Carlitos na badaniach w Legii. Transfer, na którym każdy wygrywa
Weszło

Carlitos na badaniach w Legii. Transfer, na którym każdy wygrywa

To strasznie miłe uczucie, gdy coś odbywa się w naszej piłce zwyczajnie, tak jak w cywilizowanym swiecie futbolu. A nie jest to ekstraklasowa codzienność! Powiewem normalności jest zatem będący już na ostatniej prostej, transfer Carlitosa do Legii Warszawa. Po raz pierwszy od dawna najlepszy piłkarz Ekstraklasy przechodzi z jednego polskiego zespołu do drugiego, a nie wyjeżdża za granicę. Klubowi sprzedającemu dzięki temu znacznie łatwiej będzie rozwiązać bieżące problemy. Wszyscy są wygrani.

Długo zastanawiano się, czy Carlitos wróci do Polski, i ostatecznie robi to, lecz nie do Krakowa, tylko do stolicy, gdzie przejdzie badania przed transferem do Legii.

Podstawowa kwota odstępnego będzie zaskakująco niska, bo jak wynika z informacji lovekrakow.pl, wyniesie około pół miliona euro, ale potem może wzrosnąć nawet do miliona po spełnieniu określonych warunków odnośnie liczby występów i osiąganych sukcesów (informacja od janekx89). Wcześniej mówiono o dwa razy większej kasie przelanej od razu. Sam piłkarz ma kasować 50 tys. euro miesięcznie, czyli wielokrotnie więcej niż w Wiśle.

„Biała Gwiazda” nie może wybrzydzać, bo gotówki potrzebuje na gwałt. Musi zapłacić miastu prawie 5 mln zł, by mogło dojść do podpisania nowej umowy o dzierżawie stadionu. Sprzedaż Carlitosa zapewni jakieś 40-50 procent potrzebnej kwoty.

O snajpera Wisły zabiegał też Lech Poznań, ale jak przyszło co do czego, nie miał szans, żeby przekonać piłkarza do obrania kursu na Wielkopolskę. Sam zawodnik najchętniej wróciłby do ojczyzny, marzył o transferze do La Liga. Odrzucał za to bardziej egzotyczne warianty, już zimą wielkie pieniądze dawali mu Chińczycy. Na hiszpańską ekstraklasę nie było widoków, więc w pewnym sensie zwyciężył pragmatyzm. Powinni jednak na tym skorzystać wszyscy: Wisła dostanie tak bardzo potrzebne pieniądze, Carlitos zanotuje awans sportowy oraz finansowy, a Legia za dobre pieniądze pozyskuje napastnika, który w ostatnim sezonie był najjaśniejszą postacią ligi i został królem strzelców.

Nie brakuje głosów, że Hiszpan jest już rozszyfrowany, że stał się przewidywalny, ale jakoś trudno nam uwierzyć. Na logikę – gdyby tak się stało, wiosną strzelałby równie rzadko co Igor Angulo. Niemal na pewno będzie w stanie nadal błyszczeć przeciwko Piastowi Gliwice czy Śląskowi Wrocław. A za takie pieniądze Legia nikogo lepszego po prostu by nie znalazła, zwłaszcza że mówimy o piłkarzu już zweryfikowanym – i to wyjątkowo pozytywnie – na polskim rynku i w Ekstraklasie.

Jak na nasze warunki, będzie to zatem hit nie tylko trwającego okienka, ale nawet ostatnich lat.

Fot. Jakub Gruca/400mm.pl