Reklama

Jak mundial wyglądałby bez VAR-u? Zupełnie inaczej…

redakcja

Autor:redakcja

29 czerwca 2018, 17:22 • 4 min czytania 2 komentarze

O tym, że VAR nie wyeliminował wszystkich błędów na mundialu napisaliśmy TUTAJ. Fakty są jednak takie, iż technologia sprawiła, że i tak oglądamy znacznie sprawiedliwszy turniej, w którym wiele boiskowych pomyłek zostało odkręconych. Jeżeli prześledzimy dotychczasowe interwencje VAR-u, uświadomimy sobie, jak inne mogłyby to być mistrzostwa, gdyby jakiś czas temu FIFA nie zdecydowała się na wprowadzenie wideo-powtórek.

Jak mundial wyglądałby bez VAR-u? Zupełnie inaczej…

Przede wszystkim udział VAR-u widać po liczbie podyktowanych jedenastek. W fazie grupowej turnieju w Rosji było ich aż 24 (!!!), co jest absolutnym rekordem wszech czasów. Wcześniej największa liczba rzutów karnych została gwizdnięta w 2002 roku w Japonii i Korei, kiedy w 64 meczach było ich 18. Cóż, różnicę widać gołym okiem. Ile strzałów z jedenastego metra miało w ogóle miejsce dzięki interwencji sędziów sprzed monitorów? Tak zwany VAR review przed wskazaniem na wapno mieliśmy w dziewięciu przypadkach, wypiszmy je wszystkie:

1. Francja-Australia, trafiony karny Griezmanna, końcowy wynik 2:1.
2. Peru-Dania, nietrafiony karny Cuevy, końcowy wynik 0:1.
3. Szwecja-Korea, trafiony karny Granqvista, końcowy wynik 1:0.
4. Australia-Dania, trafiony karny Jedinaka, końcowy wynik 1:1.
5. Islandia-Nigeria, nietrafiony karny Sigurdssona, końcowy wynik 0:2.
6. Arabia Saudyjska-Egipt, trafiony karny Al Muwallada, końcowy wynik 2:1.
7. Portugalia-Iran, nietrafiony karny Ronaldo, końcowy wynik 1:1.
8. Portugalia-Iran, trafiony karny Ansarifarda, końcowy wynik 1:1.
9. Nigeria-Argentyna, trafiony karny Mosesa, końcowy wynik 1:2.

Na czerwono zaznaczyliśmy mecze, w których karny po interwencji VAR-u dawał drużynie możliwość strzelenia kluczowej bramki, czyli takiej, po której stan meczu zostaje wyrównany lub wychodzi się na prowadzenie. Takich przypadków było aż siedem, z czego pięć bezpośrednio przełożyło się na zdobycie przez daną ekipę punktów. Ale żeby nie było zupełnie różowo, mamy bardzo poważne wątpliwości co do dwóch z wyżej wymienionych jedenastek. W naszej ocenie – pomimo analizy VAR – niesłusznie podyktowano karnego dla Arabii Saudyjskiej (pozycja 7.) oraz Iranu (pozycja 9.).

Warto też wspomnieć o interwencjach w drugą stronę, czyli chociażby o meczu Brazylii z Kostaryką, gdzie pierwotnie podyktowana jedenastka na Neymarze została wycofana po analizie VAR. Podobnie było wczoraj, w meczu Senegalu z Kolumbią, kiedy Sadio Mane upadł w polu karnym po starciu z Davinsonem Sanchezem i sędzia wskazał na wapno, by później odwołać swoją decyzję. W tym konkretnym przypadku VAR uratował Japonię, która toczyła z Senegalem korespondencyjne starcie i taki karny z kapelusza z pewnością wypaczyłby tę rywalizację. Kolejna sytuacja tego typu miała miejsce w meczu Kostaryki ze Szwajcarią, gdzie arbiter odwołał jedenastkę dla Los Ticos, bo sfaulowany zawodnik znajdował się na pozycji spalonej.

Reklama

Czyli trzy kolejne spotkania, gdzie przy karnych boiskowym arbitrom skórę uratował VAR. No i też warto mieć na uwadze, że w niektórych przypadkach, jako postronni obserwatorzy, możemy nawet nie mieć świadomości, że któraś z decyzji sędziego została podjęta na skutek podpowiedzi otrzymanej na słuchawce. Ale VAR to nie tylko rzuty karne, ale i inne kluczowe decyzje. Przypomnijmy kilka najbardziej ewidentnych:

– W starciu Niemców z Koreą pierwszy gola dla Azjatów początkowo został nieuznany. Dopiero analiza wideo wykazała, iż piłkę do rywala podawał Toni Kroos. Gdyby nie VAR, prawdopodobnie nie byłoby tego pięknego zwycięstwa Korei.

– Podobna sytuacja miała miejsce w starciu Hiszpanii z Marokiem – w końcówce meczu Aspas efektownie skierował piłkę do siatki, a sędzia-asystent uniósł chorągiewkę. Po obejrzeniu powtórek okazało się jednak, że gola należy uznać. Dzięki tej interwencji Hiszpania wyrównała stan meczu i  zajęła pierwsze miejsce w swojej grupie, przez co uniknęła w kolejnej rundzie Urugwaju.

– W meczu Anglii z Panamą Harry Kane skompletował hattricka i wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji strzelców. Uczynił to także dzięki analizie VAR, która wykazała, że snajper Tottenhamu nie znajdował się na pozycji spalonej. A zatem, gdyby nie VAR, rywalizacja Kane’a z Ronaldo czy Lukaku o Złotego Buta wciąż nie miałaby lidera. Tu jednak finalny efekt działania technologii będzie lepiej mierzalny już po turnieju. Wtedy będzie jasne, czy król strzelców faktycznie zawdzięcza swój tytuł wideo-powtórkom.

Warto też dodać, że swoją rolę spełnia także wykorzystywana na turnieju Goal-Line-Technology, o czym najdobitniej przekonał się brakmarz Japonii, Eiji Kawashima. Najpierw mógł przeklinać ten system, kiedy w meczu z Kolumbią gola z rzutu wolnego strzelił mu Quintero. A później, w meczu z Polską po strzale Grosickiego zegarek na ręce sędziego milczał, chociaż naszego skrzydłowego od gola dzieliły zaledwie centymetry. A że nie zawsze na mundialach było pod tym względem sprawiedliwie. Wystarczy zapytać Franka Lamparda.

Ogólnie więc dzięki VAR-owi oglądamy zupełnie inny turniej. Wpływ technologii jest bardzo wyraźny, ale z pewnością mógłby być jeszcze większy. Żeby daleko nie szukać, świetnym przykładem jest tu Szymon Marciniak, który nie dał jedenastek Argentynie i Szwecji, a w zgodnej opinii powinien to zrobić. Brak interwencji VAR-u w tych i wielu innych przypadkach wynikał bowiem wprost z protokołu, który pozwala interweniować sędziom-wideo tylko w przypadku zero-jedynkowych błędów. To jednak ma się nieco zmienić w fazie pucharowej, bo już wiadomo, że interwencje arbitrów sprzed monitorów mają być częstsze, a pojęcie zero-jedynkowego błędu traktowane bardziej liberalnie. Innymi słowy, powinniśmy mieć jeszcze więcej analiz wideo i jeszcze więcej naprawionych błędów.

Reklama

I może nie będzie to specjalnie odkrywcze stwierdzenie, ale ten mundial z VAR-em naprawdę nam się podoba.

Fot. Newspix.pl

Najnowsze

Komentarze

2 komentarze

Loading...