Artyści na pastwę rzeźników. Jak (nie) karać boiskowych brutali
Anglia

Artyści na pastwę rzeźników. Jak (nie) karać boiskowych brutali

FA Cup, mecz Cardiff City z Manchesterem City. Joe Bennett bezpardonowo przerywa atak gości, ładując się w nogi Leroya Sane. Niemiec nie wychodzi na drugą połowę, Pep Guardiola mówi później, że czeka go kilka tygodni przerwy. Bennett dostaje za ten faul żółtą kartkę, a jego zawieszenie będzie trwało jedno spotkanie. I to nie dlatego, że próbował połamać rywala, a ze względu na otrzymaną w 92. minucie drugą żółtą kartkę.

Nikt nie dziwił się, gdy Guardiola po meczu w Cardiff apelował o to, by sędziowie zdecydowanie bardziej chronili zdrowie zawodników. – Mówiłem to wiele razy – jedyną rzeczą, jaką sędziowie powinni robić, jest chronienie zdrowia zawodników. Jestem w stanie przyjąć nieuznaną bramkę. Nie wiem, dlaczego nie została uznana, ale akceptuję to. Ale proszę, chrońcie zawodników. Nie zawodników Manchesteru City, wszystkich zawodników. Inaczej takie rzeczy będą się powtarzać. Piłkarze są artystami i trzeba ich chronić. Dlatego wy tu jesteście i dlatego ja tu jestem. Dla zawodników.

***

Premier League, mecz Watford – Huddersfield. Szerszenie szybko tracą dwa gole, Troy Deeney szybko traci panowanie nad sobą. Wjeżdża w przeciwnika dwiema nogami, dając upust swojej frustracji. Koszt? Cztery spotkania przymusowej pauzy.

***

FA Cup, mecz Wigan – West Ham. Arthur Masuaku pluje w kierunku Nicka Powella. Wylatuje z boiska z czerwoną kartką.

Nikt nie dziwił się, że Masuaku zostaje przez FA zawieszony na sześć najbliższych meczów. A ktoś chyba powinien.

Coś tu bowiem nie gra. Chyba że uznamy, że każdy z nas wolałby rehabilitować złamaną nogę, zerwane więzadła czy skręcony staw skokowy zamiast uprania koszulki po splunięciu przeciwnika.

Nie zrozumcie mnie źle – uważam, że kara dla Masuaku jest karą w stu procentach słuszną. Nie o jej motywy i długość chodzi. Ale jej czas trwania zestawiony z długością pauzy, jaka czekała po paskudnym ataku obiema nogami na rywala Deeneya? Z brakiem jakiejkolwiek kary dla Bennetta? Przecież to absurd.

FA ma problem. Tak jak problem ma każda federacja, każda liga nieposiadająca narzędzi, by karać rzeźników. Albo z tych narzędzi niekorzystająca – toć banicja za brutalny faul w rozgrywkach w Anglii może przecież trwać więcej niż 3-4 spotkania. Ekstraklasa nie jest w tym względzie wyjątkiem, przypomnę w tym miejscu fragment tekstu o zbrodniach i karach Abdula Aziza Tetteha:

Brutalny faul na Akahoshim: 0 meczów kary.

tett1

Brutalny faul na Guilherme: 0 meczów kary.

tett2

W oświadczeniu KL czytamy: Komisja Ligi nie wszczęła postępowania dyscyplinarnego w sprawie zdarzenia z udziałem Abdula Aziza Tetteha z meczu Lech Poznań – Legia Warszawa. Kolegium Sędziów PZPN potwierdziło fakt, że sędzia widział zachowanie Tetteha z 98. minuty meczu. Zgodnie z regulaminem dyscyplinarnym PZPN Komisja Ligi może nałożyć karę dyskwalifikacji na zawodnika tylko i wyłącznie, gdy zdarzenie nie zostało dostrzeżone przez sędziego.

Alternatywna wersja dla leniwych: sędzia widział, więc się nie wpierdalamy!

Wyliczankę można kontynuować jeszcze długo. Wracając do Anglii – tutaj na przykład faul Anthony’ego Kaya na Michale Żyro wyceniony przez sędziego na żółtą kartkę, któremu Football Association nie zdecydowała się po meczu przyjrzeć, a który skończył się dla Żyry niemal rocznym rozbratem z piłką:

A tutaj przewinienie warte sześć meczów kary dla Jonny’ego Evansa i siedem dla Papissa Cisse.

Tutaj atak wart trzy mecze zawieszenia:

Tutaj kilka pozostawionych odcisków zębów wycenionych na ponad trzy razy dłuższą pauzę:

I tak dalej, i tak dalej. Raz jeszcze – nie bronię Suareza, Evansa, Cisse czy Masuaku. Ale podczas gdy boiskowe chamstwo najniższych lotów karane jest z całą surowością (słusznie), rzeźnicy traktowani są zdecydowanie bardziej ulgowo. I tego już zrozumieć nie potrafię.

W idealnym świecie oczywiście napastnicy pauzowaliby tak długo, jak ich ofiary, ale takie akurat rozwiązanie – właśnie dlatego, że świat futbolu idealny nigdy nie będzie – wydaje się być polem do nadużyć w drugą stronę. Załóżmy bowiem, że rzadko używanemu rezerwowemu jednej drużyny grającej o utrzymanie nogę łamie obrońca drugiego zespołu bijącego się o pozostanie w Premier League. I że zupełnym przypadkiem te dwie drużyny grają ze sobą w 38. kolejce. Wygrany zostaje w lidze, przegrany z niej leci. W tym okresie do zdrowia dochodzi tamten ze złamaną nogą. I tak by nie zagrał, ale jeśli wróci do treningów, u rywali wreszcie będzie mógł zagrać zawieszony od kilku miesięcy kluczowy piłkarz. Jeśli jednak lekarze przedłużą mu L4 o kilka dni – przeciwnik będzie w tejże batalii piekielnie osłabiony.

Dlatego też zawieszeniom analogicznym do okresu pauzy do kontuzji jestem przeciwny. Kilkunastomeczowym karom – już nie. Gdyby wycena fauli takich jak Kaya, Bennetta czy Deeneya była w taryfikatorze jasno określona na zdecydowanie wyższym poziomie, co bardziej łebscy zawodnicy pomyśleliby dwa, albo i trzy razy, zanim za wszelką cenę starać się zrobić przeciwnikowi krzywdę. Bo osłabienie zespołu na trzy czy cztery mecze w 38-kolejkowym sezonie to pestka. Ale już wyautowanie się na 1/3 sezonu? Widmo pozbawienia się szansy, by zapracować na transfer? Na powołanie na wielki turniej? Niekoniecznie. A przecież to samo zabiera się piłkarzowi, na którego przypuszcza się brutalny atak, czyż nie?

Póki co jednak system kar eliminujących boiskowych rzeźników w Anglii – zresztą nie tylko w Anglii, dość spojrzeć choćby na marne, 3-meczowe zawieszenie Wendella za zerwanie więzadła w stawie skokowym Gonzalo Castro w Bundeslidze – bardzo mocno kuleje. I dłużej ataki wymierzone na zrobienie krzywdy będę wyceniane niżej niż przykładowe splunięcie na rywala, tym częściej takie obrazki, jak ten z wygiętą nienaturalnie nogą Sane, trzeba będzie oglądać.

SZYMON PODSTUFKA

KOMENTARZE (13)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Paul07

Pamiętam jak dziś, jak Diaby wjechał w Sneijdera w meczu towarzyskim, że wypadł na pół roku bodajże. Całe szczęście karma do niego wróciła i też miał problemu z kontuzjami.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Ja czekam, aż powszechną praktyką stanie się karanie rzeźników nie tylko przez organy piłkarskie, ale też organy ścigania, za celowe uszkodzenie ciała, oraz posypią się pozwy cywilne na duże kwoty!

Pozniej wymysle nick

pluton od razu najlepiej…

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Tylko wtedy, gdy faulując popełni też myślozbrodnię!

orangensaft

A czemu nie? W Szwajcari w 4. lidze czyli o ile się nie mylę 8smy poziom rozgrywek jeden napastnik pozwał golkipera za brutalny faul kończący kariere. Efekt – Kara 10 dniówek w zawiasach na 2 lata, 6000Fr musi dać poszkodowanemu i będzie musiał zapłacić koszty leczenia. A to jeszcze niekoniecznie koniec bo poszkodowany skierował sprawę do sądu kantonalnego

szemrany
Legia

ale się spuszczacie nad tym Sane, napiszcie petycję do FA że chcecie dożywocie dla Bennetta i nie srajcie już żarem.

Wacław Grzdyl

przeciez to był prawie cud, że nie było poważnego złamania nogi, wyjątkowe kurestwo

Pasta

Ze wzgledu na medialnosc sportu takie zachowania beda promowane. Jest buzz nawet na weszlo, co sie dzieje. Stadion ewoluuje w kierunku koloseum, im wiecej krwi tym lepeij ale nikt z wladz pilkarskich na glos tego nie powie

zuy_pan

No faktycznie, nie jest tak, że do lat 90 było rzeźników o wiele więcej, a nawet wielcy piłkarze tacy jak Cantona czasem robili rozpierdol z przeciwnika, a nawet po 2000 byli różni typu Materazziego, którzy z brutalności uczynili sobie styl grania, a dziś jest to najwyżej wybryk jednego czy drugiego i Tetteh jeszcze 20 lat temu by uchodził za całkiem fair gracza, co tylko jest trochę twardszy. Faktycznie ewolucja w kierunku „im więcej krwi tym lepiej”

Wacław Grzdyl

Gdyby jakiś piłkarz nazwał drugiego pedałem to wyleciałby na duzo więcej meczów niż gość, który spowodował otwarte złamanie a ofiarę poszczuł psem.
Trzeba zrozumieć, że angole mają swój własny angolski świat, Opluć kogoś, to przecież nie po dżentelmeńsku, ale że komuś prawie rozrąbiesz nogę to nic złego, chyba, że niedoszłą ofiarą ataku byłby jakiś angolski oficer np. Harry Kane,
co do Żyry to de fakto nie gra już prawie 2 lata,

marcinw13
Manchester United 1997/98

Mimo wszystko rzeźników na boiskach jest coraz mniej. Ma to swój minus, bo piłka nożna zrobiła się polem do popisu dla panienek typu Krystyna czy Gejmar. Ale mnie osobiście dziwi coś zupełnie innego. Brak zdecydowanej reakcji kolegów poszkodowanego zawodnika. Jestem w stanie ogarnąć to, że nie chcą od razu spuścić wpierdolu takiemu typowi jak Fernandinho (który jest znany z chamskiej gry nie od dziś i nie od dziś, niczym artysta w tym fachu – Van Bommel, unika większych kar za swoje zachowania) i biegną do sędziego na skargę. Ale np. w następnym meczu? A nawet w trakcie już trwającego spotkania solidnie przekopać takiego gościa, nawet fundnąć mu drobną kontuzję? A uwierzcie mi, obrońcy w zawodowej piłce doskonale wiedzą jak kogoś „wyłączyć z gry”. To mnie dziwi. Podejrzewam, że gdyby ktoś tak jak Krychowiaka skosił kumpla z drużyny takiego Roya Keane’a (skądinąd rzeźnika „najwyższego” sortu), to Keane, jak nie w tym, to w innym meczu zapolowałby na takiego Fernandinho tak jak kiedyś na Haalanda.

Maro

Bo to powinno być solidarne. Za takie zachowania inni zawodnicy w kolejnym meczu powinni dojechać takiego gostka. Przez kolejne mecze zlać go na tyle aż mu się ode chce. Tak jak ukarany Został Emre w Turcji. Tak mocno się walczy o „No Rasizm” to walczmy o „no brutal players”,

wpDiscuz