Elias Pereyra wygrał mecz o życie, a następnie spełnił marzenie
Weszło

Elias Pereyra wygrał mecz o życie, a następnie spełnił marzenie

Każdego dnia emocjonujemy się meczami piłkarskimi i zadajemy sobie pytania – kto wygra, kto przegra, kto awansuje, kto odpadnie, a kto spadnie. Jednak najważniejsze mecze dla niektórych piłkarzy nie zostały rozegrane na murawach wielkich stadionów. Najważniejsze były boje o życie, które toczyły się w gabinetach lekarskich i na salach operacyjnych. Futbol zna wiele takich historii. Tito Vilanova, Eric Abidal czy Yeray Alvarez to tylko niektóre z przypadków ludzi futbolu, którzy zostali zmuszeni do stanięcia w szranki z okropną chorobą – rakiem. Zawsze  więc cieszy, gdy taka batalia kończy się happy endem, stąd nie ukrywamy radości, że  Elias Pereyra pokonał tego skurczybyka, a na dodatek spełnił marzenie. 

O kim mowa? To osiemnastoletni zawodnik argentyńskiego San Lorenzo, który przed chwilą podpisał z klubem profesjonalny kontrakt. Nie jest to jednak historia jakich wiele. Pewnego razu Pereyra źle poczuł się na treningu, stracił energię, a później także apetyt. Rodzice wysłali go do lekarza, ale pierwsze badania nie wykazały niczego poważnego. Dopiero kolejne diagnozy sprawiły, że życie wówczas trzynastoletniego chłopca wywróciło się do góry nogami – zdiagnozowano u niego białaczkę.

Zamiast na treningi, musiał uczęszczać na chemioterapię. Wydawało się, że w tym momencie jego marzenia o profesjonalnym uprawianiu sportu legły w gruzach. Rodzice przekazali mu tę informację, a ten – pewnie nie zdając sobie do końca sprawy z powagi sytuacji – od razu zapytał, czy pomimo wszystko będzie mógł, od czasu do czasu, pokopać piłkę.

Typowe, naiwne pytanie dziecka, niezdającego sobie do końca sprawy, co się z nim dzieje. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że po kilku latach okazało się jak najbardziej zasadne. Futbol pomógł mu przejść najtrudniejszy etap w życiu. Sam przyznaje, że pomiędzy zabiegami schodził na dziedziniec szpitala i po prostu kopał futbolówkę. Czasami nawet spóźniał się na te zabiegi, bo zbyt długo obijał piłką o ścianę. Wprowadzał tym w szał swoją mamę. W końcu nie wolno mu było biegać i się przemęczać, tym bardziej że musiał oszczędzać siły na żmudne i wycieńczające leczenie. Chemioterapia, którą przechodził dwa razy w tygodniu, trwała od trzech do pięciu godzin. Po wszystkim wracał do domu wypruty z energii, lecz nawet nie myślał, by się poddać: – ,,Mama wrzeszczała na mnie, że nie zachowuje sił na chemioterapię, ale ja zawsze wiedziałem, że będę mógł grać.”

W trudnych chwilach nie brakowało mu wsparcia płynącego praktycznie z każdej strony. W szpitalu odwiedzali go piłkarze San Lorenzo, a jeden z nich – legenda klubu Leandro Romagnoli – wręczył mu swoją koszulkę. Pereyra ma ją w domu i pod żadnym pozorem nie pozwala nikomu dotykać. Choroba zjednoczyła też całą rodzinę. Rodzice młodego piłkarza mieli w przeszłości problemy z narkotykami – dziś już wyszli na prostą. Jedna z córek po pobycie w więzieniu studiuje prawo. Druga straciła męża, ale dziś jest szczęśliwą matką. Oczywiście nie zaryzykujemy stwierdzenia, że gdyby nie białaczka Eliasa, wszyscy nadal byliby nieszczęśliwi i zagubieni. Wydaje nam się jednak, że potrzeba zjednoczenia w tak trudnym momencie miała niebagatelny wpływ na poprawę sytuacji w rodzinie.

Po dwóch latach Pereyra pokonał straszną chorobę, a ostatnio mógł spełnić jedno ze swoich największych marzeń – dostał możliwość potrenowania z Leo Messim przy okazji zgrupowania reprezentacji.

messi

W tym roku wystąpił we wszystkich spotkaniach rezerw. Dostał szansę w meczu towarzyskim pierwszej drużyny z Independiente i został powołany do kadry U-20. Na koniec tego pięknego okresu podpisał profesjonalny kontrakt z San Lorenzo. Rodzice, którzy pięć lat temu musieli przekazać mu tragiczną informację, rozpłakali się.

Nie mamy pewności czy Elias Pereyra zostanie wielkim piłkarzem, ale biorąc pod uwagę jego dotychczasowe osiągnięcia, z takim charakterem może zajść naprawdę daleko. A przecież nie od dziś wiadomo, że wielu świetnych piłkarzy właśnie na tym zbudowało swoje kariery.

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
New Logo
Juventus F. C.

Ostatnie zdanie – święte słowa. Aż mi się przypomniał wywiad na Weszło z Gino Lettierim, któremu jakiś piłkarz narzekał na to że za długo biegał w lesie i bolało go kolano… No cóż, niektórzy mają charakter do sportu a inni niekoniecznie

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY