Defensywa? W żadnym wypadku, komu to potrzebne?
Weszło

Defensywa? W żadnym wypadku, komu to potrzebne?

Gra w obronie to przereklamowany przeżytek, domena nudziarzy i piłkarskich dinozaurów. Prehistoria. Mecz o superpuchar Polski wprowadził nowe standardy w futbolu polskim, a pewnie wkrótce również w międzynarodowym. Nie zdziwimy się, jeżeli niebawem odżyje nad Wisłą klasyczne, niesłusznie zapomniane ustawienie 2-3-5, które z powodzeniem stosowały futbolowe potęgi w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Dzisiaj mieliśmy grę prawie jak w dwa ognie, raz pod jednym polem karnym, raz pod drugim. Jak to się ładnie mówi: „z wyłączeniem środka pola”.

W sumie – fajnie. Jak Arka i Legia średnio potrafią grać w piłkę, to niech się chociaż nie bawią w taktykę. Zamiast nudnej, pięściarskiej walki na klincze i wypunktowanie przeciwnika, dostaliśmy show na miarę gali wrestlingu. Niby człowiek obserwował to z przymrużeniem oka, mając jeszcze w pamięci świeże wspomnienia mundialowe, gdzie poważni piłkarze grali w poważną piłkę, ale i tak przyjemnie się ten wesoły bałagan oglądało.

Piłka nożna w wydaniu festynowym, zwłaszcza do przerwy.

Cała heca zaczęła się od samobója w drugiej minucie. Już wtedy nasz piłkarski nos podpowiadał, że to „nie będzie zwykły mecz”, cytując Radka Rzeźnikiewicza z Kartoflisk. Arkowcy zostawili rywalom jakieś sto hektarów wolnej przestrzeni na własnej połowie. Vesović wjechał w defensywę rywali niczym rozpędzony kombajn. Przemielił Marciniaka, wstrzelił futbolówkę w pole bramkowe, a Bogdanov dopełnił formalności, wyręczając napastników Legii.

Ukrainiec nieźle się ze swojej nieudolnej interwencji uśmiał. Nie było natomiast do śmiechu Jerzemu Brzęczkowi, który z marsową miną obserwował spotkanie. Być może chciał, podobnie jak jego poprzednik, rozpocząć kadencję od powołania do kadry wspomnianego Marciniaka, a ta defensywna wpadka kapitana żółto-niebieskich pomieszała mu szyki?

Jednak lewy obrońca Arki szybko się zrehabilitował, bo to po jego dośrodkowaniu, kapitalnym skądinąd, bramkę wyrównującą zdobył Luka Zarandia. Kapitalną, skądinąd. Legia cisnęła jak szalona przez cały pierwszy kwadrans, ale w defensywie waliła takie babole, że Gruzin powinien mieć na koncie co najmniej o jedno trafienie więcej. Nie skorzystał z prezentu warszawskiej defensywy, która w nieoczekiwanym przypływie życzliwości wystawiła mu sytuację sam na sam z Malarzem.

Zarandia ani nie strzelił gola, ani nie dał się umiejętnie sfaulować. Niesamowicie ciężka do oceny sytuacja, bo wydawało się w powtórkach, że Malarz jednak doprowadził do upadku rywala. A z drugiej strony – Zarandia zostawił nogi i przewracał się chyba jeszcze przed kontaktem z przeciwnikiem. Sędzia Złotek zbadał to wszystko na ekranie, bo zasiadający w wozie VAR Tomasz Musiał jednak zasugerował mu, żeby się tej akcji dokładniej przyjrzeć. Arbiter główny swoją pierwotną decyzję podtrzymał – bez jedenastki.

Czy się pomylił? Możliwe. Aczkolwiek Zarandia, tak czy siak, powinien się zachować znacznie skuteczniej, bo spieprzył podwójnie. Nie strzelić w takiej sytuacji – to jest sztuka. Ale nie zrobić nawet karnego, to już w ogóle wyczyn. Klasowy napastnik wypracowałby tutaj „ewidenta”, po którym VAR w ogóle by nie był potrzebny.

Niemniej, obie drużyny nie potrzebowały okazji do strzałów z wapna, żeby ładować gola za golem. Do przerwy było 2:3 dla gdynian. Fantastycznymi trafieniami z dystansu popisali się Philipps i Bogdanov. Łatka zawodników, którzy „potrafią kropnąć z dalszej odległości” zostanie do nich bez wątpienia przyczepiona na ładnych kilka lat. W ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry, bramkę do szatni zapakował przeciwnikom Janota.

Do szatni i, jak się okazało, na miarę zwycięstwa. Legioniści zupełnie w tej sytuacji odpuścili grę w destrukcji, pewnie nie spodziewając się aż tak bolesnych konsekwencji. Potwierdziło się stare piłkarskie porzekadło, że byli piłkarze Go Ahead Eagles zawsze grają do końca.

To, co wyprawiali wahadłowi Legii w defensywie zakrawało o pomstę do nieba. Kucharczyk wyglądał tak, jakby zupełnie nie miał pojęcia, jak ma grać. Podobnie Vesović, który fajnie szarżował z przodu, ale w swojej strefie przepuszczał prawie każde dośrodkowanie. Mączyński notorycznie nie nadążał z asekuracją, stoperzy odstawiali jedną obcinkę za drugą. Wieteska zanotował kilka pomyłek natury kryminalnej.

Generalnie, było jak z tym rumuńskim piłkarzem, Ilie Dramatescu. Fatalnie to wróży przed europejskimi podbojami Legii, skoro zostali tak rozjechani przez żółto-niebieskich. W 45 minut. Na własnym stadionie. A mogło być nawet wyżej.

Arka też była w obronie beznadziejna, ale chyba nie aż tak. Trener Klafurić powinien kilka razy obejrzeć sobie powtórkę tych czterdziestu pięciu minut i zastanowić się pięć, albo nawet sto dwadzieścia pięć razy, czy ma odpowiednich ludzi do systemu gry wahadłami. Krycie w wykonaniu „Kuchego” wyglądało po prostu kuriozalnie. Michał ewidentnie nie ma żadnych obronnych nawyków. Przy golu Zarandii na 1:1… w ogóle zapomniał wrócić we własną szesnastkę, obserwując całą sytuacje z bezpiecznej odległości. Gruziński zawodnik stał po prostu sam.

W drugiej połowie pojawił się na murawie Carlitos i zdawało się, że szybko przywita się z warszawską publicznością w ten sam sposób, w jaki zachwycał w ubiegłym sezonie kibiców w Krakowie. Bramką. Był jednak na minimalnym ofsajdzie, pakując piłkę do siatki.

Ostatecznie po przerwie nic już do sieci nie wpadło, choć okazji ku temu nie brakowało. Nawet biorąc pod uwagę, że tempo gry zdechło za sprawą gości, którzy cofnęli się i zaczęli znacznie głębiej bronić. Obie strony odczuły też trudy okresu przygotowawczego, bo koło siedemdziesiątej minuty klapnęły fizycznie. Bogdanova złapały nawet skurcze.

Legia niemiłosiernie pałowała wrzutki w pole karne, zazwyczaj totalnie nieudolnie. Wojskowi swoje szanse do wyrównania mieli, choćby Hamalainen, lecz na posterunku był Steinbors. Arka próbowała kontratakować, często wychodząc nawet trzech na dwóch, czy czterech na trzech. Krótko mówiąc, w przewadze liczebnej. Ani razu nie udało im się tego przyzwoicie rozegrać. Aż zęby zgrzytały, w jak prostych sytuacjach Siemaszko i spółka partaczyli szanse na gola.

Trener Zbigniew Smółka kontynuuje coś złotą erę gdyńskiego futbolu – Arka ustawia w gablocie kolejne trofeum. Jasne, że superpuchar to nie jest przesadnie prestiżowy garnek. Mecz chwilami przypominał nieco bardziej zacięty sparing, możliwość przeprowadzenia pięciu zmian tylko to wrażenie spotęgowała. Chociaż to akurat pozytywne rozwiązanie – w końcówce na murawie mógł się pojawić niezatapialny Tadeusz Socha, dla którego to już trzeci triumf w superpucharze. Dominator.

Obaj trenerzy mają sporo do myślenia, lecz tylko jeden kończy mecz w dobrym humorze. Dean Klafurić dostał potężnego prztyczka w nos. Możemy się śmiać, ale Legia z taką defensywą za moment stanie w poważniejsze europejskie szranki. Albo trener ma jakiegoś asa w rękawie, albo trzeba będzie grać na zasadzie: „strzelamy więcej od przeciwnika”. Bo czyste konto z taką grą w obronie to można zachować wyłącznie przeciwko Cork.

Legia Warszawa – Arka Gdynia 2:3 (2:3)

Andrij Bogdanov (2′ – sam.), Chris Philipps (30′) – Luka Zarandia (19′), Andrij Bogdanov (38′), Michał Janota (45′)

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (133)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
WhyAlwayMe

Najlepsze momenty Stan Mundialu! 😀

Parzy

O Jezu, pijany. Normalnie szok :O

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Dokładnie. Andrzejek pił, pije i będzie pił. Nic w tym dziwnego. Jakby naćpany do programu przyszedł, to by było coś.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Buncol

No Arka to w ogóle powinna być mistrzem Polski według twojego opisu.
Z kim krają w pucharach?
Z jednym się zgadzam w Arce Steinbors zagrał mecz życia.
Gdyby nie on to w drugiej połowie byłaby maskara.
Sama Arka to nawet w drugiej połowie nie pierdnęła. Chyba ze dwa razy wyszli ze swojej połowy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Radziecko-socjalistyczny wojskowy klub sportowy grał dzisiaj mecz? Arce się zebrało na jakieś sparingi z ruskimi?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

PhoenixLk
Legia Warszawa

pokaż mi chociaż jedną sytuację, w której protestowałeś przeciwko objęciu przez tego śmiecia stanowiska prezesa Legii… Nie protestowałeś? To znaczy, że też się zgadzasz…

A – pewnie napiszesz, że jesteś za młody… to tak, jak 95% obecnych tutaj kibiców Legii…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Racjonalista

Juri, łżesz. Co masz na myśli mówiąc o „umacnianiu murów”?
W wielkim skrócie: Legia Warszawa została założona przez zbrodnicze sowieckie NKWD w Warszawie w 1945, jako przeciwwaga dla patriotycznych klubów Polonii i Warszawianki. Jeśli nawet pętał się tam ktoś z przedwojennej Legii (która została zlikwidowana przez władze wojskowe w 1938 roku m. in. ze względu na śladowe ilości kibiców – Warszawiacy kibicowali Polonii i w znacznie mniejszym stopniu Warszawiance) to nie miał nic do powiedzenia. Ten nowotwór założony w 1945 roku nie ma ciągłości w żadnej płaszczyźnie z przedwojenną Legią, która została zlikwidowana przez swój zarząd zgodnie z przepisami. Dlaczego w tym „patriotycznym” klubie prezesem już w 1947 roku został tow. Jerzy Bordziłowski? Po kilku latach Legia przeszła pod kuratelę jeszcze bardziej zbrodniczej instytucji – Informacji Wojskowej, a potem – po 1956 roku podlegała jej następcy – Głównemu Zarządowi Politycznemu Wojska Polskiego. Macie najbardziej obrzydliwą i haniebną historię ze wszystkich klubów w Polsce, nawet założona przez UB Gwardia Warszawa wydaje się być przy was sympatyczna.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Buncol

Hahhah
Z ciebie taki racjonalista jak z koziej duby trąba.
Przypominam ci historyczny ignorancie że to z milicją i UB przez całą komunę walczyła opozycja a nie z wojskiem.
To milicja pałowała studentów w Warszawie, to milicja strzelała do Górników w Zabrzu i Katowiczach.
To milicja zrobiła masakrę w kopalni wujek.
Sorry ale Legia nie była klubem milicyjnym kapuściana głowo.
Była nim za to Wisła Karków.
I poczytaj sobie o wspólnych akcjach opozycyjnych kibiców Legii i Gdańska w latach 80 tych.
Gdzie byli wtedy twoi ziomale?
Więc nie kompromituj sie bo wychodzisz na błazna

Buncol

W pacyfikowaniu protestujących robotników równie aktywna była Milicja i służba bezpieczeństwa. Ale to oczywiscie pominąłeś bo byś musiał coś napisać o gwardyjskiej milicyjnej Wiśle.
Jak fajnie dobierać fakty i argumenty do swojej tezy prawda?
Do górników też strzelała milicja a nie wojsko.
Przypomnij mi jaki klub był milicjny i kto był patronem milicyjnego klubu z Krakowa?
Podyskutujemy czy twoja wiedza zakończyła się tylko na Brodziłowskim?

Skromny

Zawco historii,a do robotnikow w 1956 w Poznaniu kto strzelal?Nie osmiesaj sie,po zajsciach w Poznaniu odbyla sie wielka manifestacja w Warszawie na znak poparcia do wladz PZPR i padly wtedy slyne slowa Cyrankiewicza o wladzy ludowej.Taka macie historie i jaj nie zmienicie.

Mertens

cwelka była założona przez komunistów, i jest komunistyczno-politycznym klubikiem z sowieckim rodowodem, pogódź się z tym. Gdyby nie sowiety, legii by nie było albo w B-klasie, tak samo jak za kradzież piłkarzy powinniście złodzieje wypierdalać do najniższej klasy rozgrywkowej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Mertens

Została rozwiązana przed wojną, idioto. Wracaj do szkoły warszawski bucu.

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

„naszą’
Chyba Waszą
Dla mnie terytorium Polski jest ograniczone do mojego Olsztyna wraz z Warmią i Mazurami, poza ten teren nie ruszam się bez broni oraz słownika wyrazów obcych

Bodek

No tak. Warmia i Mazury to rdzennie polskie ziemie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

szybkiLopez

i co dzbanie bo Warmia to chyba Prusy co? Do dziś kryjesz dach czerwona dachówka i jeździsz do Niemców czyścić dupy starym gestapowcom oraz zbierasz poniemiecki chłam z wystawek żeby na chleb zarobić wiec masz coś z Niemca(foxa), zapewne jak tam jedziesz słownika nie bierzesz jednak Buehehe

Buncol

Jak na wroga systemu używasz całkiem poprawnej urzędowej (warszskiej) polszczyzny.
Jako lokalny antysystemowiec mocno się tym kompromitujesz.

Mertens

Nie miasto, tylko klubik. Ach te warszawskie tęgie umysły…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
technojezus

Gratulacje dla Arki.
Legia = radosny futbol w pierwszej połowie.
W ofensywie bardzo dobrze (oprócz Radovicia), a obrona to tragedia.Na takie ogórki ala Cork czy zespoły z ligi powinno wystarczać, ale na poważniejszych w europie nie.
Najpierw bodajże Wieteska robi błąd jak z Corkiem i podaje piłkę do Zarandii który całe szczęście nie strzelił.Pierwszy gol dla Arki to patologia patologii ze strony Legii.Oczywiście Kucharczyk (który zagrał klasycznie czyli fatalnie) w ogóle nie kryje Zarandii który strzela praktycznie na pustaka.W drugiej połowie Arka już grała typową obronę Częstochowy.
Gol Philippsa i Bogdanowa normalnie jak z mundialu ale i tak oczywiście popisać się musiał Złotek aka anty Legia, który dyktuje wolnego z dupy, kurwa popełnia takie błędy że to niepojęte i dyktuje kartki z kapelusza dla Legii np. dla Philipsa czy Carlitosa.
Ja rozumiem, Legia sama podarowała im bramkę a nawet dwie, była nieskuteczna i w większości sama jest sobie winna że tego meczu nie wygrała, ale kurwa ten Złotek wypaczył wynik meczu i mi nikt nie powie że nie.Bez wolnego byłyby karne.W meczu Wisla vs Legia też próbował wypaczyć ale mu się nie udało.
Ps.Carlitos jak na debiut zagrał bardzo fajnie.

allende73

To chyba jednak nie Carlitos dostał tą żółtą, tylko Szymański za wykłócanie się, a realizator błędnie po prostu podał (chociaż ręki nie dam sobie za to uciąć). I tak na Złotka nie narzekaj, nie dał Arce karnego, chociaż rzeczywiście niekiedy dziwne sytuacje podejmował. Chociaż nie wypaczył, na szczęście, wyniku. No i oczywiście Legia sama sobie winna. Jak zawsze protekcjonalizm. Oczywiście w tym sensie jest sobie winna, że nie ma po prostu obrony i nie nadaje się do gry 3 obrońcami. Tyle. Arka to wykorzystała. Równie dobrze kibice Arki mogą powiedzieć, to samo, że to Arka sobie strzeliła pierwszą bramkę, bo tak w istocie również było (nie chodzi mi o samego samobója tylko o wcześniejsze zachowanie w obronie). Większość późniejszych groźnych akcji i strzałów Legii też głównie po błędach (niekiedy istotnych) w obronie Arki. No taka typowa polska liga.

technojezus
technojezus

Jak miał dać Arce karnego jak Malarz w piłkę trafił ???? Na powtórkach ewidentnie to było widać i gdyby go podyktował to by dopiero był ogień na niego.
Carlitos dostał żółtą za ,,faul” którego nie było, pierwsza była piłka tak jak u Malarza.
Za kłótnie to dostał Mączyński bo Złotek podyktował wolnego z kapelusza.

allende73

Wydaje mi się jednak, że miałem rację. Nawet Sport.pl tak podaje. Wg nich kartki dostali: Kante, Mączyński, Vesović, Philipps, Szymański, Kucharczyk. Carlitosa nie ma wśród nich. Bo to było właśnie w tej sytuacji co faulu raczej nie było. Sędzia jednak gwizdną, a Szymański podbiegł do Złotka mówiąc mu, że nie było faulu, to ten pokazał mu żółtą kartkę, a realizator uznał, że była ona dla Carlitosa. Natomiast co do karnego, to widziałem jednak odwrotnie, że jego lekko, bo lekko, ale jednak zahaczył o nogi, nie o piłkę. Na szczęście nie ma to większego znaczenia.

technojezus
technojezus

No to zwracam honor jeżeli chodzi o Carlitosa.
Zahaczył o nogi, ale najpierw dotknął piłki więc karny niepodyktowany prawidłowo.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

szybkiLopez

widzę że Pani nadal w formie.
Nowy sezon, nowa Ty

Arkoholik

o czym ty synkiu pier…. i co ty bierzesz, juz super Legia Liga Mistrzow? po pierwsze bramka pierwsza powiina byc nieuznana bo Bogdanov przecial podanie na spalonego, wiec w mysl nowych przepisow powinno byc to potraktowane jak spalony… a karny byl, bo tak czy inaczej Malarz dotknal nogi Zarandii, tylko ze Zarandia to nie Neymar wiec nie turlal sie za bardzo… poza tym z takim budzetem i takim skladem zwalac na sedziego?? poczekaj z tymi oskarzeniami do ligi czu eliminacji LM bo z taka obrona to niejeden sedzia was skrzywdzi :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lluc93

I potem znowu wszyscy się obudzą jaka ta liga słaba. Tak jak rok temu jak Legia nie awansowała do fazy grupowej. A kurwa łebscy dziennikarze przez lata nie zauważali, że tylko Legia trzyma te ranking i coś w tej Europie gra, reszta jest tylko od kompromitacji.

Buncol

Kolejny sezon napinek uważam za otwarty.
Czeka nas 10 miesięcy pierdolenia tych samych głupot jak co sezon.
Znów Legia jako jedyna w pucharach i znów na koniec pierwsza.
A wszelkiej maści kompleksiarze znów pochowają sie do nor na kilka tygodni

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Buncol

No tradycyjny układ i gol ze spalonego dla Legii. A zaraz…. Spalonego jednak odgwizdali. Ach te układy

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

lupi45

Jeśli byś się znał na przepisach gry w kopaną, to byś dostrzegł że rzut wolny z którego padła bramka dla arki, powinien być podyktowany w drugą stronę. Dokładnie sobie zobacz powtórkę, fachowcu. Ale to nie zmienia faktu że gol piękny, a ten cały SPP to śmieszny mecz nikomu niepotrzebny, a wy się podniecacie. Ale w końcu macie co pisać, bo zaczęła grać Legia i trzeba się budzić ze snu. O czym byście tu pisali gdyby Legii nie było

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty