Puchar tysiąca drużyn dalej nadaje. Czy dziś znowu będą niespodzianki?
Weszło

Puchar tysiąca drużyn dalej nadaje. Czy dziś znowu będą niespodzianki?

Chyba wszyscy zgodzą się z tym, że najlepsze w Pucharze Polski są zaskoczenia. W pierwszej rundzie, gdy do gry wkroczyły zespoły ekstraklasowe, przekonaliśmy się o tym wiele razy, bo choćby Zagłębie Lubin wyłapało bęcki w Morągu, Korona w Sandomierzu, a Zagłębie Sosnowiec w Grudziądzu. Wczoraj niżej notowana Puszcza odprawiła z kwitkiem Wisłę Płock. Dziś natomiast nastawiamy się na minimum fajne emocje, a więc warto będzie choćby jednym okiem zerknąć na wydarzenia w Sandomierzu, Niecieczy i Głogowie. 

Los chciał, że środowe pojedynki w krajowym pucharze odbędą się pomiędzy ekipami grającymi na innych poziomach ligowych. Oczywiście nie twierdzimy, że z tego powodu zwycięzcy są już znani, bo akurat logika w polskiej piłce odstawiona jest – słusznie zresztą – na zakurzoną półkę, do której nikomu nie chce się sięgać… No dobra, ale do rzeczy, zacznijmy od pojedynku w Sandomierzu.

Jak już mówimy o niespodziankach, trudno nie wspomnieć o drużynie z miasta, w którym co tydzień dochodzi do poważnych przestępstw. Wisła Sandomierz w obecnej edycji Pucharu Polski odprawiła z kwitkiem Koronę Kielce i pierwszoligowe Podbeskidzie Bielsko-Biała. Co ciekawe oba mecze były niezwykle emocjonujące, a najlepiej świadczy o tym fakt, iż skończyły się wynikiem 3:2. Ten z Koroną co prawda obył się bez dogrywki, ale ze względu na emocje i tak trwał 120 minut, o czym napisał nasz reporter na początku października, w krótkim reportażu (całość – KLIK) – Łącznie z doliczonym czasem gry mecz Wisły z Koroną trwał prawie 120 minut, choć przecież nie było w nim dogrywki. Były za to emocje, waleczna postawa trzecioligowca i słaba lub fatalna (Brown-Forbes, Arweładze) kielczan. Była awantura na murawie, interwencja policji i wyzwiska lecące z trybun, które trochę zamazały ładny obrazek namalowany dziś przez zawodników trenera Pietrasiaka, którzy w pełni zasłużyli na nagrodę w postaci awansu do kolejnej rundy Pucharu Polski.

Obecnie Wisła z Sandomierza zajmuje 10. miejsce w tabeli grupy 4. trzeciej ligi, a więc nie osiąga entuzjastycznych wyników. Zmierzy się jednak z Odrą, która na zapleczu ekstraklasy dostała w ryj pięć razy z rzędu w ostatnim czasie. Z tego powodu naprawdę trudno przypuszczać, by czekało nas starcie jednostronne. Tym bardziej że podopieczni Dariusza Pietrasiaka na swoim terenie czują się naprawdę dobrze. Co tutaj dużo mówić… Jak nie macie co robić po drugim śniadaniu, zerknijcie na ten mecz, bo może dziać się naprawdę sporo.

Zwycięstwo Wisły Sandomierz w Totolotku możecie obstawić po kursie 4,35

Drugi środowy mecz wzbudza emocje ze względu na postać Marcina Kaczmarka (szkoleniowiec Bruk-Betu), który grał dla Lechii jako zawodnik, a później rozpoczął w gdańskim klubie karierę szkoleniowca. Co więcej jego ojciec Bogusław był z obecnym liderem ekstraklasy związany przez dłuższy czas. Parę dodatkowych smaczków więc jest, ale pod względem czysto piłkarskim również powinno być ciekawie. Przede wszystkim dlatego że Termalica pod przywództwem  młodego Kaczmarka wreszcie gra dobrą piłkę. Rzućmy okiem na spotkania pierwszoligowca od kiedy Jacek Zieliński podszedł w odstawkę.

14 spotkań:

zwycięstwa – 8

remisy – 2

porażki – 4

Spadkowicz z ekstraklasy podniósł się więc z sytuacji mocno niepokojące, i jeśli nie zgubi formy zimą, włączy się do walki o szybki powrót do polskiej elity. Owszem, mierzy się z liderem z najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce [KLIK], ale akurat w tym wypadku w pełni popieramy bukmacherów. Lechia w starciu z Bruk-Betem uchodzi oczywiście za faworyta, ale wygrana drużyny Kaczmarka wcale mocno nas nie zdziwi.

Na zwycięstwo pierwszoligowca w starciu z Lechią można postawić w Totolotku po kursie 3,20

Na deser czeka nas spotkanie obrońcy tytułu z przeciętnym pierwszoligowcem. Szczerze mówiąc nie brzmi to zachęcająco i wcale nie zdziwi nas, jeśli ktoś wieczorem wybierze Premier League, które gra o niemal identycznej godzinie. W każdym razie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż w Głogowie nie uraczą nas przynajmniej przyzwoitym futbolem.

Chrobry w ostatnim czasie nie tylko gra słabo, a jest wręcz dramatyczny. Przykładowo w ostatnim meczu ligowym zademonstrował totalny popis żenady. Cały czas przed oczami mamy nieporadnych piłkarzy Nicińskiego, którzy dobre decyzje podejmowali od święta. Jasne, trochę sytuacja zmieniła się po wejściu na boisko Damiana Sędziaka i Bartosza Machaja, ale umówmy się – danie się stłamsić drużynie z Suwałk na własnym terenie, nie jest powodem do dumy. Wigry w Głogowie – jak najbardziej sprawiedliwie – wygrały w rozgrywkach ligowych po trzech miesiącach! A uwierzcie nam, że nie rozegrały nawet dobrego spotkania.

Z drugiej strony mamy Legię Warszawa, który punktuje całkiem przyzwoicie, ale ma momenty – by tak rzec – zawahania, jak mecz w Szczecinie, czy Białymstoku. Trudno jednak wierzyć, że coś podobnego przydarzy jej się w Głogowie.

Zwycięstwo Chrobrego w Totolotku możecie obstawić w Totolotku po kursie 6,50

***

12:15 Wisła Sandomierz – Odra Opole 

17:00 Bruk-Bet Termalica – Lechia Gdańsk 

20:30 Chrobry Głogów – Legia Warszawa 

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (1)