Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Weszło

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Wyciągnieciem Olisadebe z kapelusza przegrał Karolowi Krawczykowi zakład. Jego szczęśliwy płaszcz stał się sławny jak prochowiec Colombo. Po latach mniej lub bardziej honorowych porażek, Jerzy Engel zrobił awans do finałów i nikt mu tego nie zabierze. Ale tak jak eliminacje były ogólnopolską euforią, tak finały ogólnopolską traumą. Tymczasem można się upierać, że stan posiadania miał – tak tak – lepszy niż dzisiaj Nawałka.

Cytując każdego polskiego ojca: synek, to trzeba na spokojnie. Na spokojnie oceńmy więc ile prochu w arsenale miała polska piłka latem 2002 roku.

***

2000 rok. Ruud van Nistelrooy strzela dwadzieścia dziewięć bramek dla PSV. Pierre van Hooijdonk wrzuca dwadzieścia pięć goli w barwach przeciętnego Vitesse. Sensacyjnym wicemistrzem Heerenveen. Piłkarzem roku Eredivisie zostaje jednak Jurek Dudek. Latem 2001 o Polaka pytają podobno Barca, Real i Man Utd. Ostatecznie Dudek wędruje do Liverpoolu.

Najbardziej pamiętną kartą jaką zapisał w barwach The Reds jest oczywiście popis w Stambule. Ale to tylko jeden mecz – może taki, którym wszedł do galerii sław futbolu, ale wciąż tylko jeden wieczór. Jak się nad tym dobrze zastanowić, znacznie bardziej imponujący był pierwszy sezon na Anfield. Niepodważalna pozycja w bramce, kapitalna gra przez okrągły rok. Wicemistrzostwo Anglii, Liverpool tracący najmniej bramek w Premier League, w Lidze Mistrzów osiem czystych kont na czternaście meczów. Życiowa forma.

Oczywiście, że Polska bramkarzami stoi i nie martwimy się o tą pozycję. Ale żaden z polskich bramkarzy nie ma dziś takiej pozycji, jaką miał Dudek latek 2002.

***

Przyglądanie się tyłom kadry Engela to przyczynek do eseju „śmierć polskiego stopera”. Polski środkowy obrońca na przełomie wieków miał markę. W porównaniu z późniejszymi finałami, gdzie jedenastkę otwierał stareńki Jacek Bąk, Engel miał komfort.

Posiadał generała w osobie Wałdocha. Sezon 01/02 to dla Schalke gra w Champions League i wygranie Pucharu Niemiec. Status w europejskiej piłce podobny, co Glika i jego dzisiejszego Monaco. Z tym, że Wałdoch miał jeszcze obok siebie Hajtę, który w Lidze Mistrzów asystował z Arsenalem, a Mallorce strzelił gola. Wiosnę Hajto miał słabszą, ale też nie róbmy jaj – wciąż mnóstwo minut, zawodnik ograny w futbolu z najwyższej półki.

Asysta Hajty od 2:50

Jacek Bąk w tamtym sezonie jednocześnie został mistrzem i wicemistrzem Francji, bo przeszedł zimą z Lyonu do Lens. Jesień stracił, ale wiosną grał regularnie. Odwrotna jest historia Kłosa w Kaiserslautern, który pojechał do Korei za zasługi. W tym samym czasie, gdy Kłos siedział na trybunach, Tomasz Kos rozgrywał pełny sezon w Norymberdze (Bundesliga).

Michał Żewłakow, często grywający też na boku obrony, pracował na letni transfer do Anderlechtu. W Polsce rządzili Jacek Zieliński i Arek Głowacki, próbowany był Bosacki. W ogóle nie sprawdzony został Dariusz Żuraw, który awansował z Hannoverem do BuLi, ta sama historia z Danielem Boguszem (od wiosny w Arminii). Czasy były takie, że nawet Waldek Kryger zagrał kilkanaście meczów w Bundeslidze.

Lewa obrona to choćby Rząsa, który jechał do Korei po wygraniu Pucharu UEFA z Feyenoordem, po drodze lejąc Rangersów, Inter i Borussię. Więcej zaufania Engel miał do Koźmińskiego, który poszedł do Ancony – Serie B – grać, ale i tak bywało różnie. Na mundialu Rząsa zagra 19 minut z Portugalią, czyli gdy mecz był i tak już przegrany.

Na prawej nie został obdarzony zaufaniem Baszczyński, który kilka miesięcy później będzie porywał ofensywną grą przeciwko Parmie czy Schalke w Pucharze UEFA. Kompletnie ignorowany był kierunek austriacki, gdzie Krzysztof Ratajczyk – wciąż jeszcze przed trzydziestką – grał w Austrii Wiedeń, z którą rok później zdobył potrójną koronę. Engel z USA dał szansę Murawskiemu z mistrzowskiej Legii, który zagrał wtedy pewnie najlepszy mecz w karierze.

Jak w porównaniu wygląda kadra Nawałki? Na lewej konkuruje prawy obrońca Jędrzejczyk z przesuniętym do tyłu skrzydłowym Rybusem, który ostatnio w Lokomotiwie nie zachwycał. Bogactwo na prawej obronie – Kędziora, Piszczek, Bereszyński, Gumny – ale na stoperze trwa wielka akcja poszukiwania partnera dla Glika, gdzie Nawałka poważnie traktuję nawet kandydaturę Cionka.

***

Nigdzie Engel nie miał większego pola manewru niż wśród defensywnych pomocników. Oczywiście, że Świerczewski nie zawojował Marsylii, ale cały sezon 01/02 grał w jej barwach, opuszczając raptem kilka meczów. W Pucharze Ligi był nawet kapitanem. Kałużny może grał tylko w Energie Cottbus, ale był to jego najlepszy rok za granicą, poza tym wciąż Bundesliga. Był tu drugim strzelcem zespołu, tylko po Marko Topiciu. Miał wielki wkład w utrzymanie – powiedzmy szczerze – przeciętnej ekipy. W Energie był gwiazdą.

Kolejny wynalazek Engela, Tomasz Zdebel, grał swoje w Turcji. Mariusz Lewandowski był już w Szachtarze Donieck, Mariusz Kukiełka grał w PAOK-u. Kompletnie olany został Arkadiusz Radomski, choć grał w dużo mocniejszej wówczas Eredivisie, a potrafiący z Heerenveen awansować do Ligi Mistrzów. Adam Ledwoń miał dopiero dwadzieścia osiem lat i za sobą cały sezon w Austrii Wiedeń. Nigdy nie został sprawdzony, a dla mnie to arcyciekawe jak „Ledek”, ze swoim charakterem, ostrą grą, wypadłby w walce z Koreańczykami.

Na lewej pomocy znowu – zachowując proporcje – bogactwo wyboru. Jacek Krzynówek po bardzo dobrym sezonie w Bundeslidze. Kamil Kosowski w formie, już po świetnych meczach z Barceloną, a jeszcze przed grą u Kasperczaka w pucharach. Młodziutki Smolarek odważnie wkraczający do składu Feyenoordu, ale wyłączony przez kontuzję. Nawet taki dwudziestoletni Rafał Grzelak, kompletnie nie brany pod uwagę, w 2. Bundeslidze miał świetną wiosnę w barwach Duisburga. Engel testował też Kiełbowicza, który w razie czego mógł być z powodzeniem cofnięty do obrony, w orbicie zainteresowań był Sypniewski. A przecież w Bundeslidze co kolejkę grał też Andrzej Kobylański – nie twierdzę, że należało go powołać, ale możliwość kompletnego ignorowania faceta z BuLi jest wymowna.

Piętą achillesową miała być u Engela prawa pomoc. Owszem, Karwan po świetnej jesieni wiosną kompletnie się posypał. Iwan był już cieniem gracza, który z powodzeniem rok po roku grał w Lidze Mistrzów. Ta żelazna dwójka wypadła na ostatniej prostej.

iwan

Źródło: transfermarkt.pl

Ale jak zwykle olewany był Roman Dąbrowski, czyli Kaan Dobra, choć tym razem już wszystko prosiło, żeby go przetestować. Lata świetnej gry w Kocaelisporze nie umknęły tureckim gigantom, a sezon 01/02 miał taki, że latem przeszedł do Besiktasu. Obiektywnie był wtedy najlepszym prawoskrzydłowym w Polsce, chłop wymiatał w mocnej lidze tureckiej, a w biało-czerwonych Engela nie dostał żadnej szansy. Za nim pewnie Dawidowski. Powołanie dostał Sibik, którego nawet Engel traktował w Korei tak poważnie, że wolał grać bez prawego pomocnika niż Sibikiem.

A pamiętajmy też o pomyśle Janasa, czyli grę Krzynówkiem i Kosowskim zmieniającym się co kwadrans skrzydłami, a co potrafiło rozkręcać tryby nawet takich drużyn jak Squadra Azzurra.

Engel powołał tylko jednego ofensywnego pomocnika – Arkadiusza Bąka z Widzewa Łódź. Znali się doskonale z Polonii, w lidze Bąk dawał radę, ale ile miał dobrych meczów w kadrze? 01/02 to jesień w Polonii, angielskie fiasko i walka w grupie spadkowej z RTS-em. To prawda, że nie było za bardzo kogo powołać, bo Brzęczek, jakkolwiek zrobił wtedy mistrza Austrii z Tirolem Innsbruck, już za Wójcika udowodnił, że nie dorasta do roli playmakera.

Kandydatura była więc tylko jedna: Szymkowiak. W 2003, już po kapitalnych meczach pucharowych Białej Gwiazdy, Engel przekonywał, że Szymkowiaka nie powoływał ze względu na kontuzje. Ale 01/02 to zdrowy, grający niemal wszystko Szymek, coraz bliżej znakomitej formy. Engel powołał go tylko raz, na początku kadencji z Holandią, później już nie sprawdził. Szymkowiak to piłkarz wszechstronny, który dawniej grywał na prawej obronie, w takiej roli dawał radę w Lidze Mistrzów z Widzewem – kto wie, może tutaj też byłby opcją godną sprawdzenia.

Podczas eliminacji daliśmy radę bez playmakera, bo dobrze wyglądała gra na dwóch napastników. Olisadebe w 01/02 z Panathinaikosem doszedł do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Grał z Barceloną, Realem, strzelał Arsenalowi. Za nim w hierarchii Kryszałowicz, a także pomijany Wichniarek, czyli gwiazdy 2.Bundesligi.

kryszał

Królem strzelców Wichniarek, Arminia wygrywa ligę, ale to Kryszałowicz w formie życia: do bramek dorzuca jeszcze osiem asyst. W polskiej lidze kanonadę urządzają Żurawski z Frankowskim. Mistrzem Polski zostaje Legia, Kucharski z USA pokazał, że też był w tym momencie w mundialowej formie. W odwodzie są Gilewicz, mistrz Austrii jak zwykle strzelający solidną porcję bramek, Mięciel już w Bundeslidze, Juskowiak, nawet Kuźba w Saint-Etienne. Engel sprawdzał też choćby Rasiaka.

Nie ma oczywiście nikogo choćby w połowie tak dobrego jak Robert Lewandowski. Ale już przy wyborze drugiego, trzeciego, Nawałka mógłby zazdrościć. Milik zagrał w tym sezonie 192 minuty. Teodorczyk i Wilczek znacznie obniżyli loty. Stępiński na razie ma bilans godny Włodarczyka w Auxerre, najlepiej chyba wyglądają aktualnie Kownaś i Świerczok, ale oni dopiero wchodziliby do tej kadry.

Nawałka może mieć więcej jakości w środku pomocy, ale też pytanie: czy znacznie? Czy nie jest skazany na pewne nazwiska, bo szerokiego wyboru brak? Skrzydła to aktualnie dramat: Grosicki jednak tylko w słabeuszu Championship, ostatnio kontuzja. Kuba Błaszczykowski może stracić całą wiosnę. Kapustka znowu nie gra. Makuszewski kontuzja. Może trzeba wrócić do Wszołka, może zaskoczą chłopaki z Górnika jak Kądzior czy Kurzawa, ale jeśli coraz poważniej bierze się pod uwagę kandydaturę Kucharczyka, to należy zadać pytanie:

Czy to na pewno najmocniejsza reprezentacja Polski od wielu, wielu lat?

A jeśli nawet się zgodzić, to czy przewyższa potencjał ludzki tych, których do wyboru miał Engel, w znacznym stopniu?

Nie powiem, że jedziemy na plecach Lewandowskiego, bo obraziłbym kilku ciężko harujących kadrowiczów, ale śpimy pod krótką kołdrą. Senegal niektórzy lekceważą tak, jakby wysyłał kadrę grających na bosaka dzieciaków, a potem Sadio Mane strzela hat-tricka na Estadio Dragao w Lidze Mistrzów.

A Engel? Mówiło się, że zajechał kadrowiczów fizycznie, przez co ci o najmocniejszych nazwiskach – a więc i po sezonie intensywnego grania – wyglądali słabo, podczas gdy nieprzemęczony Muraś przypominał Philippa Lahma. Ale spójrzmy na skład meczu z Koreą:

Dudek, Żewłakow, Hajto, Wałdoch, Bąk, Koźmiński, Świerczewski, Kałużny, Krzynówek, Żurawski, Olisadebe.

Pięciu nominalnych obrońców. Dwóch pomocników od czarnej roboty, czyli łącznie z bramkarzem już ośmiu fachowców od bronienia. Z przodu osamotniony Olisadebe, który w eliminacjach często żył z pracy Kryszałowicza, a tutaj ani nie dostał Kryszała, ani dychy za plecami. Na prawej pomocy Żurawski, który nigdy tu nie grał i w przerwie zejdzie. Na drugą połowę wyjdziemy bez prawego pomocnika. Jak i na całą resztę mistrzostw.

Można narzekać na sędziego, można mówić o trudnych warunkach, problemach z aklimatyzacją. Ale można też mówić o taktyce pełnych portek i kompletnym pominięciu kilku kandydatur, które jak Dąbrowski czy Szymkowiak mogłyby odmienić oblicze gry.

Leszek Milewski

KOMENTARZE (36)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Surówa
Legia

No i dodajmy że liga turecka w 2002 roku była ogórkowa dopiero kilka lat później zaczęła ściągać głośne nazwiska na emeryturę podnosząc poziom ale to rok 2006-2008

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Syndrom starca? Bzdura. Tak jak i właściwy wniosek. Skład był lepszy niż obecny.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Kwestie kadrowe to jedna rzecz, istotnie kilka nazwisk aż się prosiło o poważną szansę, ale największym problemem tamtej kadry była choroba zwana arogancją i butą. Zapadli na nią wszyscy: piłkarze, sztab szkoleniowy, działacze, dziennikarze, kibice… Bez wyjątku. Niewielu ta choroba ominęła. Najbardziej jednak rozczarował mnie Engel, bo popełnić błędy zdarza się każdemu, ale jego postawa po imprezie była żenująca. Wszystko zrobiłem dobrze, drużyna była świetnie przygotowana, nie popełniłem błędów, winni są sędziowie, kosmici, wyznawcy latającego potwora spaghetti, wszyscy, tylko nie ja.

Mecenas_Misiura

Bo to wina wyjącej Górniakowej była.

Loon
Inter Mediolan

Przyjemnie się czytało, ale jak bardzo pisany pod tezę tekst, to widać najlepiej po zdaniu „Adam Ledwoń miał dopiero dwadzieścia osiem lat”. Delikatne wybuchy śmiechu, gdy wymieniane na dowód tej tezy są takie potęgi jak 2. Bundesliga i Tirol Insbruck. Lewandowski, Piszczek, Zieliński czy Krychowiak (ten z Sevilli) to poziom nieosiągalny dla tamtej kadry. Obecna kadra ma problem z brakiem głębi składu, ale w życiu nie zamieniłbym jej na tamte czasy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vooyek_Zbooyek

Co za bzdury. Pazdan i Mączyński nie mieli poważnego sprawdzianu? To przestudiuj składy z meczów na Euro 2016…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

B123

Z tamtej kadry wziął bym tylko Krzynówka w najlepszej jego formie no i Wałdocha więcej opcji na środku obrony było no i ataku tylko właściwie jako 3/4 w kolejce bo i Lewy i Milik na wyższym grają poziomie

KanielOutis1

Nie no, Olisadebe to był wyraźnie lepszy od przecenianego u nas Milika.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

„Łącznie z bramkarzem już ośmiu fachowców od bronienia”, a Engel śmiał bredzić o futbolu na Tak. Gorące Kubki w finałach grały futbol na NIE. Facet po świetnych eliminacjach uwierzył w swój geniusz i zaczął się gubić. Rozumiem spierać się o różne powołania, ale jak, do kurwy nędzy, można było powołać Sibika?!?
Spieprzone przygotowania, taktyka i selekcja. Popsuta atmosfera w kadrze i do tego osrana zbroja jak ta Wójcika na Łemblej.
To nie miało prawa wypalić.

FC Bazuka Bolencin

Problemem tej kadry zdecydowanie był fakt, że po niezwykle udanych eliminacjach wszystkim po kolei – od piłkarzy po sztab szkoleniowy, odbiła szajba. A tradycyjne medialne pompowanie balonika. zajęcie się przez kopaczy reklamami i kasą od sponsorów zamiast zgrywaniem i trenowaniem oraz opowiadania dyrdymał o „przełamanych klątwach Piechniczka” przez wszelkiej maści „tęgie” głowy – jeszcze podsycało ten stan. Efekt był jaki był. A to w jakich klubach grają piłkarze reprezentacji nie zawsze ma przełożenie na wyniki. Serbowie dopiero teraz ogarnęli te wszystkie swoje talenty i awansowali na wielką imprezę dzięki temu. Na przeciwnym biegunie – Grecy’2004, albo Islandia 2 lata temu. Piłkarze (poza paroma wyjątkami) stosunkowo anonimowi i z przeciętnych klubów, ale tworzący doskonały kolektyw. Także nie ma reguły.

Piotr Enis
Polonia Warszawa

Znowu czwartek i znowu to samo.

Leszku, zmień proszę nazwę swoich cyklicznych felietonów na „Jak co czwartek – kurrrrr, kiedyś to byyyyło”

M.S.

Muraś przypominał Lahma, he, he, he, dawno takiego dobrego żartu nie czytałem. Z całym szacunkiem dla Maćka, jedyne co potrafił, to przecinać, a już z celność podań nawet na 5 metrów był problemem. Wślizg, przecięcie, podanie do najbliższego, cała gra Murawskiego. Często Maciuś był na tym portalu atakowany ( jakieś stare zatargi z czasów Legii z redaktorem naczelnym ), ale ja gościa lubię, dobrze wypada w NC+

areq
Kolejorz

Jest fatalny w nc+, strasznie nieobiektywny.Nakleić mu Elkę na czoło i wtedy może wygłaszać swoje opinie,
Fakt, że jako jeden z nielicznych piłkarzy zadbał o solidne wykształcenie, co słychać w wypowiedziach.
Pamiętam go jeszcze z gry w Lechu, przyzwoity gracz ale bez szału…

Macieo
AC Milan

jedno sprostowanie: Hajto strzelił wtedy gola Mallorce, a nie Maladze, poza tym bardzo dobry tekst moim zdaniem

bogdan

„Dariusz Żuraw, który awansował z Hannoverem do BuLi,” – gdzie awansował? Może się przypierdalam, ale Leszek wykorzystał limit słów czy jak?

Fidel

Stanowski płaci od liczby znaków i kazał korekcie poskracać co się da.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szyman

chciałbym wiedzieć co autor zrobił z czasem zaoszczędzonym dzięki napisaniu skrótu BuLi

Alku86

Muraś przypominający lahma? :) grubo :) w ogóle nie powiedziałbym też że engel sprawdzał rasiaka- nie pamiętam zupełnie… a co do artykułu ciekawy, mozna dyskutować która kadra lepsza, i kiedy wybór był większy. Engel podobnie jak nawałka był przywiązany do nazwisk, stąd pewnie brak sprawdzania innych graczy. Czy np. Dąbrowski byłby w stanie odmienić losy mundialu wątpię, pamiętam mecz chyba z danią za bońka kiedy nie oddaliśmy celnego strzału a boniek w wywiadzie chwalił się że „dąbrowski był blisko”. i to tyle co o nim wiem. Teraz też mozna by przecież sprawdzić Gola i paru innych.
Natomiast puenta bezdyskusyjna- engel mistrzostwa spierdolił, zresztą nie tylko on, palma odjebała tam prawie wszystkim, miesiąc przed mistrzostwami były akcje z gorącymi kubkami knorra itp

Chata Kumba

Mecz z Koreą – laga od bramkarza na aferę. Kurduple rozpracowali złotoustego Engela, zresztą przy takim braku taktyki nie było to zbytnio skomplikowane.

I don't get involved

Posmutniałem, gdy mowa była o prawoskrzydłowych, a nie wymieniono Grzegorza Patera.

michalszostak
Premier League

Takie porównywanie drużyn, czy piłkarzy z dawnych i obecnych realiów jest pozbawione sensu. Inne czasy, inne nawyki, inny sentyment. No bo jak ja mam być wiarygodny i zrobić to rzeczowo, gdybym pisał felieton o dajmy na to – wspólnych i różniących się cechach Batistuty ( do którego mam sentyment dzieciństwa) i chociażby Cavaniego, albo Elbera do Neymara. Dla mnie osobiście więcej emocji wywoływało oglądanie pierwszego z nich. Kahn Neuer? Oczywiście że pierwszy z nich…
A pisanie o tym kto jest lepszy? Dla jednego x dla drugiego y.

Taka to lekka zabawa, ale z góry wiadomo, że jednej odpowiedzi na koniec i tak nie będzie.

areq
Kolejorz

Mecz z Koreą?
Pomysł na grze polegał na rozegraniu pomiędzy obrońcami a bramkarzem i wrzutkach na „aferę” w rejon pola karnego.kazało się,że stoperzy koreańscy skakali bardzo wysoko:)
Brakowało trochę szczęścia, ale mecz raczej sprawiedliwie przerżnięty

FalszywyProfil

szkoda, że autor nie poszedł dalej . W II połowie lat 80. i w 90. mieliśmy jeszcze lepszych piłkarzy a nędza reprezentacyjna i ligowa była straszliwa.. Do dziś mam traumę. Ale jak się popatrzy już na konkretnych graczy, od Dziekanowskiego, Okońskiego i Furtoka (którego osiągi pobił dopiero Lewandowski, zdaje się) po Piotra Nowaka i Wojciecha Kowalczyka, to naprawdę było coś. A na boisku, poziom katastrofalny

Buncol

Wystarczy przypomnieć co się stało ze srebrnym pokoleniem z Barcelony. Indywidualnie to byli nieźli piłkarze grający w solidnych zachodnich klubach. Juskowiak, Kowalczyk, wałdoch, Koźmiński, Łapiński, Brzęczek. Jednak jako kadra nic kompletnie nie osiągneli w seniorskiej piłce, Oni ani razy nie byli w stanie się nigdzie zakwalifikować.
Dlatego na kadrę trzeba patrzyć jako całość a nie jako sumę potencjałów pojedynczych piłkarzy

bil klinton

Fakt, że razem z kadrą na wakacje do Korei poleciał taki Lubaszenko lub Materna, pokazuje tylko z jakim jarmarkiem mieliśmy do czynienia. Tak napompowanego balonika w historii polskiego futbolu chyba jeszcze nigdy nie było. Jak już pierdolnęło z hukiem, to przez kilka lat nie było czego zbierać.

AsafaPowell
Ruch Chorzów

Mimo wszystko Waldoch i Hajto nie mieli takiego statusy w Bundeslidze jak Lewy, Piszczek czy jeszcze do nie dawna Kuba, ktorzy zostawali mistrzami Niemiec i grali bardzo duzo w europejskiech pucharach. Schalke wtedy w LM nawet nie pierdlo. Kamil Glik jest zdecydowanie lepszy od Jacka Baka, zostal mistrzem Francji, gral w polfinale LM, ma kultowy status w Torino, Cionek gra w Serie A, Kaminski w Bundeslidze a Pazdan jest mistrzem polski.

Napastnicy to najwieksza roznica. Lewandowski wiadomo, wciaga nosem nigeryjczyka, Kryszalowicza i Zurawia. Milik mimo kontuzji tez ma wiekszy status w europejskiej pilce. Jest jeszce Kownacki, ktory moze podobny status osiagnac. Srodek pomocy, tu tez aktualnie nie jest tak wcale najgorzej sa Zielinski i Linetty, ktorzy graja regularnie w Serie A, jest Krychowiak, ktory zdobyl z Sevilla LE i aktualnie gra w Premier League plus Maczynski, ktory mimo wszystko do zadan defensywnych sie sprawdza.

Najwieksza przewaga kadry Engela jest na skrzydlach Krzynowek byl jednak lepszy od Grosika, ktory za bardzo podpalil sie na Premier League. O Kube jestem nadal spokojny (we Florencji gral tez malo przed euro, bedzie to jego ostatni turniej), ale jak dobrze zauwazyles byly jeszcze alternatywy w postaci np. Kosowskiego, teraz nie ma nikogo poza Grosikiem i Kuba. Bramka na podobnym poziomie. Dudek lub Szczesny to europejska klasa. A Fabianski jest zdecydowanie lepszy od Majdana.

m1025

Smolarek gral na prawym skrzydle

bredny

Engel miał lepszy potencjał ludzki. Wtedy mieliśmy 15-17 ludzi regularnie grających na Zachodzie. Tylko Zieliński i Lewandowski to tuzy, reszta kadry jest podobna do tej sprzed lat. Z jednym minusem. Engel miał większy wybór, Nawałka gra 13-14 tych samych graczy.
Gdyby Engel miał takie narzędzia, dostęp do szkoleń i mentalność wojownika to spokojnie by doszedł z swoją kadra do 1/4 finału.

WieslawWojnar

Oj, nie wiem, bo gdyby wygrał grupę, to wpadłby na Włochów i raczej w łeb. Ale to tylko, gdyby…

Stop Kolesiostwu

Leszku, zawsze byłeś tu trochę inny od wszystkich, jakiś taki czystszy, uczciwszy. Czy naprawdę musisz pisać takie bzdury jak „Adam Ledwoń miał dopiero dwadzieścia osiem lat i za sobą cały sezon w Austrii Wiedeń. Nigdy nie został sprawdzony, a dla mnie to arcyciekawe jak „Ledek”, ze swoim charakterem, ostrą grą, wypadłby w walce z Koreańczykami”? Niech Stanowi i jego świcie kolesi pałkę robią te Samuele i inne żelusie, nie Ty…

Michal Sz

Nie spodziewałem się, że ktoś coś podobnego tu wysmaży. Dla mnie to są bzdury straszne – Wichniarek król 2 Bundesligi, Kryszałowicz w formie życia, czyli 16 bramek też w drugiej lidze niemieckiej, przecinaki typu Ledwoń, o czym tu w ogóle mowa? Na kimś dzisiaj robi wrażenie 2 Bundesliga czy liga austriacka? Mamy gości z Premier League, silnych klubów Serie A (nawet z Juventusu), jednego z najlepszych napastników na świecie i porównujemy ich do zawodników, dla których szczytem była Arminia Bielefeld? Największe kariery z filarów kadry Engela porobili zawodnicy defensywni. Dudek, Bąk, Hajto, Wałdoch czy Świerczewski. Z ofensywnych to w sumie jedynie Krzynówek błysnął w Europie. Naprawdę, nie zakłamujemy przeszłości. Kadrowo za Engela mieliśmy chujnię i w życiu obecnej kadry na tamtą bym nie zamienił.

wpDiscuz