Lech pomylił Łazienkowską z HBO i zagrał na stojaka
Weszło

Lech pomylił Łazienkowską z HBO i zagrał na stojaka

Ligowy klasyk. Mecz wyjątkowy, bez względu na okoliczności i pozycję w tabeli obu zespołów. Przynajmniej tak by się mogło wydawać, bo postawa drużyny Lecha Poznań w starciu z Legią Warszawa świadczy raczej o tym, że podopieczni Ivana Djurdjevicia przyjechali do stolicy celem odbębnienia pańszczyzny. Opcje są dwie – albo się lechitom nie chciało w tym meczu biegać, albo nie mieli na to siły.

Tertium non datur. Tak czy owak, kiepsko to wyglądało. Zwłaszcza po przerwie, gdy zespół przyjezdnych już zupełnie zdechł i liczył wyłącznie na ten jeden, jedyny skuteczny zryw Kamila Jóźwiaka. Który rzecz jasna nie nadszedł. Oczywiście ta druga opcja – czyli brak sił do orania boiska od pierwszej do ostatniej minuty, albo chociaż od pierwszej do piętnastej – zakłada sławetne kłopoty z przygotowaniem fizycznym. Najczęściej wałkowany temat w realiach polskiej piłki, gdy tylko jakiś zespół zaczyna grać padlinę. Bo piłkarze chcieli powalczyć, ale „nie mieli z czego”, nogi nie niosły. Wszystko oczywiście spieprzył przeklęty szkoleniowiec, który dobrał złe obciążenia treningowe. Złe, czytaj – za duże.

Nieco rzadziej słyszy się narzekania tego rodzaju co w Bayernie, gdy zwalniano Carlo Ancelottiego. Wówczas czołowi piłkarze ze stolicy Bawarii publicznie utyskiwali na zbyt łagodny reżim treningowy.

Oczywiście trenerom w Ekstraklasie zdarza się zepsuć przygotowania do sezonu, nie ma co ich wybielać. Przez lata do rangi specjalisty w tym względzie urósł choćby Maciej Skorża, prawdziwą wirtuozerią w tej materii popisał się ostatnio również Adam Owen z Lechii. Ivan Djurdjević ma pewne doświadczenie szkoleniowe, ale to wciąż żółtodziób. Nie jest wykluczone, że coś tam sknocił. Ale żeby tuż po przerwie na mecze międzynarodowe dać się do tego stopnia stłamsić Legii, która również uchodzi przecież za drużynę źle przygotowaną do sezonu? Naprawdę trudno w to uwierzyć, lecz Wojskowi sobie wczorajsze zwycięstwo po prostu wybiegali. Piłkarsko – nie zaproponowali nic ciekawego, nie było na czym oka zawiesić. Jednak rzetelność taktyczna i zaangażowanie w odbiór piłki absolutnie wystarczyło na ospałych przeciwników.

Tego rodzaju dane to blamaż. Choć w polskim futbolu znamy sporo klasycznych regułek na taką okoliczność. „Lepiej mądrze stać niż głupio biegać”, a „statystyki nie grają”. Jasne, że nie grają. Jednak w tym meczu naprawdę było gołym okiem widać różnicę między prującym ile sił w płucach Szymańskim, a beztrosko człapiącym Jevticiem. Szwajcar zagrał po prostu haniebnie i byłoby w jakimś sensie nie fair wobec reszty drużyny, gdyby nie poniósł za to konsekwencji.

Lech w fazie ataku generalnie nie istniał, bo nie biegał. Goście utrzymywali się dłużej przy piłce, ale nie mogło z tego wyniknąć nic pozytywnego, bo to było posiadanie dla posiadania. Absolutnie jałowe. Brakowało wśród ofensywnych zawodników ruchu, wyjścia na pozycję. Chęci do gry i kreacji. Co wynika nie tylko z czystej motoryki i wytrzymałości, ale i sporych deficytów jeżeli chodzi o zaangażowanie. Naprawdę, jedynym błędem popełnionym przez Djurdjevicia podczas okresu przygotowawczego, który mógłby usprawiedliwić wczorajszą dyspozycję Jevticia, byłoby urwanie mu przez trenera obu nóg.

Nawet z jedną nogą zdrową a drugą drewnianą były piłkarz Basel powinien był zaprezentować się lepiej.

Jevtić, Amaral, Gytkjaer i Jóźwiak w sumie zanotowali osiem celnych podań do przodu. Mike Tyson powiedział kiedyś, że każdy jego przeciwnik ma na walkę jakiś plan dopóki nie dostanie w ryj. Cóż – Ivan Djurdjević też coś tam pewnie swoim podopiecznym na tablicy rozrysował, jakieś założenia taktyczne przedstawił. Realizacja tych przedmeczowych planów na boisku to musiał być dla niego potężny cios w szczękę. Co tu dużo gadać, po końcowym gwizdku szkoleniowiec Kolejorza sprawiał wrażenie człowieka, który nie ma pomysłu na przełamanie kryzysu. – Nie można wygrać meczu, gdy nie biegasz i nie jesteś agresywny. Tego, oprócz jakości, nam zabrakło – zauważył trener.

Kiedy brakuje jednocześnie wybiegania i piłkarskiej jakości, to rzeczywiście trudno coś ugrać. Równie dobrze można było stwierdzić, że Lechowi zabrakło wszystkiego. – Czuję się okropnie. Zagraliśmy bardzo słaby mecz – dodawał podłamany Djurdjević. – Brakuje nam liderów, którzy w trudnych chwilach wzięliby ciężar gry na siebie. Takich, którzy nie samym zaangażowaniem, ale i jakością przełamią kryzys, będą w stanie odwrócić losy meczu.

Brzmi to wszystko jeszcze bardziej rozpaczliwie niż wyglądało na boisku. W przypadku Kolejorza to naprawdę wielka sztuka.

fot. FotoPyk

KOMENTARZE (61)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

A ty sosnowiecki dzbanie podyskutuj sobie z „kolegą”. :)

Zrzut ekranu (587).png
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Tiaaa i jesteś taki spryciula że nawet błąd poprawiłeś. :)

Zrzut ekranu (591).png
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

2018-09-17 10_03_29-Lech pomylił Łazienkowską z HBO i zagrał na stojaka - weszlo.com.png
2018-09-17 10_02_09-Lech pomylił Łazienkowską z HBO i zagrał na stojaka - weszlo.com.png
dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Zobaczymy jak ty wytłumaczysz się z notorycznych kradzieży prywatnych fotek czy nakłaniania do tego samego innych użytkowników. A teraz dalej dyskutuj sam ze sobą i zawołaj jeszcze na pomoc „AstanaSheriffSpartakDudelange” i „seksowny armando cweliga z kolczykiem i włoskami w żelu” fanie włochatych dup. :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Oczywiście jak zwykle ty jesteś niewinny – za to inni są głupcami i mają urojenia. A zdziwisz się jankowiak okrutnie i to być może bardzo szybko. Arrivederci dzbanie.

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Zaintrygowała? :) Zaprzeczaj dalej że krawczyk1 i krawczyk2 to przypadkowa zbieżność nazw kont. Mogę ci zdradzić że bekniesz za kradzież i wykorzystywanie foty oraz lżenie go tu bo ta osoba już niebawem przyjeżdża na dłuższy urlop do Polski i powiedział że tego ci nie daruje. Zobaczymy czy dalej będziesz śmierdział groszem. :) :) :)

Tony Hawk
Zaorajmy boiska, zbudujmy skate parki

Zawsze mnie dziwią takie internetowe trole. Czy naprawdę na tym świecie są osoby żywiące się tylko nienawiścią? Osoby tak prymitywne, mające tak beznadziejne życie i zero ambicji i jedyne co potrafią to wysrywać durne komentarze na weszło, w dodatku z kilku kont i sami siebie lajkując.
Ludzie wyjdźcie na dwór, jest piękna pogoda. Pooddychajcie powietrzem, przeczytajcie w końcu jakąś książkę, spróbujcie pomyśleć o czymś mądrym i kreatywnym, nawet wam się może udać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

2018-09-17 09_46_58-site_weszlo.com jarosław landryna - Szukaj w Google.png
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WieslawWojnar

Przypomnijcie mi, czy ten Jankowiak to był nawiedzony debil, czy normalny typ? Pytam, bo go wspominacie, a nie pamiętam.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

O lżących użytkownikach pisze fan włochatych dup i (c)veli. :)
A o tym że jesteś homosiem to nikt tu raczej nie ma wątpliwości. Latasz jak opętany za 14mistrz14 i lżysz go wszędzie gdzie tylko da się. A kto się czubi ten się lubi. Choć pewnie 14m14 z tym akurat ze mną się nie zgodzi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WieslawWojnar

Matołek to kretyn na poziomie nikomu niedostępnym.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

„krawczykowe multikonta”? – a to ciekawe. :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

szybkiLopez

Szczekaj szczekaj zakompleksiony wsiurze może kolejny raz zostaniesz mistrzem… drugiego planu buehehehe

Szczepek
Legia Warszawa

Spieprzaj z tego forum gówniarzu. Idź leczyć kompleksy gdzie indziej.

Lluc93

Przyszedł Tiba w pierwszych meczach pokazywał jakość, przyszedł Amaral w pojedynczych meczach pokazywał jakość. Miesiąc w poznańskiej szatni i jeden i drugi zapomnieli jak się gra w piłkę, szczególnie Amaral jest fatalny.

WhiteStarPower

Przesiąkli poznańskim genem porażki. Pisze to z żalem bo nasza liga bez mocnego Lecha jest jeszcze gorsza

Ulan

był kiedyś taki serial świat Według Bundych, w jednym z odcinków do Peggy Bundy przyszedł instruktor fitness, wysportowany z umięśniony itp, jednak pod wpływem atmosfery panującej w domu Bundych, szybko doszlusował poziomem do Bundych. Tak samo widać w szatni Lecha, kto by nie przyszedł to szybko straci wszelkie zalety, zostają same wady…

Pumpkin

Dlatego wszyscy zainteresowani (kibice, a przede wszystkim trener i włodarze Lecha) powinni zadać sobie jedno, zasadniczo bardzo ważne pytanie.
Od kiedy w Lechu ten gen porażki występuje i jaki zawodnik (zawodnicy) oraz trener lub trenerzy (a może włodarze?) spina klamrą ten okres?
Czy tylko mnie jednoznacznie kojarzy się to z Łukaszem Trałką i p.Klimczakiem (prezes Lecha).
Jest takie bardzo mądre powiedzenie – ryba psuje się od głowy, w mojej opinii dobrze oddające obecny klimat u Poznaniaków.
Tą głową w klubie jest Klimczak, a w szatni Trałka (i nikt nie powie mi, że niezależnie od bycia lub nie kapitanem nie ma on wpływu na szatnię. Bo ma).

Nie jestem kibicem Lecha, nigdy nie byłem. Ta drużyna nie jest mi obojętna i nie przepadam za nimi, oględnie rzecz ujmując, ale mocny Lech jest potrzebny tej lidze, bo sama Legia jej nie pociągnie, Wisła jest niestabilna finansowo i organizacyjnie, a Jagiellonia i Lechia to jeszcze nie ten poziom (budżetu, ściąganych zawodników czy samej reputacji klubu, jakkolwiek to brzmi).

Najlepsza dyszka

Lech jak zwykle miał pełne gacie. Oni powinni grać w brązowych spodniach.

Porter

Lech już z Wisłą miał siły na pół godziny mocnej gry. Zorientowali się, że jeśli będą dużo i szybko biegać, to sie zarżnął i próbują grać na stojąco. Legia wygrywała wszystkie przebitki, zbierała większość drugich piłek i była lepsza w pojedynkach jeden na jeden. A Lech miał plan taktyczny – postanowił nie stracic bramki z kontrataku. I zrealizował ten plan w 100 procentach. Nawet kiedy do końca pozostawało kilka minut, głównym zadaniem lechitów było nie wyrównanie, tylko niedopuszczenie do kontrataku Legii.
Do tego – zagrali z kupą w spodniach. Tchórzliwie. Zawodnicy nie brali na siebie odpowiedzialności. Owszem, można powiedzieć, że Jóźwiak się skompromitował, przegrywając ze Stolarskim i Kuchym praktycznie wszystkie pojedynki, ale gdzie był Tiba, półlewy środkowy pomocnik Lecha? W sytuacji kiedy lewy obrońca De Marco prawie sie do ataku nie włączał, Tiba powinien pokazywać się Jóźwiakowi do rozegrania i asekurować go w przypadku straty. Nie robił tego i Jóźwiak cały czas gral sam na dwóch legionistów. Kiedy jeden, jedyny raz się zagapili – bardzo dobrze dograł w pole karne do Gytkiera.
Szczerze mówiąc zdumiało mnie, jaki słaby był wczoraj Lech. Pod każdym wzgledem: fizycznie, piłkarsko i mentalnie.

Szczepek
Legia Warszawa

O ile pamiętam zatrudnienie Ivana miało właśnie spowodować, że piłkarze będą „gryźć ziemię”, „jeździć na dupach” i „umierać za Lecha” a tutaj grają z największym rywalem w ciągu ostatnich lat i nie chcę im się biegać?
Tutaj chyba jednak rzeczywiście coś zepsuto w przygotowaniach.

przemo194

też mi się tak wydaję bo jeśli Tiba miesiąc temu w wywiadzie mówił że na razie biega a za klika tygodni będzie fruwał po boisku, to aż strach pomyśleć jak dojdzie do szczytu formy. Wszystko było pięknie w przedsezonowych grach i wywiadach ale gdy przyszło do weryfikacji to jak zwykle piłkarze zamiast biegać to stoją

tencowie

Statystyki fatalne dla Lecha ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że wynikają one z fatalnej taktyki. Piłkę rozgrywają między sobą obrońcy chociaż „rozgrywanie” to za mocne słowo. Bardziej kopią między sobą. Nabijają statystyki podań i utrzymania przy piłce i nic kompletnie z tego nie wynika. Poklepią chwilę a potem długa piłka na słabego Gytkjera, który sam przeciw środkowym obrońcom dowolnego rywala nie zrobi nic. A wczoraj musiał jeszcze walczyć z Jędrzejczykiem i Wieteską, którzy są o niebo lepsi od stoperów Wisły czy Zagłębia, z którymi również Duńczyk przegrywał. Obrona jest III-ligowa i w sumie można nazwać to cudem, że tylko Wisła K. władowała nam 5 bramek. Nie ma rozegrania piłki środkiem, nie ma skrzydeł to i nie ma sprintów. Kto ma szybko biegać? Trałka? Gajos? Tylko niepoprawny optymista może w coś takiego wierzyć. Amaral wystarczy, że dwa razy straci piłkę i raz nadzieje się na nogę obrońcy i już nie ma ochoty do gry. Sam Jóźwiak Lecha nie zbawi, bez wsparcia kolegów co było widać wczoraj. Wystarczyło, że Stolarskiemu pomagał Cafu lub Kucharczyk i skrzydłowy Lecha nie miał żadnych szans a często i sam Stolarski wystarczał. To za mało na skuteczną grę, którą obiecywał Djurdievic.

Poznaniak

Byloby wapaniale gdyby zarzad KKS Lech wyciagnal z tego meczu wlasciwe wnioski i podjal wreszcie stosowne decyzje ale na to sie nie zanosi dodam aktualnie nie jest to mozliwe Czyli granie w tzw ciula z kibicami nabiera rozpedu

renegat

Legie Sa Pinto to jeszcze rozumiem. maja braki fizyczne do nadrobienia. ale Lech Poznan? o wiele wiecej spodziewalismy sie po Djordjevicu. zamiast w Lechu powinien wpierw praktykowac w Warcie Poznan. to juz nie chodzi o porazke, ale dziadoski styl. zero akcji. ciezka praca i walka to za malo, potrzeba jeszcze umiejetnosci trenerskich albo motywacyjnych. nie moja rola jest wnikac, czego mu brakuje, zwlaszcza ze w szatni mnie nie ma. ale na gole oko widac, ze druzyna jakby zapomniala podstaw gry w pilke nozna, a tu juz mozna miec pretensje do trenera i widziec w tym jego reke.
.
Lech za Smudy gral atrakcyjnie dla oka. potem faktycznie Michniewicz bazowal na jego pracy. Bjelica to niezly trener, ale bez zwycieskiej mentalnosci. w kazdym razie w Lechu nowy trener potrzebny od zaraz. nawet za kadencji Dzwigaly w Plocku, przynajmniej jakies akcje tworzy druzyna. w Lechu widac kompletne nul.
.
a jeszcze ten tekst Damiana Smyka po prostu dobija. bo nawet fizycznie Djordjevic odwalil lipe z druzyna, jesli Lech miał:
– 9 kilometrów mniej od Legii
– 40 sprintów mniej od Legii
– 171 szybkich biegów mniej
– 2,5 km przebiegniętych mniej szybkim biegiem
– zaś 800m sprintem

Voitcus

Myślę, że Lech też ma braki fizyczne. Najwyraźniej Sa Pinto zorientował się w tym stosunkowo szybko (może nauczył się tego w Belgii) i ewidentnie w tym widzi największy problem. Widać, że tych dwóch tygodni nie zmarnował, patrząc choćby na statystyki przebiegniętych odległości. A teraz Lech wygląda jak wcześniej Legia i najwyraźniej popełnia te same błędy, z taką inercją półroczną.

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Lech nie ma trenera i tyle w temacie.

Tekker
Fiorentina

To (od kilku sezonów) żadna nowość 😉 Żeby jeszcze mimo tego braku robili chociaż wynik jak Warszawie to o wiele mniej osób by się czepiało.

Skandaloza

Gargamel to masochista. Siedzi na tej loży razem z Kudłatym i co mecz :
w ryj !!
w ryj !!
w ryj !!
w ryj !!
w ryj !!
po meczu grzecznie gratuluje i wraca do Poznania z obitą mordą.
zero ambicji, godności, honoru, zwykły MASOCHISTA

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣?1️⃣9️⃣?the best fans in the world❗️

Wiele razy lubiłem wbić szpilkę kibicom Lecha.
Wiadomo że jak w każdym klubie są normalni i normalni inaczej.
Ale powiem Wam szczerze, tych normalnych naprawdę jest mi żal.
Sam przed tym meczem obstawiałem 1 albo 2 , Lech prezentował sie lepiej od Legii w poprzednich meczach, ale to co zrobili w meczu z Legią, tego nie da się logicznie wytłumaczyć. Bo jak popatrzymy na składy, zbyt dużej różnicy nie ma.
Kibice muszą zdać sobie sprawę, że kolejny raz ludzie tworzący ten klub napluli Wam w twarz i teraz znów kolejny raz musicie to zetrzeć albo po prostu skupić się na czymś innym odcinając się od tych osób. Na co teraz warto czekać? Pojedyncze 2 czy nawet 3 zwycięstwa z rzędu niewiele polepszą sytuację skoro na dłuższą metę w klubie nic się nie zmieni. Atmosfera i sytuacja w Lechu po braku konkretnych zmian po 20 maja jest gorsza niż w czerwcu. Teraz tak naprawdę jedyne co zostaje to czekać aż wielu ludzi, którzy w Lechu są tylko zwykłymi pracownikami w końcu stąd odejdzie. I dotyczy to ludzi od niektórych piłkarzy po zarząd, który również nie będzie tutaj pracował wiecznie. Sponsorów jest coraz mniej (wystarczy porównać obecną listę firm z listą z zeszłego sezonu), frekwencja 8 tysięcy na meczu z Piastem najlepiej pokazała nastawienie kibiców z I, III i IV trybuny, nienawiść kibiców skierowana do zarządu jest ogromna, zaufanie do niego sięgnęło dna, nie da się już tego odbudować, więc kres ich działań kiedyś musi nadejść. Brak sprzedaży wychowanków za miliony + niska frekwencja w końcu może doprowadzić do poważnych zmian w klubie, zmianie myślenia i może wprowadzić do klubu ludzi z zewnątrz z nowymi pomysłami, którzy chociaż daliby nadzieję na lepszą przyszłość.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szczepek
Legia Warszawa

Który to Kudłaty?

kopinavave

Pudel

Szczepek
Legia Warszawa

Pudel z Gwadelupy :)

qdlaty81
WIDZEW

Ja a co? 😉

molibden

Lech Poznań to jakiś piłkarski fenomen, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Ja nie wiem, jak klub, którego budżet bije na głowę budżety większości zespołów w tej lidze, który co roku sprzedaje swoich młodych i utalentowanych graczy za pieniądze, o których reszta może pomarzyć, nie potrafi przez kilka lat zrobić żadnego progresu. Na palcach jednej ręki można policzyć mecze, podczas których Lech wyglądał jak drużyna aspirująca do mistrzostwa Polski. Naprawdę trzeba daleko sięgać pamięcią, by przypomnieć sobie jakieś spotkanie, podczas którego drużyna z Poznania dominowała. Zastanawiające jest również to, że pomimo kolejnych spektakularnych porażek nic się nie zmienia. Od miesięcy słyszy się, że szwankuje przygotowanie fizyczne (za kadencji Bjelicy ponoć od marcowego meczu z Lechią do maja Lech Poznań biegał mniej od przeciwników), pojawił się nowy trener, rozpoczął się nowy sezon, była przerwa reprezentacyjna i Kolejorz znowu odstaje pod względem przebiegniętych kilometrów. Pojawiały się też głosy, że trener powinien wziąć się za piłkarzy, by tym się chciało chociaż gryźć trawę. Miał to zrobić Bjelica i nic. Wiele obiecywano sobie po Djurdjevicu, jakby nie patrzeć osobie, na której powinni w tej kwestii wzorować się zawodnicy i okazało się, że to też nic nie dało. Może to piłkarzom jednak się nie chce? Może problem jest gdzieś indziej? Może to kwestia atmosfery w szatni? Naprawdę dla zarządu Lecha wyjaśnienie, skąd bierze się ten gen porażki, jest aż takim trudnym zadaniem, aby przez kilka lat nie móc znaleźć ani przyczyny, ani rozwiązania tego problemu? Tym bardziej kiedy nie trzeba gdybać jak większość kibiców, bo wystarczy pewnie porozmawiać z trenerem czy zawodnikami i zerknąć w wyniki badań, by wysnuć jakąkolwiek hipotezę.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Lech Poznań zarządzany jest po amatorsku i nawet bojkot kibiców tego nie zmienił. Jeżeli w ubiegłym sezonie Nenad Bjelica nie dostał żadnego środkowego pomocnika (ponoć nie chciał, ale w to nie wierzę, bo żaden trener nie chciałby grać duetem Trałka – Gajos w środku pola). Teraz może i sam Ivan Djurdjevic polecił Tibę czy Amarala, wywarł lekki nacisk na zarząd, i dostał co chciał, ale co z tego skoro to i tak jest to za mało. Jeżeli trener Lecha potrzebuje co najmniej dwóch obrońców to dlaczego zarząd ściąga mu jednego pod koniec okienka transferowego? Przecież luki w obronie trzeba było łatać zawodnikami rezerw już w lipcu, więc w sumie kiepsko, że dwa miesiące zajmuje zatrudnienie jednego piłkarza. Niby Lech zatrudnił nowego dyrektora sportowego, ale coś mi się wydaje, że wiele to nie zmieni. Skoro nawet trener Djurdjević nie ma wpływu na decyzje zarządu to trudno, aby wpływ miał Tomasz Rząsa… W poznańskim klubie potrzebna jest rewolucja, a wygląda na to, jakby ktoś albo nie potrafił jej wywołać, albo po prostu jej nie chciał. Zdaje się, że kibice Lecha Poznań przez najbliższe lata, zamiast podziwiać przybywające w gablocie trofea, będą musieli zadowolić się słowami zarządu o Wielkim Lechu.

qdlaty81
WIDZEW

Lech jak Arsenal. Chuj z trofeami, kasa ma sie zgadzac

Amaretka

Lech zamienia się w Wisłe Plock albo Zagłebie Lubin sprzed paru lat.Kto tam przychodził zapominał jak się gra.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Lech gral chujowo, jak co roku. Co tam robi taki kolek jak Tralka to wiedza tylko Ojciec z Synem. Wypierdolili hajs na jakis szrot portugalski, wczesniej lepili na balkanskich kozich plackach, a jeszcze wczesniej zbijali z dunskiej papy. Niemal co roku zmiana kierunku skad sprowadzany jest zlom. Kurwa cyrk to malo powiedziane.
Legia niestety wiele lepiej nie zagrala. Carlitos to wyglada jakby wypsztykal sie w Krakowie albo mu warszawskie „powietrze” nie sluzylo. Niby sie stara, ala radosci z gry u niego nie widac. Sa Pinto daje jednak nadzieje, ze ma koncepcje na ogarniecie tego burdelu.
Mam nadzieje, ze w tym sezonie parodysci z Warszawy i Poznania zawalcza zeby nie meczyc kibicow walka w Europie. Mysle, ze taki odpoczynek dobrze zrobi polskiej pilce.

Krzysztof.Reperowicz

Zarządzanie klubami to dno. Jeden z drugim nie ma pojęcia co robi, chyba myślą że to fabryka srubek a nie klub piłkarski.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Dziekanowski kiedyś, jako zawodnik Widzewa, palnął w wywiadzie, że jak wyjeżdża z Łodzi samochodem to czuje lepsze powietrze. Znaczy od Warszawy wieje, to lepsze. Parafrazując, wygląda na to że Kolejorzowi – to warszawskie – wybitnie nie smakuje. Rok w rok.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WieslawWojnar

A co Tobie do tego? Jagiellonia grała na Łazienkowskiej?

albercik90

Jak każdy troll z kompleksami na weszlo najpierw nienawidzi Legii a tylko czasami zainteresuje się swoim klubikiem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WieslawWojnar

Zdarzało mi się. Ale np. przy meczu Miedź-Zagłębie (który mi wisi), nie napisałbym „mieliście szczęście”. Natomiast Ty, jako kryptolechita, właśnie tak napisałeś. Jako fanowi Jagi, powinien Ci ten mecz zwisać. Co więcej, z punktu widzenia Jagiellonii (sytuacja w tabeli) lepiej, że Legia wygrała.
Co to znaczy „mlon”? Nie wiem, czy mnie obraziłeś, czy jak…

Soldado9
Arsenal FC

Niestety Ivan okazał się kolejnym trenerem motywatorem, a takich u nas w Polsce wielu. Taki trener który bazuje przede wszystkim na motywacji, na dłuższą metę nawet w naszej eklapie nie ujedzie za daleko… Podobnie jak mialo to miejsce w reprezentacji, Nawałka na początku poukładał drużyne mentalnie, przez pewien czas jakoś to szło ale im dalej w las… nie miał pomysłu na gre, a nawet jesli jakiś miał to nie umiał tego przekazać tego chłopakom, dla tego wypowiedzi że nie wiedzieli jak mają grać. Z Djurdjeviciem będzie to samo, chłopak nie ogarna taktyki, bo po prostu w tym elemencie jest nie posiada zbyt rozległej wiedzy i doświadczenia (choć to nie najważniejsze). Na początku drużyna dostała bodziec w postaci nowego trenera, chłopaki chcieli się pokazać, starali się, można zaryzykować że zaufali trenerowi, że wie co robi i na początku sezonu coś tam grali. Można wszystko mówic o piłkarzach, ale wielu z nich to naprawdę inteligętni ludzie, a już na pewno na tyle bystrzy żeby zorientować się w kwesti czy trener to fachowiec czy jednak coś jest nie tak. Mnie osobiście to nie dziwi, bo nawet dzieci w szkole jeśli zorientują się, że nauczyciel jest słaby to choćby się starał i był dla nich surowy to nie będzie miał autorytetu. Tego autorytetu nie ma Djuka w szatni Lecha i miał nie będzie, dlatego dopóki Lech nie znajdzie trenera z prawdziwego zdarzenia, dopóty nic się nie zmieni w stylu gry. Ten trener nie ma pomysłu na wyjście z kryzysu, kurwa kryzys już na początku sezonu… to jest chore, bo żadnego nie ma kryzysu, po prostu nie ma pomysłu na gre, a ten jaki jest jest do dupy, bo jest prosty i łatwy do przeczytania przez przeciwnika. Gra Lecha w tym sezonie będzie wyglądała w ten sposób, 2 zwycięstwa, porażka, zwycięstwo, 2 remisy zwycięstwo i znowu porażka, bo to nie powtarzalność w grze tylko jedna wielka improwizacja i tak jest od kilku lat.
Im dłużej będzie to trwało to ze szkodą dla Ivana, dla Lecha i całej polskiej piłki.

wpDiscuz