Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Na stadiony w Polsce chodzi garstka ludzi, niewiele większa grupa śledzi rodzimy futbol w telewizji. Nawet medialne zainteresowanie jest z każdym tygodniem mniejsze, bo przeciętnego czytelnika bardziej interesuje spadek formy Realu Madryt niż problemy z zestawieniem linii pomocy w Piaście Gliwice. I tak jak środowisko siatkarskie ma kłopot z akceptacją większej popularności piłki nożnej, tak czas się zastanowić, gdzie na tej skali porównawczej umieścić krajowy futbol.

Okej, ostatnie dni i ciągła dyskusja na temat stosunku zarobków piłkarzy oraz przedstawicieli innych sportów to droga przez mękę. Od dekad tłumaczone są te same proste zależności, te same czysto rynkowe czynniki wyznaczające cenę produktu, w debatach zaś stosowane są identyczne chwyty retoryczne i identyczne argumenty.

Na Weszło już w poniedziałek rozbiliśmy dość mocno temat rozbieżności płacowych, porównując chociażby liczbę klubów piłkarskich i siatkarskich w Polsce, czy oglądalność meczów tej dyscypliny, zarówno globalną, jak i tą lokalną, w polskich telewizjach. We wtorek temat jeszcze raz przemaglował Stan. Nie wydaje mi się, by pozostawało wiele pola do dyskusji, zwłaszcza gdy jedna strona (choćby Rafał Ziemkiewicz) podnosi argument, że Lewandowski „dla Bayernu to szczela”, a druga sypie konkretnymi kwotami czy frekwencjami.

Sęk w tym, że tak jak prymat futbolu nad innymi dyscyplinami jest raczej oczywisty, trudny do zanegowania a najważniejsze – dość trwały, tak już miejsce rodzimej piłki może podlegać dyskusji.

Zastanówmy się – czy na ulicy szybciej rozpoznany zostanie Bartosz Kurek, czy jednak ludzie prędzej podejdą do Marcina Robaka, który jest od wielu lat jedną z ważniejszych postaci w kilku kolejnych klubach Ekstraklasy? A reklamodawca, który chce sprzedać swój produkt, szybciej pokieruje się w stronę mendeżerów Kubiaka i Zatorskiego, czy jednak Marcina Pietrowskiego i braci Mak? Co jest cenniejsze, zachęta do jedzenia serków w wykonaniu trenera Heydena, czy jakaś pochwała dla mlecznych deserów ze strony Łukasza Trałki?

Celowo nie chcę tutaj używać nazw klubów, bo one nadal mają moc przyciągania. Nadal frekwencje rosną, gdy przyjeżdża Legia albo Wisła Kraków, nadal w Poznaniu najkrótszą drogą do wypromowania marki jest reklama przy Bułgarskiej. Ale sami piłkarze? Trenerzy? Eksperci zajmujący się tą ligą?

Na ŁKS-ie wciąż kolejki ustawiają się po autografy Wieszczyckiego, na Widzewie po podpisy Łapińskiego czy Smudy – to naturalne, wszyscy przypominają dawną chwałę stawianą w opozycji do dzisiejszej walki o powrót do elity. Ale nie jestem przekonany, że w Warszawie większą estymą, szacunkiem i zainteresowaniem cieszą się Rzeźniczak czy Jędrzejczyk, czy jednak – nadal, mimo tylu lat – Leszek Pisz, albo Jacek Zieliński. Zresztą, ta rozpoznawalność ligowców jest niezłym papierkiem lakmusowym. Kucharczyk jest znany, bo jest „memogenny”, Pazdan stał się symbolem po Euro 2016 i występach w kadrze. Sebastiana Mili nikt nie kojarzy jako piłkarza Śląska czy Lechii, ale jako tego, który dziabnął Niemców.

Nie wydaje mi się, by ktokolwiek zdobył wielką rozpoznawalność wyłącznie dzięki świetnym występom w Ekstraklasie. Dotyczy to zarówno piłkarzy, których twarze stają się znane dopiero po transferach do najsilniejszych klubów, bądź po występach w reprezentacji, jak i całej reszty środowiska. Przykład z życia wzięty to dziennikarze współpracujący z Weszło. Wielu z nich występowało w dziesiątkach fachowych programów, ale najbardziej kojarzeni przez naszych niezwiązanych z piłką znajomych są ci, którzy wystąpili:

– w TVP przy Mistrzostwach Świata
– w aktywnościach związanych z KTS-em, dzięki Mietkowi, Radkowi z Kartoflisk czy Quebo

Ludzie nie znają gwiazd ligi, znają przeciętniaków z reprezentacji i to akurat naturalne. Ale skalę tego, jak daleko odjechał polskiej piłce cały zewnętrzny świat pokazują dopiero zestawienia z muzyką czy filmem. Bardzo trafiło do mnie w tej dyskusji siatkarsko-piłkarskiej porównanie liczby obserwujących instagramowe konta Bartosza Kurka i Krzysztofa Piątka, oczywiście zdecydowanie na korzyść tego drugiego. Ale już Carlitos? 26 tysięcy przy – na przykład – 31 tysiącach Dioxa, wokalisty raczej z drugiego szeregu w gatunku muzycznym spoza głównego nurtu. Nemanja Nikolić, absolutna gwiazda Ekstraklasy, w dodatku obecnie wsparta pewnie też paroma lajkami z USA na FB ma za sobą 75 tysięcy kibiców. Niejaki Żabson, który ma na koncie jeden studyjny album, przekroczył już 100 kafli.

Można porównywać tak długo, a każdy krok utwierdza nas w przekonaniu, że Ekstraklasą nikt się nie interesuje. Jeśli już – to memami z Ekstraklasy, albo satyrycznymi filmikami z udziałem piłkarzy z Ekstraklasy, ale te ostatnie przecież są regularnie czyszczone z Internetu. Dla wielu znajomych, którzy sami aktywnie grają w piłkę nazwiska Pietrzaka czy Dźwigały były egzotyczne.

Wydaje się, że jeszcze jakiś czas da się pociągnąć na samej marce klubów, która wciąż jest spora. Że zainteresowanie sponsorów będzie napędzane przez chęć identyfikowania się poznaniaków z Lechem i warszawiaków z Legią. Ale jak długo możemy wytrzymać w tym ciaśniutkim garnku, do którego regularnie zagląda bardzo wąskie grono konsumentów?

Jak wyjść z tego położenia? Tutaj – nie ukrywam, w moich oczach w roli rycerza na białym koniu – pojawia się… Telewizja Publiczna. Nie wiem, czy coś w polskiej Ekstraklasie w tym sezonie ucieszyło mnie bardziej, niż informacja o staraniach TVP, by transmitować co tydzień hit kolejki. Jakim skokiem jakościowym byłoby pokazanie meczów Legii z Lechem czy Wisły z Cracovią na antenie dostępnej dla niemal każdego Polaka – trudno mi sobie właściwie wyobrazić. Sam jako prezes (wiedziałem, że ta prezesura się do czegoś przyda!) wiem, że nic nie ułatwia rozmów sponsorskich jak czytelne komunikaty. Kulisy meczów KTS-u ogląda tyle i tyle osób, grafiki pojawiają się na kontach facebookowych, twitterowych i instagramowych o takiej i takiej liczbie obserwujących. Aktywnie w promocji meczów uczestniczy dziennikarz X, Y i Z, każdy o określonym zasięgu.

Jak silnym argumentem w rozmowie z potencjalnymi sponsorami będzie zapewnienie ich, że przynajmniej kilka razy w sezonie ich reklamy na koszulkach i bandach będą leciały w Publicznej? Jak silnym argumentem będą programy ze skrótami, ekspozycja nie za ścianą dość wysokiego abonamentu, ale otwarta dla każdego polskiego telewidza?

Kawałek tekstu ze strony… samej Ekstraklasy, w sezonie 2013/14.

Przypomnijmy, że Telewizja Polska pokaże cztery mecze na żywo w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. W tym sezonie TVP zdecydowała się już pokazać mecz Wisła Kraków – Legia, którym cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem – spotkanie to oglądało blisko 1,5 miliona widzów. Z kolei w sezonie 2012/2013, kiedy TVP również była w posiadaniu praw do transmisji czterech meczów na żywo, łącznie na jej antenie mecze T-Mobile Ekstraklasy obejrzało blisko 5 milionów widzów! Największą popularnością cieszyło się wówczas spotkanie Lecha z Legią w Poznaniu, które zgromadziło przed telewizorami 1,625 miliona widzów.

W NC+ te same hity ogląda jakieś 400 tysięcy osób.

Może się mylę, ale w kwestii rozpoznawalności – piłkarzy, klubów, ligi – to wejście na zupełnie inną półkę. Pozostaje kwestia finansów – zamiast ryby, jaką jest kroplówka od NC+, kluby dostałyby wędkę w postaci o wiele większych zasięgów. Jedni pewnie otworzyliby wkrótce hurtownię owoców morza, inni umarli z głodu, uprzednio zastawiając wędkę w lombardzie. Nie mam pewności, czy byłoby lepiej, mam pewność, że stworzyłyby się zupełnie nowe okazje. Podobnie zresztą postrzegam „uwolnienie” powtórek w Internecie, dzięki czemu na YouTube wreszcie mogłyby zaistnieć najróżniejsze „best of Lipski” czy inne „Budziński top 10 goals”, choć to oczywiście odrębny, równie trudny temat.

Jasne, wiele razy szydziliśmy – lepiej, że widzi to garstka osób na stadionie i dwie garstki w telewizji – no i nikt w Internecie, bo przecież wszystkie filmiki usuwane są z prędkością światła. Ale można się tylko domyślać, jak ten fakt może uwierać sponsorów. Sponsorów, którzy przecież widzą, że lepsze zasięgi od kilkunastu ligowców ogarnia pojedynczy muzyk.

KOMENTARZE (41)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
pazdzioch55
Kamil Stoch, Adam Ksczot, Anita Włodarczyk

Kibolkiewicz ale obrobiłeś pento kurskiemu i szkolnikowskemu. ŻENADA!

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Na ulicy z pewnością szybciej rozpoznany zostanie Kurek, reklamodawca chętniej pójdzie do Kubiaka, a serki lepiej sprzeda Haynen. To dość oczywiste. Reprezentacja z sukcesami zawsze będzie miała potencjał marketingowy. Cała Polska oglądała. Ale w siatkówce na reprezentacji się kończy. Futbol oczywiście ma przewagę i kropka. Kurek został MVP mistrzostw świata, ale czy wielki koncern światowy da mu super kontrakt reklamowy na miarę Messiego? A dlaczego nie? Wystarczy sprawdzić ilu widzów miał finał mistrzostw świata w piłce nożnej, a ilu w siatkówce. Już o tym ktoś tu niedawno chyba pisał. Sportowcy z wielu dyscyplin żalą się, że mało zarabiają, a piłkarze biorą kokosy. Zła wiadomość jest taka, że tyle co ponarzekają, to ich. Na tym koniec, guzik zdziałają.

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Dzisiaj na pewno jest większa rozpoznawalność Kurka niż Robaka ale jutro nie sądzę. Bardzo ciekawy byłbym wyników sondy ulicznej z pytaniem – w jakich klubach grają Kurek i Robak albo z pokazywaniem do odgadnięcia ich fotek przechodniom. Tu nie byłbym pewny tej większej rozpoznawalności siatkarza.

bieszczadzki legionista
Sanovia Lesko

Masz rację Patol, szczególnie że Kurek wyłysiał

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Nie rozumiem. Wydaje się oczywiste, że nc+ nadaje
piłkę zasadniczo już tylko dla siebie, zwłaszcza po to by
dostosować się do gustów, zaspokoić ambicje i potrzebę
kreacji nowej własnej rzeczywistości panów Wegrzyna i Mielcarskiego.
Puste stadiony? No problemo. Kierunek i tak słuszny.
Więcej miejsca dla Żelków, Kolend-Malarzy!
PS
A z tym RAZem to nie wiem, co się tak uparliście.
Wyjątkowo uporządkowany i błyskotliwy człowiek, prawy taki,
który nigdy nie twierdził że zna sie na jakimkolwiek sporcie,
ani że go to interesuje, i cokolwiek tam rzekł, na pewno było
w ironicznym, humorystycznym aspekcie.
(bo sam takie dopiero co słyszałem!)
Radziłbym raczej serio traktować jego wypowiedzi o polskiej
i unijnej rzeczywistości, Salonach, naszym dziedzicznym frajerstwie
i kompradorskim neokolonialnym panstewku, gdzie w tzw. „prawicy”, symbole, emocje grają wiekszą rolę niż interes i trzeźwa ocena.

Scarecrow
NIE dla żydow-Cześć i Chwała Szatanowi

Chciałbym kiedyś przez parę minut nie czuć w ogóle bólu, podciąłbym wtedy skórę na szyi, ściągnął ją z całej swojej twarzy a potem biegał po podwórku i nią wymachiwał jak piłkarz koszulką gdy cieszy się po bramce, to musi być zajebiste uczucie

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣🥇1️⃣9️⃣🏆the best fans in the world❗️

Nie lepiej ściąć sobie łepetynę i biegać bez niej, to dopiero fan, nie wiesz gdzie biegniesz i w co przyfasolisz a strumienie krwi tryskają jak fontanna, bieganie bez skóry to dobre dla leszczy.

Travis
punktuje w punkt multikonta 13mistrza

hehehe szukasz atencji? a kysz tęczowy siurku od kroleskiego, stary winogronie jak ci to pejsbuk napisał hahah stary zooofil idź se psa wydymaj, w sumie z takim ryjem to nic dziwnego że przerzuciłeś się na zwierzęta

bieszczadzki legionista
Sanovia Lesko

„stary winogronie” dobre xD

nippon

Naciągnij sobie na tą twarz napletek, tak samo jak piłkarz naciąga koszulkę gdy się cieszy.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Gowno owiniete w pazlotko pozostanie gownem.
Eklapa to przeplaceni, leniwi, mierni i raczej bez ambicji kopacze (do pilkarzy im sporo brakuje). Didatkowo niestety wielu z nich to autentyczne tloki.
Jak ogladam Bundeslige czy 2.Bundeslige to widze jakosc. Pilka nie odbija sie od sekow, trawa nie jest za krzywa, a Panowie Pilkarze sa zaangazowani. Jasne i tam zdazaja sie kiksy, babole itd. ale to jest czesc sportu – element losowosci.
W Eklapie to wszystko wyglada na przypadek a dobre zagranie na 15-20 metrow z dobrym przyjeciem az kluje w oczy. A pensje kopacze pobieraja solidne, ze wiele lig profesjonalnych by sie nie powstydzilo.
Niestety Eklapa to liga polamatorska. Wystarczy popatrzec na intensywnosc treningow (sporo nizsza niz Belgii, Niemczech czy Czechach) i meczow (10-20% mniej przebiegnietych km niz w 2.Bundeslidze czy Championship). Nawet organizacja wielu klubow to prowizorka opierajaca sie na miejskich kroplowkach.
Najgorsze, ze mimo iz pierdolnelo (2 rok bez klubu w Europie) widocznie pierdolnelo wciaz za slabo.

PS. Poniewaz Stano morde w kubel wsadzil, to przypomne tylko, ze finanse o awans do LE czy LM opieraja obecnie Schalke, Dortmund czy Sevilla. I w przypadku braku awansu nie grozi im bankructwo tylko zaciskanie pasa.

Tomaszz

Kilometrów to u nas biegają tyle samo, tylko w słabszym tempie i nic z tego nie wynika.

jakibic

Hm, jak można przebiec tyle samo kilometrów, tylko w słabszym tempie ?
Może się nie znam ,ale wydawało mi się, że i „tam” i „tu” mecze maja po 90 minut.

Tomaszz

Cały czas nie biegasz na pełnej szybkosci, dlatego starczy czasu na przebiegnięcie większego dystansu. W meczu Korony z Wisłą obie drużyny przebiegły po 120 km, w meczu Napoli z Liverpoolem po 112 km. Nie sądzisz chyba, że mecz ekstraklasy był bardziej intensywny. Zresztą przytaczałem już tu statystyki z MŚ z 2010 r., gdzie ci co biegali najwięcej najszybciej odpadali. Istotne jest ilość i szybkość sprintów. Liczy się też szybkie operowanie piłką, a do tego trzeba techniki. Jak obejrzysz kilka szybkich podan, to wrażenie intensywności jest dużo większe, mimo że piłkarze przebiegną kilka metrów.

Paulinho

Wytłumaczcie mi jedno. Czy naprawdę sponsor uważa, że jeśli zobaczę jego logo 20000 razy to od razu zostanę jego klientem? Przykładowo oglądając Mistrzostwa Świata w siatkówce widziałem wiele razy logo Orlenu, wcześniej również oglądając lekką atletykę. Czy to znaczy, że mam tankować samochód tylko na stacjach Orlenu, jeśli mam bliżej i taniej na BP czy Shell? Albo na koszulkach siatkarzy było logo Plus i też widziałem je doskonale przez całe mistrzostwa, ale to nie znaczy, że jutro zmienię operatora sieci, bo mam Play i jestem zadowolony (product placement :). Zakładam, że wiecie o co mi chodzi. Widziałem zestawienia mówiące o tym, że najwięcej pieniędzy na reklamę jeśli chodzi o duże sklepy wydaje Lidl. No, wystarczy włączyć radio, żeby słyszeć w kółko tą durną reklamę Lidla z parkingiem ram pam pam. I będąc szczerym, ja dosyć często jestem w Lidlu, ale tylko dlatego, że jest tuż obok mnie. Jakby tam była Biedronka, to bym chodził do Biedronki. Jakby Aldi, to bym chodził do Aldiego. Wszędzie jest to samo, a cenowo różni się jakimiś groszami. No, chyba, że mówimy o ludziach, którzy potrafią jechać na drugi koniec miasta, żeby za zrobione zakupy dostać naklejki na świeżaki.

Przemyslaw

Bo jesteś osobą myślącą. Osoba myśląca nie kieruje się reklamą, tylko własną wygodą, ewentualnie sprawdzonymi opiniami znajomych. Ja telewizji nie oglądam poza sportem. Jeśli interesuje mnie coś innego, szukam w internecie. Naprawdę nie trzeba ślęczeć przed telewizorem i dostosowywać się do tego chłamu, który serwuje nam telewizja, obojętnie jaki kanał, na wszystkich leci taka sama żenada podlana jeszcze bardziej żenującą i nachalną reklamą. Powiem nawet więcej – im częściej słyszę lub widzę reklamę produktu x, tym większe szanse, że tego nie kupię. Co z tego, że Lewy golił się Gillette i mył włosy H&S? Od wielu lat używam sprawdzonych innych marek – i nie dzięki reklamie, a dzięki metodzie prób i błędów i nie zamierzam tego zmieniać, choćby reklamowało to 100 najlepszych piłkarzy świata. Nie pasuje dany produkt, to sięgam po inny aż w końcu znajdę to, czego szukam. W tym żadna reklama mi nie pomoże. Ale widzisz, tak robi mniejszość. Większość ludzi to niestety tłum, którym rządzą inne prawa. Poruszyłeś temat Lidla – byłem w tym sklepie dwa razy w życiu i nie sądzę, żebym miał jeździć tam częściej dzięki nachalnej reklamie.

Paulinho

mam podobnie. Nachalna reklama mnie odpycha i efekt jest chyba odwrotny od zamierzonego. I szczerze, wolałbym, żeby Lidl zamiast wydawać na kretyńskie reklamy parkingu ram pam pam (inspiracje Popkiem?) zatrudnił więcej kasjerek, bo zawsze jak tam jestem są otwarte dwie kasy z sześciu. A może powinni magazyniera zatrudnić, żeby kasjerki nie musiały robić wszystkiego same?

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Tak! Ja tankuję tylko w Orlen, i jak mam wybór to
opieram go na ;podobnej zasadzie.
A w marketach nigdy nie kupuje, bo GMO mi szkodzi.

Bartoni
Lechia Gdańsk

Bardziej chodzi o rozpoznawalność. Żebyś, jak będziesz chciał zmienić już tego operatora, to w pierwszej chwili pomyślał o Plusie a nie T-mobile.

Przemyslaw

I ponownie – w przypadku tłumu może i owszem. W przypadku pojedynczej, rozsądnej osoby działa to trochę inaczej – taka osoba sprawdza oferty operatorów i wybiera tą, która jej najbardziej pasuje, a nie tą, która ma więcej bzdurnych reklam :)

efrenbatareyes

Tak, ale jak dostanie łupieżu i stanie przed półką z tysiącami marek, z których żadna nic mu nie mówi, to sięgnie po head&shoulders, bo zna. Tak też to działa, a nawet często się zdarza, że w świadomości tej rozsądnej osoby kiełkuje myśl, że wybór tego szamponu był logiczny, bo przecież znana marka, żaden nołnejm. Reklama to potężne zjawisko, bez względu na to, czy się podoba czy nie.

Tomaszz

Właśnie chciałem coś podobnego napisać. Łapka w górę.

Yarek

Zgadzam się z Panem i kilkoma jeszcze innymi osobami, że każdy z nas wybierze taki produkt, który jest sprawdzony, w dobrej cenie, odpowiada nam lub innego ważnego powodu. Jednak trzeba wziąć pod uwagę również to, że wiele osób niestety skusi się na szampon x bo reklamuje go piłkarz Y, tak to już jest. Wielu z nas trudno sobie wyobrazić niektóre scenariusze, ale najczęściej otaczamy się ludźmi, którzy mają podobne do nas poglądy, opinie, podejście do życia, itp. Trudno nam zatem zrozumieć przesłanie tych reklam a wydaje mi się, że największe firmy/koncerny robią określone badania rynku, analizy i na tej podstawie oceniają, w jaki sport „opłaca” się inwestować lub kogo sponsorować, żeby zwiększyć rozpoznawalność marki lub sprzedaż produktów.

Przemyslaw

Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że Kurek reklamował swego czasu Monte i była to dość chwytliwa i zapadająca w pamięć reklama, mimo że była dosyć prosta. A co reklamował Trałka lub Robak?

Travis
punktuje w punkt multikonta 13mistrza

Przecież nie oglądasz telewizji buhahaha

Przemyslaw

Co nie znaczy, że nie kojarzę reklam. Nie trzeba być fanem koszykówki, żeby wiedzieć kto to Michael Jordan lub James LeBron.

Przepraszam, czy to Twój kasztan?
nasza drużyna polska drużyna

To zestawienie wiodących siatkarzy z ligowym dżemikiem Ekstraklasy jest dość kuriozalne. Rozumiem, że porównanie miało przez to od razu naprowadzać czytelnika na punkt widzenia autora, ale myślę, że takiego Kubiaka to by wypadało zestawić z kojarzonym w kraju Wasilewskim, Zatorskiego nie z Makiem, ale z przykładowo Jędrzejczykiem czy nawet Makuszewskim, a Kurka z Pazdanem. W artykule podano 5 piłkarzy, z czego tylko dwóch z epizodami w kadrze, trochę to tendencyjne.

Voitcus

Hm, ale przecież w ub. sezonie TVP pokazywała hit kolejki – a nawet wydawało się przez jakiś czas, że hit sezonu, ostatni mecz Ekstraklasy, starcie dwóch odwiecznych wrogów, zderzenie gigantów, derby Polski, lider po rundzie zasadniczej z obrońcą mistrzowskiego tytułu, dwa kluby o historii jeszcze przedwojennej, spotkanie decydujące o tytule Mistrza Polski, emocje już na trzy tygodnie przed meczem, a tu taki klops się zrobił, że mniej od piłkarzy telewidzów interesowały wydarzenia na trybunach.

n0_thx

Zgadzam się. Ekstraklasa jest nierozpoznawalna bo została zamknięta przez NC+. Przydałby się ten jeden mecz tygodniowo na otwartym kanale, np. na Polsacie. I nawet lepiej gdyby wcale nie był to hit kolejki, tylko spotkanie o stałej porze, np. niedziela 15:00. W ekstraklasie „hit kolejki” to pojęcie bardzo względne i niemal zawsze nie mające żadnego pokrycia na boisku

FC Bazuka Bolencin

Szczerze to w ostatnich kilku latach coraz częściej łapię się na tym, że zazdroszczę tym co nc+ nie mają i nie widzą w weekendy tego ustrojstwa.

efrenbatareyes

Biedna ta ekstraklasa, tak ją zamknęli… Po prostu widać z jakim produktem mamy do czynienia. Canal+ to powinni po rękach całować, bo zrobić takie materiały z takiego gówna, to sztuka. Pewnie przed zamknięciem, w trakcie podpisywania kontraktu, przyłożyli im pistolet do głowy… tak musiało być, inaczej wybraliby oferty trzykrotnie wyższe i w otwartym paśmie.

Nie chcę się czepiać, ale...

„Sebastiana Mili nikt nie kojarzy jako piłkarza Śląska czy Lechii” – akurat strzał w płot, bo Mile akurat z Lechią ludzie kojarzą, przynajmniej na Pomorzu i żaden z kibiców Lechii nie wie z jakiej paki.

FC Bazuka Bolencin

Ja go z Groclinem najbardziej kojarzę. Ale fakt – prędzej go skojarzę ze Śląskiem czy Lechią, a nawet z Austrią Wiedeń, niż z kadrą.

igor91

Panie Olkiewicz, porównanie Kurka czy Kubiaka do Robaka, Maków czy Pietrowskiego są nietrafione. Czy tych dwóch pierwszych kibice kojarzą z gry w klubie czy raczej z kadry? Czy przeciętny kibic siatkówki, który interesuje się tym sportem tylko przy okazji reprezentacji, poznałby na ulicy takiego Wojciecha Grzyba czy Oliega Achrema?

bieszczadzki legionista
Sanovia Lesko

ale ktorego Wojciecha Grzyba? siatkarza czy pilkarza?

Abominator

Tyle ostatnio pisania o tym temacie: ci mają sukcesy, a nie mają kasy, inni zwyzywają ich od sportów świetlicowych itp.
Ale wielu ludzi ma te wszystkie statystyki oglądalności i tabele finansowe w dupie, oglądają dany sport, bo lubią. I to jest właśnie normalność. Jestem z kadrą od IO 1996, przeżywałem zarówno niesamowite sukcesy jak i wielkie wpierdole i zamierzam być z nią już zawsze. Bez względu na to ile wyniesie premia za jakiś tytuł, jakie będą słupki oglądalności, wyjebane czy kogoś wezmą do reklamy, czy na świecie siatkówka będzie najpopularniejsza czy w rankingu znajdzie się za wyścigami słoni. Te tematy są nie tylko nieistotne, ale i nużące i oklepane.

Świroos

Kolejny paradoks tej amatorskiej ligi. C + i pieniądze, dzięki którym wiele klubów funkcjonuje doprowadziły jednocześnie do zamknięcia tej ligi dla grona kilkuset tysięcy abonentów i przyczyniły się do hamowania dalszego rozwoju.

Mejk

Dajcie już spokój z tą piłką czy siatką. Polscy szachiści ograli USA, Rosję, Ukrainę, Francję i prowadzą w olimpiadzie szachowej dwie rundy przed końcem. Ostatni raz tego typu pozycję zanotowaliśmy w 1939 roku. Kacper Piorun wczoraj ograł amerykańską supergwiazdę Nakamurę. Jacek Tomczak zamatował niedawnego mistrza świata Kramnika (tak, tego gościa, który obalił Kasparowa). Kamil Dragun min. wygrał z niedawnym mistrzem Europy i zwycięzcą wielu turniejów Dmitrijem Jakovienką. Duda i Wojtaszek zbierają punkty na ścisłej światowej czołówce (wczoraj Duda nie dał się ograć Caruanie, gościowi który niedługo zagra mecz o MŚ z Carlsenem, nr 2 rankingu). By pokazać jakąś skalę, Piorun jest teraz 170-y w światowym rankingu, Tomczak gdzieś 200-y, Dragun bodajże 400-y. A poogrywali ludzi z pierwszej 20-ki… Wczorajsze zwycięstwo z USA czy wcześniejsze z Rosją (oba oparte o wyniki „dolnych desek”) to trochę jak gdyby polscy tenisiści wyszli i ograli w pucharze Davisa Chorwację grającą w pierwszym skłądzie, o czym zdecydowało zwycięstwo Majchrzaka nad Ciliciem.

I nie, nie robię sobie jaj, dla mnie to ważniejsze niż jakiś ewentualny sukces piłkarzy.

falszywa 10-tka

Akurat Mile kojarzy się z Groclinem i jego rzutem wolnym z Manchesterem City. I nikt mi nie powie, że jest inaczej.

WhiteStarPower

Kubuś ale porównujesz mistrza swiata do zwykłego ligowca bez osiągnięć. Porównaj siatkarza ligowca z np Asseco albo Jastrzebskiego Węgla do ligowców piłkarskich. Oboje maja mala rozpoznawalność ale jednak piłkarze beda miec duzo większa. To ze teraz kazdy zna Heynena czy Kubiaka to spoko, ale ile osob by ich zaczepiło na ulicy pol roku temu???
.
Pazdana tez malo kto kojarzył dopóki nie przykrył czapka CR7 kilka razy w ciągu roku (no 2). Rozpoznawalność trzeba sobie wywalczyć a nie beczeć w necie.
.
Tez uwazam ze TVP to marketingowo strzał w 10 ktorz podniesie klikalność ligi moze i dwukrotnie, o sponsorach nie mówiąc nawet ktorzy nagle zyskają zajebiste ekspozycje. Idźmy ta droga

Yarek

Moim skromnym zdaniem T. Frankowski wpadł w pamięć kibiców jako „Franek łowca bramek” głównie dzięki temu, że strzelił 167 bramek w ekstraklasie. To jest jeden z niewielu przykładów, że jednak z ekstraklasy można wybić się na tyle, żeby zyskać na „rozpoznawalności”. Artykuł fajnie napisany i jest w nim wiele kwestii, pod którymi śmiało można się podpisać, choćby pod tym, że czego by nie mówić o telewizji publicznej, to z pewnością przyciągnie większą ilość widzów na mecze ligowe (choćby wybrane) niż obecny operator tv. Taka jest niestety rzeczywistość…

wpDiscuz