Nieważne jakie. Ważne, że jest – przełamanie Śląska Wrocław
Weszło

Nieważne jakie. Ważne, że jest – przełamanie Śląska Wrocław

Jeśli do drużyny, która za danego trenera nie wygrała od 21. spotkań, przyjeżdża inna, legitymująca się serią 22. meczów bez zwycięstwa, to po prostu nie możesz oczekiwać, że zobaczysz starcie na wysokim poziomie. Nawet gdy jedna, czyli Śląsk Wrocław, ucieka przed strefą spadkową, a druga, to jest Sandecja, znajduje się w niej, mając nóż na gardle i do tego jeszcze czkawkę. Prędzej spodziewaliśmy się „typowego meczu walki”, ale nawet tej uświadczyliśmy jak na lekarstwo.

Nic z tego, że obie ekipy celnie podawały i wydawały się wykazywać cierpliwość w budowaniu akcji. Albo raczej „akcji”, wszak ich problem polegał jednak na tym, iż niewiele z tego wszystkiego wynikało. Szczególnie ze strony gości, którzy od 30. do 80. minuty nie stworzyli sobie praktycznie żadnej okazji. Ba, nie oddali nawet jednego strzału! Jakby to powiedział Franz Smuda – tak właśnie walczy się o spadek. I tym razem wyjątkowo nie popełniłby błędu logicznego w swojej wypowiedzi.

Tylko pierwszy kwadrans z hakiem był całkiem niezły w wykonaniu Sączersów, bo właśnie wtedy największy dym z przodu robił Pawło Ksionz, dryblując skutecznie, a także groźnie uderzając. W środku pola dominować próbował Wojciech Trochim, który raz nawet popisał się podaniem a’la Andrea Pirlo, znajdując wcześniej wspomnianego Ukraińca, ale ten w sytuacji sam na sam uderzył w słupek. Potem musieliśmy czekać gdzieś z godzinę, by obejrzeć interweniującego Słowika po strzale Macieja Małkowskiego, albo Szufryna niecelnie uderzającego głową na bramkę Wojskowych. A w międzyczasie totalne flaki z olejem z pojedynczymi zrywami Koseckiego lub Cholewiaka, z których jednak też niewiele wynikało.

Inna sprawa, że taki przebieg meczu był zdecydowanie na rękę Tadeuszowi Pawłowskiemu oraz jego podopiecznym. Już w pierwszej minucie padł bowiem gol, który dał gospodarzom duży komfort w grze. My nie spodziewaliśmy się takiego rozwoju wydarzeń, a co dopiero Sączersi? Zaskoczony był już Patrik Mraz, którego pod linią końcową ograł Dankowski. Michał Chrapek również, kiedy zamachnął się nogą, by oddać strzał, ale jedynie przeciął powietrze. A potem już wszyscy – nieliczni kibice na trybunach, ci sprzed telewizorów, my, chyba wszyscy na boisku… Bo na turlającą się poza pole karne ni stąd, ni zowąd nabiegł Roberto Carlos i soczystym strzałem na długi słupek pokonał Gliwę. A nie, sorry! To był Mateusz Cholewiak. Wybaczcie nam pomyłkę, ale były gracz Stali Mielec przyładował z lewej nogi tak mocno, a zarazem precyzyjnie, że sam Brazylijczyk by się nie powstydził.

Gdyby nie Piotr Lasyk, arbiter tego spotkania, wrocławianie powinni dostać okazję do podwyższenia prowadzenia z rzutu karnego, lecz pomimo skorzystania z technologii VAR, sędzie nie zdecydował się przyznać im jedenastki. A to dziwne, ponieważ Benga ewidentnie nie dotknął piłki, wycinając w polu karnym Michała Chrapka, jednocześnie powodując u niego kontuzję. Natomiast w chwili, gdy wyrzucał z boiska Sito Rierę za idiotyczny faul, Hiszpan uderzył go głową. Nie wiemy, czy ta historia będzie miała swój dalszy ciąg, ale chyba dobrze byłoby nieco ostudzić temperament pomocnika Śląska.

Podopiecznym Tadeusza Pawłowskiego udało się dowieźć do końca ten jakże minimalistyczny wynik i jeśli zaraz po końcowym gwizdku usłyszeliście huk, to właśnie spadł kamień z serca trenera Wojskowych. W końcu przełamał się on, a także jego zespół, który powoli zaczął już zapominać jak smakuje zwycięstwo. W teorii więc będzie dziś spał spokojnie, ale im bliżej będzie do następnej kolejki, tym nerwy pojawią się większe, wszak w Niecieczy nie będzie mógł skorzystać ze wcześniej wspomnianego Riery oraz wykartkowanego na żółto Koseckiego. Czyżby nadchodziła kolejna szansa dla młodzieży?

Slask_Wroclaw_SA

Śląsk Wrocław

15-04-2018
1
:
0
sandecja-nowy-sacz

Sandecja Nowy Sącz

31. kolejka

15.04.2018

18:00

Wrocław

5.0 -
P. Celeban
6.0 -
J. Kosecki
4.0 -
R. Pich
5.0 -
M. Chrapek
4.0 -
P. Augusto
5.0 -
J. Słowik
4.0 -
I. Tarasovs
2.0 -
S. Riera
6.0 -
K. Dankowski
3.0 -
M. Robak
7.0 -
M. Cholewiak
3.0 -
A. Kolew
3.0 -
B. Kasprzak
4.0 -
D. Szufryn
5.0 -
M. Gliwa
5.0 -
W. Trochim
4.0 -
P. Mraz
4.0 -
J. Bartosz
4.0 2.0
P. Kraczunow
6.0 -
P. Ksionz
3.0 -
A. Benga
3.0 -
D. Sovsić
3.0 -
Piotr Lasyk

Zmiany gospodarzy:

J. Kosecki

A. Piech

-10.0

R. Pich

D. Srnić

--

M. Chrapek

K. Vacek

4.0-

Zmiany gości:

W. Trochim

M. Cetnarski

3.0-

P. Mraz

T. Brzyski

2.0-

P. Kraczunow

M. Małkowski

--

Legenda:

Gol
Asysta
Kluczowe podanie
Samobój
Gracz meczu
Na minus
Zółta kartka
Dwie żółte kartki
Czerwona kartka

Fot. FotoPyK/400mm.pl

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Tadeusz! Jak Tyś to zrobił?

2fB5vqW.gif
Wysek1488
R.K.S. CHUWDU

Wygląda na to że mecz Bruk-Bet – Śląsk, będzie meczem o utrzymanie w najlepszej lidze świata.

radudzik
Stomil Olsztyn

Jestem ciekaw czym Riera przekonał do siebie mądre głowy ze Śląska? Przecież on nie ma żadnych zalet! ŻADNYCH. Tak samo Kraczunow – 11 żółtek!

radudzik
Stomil Olsztyn

dubel

Wujo91
Cracovia

Moim zdaniem Cholewiak poza golem nie zagrał wcale tak dobrze. Lepiej się pokazali chociażby Kosecki czy Augusto

Jacek Nysa

Równia pochyła Śląsk z meczu na mecz jest coraz słabszy
Wygraną zawdzięczają bardzo słabemu przeciwnikowi.
Taka sytuacja przy takim składzie personalnym to „laurka” dla dwóch trenerów Urbana i Pawłowskiego są beznadziejni.
Pawłowski nie panuje na ten moment nad niczym trzymanie przez cały mecz Robaka to jakiś rekord świata kiedy na ławce rezerwowych Vacek i Piech.

dude
RVM

Bez kitu. Robak osłabia zespół, który gra w 10. Ten palant, w swojej wielkiej formie, nadaje się tylko na hokejowe zmiany z okazji rzutów karnych. Sito, kolejny ananas. Może jego imię charakteryzuje inteligencję, a babcia była Polką?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY