post Avatar

Opublikowane 22.09.2018 23:30 przez

redakcja

Wizyta Legii Warszawa w Legnicy to zawsze było duże wydarzenie. W 1973 roku na sparing z zespołem prowadzonym Lucjana Brychczego przyszedł nadkomplet widzów, a frekwencja nie została powtórzona po dziś dzień. W 2014, gdy los skrzyżował drogi Legii i Miedzi w Pucharze Polski, w środę o 17:00 stadion wypełnił się do ostatniego miejsca. Nie było niespodzianki, gdy już w środę klub oznajmił, że miejscówki na spotkanie rozeszły się do ostatniej sztuki. Pojechaliśmy więc sprawdzić, czy pierwszy mecz Miedź – Legia, do którego oba zespoły przystępują jako rywale z jednej klasy rozgrywkowej, to nadal tak wielka sprawa.

Jak wielka była w latach 70.? Któż mógłby opowiedzieć o tym lepiej, jeśli nie jeden z zawodników grających wtedy w Legnicy?

– Legia jechała z obozu w Szklarskiej Porębie, była przed wyjazdem do USA. Wracając zagrali u nas mecz w bardzo mocnym zestawieniu. Do dziś pamiętam ich skład z tamtego meczu. Jak pan chce, mogę panu go podać – mówi mi Piotr Potycz, który grał przeciwko Legii w meczu sparingowym w styczniu 1973 roku. A potem wymienia: – Pierwsza jedenastka, to byli tak: Władysław Stachurski, Piotr Mowlik, Zygfryd Blaut, Andrzej Zygmunt, Kazimierz Deyna – coś mówi chyba, nie? – Tadeusz Cypka, Tadeusz Nowak, Wiesław Pacocha, Jan Pieszko, Stefan Białas i Robert Gadocha. 

Sprawdzam na oficjalnej stronie Miedzi. Ani jednego pudła. Samo to, że mecz o pietruszkę sprzed niemal pół wieku zapadł panu Piotrowi tak mocno w pamięć pokazuje, jakim był on w Legnicy wydarzeniem. 

– Oni wtedy grali w pucharach, to była drużyna, która nie tak dawno doszła do ćwierćfinału Pucharu Europy.
– A Miedź?
– Miedź wtedy grała w klasie okręgowej. Tylko że system był nieco inny, można powiedzieć, że na dzisiejsze, to była III liga. Pamiętam, że padł wtedy rekord frekwencji na stadionie. 10 tysięcy ludzi! Marka Legii robiła swoje, ludzie przyszli dla reprezentantów kraju, takich nazwisk jak Deyna, Stachurski, Gadocha, Mowlik, Blaut. Dziś to fizycznie niemożliwe, bo stadion by tylu nie pomieścił. A wtedy, w styczniu, ludzie przyszli mimo dużych opadów śniegu. Tak dużych, że przez moment było zagrożenie, że spotkanie się nie odbędzie. Ale kibice wraz z wojskowymi chwycili za łopaty i własnoręcznie odśnieżyli boisko.

Wielkie show dał w tamtym meczu Kazimierz Deyna, strzelec hat-tricka. Co osłodziło legniczanom porażkę 1:3, mimo której sztab Legii komplementował swoich przeciwników. – Trenerzy chwalili Miedź, że zespół grający tylko w klasie okręgowej nie dał odczuć tak dużej różnicy w poziomie. Wiadomo, że jak oni wracają z obozu kondycyjnego w górach, to nogi nie będą najlżejsze. Ale 3:1 wstydu nam nie przyniosło – mówi Potycz. I zaraz dodaje:

– Grałem na obronie przeciwko Stefanowi Białasowi. Z Gadochą też stoczyłem trochę pojedynków. Wypadłem chyba nieźle. Zachowałem nawet gazetę z tamtych czasów, Ignacy Ordon, drugi trener Legii wypowiedział się w taki sposób: „Macie młody zespół i kilku utalentowanych zawodników, a szczególnie Kazimierza Łukasika, Ireneusza Michalaka, Jerzego Pietraskę, Ryszarda Kryjona i Piotra Potycza”. Miłe słowa, przyjemnie się do tego wraca, nawet po tylu latach – kończy.

Na kolejne starcie przyszło czekać ponad cztery dekady. Wtedy los skrzyżował drogi Miedzi Wojciecha Stawowego i Legii Henninga Berga w Pucharze Polski. I choć obie ekipy dzieliła już tylko jedna liga, tym razem warszawskiej ekipie udało się wygrać w bardziej imponujących rozmiarach. 4:0.

Jedną z osób, które były w klubie z Legnicy wtedy i są też dziś, jest dyrektor sportowy Marek Ubych. Tamten mecz wspomina tak:

– Miałem okazję wtedy pracować z trenerem Stawowym. Gdy na mecz w Pucharze Polski przyjeżdżała Legia, to dzień wcześniej hasłem dominującym było „wszystkie ręce na pokład”. Nie załatwiamy pierdół, tylko zajmujemy się organizacją spotkania. Parę nadgodzin z tego wyszło. Ale wtedy funkcjonowaliśmy na innym poziomie piłkarskim, organizacyjnym. To było wielkie wydarzenie. Jak rok wcześniej wygraliśmy z Lechem, to było takie wydarzenie, że po wygranej urządziliśmy bankiet w hotelu dla sponsorów, przyszła na niego cała drużyna.

Dziś taka celebracja nikomu nie przeszłaby przez myśl. Ubych z uśmiechem porównuje tamtą „spinę” do atmosfery panującej w klubie w dniu wczorajszym.

– Wczoraj o 16:40 wyjechałem sobie z klubu, na spokojnie zamknąłem drzwi jako ostatni. Drużyna jeszcze później trenowała, ale w biurze mieliśmy bardzo spokojny dzień. Przyjeżdża Legia, wiadomo, podchodzimy z szacunkiem i pokorą do tego meczu. Jako klub, nie tylko jako drużyna, bo to jest Legia Warszawa. Pewnie ponad 10-krotnie większy budżet, wielka historia, świetni piłkarze. Ale też nie jest tak, że klękajcie narody, przyjeżdża Real Madryt.

W podobnym tonie na przedmeczowej konferencji wypowiadał się też Dominik Nowak, trener Miedzi.

– Legia to Legia i trzeba ją szanować, ale bez przesady. Miedź to także Miedź i coraz bardziej jesteśmy w tej ekstraklasie szanowani. Mam nadzieję, że po tym meczu ten szacunek do nas wzrośnie.

W sobotni wieczór w Legnicy słowo stało się ciałem, a nadzieja trenera Nowaka zmieniła się w rzeczywistość. Trudno bowiem po tym, co zobaczyliśmy, Miedzi nie szanować. 

Kibicowsko – w ramach możliwości, jakie daje nie największy stadion – było naprawdę przyzwoicie. Choć jeszcze dosłownie kilka minut przed pierwszym gwizdkiem można było odnieść wrażenie, że sporo wejściówek spośród sprzedanego na ten mecz kompletu nie zostało odbitych na bramkach.

IMG_0115

Nic bardziej mylnego – gdy tylko kibice Legii zaintonowali pierwszą swoją przyśpiewkę, na pozostałych trybunach nagle zrobiło się znacznie tłoczniej.

IMG_0120Bardzo fajna rzecz na sektorze rodzinnym – doping z flagami, z balonami. Dajemy okejkę.

Oczywiście choćby z racji ograniczonej liczby gardeł, to nie było takie spotkanie, które z racji atmosfery wspomina się latami, to potrafiło być głośno. Szczególnie, gdy kibice Miedzi wyczuwali, że ich drużyna przejmuje inicjatywę. Po golu Petteriego Forsella przez dłuższą chwilę rozbrzmiał cały stadion. Wyczuli bez pudła, za moment Marquitos miał setkę na 2:1, którą jednak koncertowo zmarnował. W drugiej części meczu niestety doping przerodził się w wymianę bluzgów – owszem, rozpoczętą przez legionistów, ale pociągniętą już praktycznie do samego końca przez obie ekipy.

Piłkarsko również Miedź pracowała sobie na gros pochwał. I też – szczególnie w pierwszej połowie. Wydawało się, że trudno będzie trzymać się rękami i nogami wpajanego przez Dominika Nowaka stylu gry, gdy przyjeżdża mistrz Polski. Że gdzieś z tyłu głowy będzie się pojawiała myśl: „nie kombinuj, wywal byle dalej”. Tymczasem nawet, gdy Legia prowadziła już 3:1, 4:1 i ruszała do pressingu bardzo ochoczo, mając chrapkę na kolejne gole, Miedzianka nieustannie wyprowadzała swoje akcje od tyłu, zwykle radząc sobie z zastawianymi przez legionistów pułapkami.

Do pewnego momentu Miedź naprawdę mocno wyglądała w obronie. Bardzo duży udział miał w tym Tomislav Bożić, dziś mogący spokojnie reklamować wyroby medyczne. A konkretnie – plastry. Takie odporne na wodę, ogień i wiatr. Jak przykleił się do Carlitosa w pierwszej minucie, tak nie puścił aż do samego końca pierwszej połowy. Zniechęcał do gry. Był dla Hiszpana rodzynkiem w serniku. Ananasem na pizzy. Atakował twardo, ale zwykle w granicach przepisów, co tym mocniej doprowadzało Hiszpana do szewskiej pasji. Najlepiej świadczy o tym fakt, że w drugiej części meczu Carlitos atakował głównie od drugiej strony, wyczuwając, że po pierwsze swojego dnia nie ma Zieliński, a po drugie – że przy Boziciu to sobie nie pogra. No i odpalił, wyglądał bardzo, bardzo dobrze, doczekał się też swojego gola.

To, co zaważyło jednak na zwycięstwie Legii, to niemal doskonały mecz Cafu w środku pola – strzelał, wywalczył karnego, ale – czego może nie było tak dobrze widać w telewizji – podejmował praktycznie same dobre wybory. Podłączał się w odpowiednim momencie, regulował tempo. Wreszcie sprawił, że Legia na dobre wygrała środek pola, którego rywale wcale nie mieli zamiaru łatwo oddać. Nieprzypadkowo grali dziś bez faktycznego wysuniętego napastnika, w jego roli mając Forsella tworzącego często przewagę w tej części boiska.

Dzięki temu do chwili, kiedy całkiem się posypała – czyli po golu Carlitosa – Miedź po prostu przyjemnie się oglądało. Choć chłód doskwierał i kibicom niezaopatrzonym w grube skarpety i przynajmniej (przynajmniej!) bluzę z długim rękawem współczujemy, to jednak dla takiego meczu warto było nawet nieco zmarznąć.

I choć 1:4 na papierze wygląda źle, to Miedź wcale tak źle nie wyglądała. I kibicowsko, i piłkarsko. Co tylko utwierdza nas w przekonaniu, że kierunek obrany przez władze klubu z Legnicy jest właściwy. Że chęć zbudowania dzięki pracy Dominika Nowaka zespołu atrakcyjnego, przyciągającego nie tylko tych zdolnych umrzeć za barwy kibiców, ale i po prostu fanów niezłej piłki, była bardzo dobrą pobudką. 

Dzięki temu już dziś można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że mecze takie jak ten dzisiejszy z Legią – urzędującym mistrzem Polski – owszem, nadal będą w Legnicy wydarzeniem. Ale nie wypatrywanym przez lata i wywołującym wielkie poruszenie, gdy wreszcie nadejdzie. Raczej ekscytującym, acz regularnym punktem programu, każdego roku raz czy dwa znajdującym swoje miejsce w kalendarzu legnickiego kibica.

SZYMON PODSTUFKA

Opublikowane 22.09.2018 23:30 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 15
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

whooyemooye
whooyemooye

Ssij

HWDP
HWDP

To nie jest zdjęcie z tego meczu. Na Łazienkowskiej już ta szmata nie wisi.

Radykal78
Radykal78

Ty jestes szmata

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

lupi45
lupi45

Pasuje do Ciebie ten nick.
Jakim trzeba być idiota żeby nie widzieć że obrońca Miedzi zatrzymał piłkę ręką, która zmierzala do bramki. Dobrze że był VAR bo Musiał też tego nie widział. Ogarnij się kolego i wyluzuj, nie pisz takich głupot

Bednar19951
Bednar19951

Wielki ten doping, przez 90 minut jedynie nieustanne bluzgi na Legię, bez żadnej kreatywności czy zalążków jakiegokolwiek zastanowienia. Ot, wieś się bawi.

Kaszanka
Kaszanka

A czyżby CWKS przez wieki wieków nie bluzgal w kierunku przeciwnika? Zniszczony z furia przystanek w Skierniewicach po kulturalnym kibicowaniu Poznaniu? NAWET kibice Cracovii pomimo bez zwycięstwa drużyny ANI razu nie pobili na parkingu, a żyleta? Może wieś jest bliżej niż mogłoby by się wydawać.

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Po prostu tam juz nie ma komu bić powoli..

Radykal78
Radykal78

Jakos nie macie dobych wspomnień

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Pisalem o Cracovii do ktorej odniósł sie Kaszanka

Panicz
Panicz

Doping jak w starych dobrych Wronkach

typymalczana
typymalczana

https://notowaniatyperskie.wordpress.com/ – Już dzis kolejny typ ! kurs 5,36 dostepny mają ! na 13 kuponów trafili 12! wszystkie skany mają na blogu! polecam ich bo sam grałem 4 ostatnie kupony!

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Weszlo mam wniosek formalny. Przestańcie w kazdy tekst o Miedzi wklejać zdanie „co potwierdza ze kierunek obrany przez trenera Nowaka jest słuszny „ bo zaczyna to byc żałosne. Myśle ze trener Nowak czy tez prezes Miedzi mają w dupie czy wy uważacie ze idą dobra lub zła droga a pisanie o tym ciągle byle sie nie rozmyślił Nowak jest słabe. Zaraz Miedz dostanie 0:8 z kimś a tu przeczytamy zdanie „mimo to gra Miedzi mogła sie podobać, nawet byla zdecydowanie bardziej efektowna niz rywala, co potwierdza, ze kierunek obrany przez trenera Nowaka…..”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
11.08.2020

Johnsson – United 13:1, Kopenhaga – United 0:1

Tylko w kategoriach cudu można traktować zaledwie jedną bramkę zdobytą przez Manchester United przez bite dwie godziny meczu z FC Kopenhagą. Fruwający między słupkami Johnsson, kilka centymetrów na ekranie wideoweryfikacji, kilka kolejnych centymetrów przy uderzeniach obijających słupek czy poprzeczkę. Duńczycy wisieli na włosku przez większą część spotkania, ale ten włosek okazał się wyjątkowo wytrzymały. Kapitulacja […]
11.08.2020
Weszło
10.08.2020

Gdy całym Bayerem próbujecie usidlić potężnego Lukaku

Gdyby filmowy Hulk był Belgiem, grał w Interze, biegał w ataku, to… Nie, właściwie nie musimy sobie tego wyobrażać. Wystarczy popatrzeć na grę Romelu Lukaku. Belg w starciu z Bayerem Leverkusen wyglądał jak Monster Truck z dopalaczem prędkości z gry Need for Speed. Inter przede wszystkim dzięki niemu ograł Bayer Leverkusen 2:1, choć wynik nie […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Kto powalczy o bramkę Lecha? Marko Malenica w Poznaniu

Mickey van der Hart z powodu kontuzji barku może nie być zdolny do gry nawet do końca roku, ale rywalizacja na tej pozycji zostanie zachowana. „Kolejorz” już na początku czerwca sięgnął po Filipa Bednarka, a teraz sprowadził 26-letniego Marko Malenicę. Został on wypożyczony z chorwackiego NK Osijek z opcją transferu definitywnego. Przy Bułgarskiej prowadzili intensywne […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Forsell w Stali Mielec. Czy tym razem nie spadnie z Ekstraklasy?

Jeśli nie macie w życiu lepszych zmartwień, tylko głowę zaprzątał wam scenariusz, w którym Ekstraklasa 20/21 będzie pozbawiona pewnego grubaska w środku pola z podartymi getrami i mocnym strzałem, już możecie być spokojni. Petteri Forsell zostaje z nami. Powinien bawić, ale i uczyć co najmniej przez kolejny rok. Fina ściągnęła do siebie Stal Mielec, więc […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Janicki: Prezesi I ligi podeszli do obostrzeń odpowiedzialnie. Rozegramy sezon normalnie

– W I lidze założyliśmy grupę roboczą, która zajmowała się wcielaniem tych procedur i rozmawialiśmy w niej na tematów wdrażania protokołu. Doprecyzowaliśmy pewne rzeczy, bo mieliśmy też wiele pytań od klubów typu „jeśli rzecznik jest też fotoreporterem klubu, to co z nim?”. Podstawą bezkonfliktowego i prawidłowego wprowadzania tych obostrzeń jest rozmowa. Ja byłem zbudowany reakcją […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Zagłębie dopina transfer stopera. Do Lubina ma trafić Chorwat z epizodem w Serie A

Zagłębie Lubin kończy kompletowanie kadry na nowy sezon. „Miedziowi” przez długi czas szukali stopera, ale wiele wskazuje na to, że już go znaleźli. Piłkarzem klubu z Dolnego Śląska ma zostać Lorenco Simić. To 24-letni chorwacki defensor, który związany był ostatnio z Sampdorią Genua, ale – jak się pewnie domyślacie – w Serie A to on […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Mocne przygotowania w Śląsku – tany, tany w pełnym klubie

Czasami ręce opadają nam do samiutkiej ziemi. Gdy już myśleliśmy, że takie wydarzenia jak przypadki koronawirusa wśród piłkarzy Wisły Płock i Lechii Gdańsk czy odwołanie meczu o Superpuchar Polski sprawią, iż w Ekstraklasie ponownie dojdzie do wielkiej mobilizacji, dostaliśmy brutalny cios pod żebro. Tym razem za rozumem zatęsknili we Wrocławiu. Kto konkretnie? „Zapomnieli się” zagraniczni […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

United zrzuciło zbędny balast, Inter zgarnął kozaka. Jak odbudował się Alexis Sanchez?

Półtora roku – tyle modlili się kibice Manchesteru United, żeby ktoś zabrał od nich Alexisa Sancheza. Chilijczyk był niezwykle drogą i niezwykle nieudaną inwestycją, o której na Wyspach mówi się, że najlepszy występ zaliczyła w krótkim filmiku, grając na pianinie. Pół roku – tyle modlili się kibice Interu Mediolan, żeby Alexis Sanchez w końcu zaczął […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Mamrot: Wzięliśmy zawodników, którzy mają odpowiedni charakter do walki w trudnej lidze

– Zależało nam faktycznie na zawodnikach, którzy znają ligę i mają cechy wolicjonalne na ten poziom. Kwiecień czy Kasperkiewicz nie będą grali Panów Piłkarzy, mają charaktery, które są odpowiednie do I ligi. Najgorzej trafić zawodnika, który schodzi z Ekstraklasy do I ligi i wydaje mu się, że tutaj się łatwo gra – tłumaczy okienko transferowe […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Cel dla Śląska na nowy sezon: zrobić kolejny krok do przodu

Z jednej strony można było narzekać w końcówce sezonu na Śląsk, że nie wcisnął gazu do dechy i nie powalczył o miejsce na podium, ale z drugiej… Czy i tak ten zespół nie osiągnął sporo? Przecież Wrocław nie widział grupy mistrzowskiej od rozgrywek 14/15, raczył nas wynikami albo słabymi, albo bardzo słabymi, ba, nawet wydawało […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Ekstraklasa idzie w stabilizację: nadawcy i podział hajsu bez zmian

Ekstraklasa aktualnie nie gra, ale to nie znaczy, że nic się w niej nie dzieje. Z jednej strony zmagania z koronawirusem, z drugiej  – transfery, a gdzieś w tle, a w zasadzie zaciszu gabinetów, walka o podział tortu od Ekstraklasy. To, co wymieniliśmy na końcu, wcale nie jest najmniej ważne. Dzisiaj poznaliśmy odpowiedzi na kilka […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Malmo FF, Dynamo Mińsk, FK Valmiera. Kto zatrzyma się na I rundzie eliminacji do LE?

Znamy rywali polskich drużyn w I rundzie eliminacji do Ligi Europy. Pary przedstawiają się następująco: Cracovia zagra w Szwecji z Malmo FF. Lech u siebie podejmie łotewską Valmierę. Piast Gliwice natomiast wybierze się na Białoruś na spotkanie z Dynamem Mińsk. Dało się wylosować lepiej, więc cóż – musimy być gotowi na odpadnięcie którejś ekip już […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Łukasz Wachowski: PZPN nadal chce rozegrać mecz o Superpuchar Polski

W dzisiejszym wydaniu magazynu Misja Futbol nadawanym w Kanale Sportowym gościem był Łukasz Wachowski z Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN. Poruszono tematy związane z odwołaniem meczu o Superpuchar Polski i sytuacją w kontekście koronawirusa przed startem nowego sezonu. Realia trochę się zmieniły, związek już za wszystko nie odpowiada. Poniżej zapis tej rozmowy.  Czy nie za bardzo […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Powrót Berga na Łazienkowską w II rundzie eliminacji? Omonia potencjalnym rywalem

Wczoraj Legia poznała swojego rywala w pierwszej rundzie eliminacji do LM. Przypomnijmy – będzie to zwycięzca pary Drita Gnjilane z Kosowa i Linfield FC z Irlandii Północnej. Dziś dowiedziała się, z kim może zmierzyć się w kolejnej fazie. Będzie to lepszy z dwójki Ararat-Armenia Erewan (Armenia) / Omonia Nikozja (Cypr). Co najważniejsze z perspektywy ekipy […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Koronawirus w Atletico Madryt. Dwóch zarażonych, w tym jeden z piłkarzy

Nacieszyliście się już Ligą Mistrzów? To dobrze, bo zaraz może się okazać, że nawet formuła jej dokończenia w postaci „final eight” nie dojdzie do skutku. Wszystko za sprawą – a jakże – koronawirusa. Tym razem ten drań zaatakował Atletico Madryt, a więc jednego z uczestników tego turnieju. Hiszpańska drużyna ma problem, bo dziś miała wyruszyć […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Sądy ukształtowały skład belgijskiej ekstraklasy, nowy sezon już się zaczął

Przez długi czas o zamieszaniu związanym z przedwczesnym zakończeniem sezonu z powodu koronawirusa więcej mówiło się o Holendrach niż Belgach. Ci pierwsi jednak zdołali wprowadzić wszystkie rozstrzygnięcia w pierwotnym kształcie. Ci, którzy protestowali przeciwko decyzjom krajowego związku (KNVB), przegrywali w sądach lub byli wyjaśniani przez UEFA. W Belgii sprawa wyglądała inaczej: decyzje piłkarskich władz zostały […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Szalony mecz Kurty, samobój Słowika, gol Gikiewicza. Stranieri wciąż grają

W Europie i na świecie cały czas mamy dopiero przebiegi przed poważnym graniem – nie licząc pucharów. Ale przedbiegi także bywają interesujące, zwłaszcza że wielu Polaków regularnie gra w ligach spoza topu. Co u nich słychać? Jak spisali się biało-czerwoni stranieri? Zapraszamy na kolejny raport z poczynań rodaków poza granicami kraju. Wydarzenie tygodnia Wiadomo europejskie […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Piotr Rutkowski: Najpierw trenerzy, potem boiska. Wymówki mnie wkurzają

Poniedziałkowa prasa jest dość ciekawa, zwłaszcza jak na ten dzień. Mamy dużą rozmowę z Piotrem Rutkowskim, kilka newsów transferowych, zajrzenie za kulisy w sprawie koronawirusa w Legii czy tekst o Kornelu Osyrze, który znów dobił się do Ekstraklasy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Mateusz Borek komentuje m.in. odwołanie Superpucharu Polski. My, Polacy, mamy taką cechę, że gdy jest […]
10.08.2020