Świetny Fabiański, Bednarek bez szału. „Polski mecz” dla West Hamu
Anglia

Świetny Fabiański, Bednarek bez szału. „Polski mecz” dla West Hamu

Niewiele ponad półtora roku od kiedy Hull Kamila Grosickiego pokonało Swansea Łukasza Fabiańskiego 2:1 trzeba było czekać na kolejny „polski mecz” w Premier League. Tym razem jednak to „Fabian” – w starciu z Southampton Jana Bednarka – był górą.

Trzeba też powiedzieć, że jeśli chodzi o notę, na jaką zagrali dwaj nasi rodacy, tutaj również Fabiański wygrywa. I to w znacznie większych rozmiarach. Bramkarz reprezentacji Polski wybronił między innymi mocne uderzenie z dystansu Stuarta Armstronga, świetnym refleksem popisał się też przy strzale Mario Leminy. Gola by po nim nie było, bo chwilę później w górę powędrowała chorągiewka sędziego. A szkoda – Fabiańskiemu nie będzie się wobec tego liczyła bardzo efektowna interwencja, jedna z dwóch najładniejszych w całym spotkaniu. Stracony gol? I tutaj Polak zrobił co mógł, ale przez złamanie linii spalonego znalazł się w klasycznej sytuacji „siła złego na jednego”. Dwóch rywali kilka metrów przed bramką, bez krycia, to nie mogło się skończyć happy endem.

W przypadku Bednarka nie możemy tak się zachwycać. Małym usprawiedliwieniem jest skala trudności zadania, jakie dziś przed nim stało – jako półprawy stoper bardzo często znajdował się w sytuacji jeden na jeden z Felipe Andersonem będącym ewidentnie w gazie. Osiem ostatnich meczów to 5 goli i 1 asysta skrzydłowego, dziś dołożył kolejne dwa trafienia. Przy których trudno specjalnie winić Polaka – owszem. Ale w paru innych sytuacjach Bednarek dawał się ogrywać Brazylijczykowi wycenionemu latem na 45 milionów funtów. Było do tego kilka nieporozumień z kolegami z obrony, była żółta kartka. Czwarta w ósmym meczu w tym sezonie licząc wszystkie rozgrywki.

Słowem – nie był to mecz zawalony przez Polaka, ale też nie był taki, po którym lądowałby w jedenastce kolejki. W serwisie WhoScored Bednarek złapał – wraz z Alexem McCarthym – najniższą notę w całej drużynie.

Statystyki Janka?

72% celnych podań
3/5 wygranych pojedynków powietrznych
0/1 udanych odbiorów
7 wybić
2 przejęcia
1 strata
2 faule

Bednarek był też bohaterem największej kontrowersji meczu. Konkretnie – przy zwycięskim golu West Hamu. Bramka padła po kontrze po rzucie rożnym Southampton wyprowadzonej po profesorsku przez Michaila Antonio, dziś grającego na prawej stronie obrony. Gdy Polak chciał wyskoczyć do zagranej z rogu piłki, został złapany w pół i gdyby sędzia Craig Pawson miał do dyspozycji VAR, wielce prawdopodobne, że nie tylko cofnąłby bramkę Młotów, ale i przyznał jedenastkę Świętym. A tak? Trafienie Andersona, za którym Bednarek za nic nie mógł w tej kontrze nadążyć.

Tym samym West Ham w mniej niż dziesięć minut odrobił z nawiązką jednobramkową stratę, na którą kompletnie się nie zanosiło. Gola dla Southampton wcisnął Nathan Redmond we wspomnianej sytuacji, w której oko w oko z Fabiańskim znaleźli się dwaj rywale. Wszystko przez złamaną przez jednego z defensorów linię spalonego.

Pierwsza odpowiedź padła już po trzech minutach, gdy Anderson przylutował z dystansu, zwrot kierunku wyniku o 180 stopni dokonał się po kolejnych sześciu. I trudno mówić, by była to wygrana niezasłużona. Tym, co przeważyło, była indywidualna jakość, której Młoty mają po prostu więcej. Gospodarzom brakowało takiego zawodnika jak Anderson, rozrywającego linię defensywy Świętych raz za razem i w pewnym momencie wręcz bawiącego się tym spotkaniem. Brakowało kogoś, kto tak jak Declan Rice zapanowałby w środku pola do spółki z Pedro Obiangiem.

Southampton – West Ham 1:2
Redmond 50’ – Felipe Anderson 53’, 59’

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (2)