Podpisane: odkrycie ligi wyląduje w Cagliari
Weszło

Podpisane: odkrycie ligi wyląduje w Cagliari

Przyklepane zostało to, o czym mówiło się już od jakiegoś czasu – Sebastian Walukiewicz zostanie piłkarzem Cagliari. Najbliższe pół roku nadal spędzi w Pogoni (formalnie zostanie do niej wypożyczony) i we Włoszech zamelduje się dopiero latem, co wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem dla wielu stron.

W ogóle cała kariera Walukiewicza jest prowadzona bardzo rozsądnie. Cagliari to klub szyty na miarę – ani nie za mały, ani nie za duży, do tego grający w lidze, która rozkochała się w polskich piłkarzach i w której obrońca może nauczyć się najwięcej defensywnego rzemiosła. Wybór Pogoni również okazał się strzałem w dziesiątkę – gdy Legia nie dała Walukiewiczowi gwarancji włączenia do kadry pierwszego zespołu, po prostu z niej odszedł i wybrał taki klub, który roztoczył wobec niego szerszy, konkretny, poważny plan. Młody piłkarz (on wciąż ma 18 lat!) szybko wywalczył sobie miejsce w składzie i błyskawicznie stał się jednym z najlepszych stoperów w lidze i odkryciem jesieni.

Dla Pogoni ten ruch okazał się złotym strzałem. Wyciągnęła niedocenionego zawodnika za naprawdę śmieszne pieniądze (60 tysięcy złotych) i po półtora roku spieniężyła największy transfer w swojej historii (zdaniem Corriere dello Sport około cztery miliony euro). Jeśli chwaliliśmy Legię za majstersztyk z pozyskaniem Bielika za grosze i oddaniem go za ponad dwa miliony euro – no to ruch Pogoni należy docenić tak ze dwa razy mocniej. Można mówić, że „Portowcy” powinni jeszcze pograć na czas i sprzedać piłkarza za większe pieniądze po kolejnej rundzie i mistrzostwach świata U-20, ale byłoby to myślenie mocno życzeniowe – kontrakt Walukiewicza z Pogonią obowiązywał do 2020 roku i wtedy – mając w perspektywie podpisanie wolnego transferu już po pół roku – grę na wyczekiwanie mógłby rozpocząć sam piłkarz (albo oferty byłyby odpowiednio gorsze).

Tym samym szczeciński klub modelowo realizuje to, co sobie założył, czyli promocję młodzieży. Na spieniężenie Jakuba Piotrowskiego wystarczył rok w na boiskach Ekstraklasy, na Walukiewicza ledwie pół. Profity są, a i promowanie młodych piłkarzy odbywa się bez większego uszczerbku na wyniku. Czyli da się.

Cagliari nie jest klubem, w którego defensywie rządzi stabilizacja. W zasadzie żaden ze stoperów – też za sprawą mniejszych bądź większych urazów – nie zaznał w tym sezonie Serie A regularnego grania tydzień w tydzień.

Filippo Romagna (21 lat) – 979 minut na 1710 możliwych do rozegrania
Fabio Piscane (32 lata) – 912 minut na 1710
Ragnar Klavan (33 lata) – 810 minut na 1710
Luca Ceppitelli (29 lat) – 795 minut na 1710
Marco Andreolli (32 lata) – 105 minut na 1710

To dla Walukiewicza dobra informacja – nie ma żelaznych wyborów, nie ma gości, którzy w przypadku dobrej formy piłkarza okażą się nie do zastąpienia. Zwłaszcza, że trójka z konkurentów do gry jest już po trzydziestce.

Walukiewicz musi teraz okrzepnąć w lidze, rozegrać dobre mistrzostwa świata U-20, na które dzięki wypożyczeniu do Pogoni nie pojedzie jako piłkarz drugiego szeregu w zachodnim klubie i podszkolić się językowo, by nie zaliczyć startu jak Arkadiusz Reca.

I tylko w jego nogach, czy słabszy klub Serie A okaże się dla niego trampoliną jak w przypadku Kamila Glika, czy wróci do Ekstraklasy z podkulonym ogonem.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (6)