Biznesmen-naukowiec ratuje Wisłę. Optymalizacja czy fuck-up?
Weszło

Biznesmen-naukowiec ratuje Wisłę. Optymalizacja czy fuck-up?

Jesteśmy firmą ofensywną, odważną. Taką, jaką dziś powinna być Wisła Kraków. Jesteśmy firmą badawczą, wydajemy 20-30 milionów na badania. Kiedy mówię o tym w Polsce, że wydaję 30 milionów na badania i rozwój, to wszyscy mi mówią, że sprzeniewierzam pieniądze, że powinienem krótkotrwale atakować i jak najszybciej zdobywać profity. Jeśli pojedzie się kilka kilometrów na Zachód albo do Stanów, to tam różnica pomiędzy 1 milionem, 5 milionami czy 10 milionami euro jest taka sama, jak pomiędzy 1, 5 i 10. Skala tego, co chce się dzisiaj zbudować, zależy tylko od was. I teraz, żeby być bardzo klarownym – my, jako firma, jesteśmy na dorobku. Mamy 150 pracowników, 75 w Warszawie i 75 w Krakowie. Mam nadzieję, że przede wszystkim to szczęśliwi ludzie. I mamy wiele fuck-up’ów, czyli robimy wiele złych rzeczy, dlatego że eksperymentujemy. Ale też mamy odwagę wraz z naszymi partnerami, żeby razem robić też te złe rzeczy.

Nie jesteśmy firmą, która pociągnęłaby dziś Wisłę Kraków. Weszliśmy na rynek pod koniec 2017 roku. Pierwszą osobę do sprzedaży zatrudniliśmy w listopadzie 2017. Nasze przychody wyglądają w sposób następujący – w 2017 był to milion, bo nie sprzedawaliśmy, w tym roku będzie kilkanaście milionów, a w przyszłym roku mam nadzieję że będzie kilkaset milionów. Dlaczego? Bo my budujemy twarde aktywa, twarde IP, mamy jedną z najszybszych baz danych na świecie. Mamy jednych z najlepszych ludzi w sztucznej inteligencji. Potrafimy spotykać się z największymi firmami i nie odstawać. I może na koniec dnia przegramy tę walkę, ale nie będzie to walka o bycie przeciętnym czy nawet bycie liderem w byciu przeciętnym. Ważne jest dla mnie, żeby wyjść z defetyzmu, że się po prostu nie da.

W taki oto sposób w programie Stan Futbolu wypowiadał się Jarosław Królewski, CEO spółki Synerise oraz człowiek, który właśnie – tak jak jeden z jego partnerów oraz Kuba Błaszczykowski – włożył 1,3 miliona złotych w Wisłę oraz za cel postawił sobie, by pomóc tej Wiśle przetrwać. Na pierwszy rzut oka jedno wydaje się pewne – jest człowiek z zupełnie, ale to zupełnie innej bajki niż ci, którzy w ostatnich miesiącach mieli najwięcej do powiedzenia w kontekście Białej Gwiazdy. Począwszy od samego Miśka, po Sarapatę, Dukata, na Hartlingu kończąc.

Czym zajmuje się Synerise? Tworzeniem oprogramowania do automatyzacji i optymalizacji procesów biznesowych, z wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji. Słowem, to nowatorskie rozwiązania w dziedzinie szeroko rozumianego przetwarzania danych. Po ledwie dwóch latach funkcjonowania spółka osiągnęła wycenę na poziomie 50 milionów złotych. Synerise jest także Honorowym Patronem Polskiego Stowarzyszenia Sztucznej Inteligencji oraz prowadzi stałą współpracę między innymi z krakowskim AGH. Natomiast sam Królewski wykłada na 5 wydziałach tej uczelni.

Przekładając działania Synerise na bardziej ludzki język zacytujemy Wikipedię. Działania firmy obejmują:

– Monitoring zachowań konsumenckich na stronie internetowej – website visitor tracking,
– Zbieranie danych z aplikacji mobilnych – mobile tracking,
– Obserwację mediów społecznościowych,
– Analizowanie informacji gromadzonych dzięki działalności call centres,
– Monitorowanie zewnętrznych stron internetowych,
– Wykorzystywanie geolokalizacji,
– Dane transakcyjne,
– Wykorzystywanie technologii Bluetooth, WiFi i beacon w sklepach stacjonarnych i punktach sprzedaży.

Sam Królewski to z kolei przede wszystkim naukowiec, choć dziś zdecydowanie lepiej określa go słowo biznesmen. Na AGH spędził 12 lat, począwszy od zwykłych studiów, po pracę na uczelni i prowadzenie projektów badawczych. Swoje doświadczenie z powodzeniem wykorzystuje w biznesie, gdzie jest na naszym rynku pionierem nowych technologii informacyjnych. A przy tym potrafi osiągać świetne wyniki finansowe, co zdaje się być najważniejszą wiadomością w kontekście jego zaangażowania w ratowanie Wisły.

Jego życiowe motto to cytat ze Steva Jobsa – Jako dzieciak zawsze uważałem się za humanistę, ale lubiłem też elektronikę. Potem przeczytałem to, co jeden z moich bohaterów, Edwin Land z Polaroida, powiedział na temat znaczenia ludzi działających na styku humanistyki i nauk ścisłych, i uznałem, że to właśnie chcę zrobić.

Królewski to człowiek z zupełnie innego sektora, który wychodzi z założenia, że biznes rządzi się uniwersalnymi prawami i – potrafiąc zarabiać w jednym obszarze – można to przełożyć także na inne. Jak sam niejednokrotnie podkreślał, nie boi się odważnych ruchów, a w działaniu kieruje się przede wszystkim logiką oraz liczbami. I tak, jak w szerokiej branży IT odniósł niekwestionowany sukces, tak jego podejście do futbolu będzie ciekawe na wielu płaszczyznach. Oglądaliśmy już bowiem wiele historii, kiedy piłka wypluwała ludzi próbujących ująć ją w ścisłe ramy, a kluby piłkarskie zamienić w korporacje. Z drugiej strony dotychczasowe sukcesy Królewskiego czy choćby jego skrajnie analityczny sposób myślenia to czynniki pozwalające wierzyć, że uda mu się opanować oraz posprzątać wielki bałagan w Wiśle. Czas pokaże, czy będzie to kolejny sukces w bogatym życiorysie Królewskiego, czy jednak – jak sam to ładnie ujął – kolejny fuck-up.

Dzisiejszy Stan Futbolu z udziałem Królewskiego można zobaczyć tutaj:

KOMENTARZE (29)