Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

„Trzeba postawić na szkolenie młodzieży” – nie ma w tym momencie bardziej wytartego hasła w polskiej piłce. Powtarzają je wszyscy. Bezustannie. Ale na ile przypomina to gadanie Seby pod monopolowym, który zapytany o to co zamierza zrobić, żeby pod monopolowym nie stać, odpowiada:

– Trzeba znaleźć dobrą pannę i zarobić trochę pieniędzy.

Ogólniki mogą być równie dobrze pustosłowiem. Wchodzenie w szczegóły sprawdza, czy nim są czy nie. Dlatego bardzo cieszę się, że mieliśmy okazję z Przemkiem Mamczakiem z Weszło Junior przeanalizować stan szkolenia polskich trenerów. Na czystą logikę, to jest właśnie fundament szkolenia młodych, to jest rzecz przy szkoleniu młodych priorytetowa, bo słaby szkoleniowiec zabije najlepszy plan, najlepszą metodę, największy talent. Nie bez przyczyny w Dinamie Zagrzeb stawia się, po pierwsze, na skauting TRENERÓW, dopiero potem na skauting zawodników. Dla tej regularnie wypuszczającej piłkarzy w szeroki świat akademii jest jasne, że to jedyna właściwa kolejność.

DOLE I NIEDOLE POLSKIEGO TRENERA. JAK SZKOLIMY SZKOLENIOWCÓW

Najpierw porozmawiajmy o pozytywach. Przede wszystkim są nimi ludzie. Młode pokolenie trenerów nie wykazuje zainteresowania zasiadaniem na stołku tylko dla samego zasiadania. Młode pokolenie trenerów chce reprezentować jak najwyższą jakość. Młode pokolenie trenerów chce brać na siebie odpowiedzialność za zmiany w polskiej piłce. Praktycznie wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, narzekali na zbyt niską jakość kursów. Mało: praktycznie wszyscy mieli problem z tym, że kursy ZA ŁATWO zdać. To jest drugi biegun mentalności pod tytułem „chcę tylko papierek i resztę mam gdzieś”.

Polscy trenerzy często muszą kombinować jak koń pod górkę, żeby w ogóle parać się trenerką. To nie jest łatwa branża. Zazwyczaj wymaga zawodowstwa gdzie indziej, a trenerka jest pasją po godzinach. Tym bardziej warto docenić, że trenerzy nie traktują systemu licencyjnego jako zła koniecznego, tylko mimo ograniczonych możliwości czasowych, chcą by było trudniej. Chcą by było bardziej wymagająco. Chcą prawdziwych egzaminów, chcą normalnego studiowania, a nie fikcji. Trzeba im to tylko umożliwić.

Bo mogę się mylić, ale moim zdaniem, z tego wszystkiego da się wyciągnąć wniosek, że mało gdzie tak łatwo zrobić UEFA A co w Polsce. Niby fajnie – solidne papiery dające pracę w całej Europie. Ale z drugiej strony jak raz pójdzie fama, że u nas robić UEFA A to pryszcz i zdają wszyscy, ta sama Europa nas zweryfikuje i owszem, na mocy konwencji będzie polskie UEFA A honorować, ale patrzeć na nie przez palce, deprecjonować, w praktyce ich nie ceniąc. A przecież to może pokrzywdzić niejednego trenera, który faktycznie dokładał wszelkich starań, by poziom godny UEFA A najwyższych standardów osiągnąć.

Druga pozytywna sprawa, to że kierunek prac, jakie wykonuje Szkoła Trenerów, pokrywa się w wielu punktach z tym, co postulowali szkoleniowcy. Standardyzacja UEFA B i UEFA A najlepszym dowodem – dzisiaj każdy sobie rzepkę skrobie, może być różnie, niebawem – według zapewnień – mamy zobaczyć gotowy, pełen szczegółów plan, który będzie zapewniał wysoki standard. Kłopot z zapewnieniami jest taki, że ostatecznie i tak po owocach ich poznacie. Z chwaleniem więc nie należy przesadzać, bo trzeba to sprawdzić w praktyce, natomiast nie można nie odnotować, że betonowego podejście nie ma. Nikt nie uważa, że to, co jest teraz, jest fantastyczne. Jest ta sama co u trenerów w terenie chęć rozwoju, zgoda na krytykę – żadnej oblężonej twierdzy, żadnego uważania, że pozjadało się wszystkie rozumy.

Nie dałem się natomiast przekonać, że UEFA Pro jest konieczne w II lidze. Poraża mnie jak w istocie mały wybór mogą mieć kluby na poziomie centralnym. Dziś mamy 205 trenerów z UEFA Pro; gdy odpadną emerytowani, którzy ostatni klub prowadzili dziesięć lat temu i to w okręgówce, gdy odpadną ci, którzy lata temu przesiedli się na taksówkę lub funkcje zarządzające, gdy odpadną ci, którzy II ligą nie są zainteresowani i ci, na których drugoligowca nie stać, zostajemy z wąskim gronem. Które staje się jeszcze węższe, bo decydujący jest klucz geograficzny: załóżmy, że masz Pro, mieszkasz na Podkarpaciu. Za ile pieniędzy opuścisz swoje dobrze znane kąty, rodzinę, i ruszysz w Zachodnio-Pomorskie? Czy wystarczy ci pokój z aneksem kuchennym w hotelu robotniczym? O to też rozbijają się dyskusje. A dwudziestu pięciu (wersja optymistyczna) szkoleniowców na dwa lata tych trudnych drugoligowych realiów nie zmienią. Moim zdaniem pierwsza liga w Polsce to poziom adekwatny do Pro, tu są poważniejsze pieniądze, tu jest poważniejsza ekspozycja, telewizja i sponsorzy. II liga może się w tym kierunku zmienić, przechodzi pozytywne zmiany, ale to jeszcze nie ta półka. I nie jestem przekonany, że wymóg UEFA Pro pomaga ją osiągnąć.

Choć patrząc w szerszej perspektywie, można wszystko uprościć i powiedzieć, że problemy biorą się – kolejny raz – z biedy. Poziom kursów jest średni, dlaczego? Bo edukatorzy nie robią tego zawodowo, poza byciem edukatorem prowadzą szkółki, warzywniaki, stacje benzynowe. Trenerzy nie mogą skupić się tylko na trenowaniu, tylko dzielą problemy edukatorów. Polski tort finansowy wcale nie jest taki mały, więc pytanie: jednak wciąż za mały, by – przykładowo – szkolący trenerów mógł się zająć tylko doskonaleniem w szkoleniu trenerów, czy też pieniądze w polskiej piłce widać idą wciąż głównie w wisienkę na torcie, a nie w ciasto?

Leszek Milewski

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jose Maria Brovario

Ehh, dzisiejszy felieton napisany na odpierdol. Nie byłoby sensu klikać w kretyńską odpowiedź by przeczytać do końca.

LOBO

A to ciekawe, bo ja reklamy nie miałem w tym artykule. Za to w tekście o Piątku za pierwszym razem nie miałem, a później już tak.

Jose Maria Brovario

Też nie miałem, dlatego napisałem „byłoby”.
Szkoda tych felietonów. Oby nie okazało się, że Leszek i Kuba poszli drogą Stanowskiego, który kompletnie kładzie lachę na pisanie tu felietonów i tylko czasem rzuci jakiś ochłap żeby rozkręcić gównoburzę.

Carlito

Jakość tego szkolenia trenerów ma odbicie w poziomie naszych kopaczy. Mamy oczy to widzimy, że za ciekawie nie jest, że nawet reprezentant Polski ma problem z prawidłowym przyjęciem piłki, grą z klepki, dokładnym podaniem na (chociaż) 15 metrów. Kto zatem odpowiada za „produkowaniem” takiego piłkarskiego szrotu?

eneene5

Dzisiaj po paru zdaniach przewinąłem na koniec, zeby sprawdzic komentarze. Dobranoc…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WhiteStarPower

Niestety moj idol i mentor syty widzę ostatnio..

Tomasz Kurzak

Leszku, zapomniałeś o czymś takim jak skala. Kilkaset bardzo ambitnych ludzi w skali kraju w takim sporcie jak piłka – nie znaczy nic. Większość tych zaangażowanych i tak celuje już w pracę z zawodnikami lepiej, czy gorzej, ale jednak ukształtowanymi. Nie ma cudotwórców i większość i tak jedzie na materiale jaki ma, a 23 letniego zawodnika nie nauczą już grać w piłkę. Naszym problemem nie są żadne jebane licencje i szkolenia wyższych poziomów. To nie ma większego znaczenia, bo te debilne kursy można byłoby zawrzeć w jednej książce, a więcej może dać zwykłe terminowanie z miesiąc u poważnego szkoleniowca i widzieć wszystko od podszewki. Naszym problemem NIE są szkoleniowcy pierwszych drużyn. Są jacy są, ale działają w takim, a nie innym środowisku. W którym nie da się stworzyć drużyny, bo wystarczy że jego zawodnik zagra dobrą rundę i już go nie ma. Niezależnie od poziomu rozgrywkowego. Także całą tę wiedzę o zarządzaniu można sobie rozbić o kant dupy. Paradoksalnie lepiej mieć 20 miernych, ale wiernych, bo można coś wypracować. Naszym problemem jest jednak szkolenie na tym podstawowym poziomie. Tam gdzie chłopcy uczą się kopać. To co obserwuję jest tragedią. I to jest też udziałem tych wspaniałych ambitnych treneiro. Nie chcą tych chłopaków rozwijać, ale jedynie piąć się po szczebelkach kariery. Nie są trenerami młodzieży, nie. Wszyscy są „aspirującymi” do większych rzeczy. Dlatego jest jazda na wynik. Nic to, że masz dwóch cholernie utalentowanych, ale na swój rocznik małych chłopaczków. Wystawi się tych, którzy najszybciej urośli i mimo tego samego wieku wyglądają jakby mieli kilka lat więcej i jest sukces. Jest wynik. Bo co za problem mając 15kg i 15cm więcej odebrać chęć gry jakiemuś małemu chłopakowi. Nie bez powodu „styczniowi” stanowią większość kadr zespołów młodzieżowych, a ci z grudnia mają przejebane. Pierdolić całe to uefowskie gównolicencje, bo to nic nie znaczy. Zwykłe papierki do zaliczenia z poziomem gównostudiów. Kreują piłkarzy ludzie na tych najniższych szczeblach i to oni mają się szkolić i mieć luz w pracy z łebkami. A ci wszyscy z uefa pro? Jebać ich, równie dobrze można wziąć kogoś zza granicy, bo tu już się pracuje na gotowcu.

Wiaczesław Kosołapkin
Stasiak Gomunice

tl;dr

nippon

Bzdury… Wystarczy zapytac Rudego prezesa jak jest pieknie i cudownie w tym temacie. Przeciez dziala szkola trenerska. Nie pamietam czy to jest Bielsk Podlaski czy Sokolow Podlaski czy cokolwiek podlaskiego. Wazne ze to jest centrum, takie serce pilkarskiej Polski. Po cholere lokalizowac to w miejscu gdzie w miare blisko beda mieli wszyscy, czesto autostradami. Skoro mozna to zrobic gdzies, gdzie wszyscy beda mieli w chuj daleko drogami wojewodzkimi. Na pierwszy rzut oka widac ze tu dziala cos co prezes ceni najbardziej… System. O co by nie zapytac prezesa to my mamy juz na to wlasnie system.

Tomaszz

Polska nie jest taka duża, żeby Biała Podlaska była problemem. Problemem jest to, że ten kurs odbywa się raz na 2 lata, a liczba „szczęśliwców” (ciekawe jak w rzeczywistości przesiewa się kandydatów) wynosi 23.

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Jakie szkolenie mlodziezy? Trenerami dwoch narodowych mlodziezowek sa Magiera i Michniewicz – beztalencia i kombinatorzy ze znajomosciami. PZPN mowi nam to prosto w twarz: wazniejsze cieplutkie posadki dla Czesia i Jacusia niz dobro kilku rocznikow pilkarskich – chuj z 5 rocznikami mlodziezy – wazne ze czesiu i jacus maja co do garnka wlozyc.

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Ciekawy przykład na lewaka prezentującego dokładnie to
z czym niby w polakach walczy.
Małość, zawiść i żółć…

sztrasburger

Może podaj w takim razie odpowiednich ludzi do prowadzenia drużyn młodzieżowych. Przynajmniej dwóch.

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Jaka zawisc, jaki lewak?

Magiery nie chcial zaden klub, to dostal ciepla posadke. O Czesiu szkoda gadac – jakie doswiadczenia moze przekazac mlodym zdolnym pilkarzom

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

No coś tam Czesiu umie chyba, nie?
Przez lata jeździł po świetnych klubach doszkalać sie,
w lidze miewał duże sukcesy, no i taki misiu jest.
Na miarę naszych potrzeb, a zwłaszcza… mozliwości! 😉

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Moim zdaniem kwiat pilkarskiej mlodziezy powinien pracowac z trenerami wybitnymi – nie uwierze ze na calym swiecie nie ma lepszych od Michniewicza i Magiery.

Poza tym 711 polaczen wykonanych w celu ustawiania meczow dyskwalifikuje czlowieka w kwestii wychowywania przyszlych pilkarskich pokolen. Szkoda tych chlopakow po prostu.

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Coś denna to była mafia i układy, jeśli aż tyle razy
(i to tylko jedna strona) trzeba było dzwonić.
Czasy sie szybko zmieniły, i nie sądze, by Leśny
musiał wykonywać wiecej niż jeden telefon.
Albo inaczej: nie dzwonił, znaczy sie dobrze staramy,
acz może… powinnismy jeszcze lepiej, jeszcze bardziej sie wykazać, czyli… „nowakowa” piłeczka po drugiej stronie! 😀

Urban

Woow. Dla takich artykułów nic nie robiłem. Już od pewnego czasu rzadko daję radę przeczytać więcej niż 2 akapity, zanim przewine do komentarzy. I tu nie chodzi tylko o Leszka. Wczoraj jakiś niekończący się artykuł, dziś jakieś odgrzewane kotlety. 70% odstrasza samym tytułem i tematyką. Jednak ciekawym jak ten system z reklamami wypali.

Moctruh

Zachodnio-Pomorskie ? Nie ma w naszym pieknym kraju takiego województwa

Tekker
Fiorentina

Artykuł czyta się tak, jakby urywał się w połowie. Gdzie dalsza część?

pempuniooo

Panowie, byłem na kursach w dwóch województwach: Małopolskim oraz Podkarpackim. Wyniosłem z nich tyle co nic. Oczywiście zdarzały się przypadki trenerów, którzy przekazali fajną wiedzę, ale można ich policzyć na palcach jednej ręki. Piłka nożna jak w normalnym życiu wszystko załatwiane po znajomościach. Nie którzy w ogóle nie mają pojęcia o trenowaniu np dzieci a to robią i później dziwić się dlaczego tak to wygląda, że w ekstraklasie nie potrafią wykonać prostego ćwiczenia technicznego. Kolejną rzeczą jest to że postawić na młodego chłopaka z naszego kraju żeby się rozwijał w pierwszej drużynie to tak jak strzelić sobie w kolano. Od razu są komentarze typu: a po co on sobie nie poradzi lepiej dać stówkę i dawać grać 40 latkom.

wpDiscuz