Vuković, czyli fachowiec od machania łapami i bujnej wyobraźni
Blogi i felietony

Vuković, czyli fachowiec od machania łapami i bujnej wyobraźni

Cieszę się, że Vuković działa w piłce. Nie dlatego, że jest w tym sprawny – nie jest – ale dla ogółu społeczeństwa to lepiej, że Vuković udaje trenera, a nie na przykład lekarza. Wówczas gdyby zgłaszał się do niego pacjent ze złamaną ręką, on stwierdzałby szkorbut, a gdyby przyszedł ktoś ze szkorbutem, Serb przepisałby leki na biegunkę. No, ale taki jest z niego diagnosta, skoro problemy Legii widzi w wypowiedziach Wołosika i moich. Za takie bzdury należałoby odbierać papiery trenerskie, a wręczać inne. Żółte.

Vuković jako trener kojarzy mi się głównie z machaniem łapami, jest w tym tak sprawny, że przekazałbym go do kierowania ruchem na skrzyżowaniu. Nie może mi się kojarzyć Vuković z wynikami, bo prowadząc Legię, jeszcze nie wygrał meczu: remis 0:0 z Wisłą, 0:0 z Lechią i teraz 1:2 z Dudelange. Czyli tak naprawdę z nim na ławce drużyna nie przeprowadziła jeszcze składnej bramkowej akcji, przecież wczorajszego gola wypracował piłkarz drużyny przeciwnej. Machanie łapami więc tak, wyniki już nie, a pamiętamy strażaków w lidze, którzy wykręcali dobre rezultaty. I dziwi mnie to, że nikt w polskiej piłce na to nie reaguje, nie karze Vukovicia za prowokacje. Dlaczego jego rajd po boisku w Białymstoku przeszedł bez echa, a Baran, Sawala i Ślusarski zostali usunięci ze Szkoły Trenerów? Owszem, skakanie po samochodzie nie jest specjalnie mądre, natomiast prowokowanie tysięcy ludzi na stadionie wydaje mi się jeszcze mniej rozsądne. Trzech fanów motoryzacji zostało ukaranych, natomiast jeden jeździec bez głowy już nie.

Chciałbym, żeby na ławce Legii siedział ktoś, kto ma pojęcie o przygotowaniu taktycznym do meczu. Niestety najpierw trafił się pozer, potem facet co futbol widział, ale tylko kobiecy, teraz jest Vuković. On nie ma czasu na takie pierdoły jak taktyka, gdyż przegląda Twittera i sprawdza, co ktoś napisał o Legii. Szuka tematów zastępczych. Może gdyby spędzał więcej czasu na boisku treningowym, nie w internecie, wiedziałby, że Dominik Nagy nie umie grać na lewej obronie i będzie objeżdżany jak dziecko (i był). Szanowny panie, lewą nogę ma też magazynier i Hanka Banaszak, tylko co z tego?

A Hanka przyszła mi na myśl, bo u niej były truskawki w Milanówku, natomiast tutaj są ogórki w Warszawie.

Trzeba być też chyba pozbawionym wstydu, by przy 1:2 z Luksemburgiem u siebie wprowadzać na końcówkę obrońcę za gracza ofensywnego. Trudno to wręcz komentować, natomiast pewne jest, że taka zmiana to kolejna część definicji Vukovicia jako trenera. On zresztą sam musi czuć się głupio – Mioduski jest w stanie wymyślić każdego cudaka na stanowisko pierwszego szkoleniowca, tylko Vuković zawsze jest drugi. A jeszcze ma czelność śmiać się z Jagiellonii, że ta kończy ligę jako druga. Nie ma miejsca, w którym Serb nie wystawiałby się na strzał – i na boisku, i poza nim jest z nim po prostu słabo.

Jednak kto wie, może tym razem Vuković dostanie swoją szansę na dłużej, bo przecież kasy w Legii nie ma i nie będzie, skoro za tydzień warszawianie polecą z Ligi Europy na zbity pysk. Wtedy zapomnijcie o Nawałkach, Kellerach i innych takich. Budżet będzie domagał się kogoś miernego, ale wiernego i wtedy rzeczywiście może przyjść kolej na Vukovicia. Zresztą, może nawet byłby w tych czasach idealny, kiedy kibice będą domagali się wyjaśnień. I Vuković wyjaśni. Nie pomógł Kowalczyk, nie pomógł Wołosik, biomet był niekorzystny i tak dalej. Jednak nie chcę wymyślać, gdyż nie mam takiej wyobraźni. Na szczęście Vuković ma i to akurat łączy go z wieloma ekstraklasowymi trenerami. Duża wyobraźnia, małe wyniki.

I tak na koniec: to KTS Weszło miał być parodią Legii, a jest zupełnie na odwrót.