Jakim cudem Brazylia nie dostała karnego?
Weszło

Jakim cudem Brazylia nie dostała karnego?

Czy akurat sędziom wyświetlił się blue screen, czy akurat grali w GTA Vice City lub zamawiali chińszczyznę – nie wiemy co się stało w kabinie VAR, ale wiemy, że Brazylii należał się karny po faulu na Jesusie.

Nie mamy najmniejszych wątpliwości. Kompany spóźnił się z interwencją. Wszedł, prawdopodobnie, na przecięcie piłki. Ale refleks już nie ten i zamiast piłkę trafił Jesusa centralnie w nogę.

Screen Shot 07-06-18 at 10.10 PM

Nie ma o czym gadać. Zobaczcie powtórkę z tej perspektywy. Wyprostowana noga prosto w Gabriela Jesusa, za którym słabiutki mundial, ale którego tutaj akurat sędzia nie musiał pogrążać. Może miał małe szanse na dobiegnięcie do piłki – prawda. Ale dopóki piłka w grze.

Nie twierdzimy, że to musiałoby zmienić losy meczu. Akcja wydarzyła się przy stanie 2:0, wszystko potoczyłoby się inaczej, wcale nie musiałoby być remisu. Ale sami widzieliście jak Canarinhos siedli na Belgii w drugiej połowie. Tak wcześnie – raptem 55. minuta – strzelony gol dodałby im skrzydeł. Byli w stanie później dorzucić coś jeszcze z gry? Oczywiście, że to prawdopodobny scenariusz. Byli blisko wyrównania i bez pomyłki arbitra. Kibice na pewno by nie narzekali – kolejne pół godziny jednego z najlepszych widowisk tych mistrzostw nas też by urządzało.

Ale przede wszystkim VAR miał ratować tyłek piłce nożnej właśnie w takich momentach. Gdy wszystko staje na ostrzu noża, gdy o wszystkim decydują najmniejsze detale, jeden błąd. Tymczasem mówimy o meczu, który przesądzał o strefie medalowej i potężnym – nie bójmy się tego słowa – błędzie, który może nie był krupierem, ale wytrącił asa z ręki.

Błędzie, po którym Brazylijczycy mają prawo czuć się oszukani. Do tego miało już nie dochodzić, a jednak doszło.

Oj, trzeba szlifować ten VAR, bo jak jest wielkim wygranym turnieju, tak wciąż obsługującym go daleko do wykorzystania pełni potencjału kamer.