post Avatar

Opublikowane 18.06.2018 22:31 przez

Sebastian Warzecha

Może się wydawać, że powyższy tytuł brzmi jak skrzyżowanie średniej jakości kryminału z piosenką Dawida Podsiadły, ale w przypadku młodej polskiej tenisistki odpowiada temu jak do tej pory wyglądała jej kariera. To dziewczyna, która poszła kompletnie inną drogą niż reszta. Śmiało możemy napisać, że nie poruszała się wybudowaną w słońcu autostradą, ale szła przez zacieniony las. Wydaje się, że rok 2018 to czas, gdy obie te ścieżki się skrzyżowały.

Wygrane eliminacje do Australian Open i debiut w Wielkim Szlemie, pierwsza wygrana w drabince głównej turnieju tej rangi na Roland Garros, walka o pozycję w pierwszej setce rankingu, do którego coraz bliżej – to wszystko obecny sezon, trwający przecież sześć miesięcy, wiele go jeszcze zostało. Jej rozwój jest niezwykle harmonijny – trzy lata temu była 459. na świecie, w grudniu 2016 zajmowała 321. pozycję, a ubiegły rok kończyła na 166. miejscu. Teraz – po II rundzie French Open – znajdzie się w dwunastej dziesiątce rankingu. Do upragnionego TOP 100 pozostało kilka małych kroków.

Andrzej Kobierski, trener Magdy:

– W zeszłym roku widać było, że nastąpił dosyć mocny skok fizyczny i w tym sezonie Magda to potwierdza. Dzięki temu, że wygrała w połowie ubiegłego roku dwa ITF-y, uwierzyła w siebie i nabrała pewności, widać, że gra lepiej. W Australii zdecydowanie potwierdziła, że może się zacząć za niedługo liczyć w większych turniejach, a z kolei we Francji dało się zauważyć, że, zgodnie z tym, co sobie założyliśmy, setka pęknie na koniec roku.

Może się wydawać, że kariera Magdy – mimo że ścieżka wiodła przez las – była niezwykle łatwa. Wiecie, szeroki trakt, wiodący prosto do celu. Wyglądało to jednak zupełnie inaczej, przypominało raczej wąską ścieżynkę, na której bardzo łatwo było się zgubić. Powód? Tradycyjny.

Kasa

Tenis sporo kosztuje. Pierwsze przykłady z brzegu, czyli nasi najlepsi tenisiści: siostry Radwańskie mogły bezproblemowo trenować, bo ich dziadek sprzedał dużo warte obrazy; rodzice Jerzego Janowicza sprzedali sklepy, żeby móc finansować karierę syna; Łukasz Kubot miał szczęście, bo jego ojciec kopał niegdyś piłkę i był w stanie zapożyczyć się u Andrzeja Szarmacha.

Wcześniej w Polsce istniał jeszcze program PZT PROKOM TEAM, finansujący młodych sportowców. Gdy kurek z pieniędzmi zakręcono, zostały dotacje od ministerstwa i związku. Uwierzcie nam, że zdecydowanie niewystarczające dla zawodników, którzy chcieliby przebić się do światowej czołówki. Po zakończeniu finansowania tenisa przez Prokom, do grona najlepszych zawodniczek próbowały dołączyć m.in. Paulina Kania, Magda Linette czy Katarzyna Piter. Udało się jedynie drugiej z nich, ale w dużej mierze  dlatego, że zyskała wsparcie… w Chorwacji, gdzie ma jedną z baz treningowych. Druga znajduje się w Chinach.

Joanna Sakowicz, była zawodniczka, obecnie komentatorka:

Magda Linette postawiła wszystko na jedną kartę i wyjechała najpierw do Chorwacji, a potem również do Chin. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć tenisistki, które byłyby w stanie z taką determinacją walczyć o swoją karierę – opuścić bliskich i wyjechać z rodzinnego kraju, by spędzać bardzo dużo czasu w miejscu, które jest kompletnie inne kulturowo czy językowo.

Młodsza o niespełna sześć lat Magda Fręch musiała radzić sobie jeszcze inaczej, bowiem pieniędzy brakowało nawet na… wyjazdy. Wraz z trenerem, Andrzejem Kobierskim, podjęła więc decyzję o niemal całkowitej rezygnacji z juniorskich startów. Od początku miała poświęcić się grze na zawodowych kortach. Jej debiut w turnieju ITF to rok 2012, rocznikowo miała wtedy 15 lat, ale że urodziny ma w grudniu, a starty przypadły na pierwszą część roku, to była po prostu bardzo, bardzo młoda.

Magda Fręch, rok 2013, dla portalu tenis.net.pl:

– Różnica poziomów [pomiędzy grą w juniorach, a turniejami seniorek – przyp. red.] jest na pewno kosmiczna. Przede wszystkim widać ją pod względem mentalnym i doświadczenia poszczególnych dziewczyn. Zawodniczki załóżmy z miejsc 1000-500 grają podobnie, niemal tak samo. Jedyne co się zmienia to ilość błędów i nabywane wraz z kolejnymi turniejami doświadczenie, które później procentuje. Zwiększa się także pewność siebie. Gdy na kort wychodzi setna tenisistka na świecie i ma się zmierzyć z, dajmy na to, osiemsetną, to mimo tego, że na początku tej różnicy nie widać, to prędzej czy później wygra ta wyżej klasyfikowana. Przede wszystkim lepiej podejdzie do tego spotkania pod względem psychicznym.

Z tą różnicą musiała sobie radzić od najwcześniejszych lat. To z powodu braku środków nie znajdziecie jej na czołowych miejscach juniorskich rankingów. Dość powiedzieć, że w Wielkim Szlemie w kategorii dziewcząt wystartowała… raz. Na US Open 2015, gdy kończyła definitywnie karierę juniorki. Osiągnęła tam drugą rundę, przy okazji wybijając się na najlepsze w karierze miejsce w rankingu młodych zawodniczek – 332. Teraz jest o ponad 200 pozycji wyżej, ale wśród seniorek.

Andrzej Kobierski:

– [Różnica w przygotowaniu między zawodniczkami, mającymi możliwość wyjeżdżać na turnieje, a takimi, które jej nie mają] to jest przepaść. Tylko jakiś tam przypadek, upór i determinacja pozwalają na pójście dalej. Ludzie często nie są na tyle zdeterminowani, żeby ryzykować wszystko i odpuszczają. Wielu zawodników wyjeżdża na studia, przerywa kariery.

Już we wspomnianym 2013 roku Magda mówiła jasno – potrzebne są pieniądze. Zaczęła wtedy otrzymywać środki z programu „Talent”, ale wystarczały one na 2-3 wyjazdy. Pomoc ze strony związku była niewystarczająca, zresztą – co dało się zauważyć – skupiał się on bardziej na męskim tenisie. Za finansowanie w dużej mierze odpowiadali rodzice.  I tak to się kręciło przez wiele lat.

Teraz jest z tym znacznie lepiej, bo pojawiły się wyniki w największych imprezach. Za awans do II rundy Roland Garros, do kieszeni Magdy wpadło 79 tysięcy euro. Do tego od niedawna większe środki ma PZT, Magda załapała się też na finansowanie z ITF-u, światowej federacji. Znalazła wyjście z lasu, ale nie będzie oszczędzać, te środki przydadzą się na kolejne wyjazdy, turnieje, sprzęt… Zawodnicy i zawodniczki wciąż muszą myśleć o takich sprawach.

Na szczęście ma obok siebie Andrzeja Kobierskiego.

Długoletnia współpraca

Mało jest zawodniczek, które z trenerem współpracują od dzieciństwa. A tak to właśnie wygląda w przypadku Fręch. Wspólne zajęcia rozpoczęli, gdy Magda miała dziewięć lat. Przez poprzednie trzy lata trenował ją… ojciec jej obecnego szkoleniowca. W cytowanym już wcześniej wywiadzie, pięć lat temu, Magda Fręch na pytanie „Co zawdzięcza Andrzejowi Kobierskiemu?” odpowiedziała wprost:

– Tak naprawdę niemal wszystko. To on nauczył mnie tego wszystkiego co potrafię dzisiaj. Najpierw jednak trenowałam z jego ojcem. Później oddano mnie w ręce Pana Andrzeja. Trenowali mnie oni od samego początku, gdy byłam jeszcze sześcioletnią dziewczynką. Wszystko co do tej pory osiągnęłam pod względem tenisowym, zawdzięczam właśnie tym dwóm trenerom.

Gdy pytamy Andrzeja Kobierskiego, jak to właściwie możliwe, przeprowadzić zawodniczkę przez tyle szczebli rozwoju i wciąż być w stanie wyciągać z niej coraz więcej na korcie, odpowiada nam, że trudno mu oceniać samego siebie, niech robią to inni. Ale podpowiada, co jest istotne.

– Trzeba dużo cierpliwości, dobrze się dogadywać, wiedzieć, kiedy ustąpić, to wszystko jest takim docieraniem się przez te lata. Wiadomo, że im zawodnik starszy, tym więcej ma do powiedzenia. Trzeba to wszystko przetrwać. W kwestii treningu wiadomo też, że to nie jest tak, że dwunastolatka będzie trenować jak piętnasto-, siedemnasto- czy dwudziestolatka. Dobieramy treningi tak, żeby były skuteczne. Po drodze na pewno popełniłem jakieś błędy, ale staram się, by było ich jak najmniej, a gdy już się pojawią – wyciągać z nich wnioski.

Pamiętajmy, że wszystkie te treningi trzeba było dopasowywać do ograniczonych środków, że Magda nie mogła jeździć na tyle turniejów, na ile by chciała, że trenowała głównie w Polsce, gdzie warunki – w porównaniu chociażby do krajów Europy Południowej, nie są, nazwijmy to delikatnie, idealne. To, że dała radę się przebić i dziś walczy o pierwszą setkę rankingu, to w dużej mierze zasługa jej uporu. A tego ma naprawdę sporo.

Determinacja

– Pokazała, że da się u nas trenować i osiągnąć wiele, przebywając tutaj. Mimo tego, że jest jak jest i jesteśmy po prostu czarną dziurą, jeżeli chodzi o tenis.

To słowa Joanny Sakowicz. Powiedzmy sobie szczerze: trudno jest wybić się z Polski. Dowód? Magda Fręch została zaledwie dwunastą (!) Polką w historii, która wygrała mecz w Wielkim Szlemie. U Czeszek czy Amerykanek regularnie do drugiej rundy awansuje po 5-6 tenisistek. To dwa narody, które są w tym sporcie wielkie, ale jeśli się przyrównywać, to właśnie do najlepszych. Choćby po to, by zobaczyć, jaki dystans nas od nich dzieli.

Gdy do tego wszystkiego dochodzi brak środków, naprawdę łatwo można się podłamać i zrezygnować. Magda tego nie zrobiła. Nie zaskakuje nas więc odpowiedź Andrzeja Kobierskiego, gdy pytamy o najmocniejszą stronę jego podopiecznej:

 – Na pewno ambicja, na pewno determinacja, na pewno wola walki. Zdarzają się trudniejsze okresy, słabsze dni i błędy, ale nawet jeśli Magda w taki słabszy dzień przegra mecz, to już następnego będzie zmobilizowana, by realizować to, co sobie założyliśmy.

Co ciekawe, gdy na początku tego roku, krótki filmik z Magdą w roli głównej nagrał Polski Związek Tenisowy, na pytanie o swoją największą wadę, wymieniła brak cierpliwości. Twierdzi, że wciąż ma jej za mało. Odtwarzaliśmy to trzy razy, żeby mieć pewność, że się nie przesłyszeliśmy. Dlaczego? Weźmy niedawny mecz I rundy. Przegrywała w nim 1:3 w decydującym secie i nie było po niej widać żadnego zdenerwowania, zero zniecierpliwienia. Wciąż grała tak samo, realizując plan. Set (i mecz) padły jej łupem.

Ale tak naprawdę można spojrzeć na cały przebieg jej kariery.

Joanna Sakowicz:

– To jest przede wszystkim cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Byłam teraz w Paryżu na konferencji trenerskiej, gdzie jedną z prelegentek była Justine Henin. Bardzo mądra kobieta, ma wiele ciekawych, ważnych rzeczy do powiedzenia. Mówiła m.in. że tenis to sport, gdzie trzeba określić cel, który jest długofalowy. Nie można podejmować zbyt pochopnych decyzji, trzeba być bardzo cierpliwym. To pokazuje przykład kariery Magdy Fręch. U nas była taka tendencja, by jak najwcześniej wchodzić do zawodowego tenisa i jak najszybciej przebijać się do szlemów. Jeśli ktoś nie osiągnął tego w wieku 18-19 lat, to już się go skreślało. Natomiast Magda ma 20 lat, zadebiutowała w tym roku w Australii w Wielkim Szlemie i, jak na skalę światową, to jest to naprawdę rewelacyjne osiągnięcie.

Nie będziemy więc pisać, że pora na jeszcze większe sukcesy. Cierpliwie poczekamy na to, co przyniesie cały sezon kortów na trawie – teraz Magda wraz z trenerem skierowała się na trawiaste turnieje, a głównym celem najbliższych miesięcy jest, rzecz jasna, Wimbledon. Pierwszy sprawdzian ma już za sobą – w turnieju WTA w Nottingham dotarła do drugiej rundy.

Pozostaje pytanie: czy na Wimbledonie Magda dorówna swoim osiągnięciom z mączki i twardej nawierzchni? Andrzej Kobierski twierdzi, że tak, bo to nawierzchnia, która odpowiada jej stylowi gry. Nam pozostaje ufać jego ocenie.

Dalsza droga

Magda Fręch ma talent. Po jej ostatnich występach to stwierdzenie wręcz oczywiste. Do tej pory nie odczuwała presji, miała rozpostarty swego rodzaju parasol ochronny – wszyscy patrzyli na wyniki Agnieszki Radwańskiej, gdzieś po drodze trafiła się także Magda Linette. Nawet Paulina Kania czy Katarzyna Piter budziły większe nadzieje niż Fręch. Ba, za jej juniorskich czasów więcej mówiło się choćby o starszej o dwa lata Zuzannie Maciejewskiej. Nie kojarzycie nazwiska? No właśnie.

To wszystko gwarantowało jej spokojny rozwój. Większe zainteresowanie mediów to tak naprawdę ten rok, zewsząd zaczęły spływać też pochwały. Teraz kluczowe jest, by nie dać się „zagłaskać”, nie uwierzyć, że już zrobiło się wystarczająco wiele, a dalej wszystko przyjdzie samo. Choć wydaje nam się, że to nie ten typ osoby. Magda od dziecka ma jeden cel, jest na nim skupiona i poświęciła wiele, by go osiągnąć. Nie odpuści.

Swoją drogą, Fręch ma lęk wysokości. Wspominała kiedyś, że zdobywa poszczególne szczyty Tatr, ale… we mgle. Właśnie z powodu strachu. Boi się też latać samolotem, a to przecież rzecz konieczna, by dotrzeć na turnieje, choćby ten rozgrywany w Australii. Z tym też trzeba sobie radzić. Mamy jedynie nadzieję, że, gdy będzie wspinać się coraz wyżej w rankingu (a wierzymy, że tak będzie), nie przestraszy się, tylko pewnie pójdzie po swoje.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Opublikowane 18.06.2018 22:31 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MiodekBralczyk
MiodekBralczyk

Szukacie sponsora dla dziewczyny?
Słowa o co najmniej tak samo utalentowanej juniorce z Legii, która wygrała w deblu juniorski Roland, a w singlu doszła bodaj do 1/2 (albo 1/4 – mogę się mylić).

Weszło
27.05.2020

Proszę państwa, wysoki sądzie – to jest profesor-drybler Kamil Jóźwiak

Może i nie oglądaliśmy meczów przez ponad dwa miesiące, natomiast pewne rzeczy pozostały niezmienne. Na Lecha w ofensywie aż przyjemnie popatrzeć, Karlo Muhar nadal wygląda, jakby wygrał miejsce w składzie Kolejorza w festynowej loterii, a Kamil Jóźwiak przerasta już ligowy futbol. Nie zmienia się też to, że jeśli Lech w tym sezonie jedzie na Podkarpacie, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Apel do Lecha i całej Ekstraklasy: więcej Jóźwiaków, mniej Muharów

Polskie szkolenie w ostatnich kilku (kilkunastu?) latach nie rozpieszczało nas w kwestii skrzydłowych, bo raczej skupiano się na promowaniu szybkich graczy, potem tych z najlepszą wydolnością, a o graniu w piłkę zapominano. Byle dobiec do linii końcowej i wrzucić, a że 95 na 100 dośrodkowań kończy się na pierwszym obrońcy? Oj tam, oj tam, przecież […]
27.05.2020
Niemcy
27.05.2020

Dali sobie po dwa razy i wystarczyło. Piątek przełamuje się z karnego

Wyobraźcie sobie, że dwóch mocnych chłopaków na osiedlu wychodzi na ustawkę dla sportu – klasyczne jeden na jednego. Nie ma publiczności. Nie mają nic do siebie. Są dobrze przygotowani, dopiero co pokonali słabszych przeciwników w podobnych warunkach i teraz chcą udowodnić swoją wyższość. Przebieg starcia? Jeden huknął, drugi oddał. Jeden huknął, drugi oddał. Poza tym […]
27.05.2020
Inne sporty
27.05.2020

Bjoergen znów pobiegnie – śladami Kowalczyk

Jeśli chodzi o sporty zimowe, jest jedną z największych postaci w historii. Na podium olimpijskim stała 15 razy. Ośmiokrotnie jako mistrzyni. Medali z mistrzostw świata ma za to 26. Do tego cztery Kryształowe Kule za zwycięstwo w Pucharze Świata. Nic dziwnego, że wiadomość o powrocie Marit Bjoergen do sportu zelektryzowała świat biegów. Norweżka nie wróci […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie – live od 22:00 – Probierz i Stanowski

Odliczanie do startu PKO Bank Polski Ekstraklasy z Hejt Parkami trwa! Dziś w Kanale Sportowym i Weszło FM gościmy Michała Probierza, trenera i wiceprezesa Cracovii. Zasady są takie same jak zawsze – dzwońcie, piszcie, pytajcie i… hejtujcie! Numer telefonu do studia: (22) 219 50 31. Zaczynamy o godz. 22!
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wirtualne bilety – kibice pomagają polskim klubom

Czy zjadłbyś kiełbasę, której nie da się dotknąć? Wypiłbyś piwo, które nie istnieje? Czy kupiłbyś bilet na mecz, na który nie da się wejść? Czy zamiast siebie wysłałbyś na trybuny swoją tekturową podobiznę? Oczywiście, że tak – choć na pozór brzmi to jak czarny koszmar każdego kibica – jeśli chcesz wesprzeć klub, który wpadł na […]
27.05.2020
Blogi i felietony
27.05.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Miejsce na ledowym ekranie, jakieś dwa metry na dwa metry, żeby można było rozpoznać swoją twarz podczas transmisji telewizyjnej. W tym kwadraciku powiększony obraz ze Skype’a czy innego Zooma, na nim kibic w szaliku, który głośno krzyczy do swojej domowej kamery. W pojedynkę nie robi wrażenia, ale ledowy ekran rozciąga się przez całą szerokość boiska. […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hi, I’m Mazowiecki ZPN, welcome to Jackass!

Kto czyta komunikaty na stronie Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, ten się w cyrku nie śmieje. Jak wiecie, uważaliśmy za totalnie bzdurne decyzje, by kończyć definitywnie sezon, choć niemal równolegle rząd zapewniał, że w czerwcu odmrożenie sportu pozwoli na dość swobodną grę nawet amatorom. Oczywiście intuicja nas nie zawiodła, obecnie można już zupełnie legalnie grać po […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Kibice znów na stadionach? Premier Morawiecki zapowiada dobre wiadomości

Dopiero co cieszyliśmy się, że piłkę będziemy mogli w ogóle oglądać na żywo. W telewizji, bo w telewizji, ale zawsze coś. Tymczasem w ostatnim czasie sprawy toczą się zaskakująco szybko. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, wystosował apel do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawił plan powrotu kibiców na stadiony. Teraz natomiast premier między słowami potwierdza, że […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

QUIZ. Kto był na ostatniej prostej przed finałem Pucharu Polski?

Znamy już trzech z czterech półfinalistów tegorocznej edycji Pucharu Polski, a dziś dowiemy się, kto z dwójki Stal-Lech uzupełni to grono. Już samo dojście do tego poziomu w przypadku wielu klubów musi uchodzić za sukces, czasami nawet jest to wydarzenie wspominane latami, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy pamiętacie, komu się udało. Skupiliśmy się na XXI wieku, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Paluchowski: Puchar Polski? Jak gram, to strzelam. Z Lechem też tak będzie!

Adrian Paluchowski to weteran polskich boisk, zwłaszcza pierwszoligowych. 33-latek w obecnym sezonie strzelał bramkę w każdym meczu Totolotek Pucharu Polski. Nam zapowiada, że jeśli zagra z Lechem, znów wpisze się na listę strzelców. Napastnik zdradza też, co było powodem spadku Pogoni Siedlce z pierwszej ligi, kto jest najlepszym piłkarzem na zapleczu Ekstraklasy, które kluby interesowały […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Krótko-długa kołdra Lecha. Czym martwić się będzie Żuraw?

Przerwa w rozgrywkach dla niektórych klubów była kupionym czasem na wykurowanie się kontuzjowanych piłkarzy. Dla innych – hamulcem wciśniętym głęboko w podłogę, bo przed pandemią były w gazie. Lech Poznań znajduje się jedną nogą w obu tych kręgach. Kolejorza rozpatrujemy nadal jako jednego z głównych kandydatów do gry w pucharach, być może przy sprzyjających okolicznościach […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Przestraszyliśmy się, graliśmy zbyt bojaźliwie. Legia zasłużyła na awans

– Legia zasłużyła, by przejść dalej, nie ma się co czarować. Nie powiem, że brakło nam umiejętności, ale przestraszyliśmy się. Nie graliśmy tego, na co się umówiliśmy. Wiadomo, też Legia nam nie pozwalała grać w piłkę i utrzymywać się przy niej, lecz podeszliśmy do tematu zbyt bojaźliwie i ze zbyt dużym respektem – mówi Paweł […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Bartosz Nowak: Zimą mogłem odejść do Ekstraklasy. Stal przekonała mnie, żebym został

Bartosz Nowak to lider Stali Mielec, która zagra dziś z Lechem Poznań w ćwierćfinale Pucharu Polski i jeden z najlepszych piłkarzy pierwszej ligi. Od dłuższego czasu, więc siłą rzeczy co chwilę przymierzany jest do klubów Ekstraklasy. Dlaczego wciąż w żadnym z nich nie wylądował? Między innymi na to pytanie odpowiadamy w dłuższym wywiadzie. Ale rzecz […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Czy Piątek w końcu dostanie szansę? Lipsk – Hertha w BETFAN!

Chcielibyśmy napisać, że będzie to pojedynek Krzysztofa Piątka z Timo Wernerem, ale… Wiadomo, jaka jest sytuacja Polaka w Berlinie. Niemniej myślimy, że Vedadowi Ibisevicowi zaczęło strzykać tu i tam, co skończy się konieczną rotacją. A stąd już tylko trzy kroki do zatrzymania RB Lipsk… W każdym razie, tak czy siak mecz Herthy z RB zapowiada […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

„Dzisiaj to Lech musi wygrać, my chcemy się sprawdzić”

– Mecz z Lechem nam się przyda, pomoże nam. Posłuży jako przetarcie przed kolejnym spotkaniem ligowym, bo przed nami bardzo ważne starcie z Miedzią w Legnicy. Dzisiaj to Lech musi wygrać, my tylko możemy. Chcemy się sprawdzić. Oczywiście nie mówię, że traktujemy mecz z Lechem jak sparing. Chcemy awansować do następnej rundy i to jest […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wytrzymają najsilniejsi. Trzecia poważna kontuzja po trzech tygodniach…

Odmrażanie sportu oficjalnie rozpoczęło się dopiero po majówce, jako pierwsze wystartowały kluby z dwóch najwyższych szczebli, które w specjalnym reżimie i niewielkich grupach zajęciowych ruszyły do przygotowań ligowych. Przedwczoraj minęły równe 3 tygodnie od wznowienia jakichkolwiek treningów, bo oczywiście zakładamy, że przed 4 maja nikt żadnych potajemnych zajęć nie prowadził, tylko Arka wpadła na delikatnym […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Kto uzupełni grono półfinalistów Totolotek Pucharu Polski?

Trzech pierwszoligowców w ćwierćfinałach Totolotek Pucharu Polski miało być jak trzech muszkieterów. Cóż, ten plan nie do końca wypalił. GKS Tychy odpadł, co prawda po dogrywce, ale jednak. Miedź Legnica odpadła, co prawda po nerwowej końcówce, ale jednak. Na placu boju została więc Stal Mielec, która zmierzy się z Lechem Poznań. Co warto obstawić w […]
27.05.2020