Ile traci Górnik bez Szymona Żurkowskiego?
Weszło

Ile traci Górnik bez Szymona Żurkowskiego?

Od dłuższego czasu chuchaliśmy i dmuchaliśmy na Szymona Żurkowskiego. Ostrzegaliśmy, wręcz apelowaliśmy, by jak najszybciej uciekał z naszej ligi. Baliśmy się, że prędzej czy później jakiś boiskowy bandyta wyrządzi mu sporą krzywdę. Prób nie brakowało, zamach na jego zdrowie przeprowadzili między innymi Perez, Wasilewski, Vacek, Rieder czy Mączyński.

Na perełkę Górnika urządzono jedno wielkie polowanie, które skończyło się tak, jak można było przewidywać. Nie zrozumcie nas źle – nie nazywamy Michała Maka boiskowym bandytą, ale faktem jest, że jego bardzo ostry faul w końcówce spotkania Górnika z Lechią spowodował, że Żurkowski wypadł z gry na dłużej.

Początkowo mówiło się o konieczności operacji, przez którą środkowy pomocnik Górnika pauzowałby co najmniej kilka miesięcy, a do gry w tym roku już by nie wrócił. Najgorsze obawy nie znalazły jednak potwierdzenia w faktach, które okazały się dla młodzieżowego reprezentanta Polski wyjątkowo łaskawe. Zamiast kilku miesięcy żmudnej rehabilitacji, zaledwie kilkutygodniowy powrót do zdrowia. Jeżeli przypuszczenia się potwierdzą, powinien być on gotowy do gry już za około dwa tygodnie.

I nietrudno oprzeć się wrażeniu, że to jeden z niewielu powodów do optymizmu dla zabrzan, którzy w obecnym sezonie notują brutalne zderzenie z rzeczywistością. Życie po życiu, w którym brakuje Wieteski, Kądziora i Kurzawy okazało się niezwykle wymagające. Na tyle, że Górnik znajduje się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej, z zaledwie siedmioma punktami na koncie. Jakkolwiek spojrzeć, średnia jednego punktu na mecz wydaje się jednak tym, na co obecnie tę drużynę maksymalnie stać. Znamienne, że Żurkowski nagle – po jednym dobrym sezonie – musiał stać się liderem zespołu. Od niego, obok Igora Angulo, wymagano najwięcej. Na niego najbardziej liczono, w nim widziano polisę ubezpieczeniową na trudne czasy. Obarczono go wielką odpowiedzialnością, mimo że dopiero za kilka dni skończy 21 lat.

Górnik Zabrze według TOTOLOTKA ma nieco mniejsze szanse na zwycięstwo w Sosnowcu niż gospodarze. Kurs na jego wygraną wynosi 3,10

Ale trzeba powiedzieć sobie jasno – Żurkowski nie zawodził. Dość powiedzieć, że w Ekstraklasie próżno szukać zawodnika, który miałby tak wysoką średnią ocen. Co prawda pomocnika Górnika oceniamy tylko na przestrzeni pięciu spotkań (a nie ośmiu jak u znacznej części zawodników), jednak średnia 6,60 – oceny 6, 6, 8, 7, 6, ani jednej wyjściowej! – musi robić wrażenie niezależnie od okoliczności. Znamienne, że nawet w Trenczynie jako jedyny miewał przebłyski, gdy Górnik jako zespół wyglądał fatalnie.

Z innymi środkowymi pomocnikami zabrzan nawet nie ma sensu go porównywać. Matuszek gra słabo (średnia not 3,67), Ambrosiewicz jeszcze słabiej (3,17), a gdy w dwóch ostatnich kolejkach szansę otrzymał Biedrzycki, to rozegrał dwie karygodne partie. Jednak „dwójka”, druga „dwójka” i dzisiaj chyba zejście do bazy, bo wystawianie go do gry na razie wygląda jak sabotaż.

W tym kontekście strata Żurkowskiego boli jeszcze bardziej. Spójrzmy chociażby na jego ostatni mecz przed kontuzją, w piątej kolejce z Lechią. Oddał najwięcej strzałów z graczy Górnika: pięć, w tym trzy celne. Dwa z nich z dystansu, po których Dusan Kuciak musiał się mocno nagimnastykować. Ani myślał się zatrzymywać, w pewnym momencie osiągnął prędkość 33,16 km/h (szybszy był tylko Konrad Nowak – 33,28 km/h). W pokonanym dystansie ustąpił jedynie Kacprowi Michalskiemu (11,29 km do 12,43 km). Był też najczęściej faulowany (siedmiokrotnie), ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Zresztą, gdyby nie on, zabrzanie zapewne nie mieliby na koncie żadnego zwycięstwa. Przypomnijmy, jak odwrócił losy rywalizacji z Miedzią. Był bohaterem meczu, swoją grą przykrył słabą postawę kolegów. Górnik przegrywał do przerwy 0:1, w drugiej odsłonie wyrównał, a w końcówce Żurkowski zaprosił na prezentację swoich umiejętności. Najpierw świetnie asystował Angulo, potem strzelił gola, przy okazji ośmieszając kilku rywali. Stał się bohaterem meczu, mimo że nie wykorzystał jeszcze dwóch dobrych sytuacji po kontrach.

Zagłębie Sosnowiec odniesie drugie zwycięstwo w sezonie? TOTOLOTEK wycenia taki scenariusz po kursie 2,45

Dlatego nie ma co ukrywać, trudno negować rzeczywistość – Górnik bez Żurkowskiego traci bardzo, ale to bardzo dużo jakości. Dlatego im szybciej wróci on do gry, tym lepiej dla Marcina Brosza i spółki. Na razie trzeba jakoś funkcjonować bez niego i spróbować wygrać w Sosnowcu. Miejscowe Zagłębie zaczęło dużo strzelać (pięć goli w ostatnich dwóch meczach), za to cały czas dużo traci (15 straconych bramek, nawet mając mecz mniej to najgorsza obrona w lidze). Oby to zwiastowało spotkanie z wieloma bramkami.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (9)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
afrousa

Taki piłkarz w normalnej lidze, przed wyjazdem na zachód powinien trafić do Lecha, Legii albo Jagielloni, zagrać w europejskich pucharach, zdobyć jakiś puchar, a później wyjechać. Skorzystałaby na tym klub w pucharach i sam piłkarz. A tak za rok wyjedzie za bajeczną, nieprzekraczalną dla naszych zespołów kwotę 2-3 milionów Euro, a Lech, Legia będą ściągać jakiś 30 letnich Luksemburczyków.

Kolo
Górnik Zabrze

Prosze bardzo. Niech polski klub zapłaci tyle i zapłaci zachodni klub i może sobie go brać. Jest wolny rynek. Obawiam się, że ich tylko nie stać :) Nie rozumiem co w tym nienormalnego ?? Górnik ma sprzedać góra za 500 tysięcy złotych, jak może zarobić powiedzmy 5 mln euro ? A sam piłkarz będzie miał od razu 10 razy większą wypłatę ? Ty jesteś poważny ?

FX

Najpierw niech te polskie kluby zaczną grać w tych europejskich pucharach…Legia drugi rok z rzędu bez rozgrywek europejskich, Lech trzeci. Jagiellonia? Oni to mają problem przebić się przez wstępne rundy. Młodzi piłkarze którzy w jakikolwiek sposób rokują na przyszłość powinni uciekać z tej „ekstraklasy” jak najszybciej.

afrousa

Nie grają w pucharach, bo nie stać ich na najlepszych Polskich piłkarzy. Błędne koło.

PiotrekB

To było poruszane wiele razy – i wiadomo ze kibice Legii (ja) i Lecha woleliby żeby taki młody przyszedł do nas, pograł a dopiero potem poszedł dalej. Ale jest wolny rynek i każdy sprzedaje tam gdzie chce i kiedy chce. A piłkarz tez sam sobie wybiera drogę przecież. Wolni ludzie. Ja patrze z innego punktu a dyrektor np. Górnika pomyśli – skoro mam super gracza po co mam go za np. 1kk euro dac do Legii i wzmocnić ta drużynę skoro sprzedam go do np. Genoi czy AEKu i zarobie 3-4kk a do tego Legia sama musi sobie poszukać gracza który może nie odpalić

pepe72

To miała być kpina z włodarzy Legii?

afrousa

Nie, oni nie potrzebują w tym żadnej pomocy. Oni kpią z wszystkich cały czas.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bartek BAchorski

Jeśli już nie przejdzie do jakiejś Jagielloni czy Zagłębia gdzie mógłby powalczyć o skład z trochę lepszymi piłkarzami i poznać trochę lepszą kulturę organizacyjną to niech już idzie do lepszej ligi. Tutaj już niczego więcej się nie nauczy poza biciem rekordów w bieganiu na boisku. Statystyki imponujące ale z drugiej strony to czy te wszystkie km i sprinty i pojedynki to taki atut? Fajnie, że chłopak ma zdrowie i kondycję do biegania jak mały motorek przez cały czas ale fajnie by było gdyby ktoś nauczył go też mądrości w grze.
Na zachodzie pewnie by mu powiedzieli, że nie ma co wyrzucać pary w gwizdek, że lepiej mądrze się ustawić niż dymać na sprincie przez pół boiska, że lepiej się przesunąć przed zagraniem niż potem łatać dziury po kolegach i że czasami lepiej odholować piłkarza gdzieś do boku, naciskać na niego i spowalniać niż nieustannie wchodzić w pojedynki.
Dlaczego w ogóle tak mega hypowany piłkarz przez cały zeszły sezon i początek tego nie został kupiony przez żaden niezły albo przeciętny zagraniczny klub? Przecież nie wierzę, że Górnik postawił jakieś zaporowe warunki albo zaoferował jakieś wspaniałe perspektywy rozwoju i niezły kontrakt…

wpDiscuz