klub odpowiada też mocnym uderzeniem, wykorzystując okazję i sięgając po Imaza oraz Kostala. Jednak pewien znak zapytania się przy tym wszystkim rodzi: czy nie przesunięto wajchy za mocno w stronę obcokrajowców?

Dziś w Jadze jest ich aż szesnastu, a to drugi wynik w lidze, ex aequo. Pierwsza jest Legia, która między innymi za sprawą sympatii Sa Pinto do rodaków, zgromadziła ich siedemnastu. Jednak nawet ona pomyślała zimą o Polaku, ściągając utalentowanego Kacpra Kostorza. Jagiellonia nikogo, kto od urodzenia wie, czym jest żurek, nie wzięła. Jest za to pięciu nowych obcokrajowców, z klubu odeszło dwóch, tak więc bilans jest dość mocno dodatni, jeśli patrzeć na piłkarzy spoza Polski.

A skoro Jaga ściąga piłkarzy do pierwszego składu i ma już w swoich szeregach obcokrajowców stanowiących o sile wyjściowej jedenastki, nie jest trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Mamrot nie posyła na murawę żadnego gościa urodzonego w Polsce. W bramce Kelemen, w obronie Kadlec, Mitrović, Runje i Guilherme, w pomocy Romanczuk, Poletanović, Pospisil, Novikovas, Imaz, na szpicy Scepović.

Nie musimy naciągać, wyciągać kogoś z ławki, zmieniać komuś innemu pozycję – taki skład może wybiec na murawę w 21. kolejce.

Wcześniej klub aż tak bardzo na piłkarzy zagranicznych się nie otwierał:

– w sezonie 17/18 miał 14 obcokrajowców
– w rozgrywkach 16/17 było ich dziesięciu
– sezon 15/16 to ośmiu zagranicznych
– 14/15 – siedmiu
– 13/14 – jedenastu
– 12/13 – ośmiu
– 11/12 – czternastu
– 10/11 – trzynastu
– 09/10 – jedenastu

Innymi słowy, w tej dekadzie Jaga nigdy nie była tak mało polska. Oczywiście – Romanczuk ma polskie obywatelstwo, choćby Kelemen, Runje, Pospisil czy Arsenić mówią w naszym języku, ale jednak kulturowo pochodzą z różnych miejsc.

Zapytaliśmy o to w klubie i odpowiedź pada w formie pytania: czy na rynku dostępny jest obecnie na przykład środkowy obrońca z Polski i skrzydłowy z Polski, którzy prezentowaliby taką jakość jak Kostal i Arsenić, za podobną cenę? I rzeczywiście: można myśleć o Pazdanie, ale to jednak gość z trójką z przodu. Można wskazać Wrzesińskiego, ale z dużym znakiem zapytania. Rynek mamy dość wąski i to jest fakt. Ale już na przykład w miejsce Kadleca można było pomyśleć o Bartkowskim, bo przecież były obrońca Trnawy to spora niewiadoma, a Bartkowski nie kosztowałby wielkich kokosów.

Na chwilę obecną wypada Jadze zaufać. To nie jest ten przypadek, w którym klub ściąga jak opętany piłkarzy zagranicznych skąd popadnie, bo Imaz, Arsenić i Kostal zostali mniej lub bardziej, ale zweryfikowani przez ekstraklasę pozytywnie. Jeśli więc odpalą tak jak w Krakowie, to małe zawahanie przy transferach Jagi zniknie raz na zawsze. Jeśli nie: przechylenie proporcji między obcokrajowcami a Polakami może być wskazywane jako jedna z głównych przyczyn porażki na koniec sezonu.

 Fot. Newspix

KOMENTARZE (5)