Lider, który schował się za drużyną
Blogi i felietony

Lider, który schował się za drużyną

Kiedy zaczynały się mistrzostwa świata w Korei i Japonii, miałem dziewięć lat. Wtedy naprawdę wierzyłem, kierowany dziecięcą naiwnością, że Emmanuel Olisadebe weźmie ten mundial szturmem, że mamy czołowego napastnika na świecie, który wszystkimi pozamiata. Straszliwie się pomyliłem, co przypłaciłem pierwszymi łzami gorzkiego, piłkarskiego rozczarowania. Minęło szesnaście lat od klęski z Portugalią, a ja znów dałem wiarę, że reprezentacja Polski ma w swoim składzie napastnika, który poprowadzi ją do sukcesu na mundialu. Kiedy wysłuchałem dzisiaj Roberta Lewandowskiego, to już wiem, że kolejny raz byłem naiwny jak dziecko.

Przed meczem z Koreą Południową w 2002 roku balonik rzeczywiście był napompowany do granic absurdu, z dzisiejszej perspektywy łatwo to już ocenić i wyśmiać. Ale wówczas, my, dzieciaki na podwórkach, łykaliśmy tę atmosferę jak młode pelikany. Na piaskowym boisku w Nowym Porcie można było zrobić pełen przegląd bazarowych wariacji na temat koszulki Olisadebe. Ja sam żadnej nie miałem, biegałem w jakiejś żałosnej podróbie stroju Raula. Hipster.

Dorobiłem się natomiast pierwszego biało-czerwonego szalika, dołączonego do czasopisma „Viva Futbol!”. Wszystkie numery przeczytałem chyba po sto razy, jednak najbardziej lubiłem ostatnią stronę, gdzie były rozpisane historyczne edycje poprzednich mundiali. Analizowałem te drabinki godzinami. Kiedy wreszcie dotarłem do roku 1974, czegoś nie mogłem zrozumieć. Jak to, Polska pokonała Włochów, Argentyńczyków, Brazylijczyków? Na widok klasyfikacji strzelców po prostu opadła mi szczęka. Udałem się do ojca, domagając się wyjaśnień. Okazało się, że Polacy kiedyś grali najpiękniejszą piłkę na świecie, a Grzegorz Lato faktycznie został królem strzelców mistrzostw świata.

Wtedy to już w ogóle byłem przekonany, że Polska weźmie turniej szturmem.

Potem przyszedł pierwszy mecz mistrzostw, drugi mecz mistrzostw i zwycięstwo na otarcie łez, gdy zagrali długo wyczekiwani „rezerwejros”. Okazało się, że my nie tylko nie wygramy mistrzostwa świata, ale jesteśmy zwyczajnie ciency. Że Olisadebe to wcale nie jest żadna gwiazda światowej piłki, tylko zwykły napastnik, jakich jest na świecie jeszcze ze stu pięćdziesięciu.

Dzisiaj Robert Lewandowski spróbował nam wszystkim wmówić, że sytuacja wygląda dokładnie tak, jak wtedy. Albo chciał oszukać nas, albo oszukuje też siebie samego, bo zagrał właśnie tak, jak gdyby był jednym z wielu, choć wcale tak nie jest. Mógł wczoraj wystąpić za Lewego na przykład Teodorczyk, byłoby 0:3. Mógł pojechać w jego miejsce na mistrzostwa Świerczok, nic by to nie zmieniło. Gdyby Nawałka postradał zmysły i zabrał na turniej Bartosza Śpiączkę, a później dał mu zagrać z Kolumbią, zegar na stadionie w Kazaniu wskazałaby ten sam rezultat.

*

My, my, my. „Źle zagraliśmy”, „nie byliśmy gotowi”, „zwiedliśmy”, „nie mieliśmy pomysłu”. Robert Lewandowski wystąpił na konferencji prasowej jak Bóg – niby sam, ale w wielu osobach. Kiedy tylko przyznawał się do błędu, robił to w liczbie mnogiej. Gdy udało mu się wycedzić, że coś jednak na tych mistrzostwach nie wyszło, to wyłącznie drużynie. Sobie, jak się okazuje, nasz kapitan nie ma nic do zarzucenia. Wszak on żyje wyłącznie z podań. Czy ktoś słyszał o napastniku, który sam sobie wykreował okazję do strzału, albo wywalczył stały fragment gry? Okazuje się, że nagle takie okazy wyginęły. Albo snajper dostaje patelnię na pustaka, albo nie ma prawa zaistnieć w meczu, to linia obrony Lewandowskiego.

Dlaczego nie dostawał dobrych piłek do partnerów? Zgodnie z niespodziewaną analizą kapitana, w reprezentacji Polski po prostu nie ma komu grać. Jest tyko banda pozbawionych umiejętności piłkarskich walczaków, no i on – osamotniony na szpicy, który musiałby „kiwnąć pięciu”, żeby cokolwiek odmienić. Serio? Trzeba było kiwnąć pięciu, żeby umiejętnie przelobować wczoraj Ospinę, albo mocniej uderzyć z wolnego w meczu z Senegalem?

To bzdura, że Lewy nie miał żadnych sytuacji. Nie miał ich wielu, ale przecież to nie jest Bundesliga, gdzie bawarski super-team demoluje wszystkich jak rozpędzony walec, a obrońcy rozstępują się przed polskim napastnikiem jak Morze Czerwone przed Mojżeszem. Przeciwnikiem nie były też jakieś ogórki z eliminacji. To są mistrzostwa świata. Lewandowski miał kilka niezłych piłek w okolicy szesnastego metra, miał jedną dogodną okazję z Kolumbią, tylko po prostu niczego nie zamienił na gola. Trudno chyba było oczekiwać, że tych strzeleckich szans będą dziesiątki.

Zresztą, ile okazji strzeleckich mieli Senegalczycy, ile Kolumbijczycy? Ci drudzy nas zdeklasowali, to oczywiste, ale w obu tych meczach praktycznie wszystkie strzały na naszą bramkę lądowały w sieci. Skuteczność – akurat na tym mundialu, pełnym cwaniactwa i kunktatorstwa, to statystyka jeszcze bardziej kluczowa niż zwykle.

*

– Nie ma się co oszukiwać – byliśmy słabsi. Widać było różnicę między nami a rywalami. Walczyliśmy, ale na dziś mamy taką jakość piłkarską, a nie inną. Nie mogliśmy na to nic poradzić. Bez jakości piłkarskiej sama walka nie wystarczy. Mam poczucie, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy – to słowa Lewandowskiego. Aż trudno w to uwierzyć, ale on rzeczywiście tak powiedział.

Tak się składa, że poziom Senegalu i Kolumbii może fachowo, empirycznie ocenić nie tylko Lewandowski. Przypomnijmy – król strzelców Bundesligi, strzelający w Niemczech gola co 75 minut. On faktycznie nie sprostał wymaganiom stawianym przez rywali. Defensywa Senegalu odcięła go od gry, afrykańscy obrońcy nakryli Polaka czapką, schowali do kieszeni, zgasili jak peta. Mina i Sanchez? Ta sama historia. Jedyne, co Lewandowski miał do zaproponowania, to podciąganie getrów z przekrzywioną miną, kiedy kolejny raz musiał zbierać tyłek z murawy.

W meczu z Senegalem wykonał szesnaście podań, żadnego kluczowego. To byłaby kompromitująca statystyka nawet dla Pippo Inzaghiego, a przecież Lewy to nie jest i nigdy nie był lis pola karnego, który ma w meczu jedną sytuację i zamienia ją na gola. W drugim spotkaniu częściej był pod grą, ale odgrywał partnerom ze skutecznością 70%. Słabizna. Pojedynki powietrzne? W pierwszym meczu wygrał zaledwie 25%, w drugim było lepiej, ale wciąż najwyżej średnio – zapisał na swoją korzyść tylko połowę główkowych starć z Miną, czy też Sanchezem.

Do tego w sumie 19 strat. W tej statystyce Robert zdecydowanie bryluje, jeżeli chodzi o reprezentację Polski. Jest też najczęściej faulującym zawodnikiem w naszej ekipie. Po prostu widać jak na dłoni, że sobie z rywalami nie poradził. Można to najlepiej zaobserwować, patrząc, w jakich sytuacjach Lewy w ogóle do piłki dochodził. Działo się to tylko wtedy, kiedy przeciwnik mu na to pozwalał. Pod kryciem, twarzą do własnego bramkarza, wypchnięty ze światła bramki gdzieś na peryferia boiska, często na własnej połowie. Cały mecz był pod plastrem i przez 180 minut gry znalazł może ze dwa, trzy momenty, kiedy zdołał wyszarpać sobie trochę miejsca. Jego klepki z partnerami zazwyczaj przebiegały na zasadzie gry na ścianę. Defensorzy Senegalu i Kolumbii ograniczyli Lewandowskiego do funkcji Mariusza Ujka.

Wciąż mówimy o gościu, który pozwalał sobie nazwać plebiscyt France Football kabaretem, gdy zajął w nim zbyt niską lokatę. Chyba można od takiego napastnika oczekiwać, że kilka razy zabierze się z piłką, przewiezie obrońcę na plecach, urwie jakiś faul, albo uruchomi kolegę z boku boiska? Ile razy Lewandowski coś takiego zagrał, można policzyć na palcach jednej ręki u niewidomego pracownika tartaku. A też nie było tak, że nigdy nic nie zależało od niego. Kto w pierwszej połowie wczorajszego meczu kazał mu psuć jedyną naszą fajną kontrę podaniem do nikogo w pole karne? Kto, poza nim samym, uniemożliwił mu wygranie pojedynku z kolumbijskim obrońcą, gdy jeden z jego kolegów stracił piłkę na własnej połowie? Wystarczyło rozpędzić się w dobrą stronę, prawdopodobnie byłaby sytuacja sam na sam lub czerwona kartka dla obrońcy.

Z Senegalem i Kolumbią zagrała też Japonia. Poszło jej nieźle, bo ma już na koncie cztery punkty, a dwa oczka z Senegalczykami straciła w sposób cokolwiek frajerski, wskutek nieskuteczności. Zdaniem Lewego, ich dobra postawa to rezultat nieprawdopodobnej jakości piłkarskiej, jaką gwarantują Osako z FC Koeln (spadł z Bundesligi, strzelił cztery bramki), Haraguchi z Duesseldorfu (teraz beniaminek 1. Bundesligi) czy Inui z Eibaru (dobra, on akurat jest fajny). Bramkę na trzecim mundialu z rzędu zasadził też Keisuke Honda, kopiący sobie w lidze meksykańskiej.

No tak, oni to mają pakę, tam to by nasz kapitan miał z kim pograć, zamiast czekać na dośrodkowania od jakichś kasztanów z Sampdorii, albo klepać w środku pola z leszczem z Napoli.

*

– Przeciwko tej klasy drużynie nie graliśmy od pięciu lat. Nawet biorąc pod uwagę mistrzostwa Europy, kiedy graliśmy z Niemcami. W drugiej połowie ta drużyna było o klasę lepsza. Kolumbia to dla mnie kandydat do gry w ćwierćfinale lub półfinale. To pokazuje, w jakim jesteśmy miejscu. Wycisnęliśmy maksa – przeanalizował Lewandowski. Żeby teoria w jakikolwiek sposób trzymała się kupy, Kolumbijczycy okazali się nagle być lepsi od Niemców.

W ogóle zabrzmiało to niemal jak kultowa tyrada Grzegorza Skwary, brakowało tylko braw dla Gorzowa Kolumbii na koniec. Tylko, że ten Skwara był przynajmniej wkurwiony, sfrustrowany, wściekły, rozgoryczony, załamany. Tak jak my wszyscy, którzy liczyliśmy na powtórkę z emocji, jakie reprezentacja Adama Nawałki zafundowała nam w 2016 roku. Wspaniałych emocji, za które słusznie spływają w stronę selekcjonera podziękowania.

We mnie może nie było wściekłości, raczej smutek. Tak już mam – było mi przykro, kiedy Silvio Dante zastrzelił Adrianę La Cerva, kiedy Bruce Willis pożegnał się z córką w „Armageddonie” i jest mi niezmiennie smutno, kiedy reprezentacja Polski w piłce nożnej odpada z wielkich turniejów. Tymczasem Lewandowski próbuje mi wytłumaczyć, że nie miałem prawa oczekiwać, iż on zagrozi bramce strzeżonej przez gościa z ligi gwinejskiej, bo to zupełnie inna piłkarska klasa.

Sorry, ale brzmi to jak rozpaczliwa próba usprawiedliwiania swojej bylejakości wyimaginowaną słabością partnerów. Jest to próba tym bardziej zdumiewająca, że Lewy ma być dla tej grupy wodzem, inspiracją. Nie był ją jednak ostatnio ani na murawie, ani, o czym wiemy już coraz więcej, również poza nią.

Napastnik ma nawet trochę racji, że wielu reprezentantów miało przed turniejem swoje kłopoty z regularną grą. To błyskotliwe spostrzeżenie, też mamy kilka takich przemyśleń w zanadrzu. Jednak na konferencji prasowej z jego udziałem oczekiwaliśmy raczej informacji, dlaczego ON zagrał tak słabo. Dlaczego przegrywał pojedynki, dlaczego tracił piłki, dlaczego nie posyłał partnerom kluczowych podań, dlaczego nie potrafił uciec spod krycia. Choć za wyjaśnienie chyba może posłużyć ta wypowiedź, z trudem wyłowiona z potoku komunałów: – Mógłbym być zły na siebie, jeżeli nie wykorzystywałbym sytuacji. Jednak ich nie miałem.

Ach, to w porządku.

Lewandowski z eliminacji brał na siebie grę, kiedy nie szło, potrafił ustawić się pod faul, strzelić ważną bramkę, wyrwać się ze szponów obrońcy. Wcale nie był tak ograniczonym napastnikiem, na jakiego teraz pozuje, winą za porażkę obarczając partnerów. Wiadomo, że poziom rywali był niższy, ale Dania to nie są jakieś ogóry najniższego sortu, Rumunia też ma jakieś pojęcie o grze w piłkę. Wtedy było szesnaście goli w dziesięciu meczach i tytuł króla strzelców kwalifikacji, a teraz taka bryndza?

To był jeszcze gorszy Lewy, niż w półfinałach Ligi Mistrzów. Choć wtedy również Polak grał słabo. Czyżby w Bayernie też nie było komu zagrać mu otwierającej piłki? James Rodriguez sprawiał wczoraj wrażenie, jakby potrafił to robić. Pracując dodatkowo po obu stronach boiska. Lewandowski wyłącznie pozorował pressing i grę w defensywie.

Kapitalnie to było widać około 50 minuty – jeden z Kolumbijczyków źle wyprowadził piłkę z własnej połowy, wprost pod nogi Krychowiaka. Mieliśmy szansę, jeszcze przy wyniku 0:1, żeby zaskoczyć przeciwników na ich własne życzenie. Krycha odegrał do Bereszyńskiego, a jakąś sekundę później, na pełnym sprincie, pojawił się tam Rodriguez i zgasił naszą akcję w zarodku. Wojownik.

*

Trzy wielkie turnieje, dwa rozczarowania i jedna klapa. Kiedy Lewandowski knocił w spotkaniu z Czechami podczas Euro 2012, można go było usprawiedliwiać. To był dla niego debiut w meczu pod taką presją, oczekiwania były olbrzymie, a na ławce trenerskiej zasiadał oszołom. Gdy Lewy grał średnio we Francji przed dwoma laty, można było przymknąć oko, bo wspaniały był Błaszczykowski, świetnie prezentowała się nasza defensywa, kapitalnie bronił Fabiański. Turniej był udany, więc nikt nie rozdzierał szat, że nasz gwiazdor zdobył ledwie jedną bramkę w pięciu meczach, w tym dwóch z dogrywkami.

Absorbował uwagę obrońców, wiadomo.

Póki co, jego największym osiągnięciem w kadrze pozostają gole w eliminacjach. Jednak z bramkami w eliminacjach, o ile nie strzela ich Domarski na Wembley, albo Milik i Mila przeciwko Niemcom, jest trochę jak z rekordami w księdze Guinnessa. Fajnie, że jakiś świr wyśrubował wynik w podbijaniu piłki lekarskiej lewą nogą, z zasłoniętymi oczami, trzymając w prawej dłoni gromnicę. Jednak wszystkich przestaje to interesować, kiedy tylko prowadzący Teleexpress odda głos Markowi Sierockiemu, który opowie o nowym krążku zespołu Video.

Eliminacje są środkiem do celu, największe legendy budują dopiero mistrzostwa.

Lewy na konferencji stwierdził, że mundial w Rosji to nie był najważniejszy turniej jego życia. Cóż, można tylko zgadywać, jaką ma piramidę piłkarskich wartości. Może bardziej zależy mu na zwycięstwie w Lidze Mistrzów, może jego marzenia raczej krążą wokół Złotej Piłki. Niemniej, po tegorocznym mundialu jego pozycja w rankingu pod tytułem: „największy piłkarz w historii polskiego futbolu” nie podskoczyła ani o jotę. Żaden dzieciak nigdy nie odkryje jego niesamowitych popisów na mistrzostwach, tak jak ja odkryłem Latę, a ktoś inny Bońka, zaś jeszcze inny Błaszczykowskiego.

Wierzyłem, że Lewandowski w lipcu będzie już bez skrępowania, jednym tchem wymieniany z Kazimierzem Deyną. Tymczasem on, jeszcze bardziej niż na boisku, zawiódł na konferencji prasowej.

Wierzyłem w niego jako kapitana tej, zajebistej przecież, ekipy i wierzyłem jako napastnika, który zrobi różnicę. Tymczasem on kreuje teraz samego siebie na prostego dostawiacza szufli, który nie doczekał się wsparcia od otaczających go przeciętniaków.

Po szesnastu latach od hat-tricka Paulety, znów czuję się jak naiwny dzieciak.

Michał Kołkowski

KOMENTARZE (71)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Podobno jego dzisiejsze wypowiedzi na konferencji jeszcze bardziej podkurwiły drużynę
Przecież tu nawet nie trzeba jechać po nazwiskach, logiczne że jak Robert mówi „zagraliśmy słabo i tylko na tyle nas stać” to nikt nie uważa, że on jest słaby tylko pozostali i właśnie taki wydźwięk mają jego słowa
Broniłem go gdy Teodorczyk zachlał w hotelu i na konferencji ledwo siedział, wtedy też mnie to wkurwiało, że mamy 100% profesionaliste, który wzorowo się prowadzi a jest na zgrupowaniu otoczony pato-alkusami ale oczekiwałem, że mimo wszystko pociągnie ten zespół chociaż do awansu z grupy
A tutaj się dzisiaj dowiaduje, że tylko na tyle ich było stać i nie wie czemu dziannikarze pałali przez turniejem optymizmem, żenada trochę

lion
Stomil Olsztyn

A może to znaczy, że treneiro chujowo to wszystko poukładał, a nie że dopierdala kolegom? Poza tym co to kurwa znaczy pociągnie ten zespół? Co to za bzdura?

zielonywojownik

To że trener popełnił błędy nie zmienia faktu, że lewandowski zagrał bardzo słabo, zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Ani razu nie błysnął, piłka mu odskakiwała, to co miał – zmarnował. Nie ma nic na swoją obronę. A gadanie że lewandowski żyje z podań to jest tania wymówka. Przecież on w naszej kadrze nigdy nie miał stałej dostawy podań. Nie miał nigdy roli typowego napastnika.

lion
Stomil Olsztyn

To wystarczało na ogórki.

zalgon
CSKA Legia

jak wygrywaja to Robercik ma zawsze mowic ze cała druzyna wygrala mimo ze to on zawsze ciągnal za uszy ta druzynę rezerwowych z hull i milikow co nie umieja trafic w pilke, a jak przejebuja to ma brac wine na siebie? popierdolilo tu kogos

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Typowe polskie cebulactwo.
To samo z Pazdanem.Przed euro joby na niego bo to jakiś słabiak z cienkiej Legii, a po euro został symbolem kadry i każdy taki polski janusz się nim zachwycał.
Chwila do MŚ, Pazdan zagrał średni sezon w Legii chociaż ostatnie tygodnie miał b.dobre i zaczęło się: ,,PAZADAN WON Z KADRY!” ,,Bednarek ma grać a nie ten słabiak’!’
A co się okazuje? Drewniak z Legii zagrał z obrońców najmniej chujowo i jeszcze musiał brać się za rozgrywanie i atakowanie, gdzie taki Krychowiak umiał tylko grać tiki-takę między środkowymi obrońcami.

Soldado9
Arsenal FC

że co? Pazdan musiał brać się za rozgrywanie? wskaż choć jeden taki moment kiedy to zrobił? Słuchaj, jesli stawiasz daną terorie, to najpierw niech wynika ona z obiektywnych wniosków, a nie stawiasz teorie i poźniej na siłę szukasz argumentów. Pazdan niczego konkretnie nie zjebał, ale z tym chwaleniem za rozgrywanie to może odrobinę ostrożniej.

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Zobacz sobie końcówkę meczu z Senegalem, tak od 70 minuty.Praktycznie sam od tego czasu musiał kreować grę.
Do ataku, na skrzydła wbiegał i w meczu z Senegalem i z Kolumbią

RK

Cienki bolek i chuj nie lider. Ciagnal , w eliminacjach i nie tylko on , bo Milik tez strzelal wazne gole . Strzelil gola Niemcom w kwalifikacjach ?

Galfryd

RK – strzelił.

vincent van cock

taki lider na eliminacje, cóż samemu nic się nie zrobi przeciwko poważniejszym obrońcom, nie tacy jak Lewy nie dali rady liderować słabej drużynie, Messi ma o wiele lepszych partnerów a i tak chuja grali przez trenera, u nas też nie za bardzo było wiadomo co gramy i sami piłkarze nie wiedzieli. Ronaldo też nie zawsze grał dobrze w reprezentacji i tak samo się mówiło,że chujowy lider

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Znowu kolejny artykuł na ,,złego” i ,,słabego” Lewandowskiego bo jak wiadomo, kurwa to Lewandinho ma nam wygrywać sam mecze mimo jak 10 innych piłkarzy w kadrze gra kał.
Gdyby nie ten ,,zły” i ,,słaby” Lewandowski to by ani ME nie było ani MŚ i bylibyśmy na poziomie takiego Kazachstanu czy Finlandii.
Powiedział prawdę i dupa boli niektórych.Najlepiej patrzę by było, jakby powiedział że to przez niego mundial się nie udał, że to on jest marnym piłkarzem, a wszyscy inni z kadry to klasa światowa.

allende73

Z jednej strony, masz 100% rację ! Tak, nie ma co tu nawet polemizować. Ciągnął w eliminacjach, bez niego przynajmniej nie byłoby jak i okazji do pompowania balonu. Faktem jest także, że to jedyny światowej klasy (lub przynajmniej górnej europejskiej półki) piłkarz w reprezentacji i głupotą, ale to prze głupotą jest próba uczynienia z niego kozła ofiarnego. Nie pociągnął tej drużny, bo nie miał jak jej pociągnąć. To nawet Ronaldo z jetpakiem na plecach, by niczego nie wskórał (stosując analogię wobec twierdzeń, że Portugalia jest ciągnięta przez Krystynę). Jednak rzeczywiście jego wypowiedzi podczas konferencji były po prostu demonstracją jego protekcjonalizmu i jasno demonstrujące: jestem ja Pan piłkarz i jest ciżba, która nie potrafi grać w piłkę, a to raczej nie jest dobrym sygnałem i rzeczywiście wskazuje, że nieco odleciał 😉

Galfryd

Bo Krystyna to nie odlatuje nigdy. Zdaje się, że to z Ronaldo ten cytat „gdyby w Portugalii było 11 Ronaldo, byłyby lepsze wyniki” (to jeszcze przed mistrzostwem Europy). Przy czym średnia jakość Portugalii 2 klasy wyższa, niż naszych, a jakoś kaprysy gwiazdy zaakceptowali. Tymczasem Lewy grzecznie i kulturalnie powiedział „nie udało NAM się, bo jesteśMY za słabi”, a hejterska gimbaza się nabzdycza, bo miał powiedzieć „JA jestem słaby”. Nie imprezowa część drużyny, nie hazardziści, nie rezerwy Hull City, Ludogorca, West Bromu, Napoli, Wolfsburga czy Sampdorii, nie kopacze z Legii Warszawa – tylko Lewy. Sam jeden. No i setkę z Ospiną zdupił, bo miał lobować, jakby lobował Spiączka. Moim zdaniem powinien po porażce z Japonią podziękować za grę w reprezentacji – wtedy januszeria swoją hassliebe wylewać będzie na kolejnych nieszczęśników, którzy będą zmuszeni grać w reprezentacji.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Jest.
Przejrzyj resztę komentarzy.

eneene5

Właśnie poszedłeś na łatwiznę pismaku i jedziesz po gościu, bez którego nie mógłbyś mieć nadziei, bo po prostu nie byłoby nas na Mundialu. A to, ze czujesz sie teraz jak frajer, to tylko twoja słaba konstrukcja psychiczna i mentalność dzieciaka. Lewy jest 100% profesjonalistą, być moze teraz ma gorszy okres, ale wolę Lewego od kazdego innego reprezentanta. Dzisiaj na konferencji byl po prostu rozgoryczony i chlapał co mu serce podpowiedziało. Lepiej by bylo dla niego, jakby nie pojawił się przed dziennikarzynami hienami, bo pozniej trzeba czytac te zale Stanowskiego i jego przydupasów.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Aha…. nasz diamencik… ogrzałbyś się w ciepełku?

Rudy z UE

Napiszcie reportaż kto chowa się za liczbą 711 … będzie ciekawie!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

viacheslav
AC Milan

Salah strzelił 2 razy w 2 meczach, mój drogi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Galfryd

ta – drugi strzał to z karnego. Jakoś jestem spokojny, że Lewemu też by statystykę poprawiło.

Szyderca

Co dopiero powiedzieć o Mane, przecież ten dopiero powinien wozić wszystkich i co?

Uczepiliście się Lewego, a gdyby nie on to byśmy skompromitowali się w meczu z Armenią na początku eliminacji, w następnych pewnie też.

To, że stał obok zespołu, to może lepiej dla niego. Zrobił tak w Zniczu i dobrze na tym wyszedł. Może tu w szatni mieliśmy po prostu drugi Znicz?

MaLk

Ludzie drodzy, kiedy i na jakim poziomie była Armenia? Nie wiem czy ktoś zauważył, ale mamy 2018 rok i Mistrzostwa Świata w Rosji… Lewandowski jest rozliczany z tego, jak gra tu i teraz. Gra słabo, a ma największe papiery na granie i normalne, że się patrzy przez pryzmat jego potencjału. Nikt nie będzie głaskał „seryjnego” strzelca potentata Bundesligi, dla którego ostatnio Bayern stał się za cienkim klubem, bo nie wydaje 200 mln euro na zawodnika, tylko dlatego, że kiedyś tam uratował (nie w pojedynkę zresztą) jakiś mecz z jakąś słabą drużyną, którego to meczu nie oglądał zapewne nikt oprócz Polaków i Ormian.
Lewandowski nie wniósł do reprezentacji na tej imprezie nawet połowy wartości dodanej, jakiej należało się po nim spodziewać. Tak, wiem, Mane ani Messi też nie wnieśli. Tylko czy ktoś z kibiców ich reprezentacji udaje, że to nieważne, bo w klubie i eliminacjach dobrze grali? Aha, jeden i drugi mają jeszcze szanse na to, żeby się obudzić…

Szyderca

Ale to nie Lewandowski zaliczył dramatyczny zjazd formy w miesiąc, a Piszczek, Błaszczykowski i inni…

MaLk

Zdjęcie profilowe Szyderca Hmmm… ciężko twierdzić, że Błaszczykowski zaliczył dramatyczny zjazd formy w miesiąc, skoro dopiero dwa miesiące temu w ogóle wrócił do gry (ogonów) po półrocznej przerwie. Lewandowski słabo grał już od jakiegoś czasu, m.in. w meczach z Realem praktycznie nie istniał. Z wymienionej trójki zjazd formy w miesiąc można zarzucić co najwyżej Piszczkowi, który 1/ też był po poważnej kontuzji i nie przeszedł w związku z tym normalnych przygotowań przed rundą wiosenną 2/ grał na innej pozycji niż w klubie.
Generalnie, gdybym miał strzelać, to, ponieważ właściwie WSZYSCY grali słabo i wyglądali źle fizycznie, niezależnie od tego, czy mieli wcześniej dobrą czy złą formę, czy grali, trenowali, leczyli się czy odpoczywali, jakiś problem faktycznie musiał tkwić w przygotowaniu do mistrzostw, czyli albo zostali zajechani na zgrupowaniu i nie odzyskali świeżości na czas, albo faktycznie klimat Soczi był kompletną pomyłką.

Szyderca

ok. masz sporo racji, ale pamiętasz żeby kiedykolwiek Piszczek wyglądał tak słabo motorycznie?

Kolejosz

Ale wy długo czekaliście, żeby móc mu dojebać, nie?

Galfryd

Przecież Kamil też nie lubi Lewego, no a Weszło z Kamilem w parce…No, gdyby Kamil grał od początku, to na pewno Kolumbia by wymiękła ( jak Dania 4 :0).

Mariusz Janusz

Przecież ten pseudopiłkarzyna jawnie opowiada, że nie jest gorszy od Lewego… No i Pan Krzysztof przyjął jego narrację. Jazda z Robertem, bo ma przepraszać i brać wszystko na siebie, gdy każdy wie jak jest. Te posągi to mógłby sobie Grosicki stawiać tylko na kiblu, gdyby nie Lewy.

varak
RKS Radomiak Radom

Stanowski nie miał takiego dnia dziecka odkąd udowadniał że Lewandowski do Barriosa to nie ma startu.

vincent van cock

nie jesteśmy drużyną turniejową póki co tylko eliminacyjną, to i tak lepiej niż w latach 90, kiedy już w eliminacjach był wpierdol, a teraz ci co wtedy zbierali oklep są expertami. Ciekawe kto z tych co zjebał teraz, będzie expertem kiedyś? Raczej nie Lewy tylko ci co chuja grali, jak teraz Hajto będą się mądrzyć, tak w ogóle to on im krzywdę zrobił chyba tymi golami w el. ,że muszą grać teraz zamiast wypoczywać. Z kim on miał tam grać jak Milik ani razu mu nie podał piłki, druga gwiazda z Napoli również, zajebiste wsparcie ataku.

MaLk

Powoli robimy się taką drużyną, jak kilkadziesiąt lat temu reprezentacja hokejowa. Za dobrzy na walkę na zapleczu, za słabi na walkę w elicie.

dangen

Lewandowski nie pokazał nic. Bilic dobrze ocenił że nasi reprezentanci nie chcą grać w tym turnieju. Szkoda że żaden nie umie się przyznać że po prostu polożył lache na mundial. Ważniejszy jest dobry kontrakt reklamowy niż godne reprezentowanie kraju, wymowne jest to że najlepszy był Góralski rezerwowy bułgarskiego hegemona. Jemu brakowało umiejętności czysto pilkarskich ale jezdzil na dupie gonil za rywalami. „Liderzy kadry zawiedli a calej lini” nagle zapomnieli jak grac odpowiedzialnie. Wyniki ktore osiagaja na mundialu bylyby wstydliwe dla Panamy czy Arabii Saudyjskiej. A tam nie grają zawodnicy mistrza niemiec, mistrza Wloch Wicemistrzow Wloch czy Mistrza Rosji. Niech uczciwie sie przyznaja ze dla nich reprezentowanie kraju to gowno.

SzymonP

Szanuję to, że przynajmniej autor się podpisał 😉

yackoo

widzę, że ledwo nadążacie wypuszczać jeden paszkwil na Lewego za drugim. 😉 jutro każecie mu zostawić grę w reprze na rzecz Kownackiego. To będzie dopiero pozytywna odmiana w ataku reprezentacji,. Spoko, że chociaż wy widzieliście te klarowne sytuacje, które miał do strzelenia gola.

skorup

Nie napiszą, że Lewy ma zostawić miejsce Kownackiemu, bo Glik wczoraj powiedział, że nie lubi młodzieży w reprze. 😉

Pele77

Może Messi grać piach, może i Lewandowski. Zwłaszcza, że Messi ma mimo wszystko lepszych partnerów do gry. Jakoś o Messim takich analiz nikt tu nie pisze, tak wiem zaraz powiecie że tylko Polacy Was interesują a nie Argentyna. Jednak Messi jest piłkarzem wszechczasow( sam tak uważam) i jemu też by się należał taki artykul. Najbardziej denerwuje mnie stosowanie przez Was podwójnych standardów.

Mariusz Janusz

W punkt! Lewandowski chujowy, a bidulka Messi nie ma z kim grać, koledzy stoją i patrzą… Taka to narracja Weszło na tym turnieju.

cinek882

Denerwuje mnie fakt, że Lewy nie ma nawet szacunku do Nawałki. Stawia siebie ponad trenerem; po meczu pierwszy analizuje i stawia wyrok, że tylko na tyle na stać – czyli żenującą porażkę. Podobała mi się wypowiedz Mateusza Borka po pierwszym meczu, że on nie ma złości na porażkę, tylko na to, że mecz został przegrany w sposób lekceważący.
Lewandowski wogole doprowadził mnie do wsciekłości w osławionym wywiadzie dla TVP po meczu, po prostu pokazał, że brak mu szacunku do trenera, pozostałych kadrowiczów i nas prostych kibiców. I brakuje mu tego co Borek powiedział, wiecej lezał i machał rękami niż walczył, zagrał w sposób lekceważący. Dziwne, że w Bayernie zapierdala nawet jak piłka jest praktycznie stracona…..

vincent van cock

jak jest drużyna to każdy zapierdala, a my jej nie mamy, nie wiem może Lewy oczekuje, że inni powinni zapierdalać bardziej niż on i wpierdalać bezgluten, może to przez to , widzi, że chuja gramy więc sam też traci zapał.

wojtkow

Prawda jest taka, że Lewandowski jest dobrej klasy napastnikiem, ale miernym człowiekiem o mizernej charyzmie. Nie ma cech charakteru niezbędnych do bycia kapitanem i pociągnięcia za sobą innych. Tak było i w Lechu i BVB i jest w Bayernie. Z powodu tych cech nie dostanie nigdy Złotej Piłki ani kontraktu o jakim marzy.
Zresztą po zjeździe formy na koniec sezonu, gdy ani trochę nie pomógł Bayernowi w Lidze Mistrzów i po tej kompromitacji na Mundialu powinien raczej martwić się o utrzymanie pozycji w Monachium, którą ma dziś, bo szybko może się okazać, że najpierw odciśnie sobie ławkę na d. a potem zostanie wytransferowany gdzieś za 10-20% tego o czym o sam marzy.

yesmer

Po meczu Chorwacja – Argentyna. Stan Mundialu. Ktoś głośno zaczyna krytykować Messiego. Redaktor Stanowski momentalnie zaczyna go tłumaczyć, że nie ma z kim grać, że trener nie ma pomysłu, że nie podawali, że próbował.

Po meczu Polska – Kolumbia. Festiwal hejtu na Lewandowskiego i Nawałkę. Stano pisze o Nawałce w czasie przeszłym. Kolejni mistrzowie pióra wylewają wiadra pomyj na jednego z najlepszych napastników świata, że nie pociągnął w pojedynkę drużyny.

O Messim cisza. Te porównania do Ronaldo po prostu mega. Z Pazdana taki Pepe, jak i z Grosika Quaresma. Zieliński, może kiedyś będzie grał jak Moutinho, no ale Ronaldo grając z dużo lepszą drużyną pociągnął ją do wygranych. Lewy się nie zna i schował się za drużyną.

Dzisiaj na konferencji nie widziałem butnego gwiazdora. Widziałem wkurwionego faceta, który powstrzymywał się od opierdolenia publicznie swoich kolegów z zespołu. Może dlatego, że ilekroć cofał się na naszą połowę, to mając piłkę przy nodze nie miał komu podać? Jemu też nikt za bardzo nie podał.

El Pistolero
Mariental

Brawo, dobrze to podsumowałes, dzieki

Fjardabyggd
Fjardabyggd

„dlaczego ON zagrał tak słabo. Dlaczego przegrywał pojedynki, dlaczego tracił piłki, dlaczego nie posyłał partnerom kluczowych podań, dlaczego nie potrafił uciec spod krycia.”

Ponieważ on nigdy tego nie potrafił. Nie w starciu z sensownymi rywalami. Amen.

Tralalala

Zgadzam się z wieloma zarzutami, ale akurat ten, że miał „umiejętnie przelobować Ospinę” jest po prostu absurdalny. Albo autor nie grał nigdy w piłkę, nawet na podwórku.

Mariusz Janusz

A może po prostu jest tak, że Lewandowski jest wkurwiony tak po ludzku i gryzie się mimo wszystko w język? Może wpieniają go otaczający go alkoholicy, niedojdy, hazardziści, którzy na jego plecach zostali zaniesieni do MŚ i EURO? Może wkurwia go, że świecą gębami w reklamach chociaż nie ma ku temu podstaw, bo to on zrobił wynik niemalże w pojedynkę. Może wkurwia go, że trener nie ogarnął, rozjebał przyzwoicie funkcjonującą drużynę, w myśl własnego widzimisię? Może wkurwia go, że ten trener nie potrafił ukrócić na kadrze pijaństwa i braku profesjonalizmu? Może wkurwia go, że opalony Adam analizował tak wiele, że zapomniał przygotować fizycznie drużynę, a miał na to niemal miesiąc? Może wkurwia go, że dziennikarze przypierdalają się do niego, kiedy winny jest głównie Nawałka? Może wkurwia go, że trafił w Ospinę, a murzyn wyciągnął wolnego? Może wkurwia go, że Bayern blokuje mu transfer? I tak dalej…

A facet ma wyjść posypać głowę popiołem, przepraszać, że zjebał w pojedynkę mundial, żeby dziennikarska gawiedź się cieszyła, byle nie obwinić Nawałki.

wojtkow

Wiesz, ten facet wymógł zabranie na Mundial jednego alkoholika, więc nie mogą mu oni tak przeszkadzać. Jest wkurzony, ale nie tym, że otaczają go „niedojdy” ale tym, że wymarzony kontrakt odjechał w siną dal, a świadom jest, że te MŚ to ostatnia w życiu szansa na nowy kontrakt (ma 30 lat i po Euro nikt za niego nie da tych magicznych 150 mln).

Mariusz Janusz

O wszem to też… Z tym Sławkiem to nie demonizowałbym Roberta. Nie chce mi się wierzyć, że postawił taki warunek, lecz mógł jakoś naciskać.

FC Bazuka Bolencin

Jakby nie zagrał to wieszanie psów na nim jest nie na miejscu. Gdyby nie jego bramki (nie ważne czy z karnych, czy prawą nogą, czy głową czy dupą) to moglibyśmy sobie pomarzyć o wyjściu z grupy którą mieliśmy. Bo kto by te bramki strzelał, Arek Milik, pupilek trenera?
Rozdrapywanie ran nie ma sensu w tym momencie. Po prostu zgodnie z przewidywaniami co mądrzejszych kibiców, jebło coś co musiało w końcu jebnąć.
W wypowiedzi Lewandowskiego po meczu wyczułem, że wiele aspektów jest dalej na poziomie amatorskim – począwszy od sztabu szkoleniowego, a skończywszy na piłkarskim poziomie poszczególnych zawodników (nie raz graczy z podstawowej 11). Nie chciał tego powiedzieć wprost, ale widać było że ma o to żal, połączony z rezygnacją spowodowanym tego stanem rzeczy. On też pewnych rzeczy nie przeskoczy. I tak przez lata z typowego egzekutora przekształcił się z zawodnika ze średnią techniką, ale potrafiącego powalczyć, przytrzymać piłkę, rozegrać itp.
Nawarzyliśmy sobie piwa propagandą sukcesu i piłowaniem osobliwego rankingu głównej federacji piłkarskiej, to teraz sobie go wypijemy – w czwartek z żółtkami i na jesień w Lidze Narodów.

Porter

A co mial Lewy powiedzieć? Że Piszczek i Kuba powinni zrezygnowac z gry w kadrze po Euro? Że powoływanie Zielińskiego, rezerwowego w Napoli, to osłabianie składu? Że Milik po dwóch ciężkich kontuzjach nie mógł być gotowy na Mundial? Że Grosik nie ma pierwszego składu nawet w Championship, więc trudno od niego wymagać, zeby dobrze zagrał na takim turnieju? Że Krychowiak tak bardzo obniżył loty, że nie powinno sie opierać na niego gry reprezentacji? Że powoływanie takiego pajaca, jak Bednarek to jakieś żarty? To przecież było widać gołym okiem.

MaLk

Ależ mógł to wszystko powiedzieć. Pod warunkiem, że na początek powiedziałby, że kompletnie nic nie dał tej reprezentacji, a jedyne dwie sytuacje, jakie miał, zmarnował.

Porter

Tak, to prawda. Najlepiej by było gdyby nasmarkał kolegów, dodał, że sam jest wszystkiemu winien i popełnił seppuku.

egzekutor_77
Pogoń Szczecin

Ależ se teraz możecie pojeździć po Lewym, hmm? Kurwa, Krzysztof, jaki ty jesteś w sumie mały człowieczek …..

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Za to,co nawygadywał,będę po nim jeżdził już do końca.Mojego albo jego.Nażelowany pizduś,popierdółka.Niech wypierdala z reprezentacji.Wpierdol z nim,czy bez niego? Lepiej bez.Temu panu dziękuję.Niech spierdala trzeć chrzan.

lion
Stomil Olsztyn

Głupiś. Bez niego byśmy eliminacje skończyli na 5 miejscu jebany kretynie. A on nie jest od tego, żeby odbierać piłkę, przedryblować wszystkich, podać do siebie i jebnąć na pustaka.

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Jestem tego świadomy.Mógł jednak zagrać na miarę swojego potencjału,chociaż raz,i nie machać łapami.Mógł przedryblować chociaż jednego,i nie napierdalać w bramkarza,jak jest taki świetny.Mógł nie pierdolić głupot,bo jak było wszyscy widzieli,jebany kretynie.I może lepsze te 5 miejsce,niż to co zobaczyliśmy na mundialu w jego wykonaniu.

lion
Stomil Olsztyn

A gdzie on głupoty pierdolił? Powiedział, że są ciency i chuja grają, bo są ciency i chuja grają.

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Nie będę ci tłumaczył,z polskiego na nasze.Widać nie zrozumiałeś,co mówił.

lion
Stomil Olsztyn

Dobrze, że ty zrozumiałeś.

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Zrozumiałem,że najlepszy nasz piłkarz,do spółki z trenerem,oszukali mnie po prostu,i z kibiców zrobili idiotów.Taką wymowę ma ta cała konfa.I ty widzę,tego nie zauważyłeś.Powodzenia,słodż Robercikowi

lion
Stomil Olsztyn

Z ciebie nikt już nie musiał robić idioty.

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

A,czyli z tobą to taka rozmowa….

lion
Stomil Olsztyn

No bo co ty gadasz? Że cię oszukali? A co ci powiedzieli, że zostaną mistrzem świata?

lion
Stomil Olsztyn

„Mógłby za niego zagrać Teodorczyk i tak byłoby 3-0”. Mógłby zagrać też Kane, Ronaldo czy Cavani i i tak byłoby 3-0. Ale jakby za Wesołego Wojtusia zagrał Łukasz Fabiański, to już niekoniecznie.

pablo8511

Wszyscy się śmiali z Trzeciaka a faktycznie ten Arrubarrena lepszy od Lewandowskiego ;).

Skorzonera Wezymord

Oj Robert chyba nie dał autografu autorowi tego tekstu :) Jechanie po nim jak po łysej kobyle to niezła żenada, przypominam że w drużynie jest 11 zawodników i to nie tylko Robert ma grac i być cudotwórcą. Sam uważam że to nie był jego udany Mundial, że często nie bierze na siebie w poważnych meczach odpowiedzialności za drużynę ale wobec tego po co są pozostali na boisku? Czy jakkolwiek Polsce pomógł Szczęsny? Krychowiak? Błaszczykowski? Piszczek? Wiecznie młody talent Zieliński? Może jakby odrobinę pomogli to i Lewandowski by lepiej wyglądał, jak już po nim jedziemy to czekamy na osobne artykuły poświęcone reszcie grajków, najłatwiej jest zrzucić odpowiedzialność na Lewandowskiego i Nawałkę, może czas żeby na klatę przyjęli porażkę tez inni nasi piłkarze.

Albert777

No cóż, Lewandowski jednak w żadnym stopniu nie jest takim liderem, jakim był kiedyś Kazimierz Deyna. Oczywiście trzeba docenić „Lewego” za to, jak grał w eliminacjach, ale nie da się go stawiać na równi z Deyną, to jednak jeszcze za wysokie progi.,
No a nasza reprezentacja z 2018 roku niech sobie obejrzy filmy sprzed lat i się przekona, jak należy grać z najlepszymi – w 1974 roku Deyna & Spółka na jednych mistrzostwach pokonali Argentynę, Włochy i Brazylię. Można było ? Można.

PhoenixLk
Legia Warszawa

1) chyba „miałem wiarę, a nie „dałem wiarę” 😉
2) W sumie Lewy ma rację – jakby, strzelając z wolnego, najpierw minął 5 rywali – może by wpadło…
3) Chciałbym przypomnieć taki drobiazg – nie można zbyt wiele od Lewego wymagać, skoro nawet Arruabarrena był lepszy…

Kazek013

Może warto odświerzyć/reaktywować hasło sprzed sześciu lat: „Polacy nic się nie stało, nic się nie stało”?

wpDiscuz