Największe gwiazdy, które zawiodły. Wbrew pozorom nie jest to tłum
Weszło

Największe gwiazdy, które zawiodły. Wbrew pozorom nie jest to tłum

Gwiazdy światowej piłki, które rozczarowują na mundialu to – jak mogłoby się wydawać – chleb powszedni. Koniec końców ledwie 23 piłkarzy z jednego kraju zdobędzie tytuł mistrzów świata, a pozostali w lepszym lub gorszym stylu pozostaną w pokonanym polu. Jeżeli jednak zapytalibyście nas, czy największe gwiazdy w Rosji zawodzą i zażądalibyście jednej, konkretnej odpowiedzi, to mimo wszystko napisalibyśmy, że nie. Z tych największych na całej linii zawiedli tylko nieliczni, którym – co piszemy z przykrością – przewodzi Robert Lewandowski.

Jako punkt odniesienia weźmy najbardziej prestiżowy plebiscyt France Football, czyli Złotą Piłkę. Dziesięciu najlepszych z ostatniej edycji – z wyłączeniem Gianluigiego Buffona, który do Rosji nie pojechał – zgodnie z oficjalną kolejnością wygląda następująco: Cristiano Ronaldo, Leo Messi, Neymar, Luka Modrić, Sergio Ramos, Kylian Mbappe, N’Golo Kante, Robert Lewandowski, Harry Kane, Edinson Cavani. Ilu z tych piłkarzy tak naprawdę zawiodło na mundialu?

Z pewnością nie można tego napisać o Cristiano Ronaldo, bo przecież Portugalczyk już po 100 minutach turnieju miał na koncie 4 gole. Zaliczył imponujący występ z Hiszpanią, w którym ustrzelił hattricka. Pierwszy gol niby tylko z rzutu karnego, ale przecież sam go wywalczył. Drugi to kiks bramkarza, ale – podobnie jak Griezmann z Urugwajem – Ronaldo dał rywalowi szansę na popełnienie błędu. Trzeci gol to kapitalne uderzenie z rzutu wolnego, który uprzednio sam przecież wywalczył. Do tego szybka bramka z Marokiem oraz udział przy golu z Urugwajem – to w końcu Cristiano pociągnął za sobą Godina, dzięki czemu niepilnowany Pepe sieknął na 1:1. Owszem, w decydującym momencie najlepszy piłkarz świata nie pociągnął za sobą drużyny, ale z pewnością na tym turnieju nie rozczarował. Przeciwnie, bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że rozczarowali wszyscy Portugalczycy właśnie z wyjątkiem CR7.

A jaki to był turniej w wykonaniu Messiego? Wiadomo, szału nie było, ale też w reprezentacji Argentyny panował taki bałagan, że właściwie nie sposób było oczekiwać czegokolwiek innego. Z Islandią Leo nie strzelił karnego, co przyćmiło fakt, że był motorem napędowym swojej drużyny i jako jedyny potrafił wykreować zagrożenie pod bramką broniącego całą drużyną rywala. No ale dobra, od tej klasy zawodnika należy oczekiwać więcej, więc z pewnością rozczarował i z Islandią, i z Chorwacją. No ale potem zdobył bajeczną bramkę z Nigerią, przy której przyjęcie piłki było jednym z najtrudniejszych technicznie zagrań, jakie oglądaliśmy na całym turnieju. A z Francją zaliczył dwie asysty – najpierw właściwie to strzelił gola Gabrielem Mercado, a następnie posłał fantastyczną piłkę na głowę Aguero. I to właśnie dzięki Messiemu Trójkolorowi musieli drżeć do ostatnich sekund o wynik. Jak pokazał kolejny mecz, Argentyna postawiła Francji trudniejsze warunki niż Urugwaj i jeśli to właśnie Les Bleus sięgną po mistrzostwo świata, klęska Messiego i spółki stanie się łatwiejsza do przełknięcia. A co do samego atakującego Barcelony, to była podobna sytuacja, co z Ronaldo – w całej Argentynie rozczarował chyba najmniej.

No a co z Neymarem? Wiadomo, żenujące symulki mocno wpływają na jego odbiór, wizerunkowo totalnie się w Rosji skompromitował. Ale piłkarsko było już lepiej. Został niemiłosiernie skopany ze Szwajcarią, gdzie pewnie przy innym arbitrze zapracowałby na wykluczenie dla przynajmniej jednego przeciwnika. A dalej gol z Kostaryką, asysta z Serbią, kapitalny mecz z Meksykiem (gol i asysta), wreszcie feralny występ z Belgią, gdzie do pewnego momentu wyglądał fatalnie. Ale też mógł przecież wywalczyć rzut karny dla Brazylii, bo w kluczowej fazie akcji rywal wsadził mu palec w oko. Mógł też mieć kluczową asystę, którą najzwyczajniej w świecie ukradł mu Coutinho. Jasne, od piłkarza na tym poziomie trzeba oczekiwać więcej, ale pisanie, że Neymar rozczarował na całej linii byłoby grubą przesadą.

Weźmy kolejną piątkę, czyli Modricia, Mbappe, Kante, Kane’a i Cavaniego. Tutaj nie ma większego sensu się rozpisywać, bo właściwie wszyscy zasługują na miejsce w najlepszej jedenastce turnieju po dotychczasowych meczach. Chorwat jest po prostu genialny i na swoich barkach zaniósł Chorwację do strefy medalowej. Kante odwala kapitalną robotę w drugiej linii Francji, która wyrasta na głównego faworyta wyścigu o złoto. Podobnie Mbappe, który w niemal w pojedynkę rozjechał Argentynę, notując przy okazji najlepszy indywidualny występ na całym turnieju. Kane to już niemal pewny król strzelców mundialu, który nie tylko wykańcza akcje, ale też haruje po całym boisku i bierze na siebie ciężar gry niekiedy nawet przy rozgrywaniu. No i Cavani, który pożegnał się z mundialem jakże spektakularnym meczem z Portugalią. Jeżeli coś nas w rosyjskim turnieju wkurzyło, to właśnie pech napastnika PSG, który nie mógł wystąpić z Francją, i bez którego Urugwaj stracił niemal wszystkie atuty w ofensywie.

I tym sposobem dochodzimy do ostatniej dwójki, o której nie bardzo da się napisać coś pozytywnego. Zacznijmy od Ramosa, który zupełnie nie przypominał samego siebie – ociężały, powolny, rozkojarzony. Dowodzona przez niego defensywa przyjęła trójkę od Portugalii i dwójkę od Maroka, gdzie przy obu golach palce maczał obrońca Realu (a przy pierwszym golu popełnił wręcz katastrofalny błąd). Nawet jedyny w tym turnieju mecz na zero z tyłu z Iranem należał do gatunku tych, po których o hiszpańskiej defensywie nie można napisać nic dobrego. Z kolei w 1/8 finału z Rosją Sergio niby nie miał wpływu na stratę gola po siatkarskim zagraniu Pique, niby też bił rekordy w liczbie wykonanych podań oraz wykonał swoją robotę w konkursie jedenastek, ale… Cóż, kapitan grał jak cała drużyna, czyli – napiszmy to wprost – beznadziejnie. Innymi słowy, Sergio Ramos został jednym z największych rozczarowań turnieju.

Niestety, ramię w ramię z kapitanem Hiszpanów podążał wywołany we wstępie kapitan reprezentacji Polski. Tak naprawdę ciężko sobie przypomnieć, co Robert Lewandowski zrobił na mundialu dobrze. Akcja z początku drugiej połowy z Senegalem, kiedy podciągnął z piłką i dał się sfaulować? Przyjęcie piłki w meczu z Kolumbią, po którym nie potrafił wykorzystać sytuacji oko w oko z Ospiną? Pokazanie się na pozycji Kamilowi Grosickiemu w meczu z Japonią? Coś nam się wydaje, że największym policzkiem dla Lewego byłoby chwalenie go za tego typu „sukcesy”. Tak naprawdę Robert nie pokazał na tym turnieju niczego. Ani szybkości, ani siły fizycznej w walce z obrońcami, ani przyjęcia czy utrzymania piłki, ani też precyzji. Nie sprostał oczekiwaniom zarówno na boisku, jak i poza nim, kiedy nie potrafił w najmniejszym stopniu krytycznie spojrzeć na własne występy. A najlepszym podsumowaniem jego mundialowej dyspozycji jest fakt, że w jego miejsce moglibyśmy wstawić kogokolwiek innego i nie byłoby gorzej. Na przykład Krzysztofa Piątka, Marcina Robaka czy Kamila Wilczka.

* * *

Patrząc ogólnie, rosyjski mundial pokazał, że mimo wszystko klasa zobowiązuje. Z zawodników z samego topu dokumentnie rozczarowali tylko Ramos i Lewandowski, co szczególnie dla nas jest bolesne, bo siła naszej reprezentacji opiera się właśnie na Robercie. Gdyby Lewy zrobił w Rosji choć połowę tego, co zrobili także przecież krytykowani Ronaldo, Messi czy Neymar, Polska najpewniej wyszłaby z grupy. A tak zostaliśmy z niczym, z brzmiącymi z tyłu głowy słowami naszego kapitana: – Na więcej nie było nas stać.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (17)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wiem co wydarzyło się w Zgierzu
Drużyna A

Lewandowski to wam chyba waszych chłopaków wyruchał, że ciągle produkujecie te same teksty. Ale spoko, mogę wam podsunąć kilka tez do następnych artykułów, ukazujących Lewandowskiego w złym świetle:

1. Atmosfera w kadrze była zła, bo Lewandowski nie chciał chlać w Arłamowie z resztą kadry.
2. Błędy personalne Nawałki są tak naprawdę błędami Lewandowskiego, bo w rzeczywistości to on ustalał skład.
3. Publiczny buziak Lewandowskiego z żoną po meczu może obrażać uczucia homoseksualistów, takie zachowanie jest niedopuszczalne.

itp.

Pavlo Kravchuk
Pierwyj Ukrainskij FK "Legja" Manevichi

co wydarzyło się w Zgierzu?

Kolejosz

„A jaki to był turniej w wykonaniu Messiego? Wiadomo, szału nie było, ale też w reprezentacji Argentyny panował taki bałagan, że właściwie nie sposób było oczekiwać czegokolwiek innego.”
Nie no, to już jest jawna kpina. Czas zrobić sobie przerwę od tego portalu… do czasu startu ekstraklasy.

Pele77

Ogólnie rzecz biorąc Messi miał duzo lepszy turniej od Lewego, ale tłumaczenie że miał bałagan w zespole jest śmieszne, bo to samo można by powiedzieć o kolegach Lewandowskiego, ale nie tutaj wiadomo że nie było bałaganu tylko to Lewandowskiego wina. Po raz kolejny stosuje się tutaj podwójne standardy.

B123

Co wy obaj pie… porównujecie bałagan w Argentynie do czego w polskiej kadrze!? Oczywiście że Messi nie zagrał jakoś źle choć też nie zachwycał ale miał bramki asysty ciągnął grę trzeba było mecze oglądać a nie teraz pisać bzdury

Pele77

Chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Widziałem mecze Argentyny i pisałem przecież że wg mnie Messi grał dużo lepiej niż Lewandowski, ale wciąż poniżej oczekiwań. Chodzi o to, że Weszło pisze, że nie mógł zagrać lepiej bo miał bałagan w zespole. To ja się pytam czemu Lewandowskiego nie można w ten sam sposób bronić, tylko od razu się zakłada, że Messi nie miał z kim grać, a Lewandowski miał obok super graczy tylko sam wszystko zjebał. Jak myślisz że atakuje Messiego, a jesteś jego wielkim fanem to Ci powiem, że ja go też uważam za najlepszego na świecie, ale tu nie chodzi konkretnie o Messiego tylko o stosowanie podwójnych standardów przez Weszło.

Michal Sz

Nie ma tu żadnych podwójnych standardów, tylko nie potrafisz zrozumieć, że ich sytuacja, a nasza nie były takie same. Dodatkowo manipulujesz, bo podajesz stwierdzenia, które nie padły. Chcesz kogoś pouczać to sam podchodź uczciwie do sprawy.

Pele77

Nie były takie same bo Argentyna jednak coś grała, zwłaszcza mecz z Francja bardzo mi się podobał w ich wykonaniu, a my graliśmy totalny piach od początku do końca. Tu się zgadzam chyba że o inną sytuację Ci chodziło. Stwierdzenia które nie padły? Nie wiem o co dokładnie pijesz, ale już po pierwszym meczu Argentyny w Stanie Mundialu padały stwierdzenia, a z kim ten Messi ma grać? W przypadku Lewandowskiego nikt tak nie usprawiedliwial mimo że Messi ma duzo lepszych kolegów obok do grania niż ma to miejsce u nas. O takie podwójne standardy chodzi. Zanim mi zaczniesz wrzucać od jakiegoś psychofana Lewandowskiego to wiedz, że ja go nie cenie aż tak bardzo jak większość. Zdecydowanie wolę piłkarzy bardziej technicznych, a Lewandowski do takich napewno się nie zalicza.

B123

Zauważ jedno Messi 1 bramki 2 asysty odpadają z faworytem całego turnieju, Lewy 0 bramek 0 asyst 0 kluczowych podań przegrywają z leszczami co zaraz potem odpadają jednak jest różnica.
Zgodzę że weszło jedzie po Lewym ale ciekawsze jest dlaczego zauważ jak tu się kpi z Sampaoliego że zupełny chaos był na boisku właśnie dlatego żeby nie napisać tego o adaśiu że był pośmiewiskiem jak Sampaoli szuka się kozła ofiarnego w Lewym
Mój 1 wpis był jednak o Messim i tu się nie zgodzę przy tym trenerze tej kadrze jednak wiele słabszej od czołówki nie mógł nic ugrać

Michal Sz

Nie były to takie same sytuacje nie tylko dlatego, że Argentyna coś jednak grała, ale też dlatego, że oni mieli u siebie wielki bajzel i grali właściwie bez trenera, a my nie. Nie były też takie same, bo Messi coś swojej drużynie dawał, a Lewandowski naszej nic. Dodatkowo Messi nie wygadywał głupot na konferencjach prasowych, a Lewandowski tak. Messi kolegami się nie zasłania, Lewandowski tak.
Ze wszystkich wymienionych wyżej powodów nikt go nie usprawiedliwia tak jak Messiego. Nie zrobił nic na boisku, a i nie popisał się poza nim. Zupełne przeciwieństwo Messiego.

Nie wiem co powiedziano w Stanie Mundialu, odnoszę się do tego co jest w tym tekście. A w nim nigdzie nie ma tego, że Messi nie miał z kim grać, a Lewandowski miał super graczy i wszystko sam zjebał, tak jak napisałeś. Zresztą jakby sprawdzić co faktycznie padło w tym Stanie Mundialu, to nie zdziwiłbym się, jeśli i tam nie było tego co przytaczasz. Ale to prywatne opinie, mogą sobie gadać co chcą.

Pele77

Co do Lewego i Messiego to nie ma żadnej dyskusji, że jeden zagrał fatalnie a drugi między przeciętnie a dobrze. Tylko mi nie chodzi o samych zawodników, a o usprawiedliwianie przez Weszło jednego i drugiego. Messi jest dla mnie najlepszym piłkarzem na świecie i to dla niego oglądałem mecze Argentyny. Z tym, że jego grę poniżej możliwości Weszło ocenia jako winę bałaganu i tego że nie miał z kim grać. Po pierwsze to ten bałagan to był bardziej medialny, może prawdziwy, ale jednak medialny a nie jakiś oficjalny, w dodatku szczególnie przytaczany przez Weszło. Po drugie tłumaczenie że nie miał z kim grać, to ja się pytam z kim miał grać Lewandowski. Tu wgl nie chodzi o piłkarzy, ale o Weszło. Wg mnie prędzej miał Messi z kim grać niż Lewandowski. Przykład z Sampaolim jest najlepszy, to wina jego że niby był jakiś bałagan, a dlaczego w takim razie u nas nie był bałagan przez Nawalke tylko przez graczy w tym najbardziej Lewandowskiego. To są te podwójne standardy. W jednym przypadku bronimy Messiego to trzeba się przypierdolic do Sampaoliego, w drugim przypadku to napewno największa wina piłkarzy, a Nawalka tylko ma troszeczkę winy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

fan kibolkiewicza

Zaraz się okaże, że Trzeciak miał racje z tym, że można sprzedawać Lewandowskiego bo mają Arruabarrenę. Fakt, że Lewandowski zawiódł na całej linii ale ile można jeździć po gościu, dzięki któremu pojechaliśmy na mundial>

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

krytyk_uliczny

pan „le cabaret” pewnie zastanawia sie jaka fryzurke zrobić na gale France Football…a zoneczka pewnie znowu bedzie zawiedziona że mężusz poległ ze Stochem w wyborze sportowca roku

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M.S.

Le Cabaret 😉

wpDiscuz