Image and video hosting by TinyPic
Dwaj przyjaciele z padoku – niezwykła znajomość Kubicy i Alonso
Inne sporty

Dwaj przyjaciele z padoku – niezwykła znajomość Kubicy i Alonso

Właśnie rozstrzyga się przyszłość Roberta Kubicy – lada dzień poznamy decyzję zespołu Williams i dowiemy się, czy najbardziej spektakularny powrót do Formuły 1 stanie się faktem. Jeśli do niego dojdzie, jednym z najszczęśliwszych ludzi z tego powodu będzie mistrz Fernando Alonso, prywatnie przyjaciel Polaka. I choć sam zainteresowany powtarza, że na torze przyjaciół nie ma, to jego relacja z Hiszpanem jest dowodem na to, że to nieprawda. 

Formuła 1 to specyficzny sport. Bardzo specyficzny. Na świecie jest mnóstwo znakomitych kierowców wyścigowych, prawie każdy marzy o tym, by ścigać się w królowej motorsportu. Problem w tym, że miejsc w padoku F1 jest tylko 20. Dla czołowych kierowców wszystkie niższe serie są tylko marnym substytutem. Wyobraźcie sobie teraz sytuację, że czołowi piłkarze mają 20 miejsc na przykład w PSG. Jeśli tam się nie załapią, zostanie im tylko Eibar, Benevento, czy inne West Bromwich Albion: nie ma Barcelony, Realu, klubów z Manchesteru, czy Juventusu. 20 miejsc w topowym klubie, albo druga liga. Wyobrażacie sobie, jak ostra byłaby walka o możliwość gry w jedynym liczącym się miejscu? Witamy w Formule 1. A jeśli dodamy do tego fakt, że ta rywalizacja toczy się równolegle na torze przy 300 kilometrach na godzinę oraz w rozgrywkach zakulisowych, możemy zrozumieć, czemu Kubica mówi, że na torze nie ma przyjaciół.

To niemożliwe. W czasie walki na torze, kiedy kogoś wyprzedzam, jest mi wszystko jedno, kto jest przede mną, a kto za mną – tłumaczył lata temu, jeszcze jako kierowca BMW Sauber. – Poza torem przyjaźnie się jednak zdarzają.

Chłodna obojętność czy nienawiść?

„Zdarzają” to właśnie słowo-klucz. Zdarza się także śnieg w Egipcie, Oskar dla polskiego filmu oraz awans naszego mistrza do Ligi Mistrzów. Trudno jednak powiedzieć, żeby zdarzało się to często. Słowo, którym najczęściej można określić wzajemne stosunki kierowców w Formule 1 to na pewno nie „przyjaźń”. Znacznie częściej będzie to „chłodna obojętność”, „niechęć”, czasem „nienawiść”.

Czemu tak jest? Wróćmy znów do przykładu z PSG. Jakie uczucia towarzyszą piłkarzowi, któremu uda się wyprzedzić wszystkich rywali i podpisać kontrakt z jedynym dobrym klubem na świecie? Himalaje pewności siebie, stratosfera przekonania o własnej sile i wyjątkowości. Tak samo jest w Formule 1.

– Oni walczą ze sobą od dziecka, każdy poświęcił bardzo dużo, żeby dostać się do F1. Robert kiedyś powiedział, że kierowcy wyścigowi, w porównaniu z rajdowymi, są egoistami. Jeżdżą w jednoosobowych bolidach. Ta walka jest w zasadzie nieustanna, bo oni mają rywalizację we krwi. W rajdach na przykład kierowcy mają do siebie znacznie większy szacunek, bo wszyscy wiedzą jak bardzo ciężki i niebezpieczny jest to sport. Ile trzeba poświęcić czasu i ile ryzykować, aby wejść na najwyższy poziom, który prezentuje w tym sporcie kilka załóg. Trudno więc nie szanować rywala, któremu też to się udało – wyjaśnia Cezary Gutowski z „Przeglądu Sportowego”. – W wyścigach jest znacznie więcej kierowców na bardzo wysokim poziomie. Rywalizują od dziecka, mają po kilka lat, od najniższych kategorii. Musimy pamiętać, że to indywidualny sport, bardzo stresujący i wiążący się z gigantyczną presją. Przecież oni walczą o tysięczne części sekundy. I te tysięczne wydziera się rywalowi na różne sposoby. Także w walce psychologicznej.

kubica alonso 2

Alonso pierwszy w szpitalu

Oczywiście, nie zawsze dochodzi do ekstremalnych przypadków i jawnej niechęci. Częściej kierowcy powtarzają przygotowaną przez speców od PR papkę. Padają więc czasem pochwały pod adresem rywali, czasem nawet pojawia się nawet słowo „szacunek”. Ale prawdziwy szacunek to jednak rzadkość w Formule 1.

Tymczasem relację Roberta Kubicy z Fernando Alonso można określić właśnie jako pełną szacunku przyjaźń, czyli zdecydowany ewenement w tym światku.

Nie można powiedzieć, żeby nie zdarzały się dobre relacje między kierowcami w Formule 1. Ale z drugiej strony nikt poza Fernando i Robertem nie pokazuje ich w tak otwarty i swobodny sposób – mówił blisko 10 lat temu Daniele Morelli, ówczesny menedżer polskiego kierowcy.

Upływ czasu jest tu bardzo ważny. 10 lat temu Alonso był obrońcą mistrzowskiego tytułu i prawdopodobnie największą gwiazdą Formuły 1. Kubica z kolei jeździł pierwszy pełny sezon w BMW Sauber i prezentował się bardzo solidnie. Na każdym kroku można było usłyszeć, że czeka go wspaniała przyszłość. Wtedy pochwały z ust Hiszpana brzmiały oczywiście bardzo miło, w końcu, kto nie lubi jak go chwali mistrz świata? Po fatalnym wypadku na rajdzie Ronde di Andora Kubica zniknął z Formuły 1. Oczywiście, na początku jego nieobecności inni kierowcy wspominali o nim regularnie, życząc powrotu do zdrowia i dodając otuchy. Z czasem tych głosów było coraz mniej i mniej. O starym przyjacielu nie zapomniał jedynie Fernando Alonso.

Którego rywala obawiam się najbardziej? Dla mnie najlepszym kierowcą jest Robert Kubica i życzę mu jak najlepiej – to też Alonso. Kiedy? Wcale nie przed jednym z wyścigów, w którym rywalizował z Polakiem. W styczniu 2013 roku, dwa lata po wypadku, kiedy już praktycznie mało kto wierzył, ze kiedykolwiek zobaczymy Kubicę na torze. – Rozmawiałem z nim kilka dni temu. Jestem przekonany, że kiedy wróci do Formuły 1, będzie najlepszym zawodnikiem w stawce.

Powiecie: to tylko słowa, łatwo powiedzieć parę miłych zdań o koledze z padoku. Jasne. Ale Alonso nie tylko gadał. To on jako pierwszy pojawił się w szpitalu Santa Corona, zaledwie kilka godzin po wypadku. Po nim dojechał także szef zespołu Ferrari, Stefano Domenicali.

Kiedy przyjechałem do szpitala było cicho i spokojnie, kiedy wyszedłem z sali operacyjnej pełno było kamer, mikrofonów i fotografów. Wcześniej spotkałem Fernando Alonso i Stefano Domenicaliego. Oni pierwsi pytali. Wówczas zrozumiałem, że Robert był kierowcą Ferrari – opowiadał niedawno w radiowej Trójce Igor Rossello, lekarz, który operował Kubicę.

Z marzeń nic nie wyszło

Słowa lekarza to potwierdzenie nieoficjalnych informacji, ze Polak miał już podpisany kontrakt z włoskim zespołem na sezon 2012. W jego barwach miał jeździć właśnie u boku Fernando Alonso. To miało być spełnienie dwóch marzeń za jednym zamachem: jazdy w barwach stajni z Maranello i do tego razem z przyjacielem.

kubica alonso 4

– Chciałbym kiedyś jeździć z Fernando, ale niekoniecznie w BMW Sauber i niekoniecznie w przyszłym sezonie – mówił na początku kariery w F1. – Wspaniale by było mieć takiego partnera.

Z wiadomych przyczyn nic z tego nie wyszło. Alonso nie tylko pojawił się w szpitalu i wielokrotnie podkreślał, że wierzy w powrót Polaka. Przez pewien czas jeździł w kasku, na którym był umieszczony wizerunek kasku Kubicy. To oczywiście mały gest, ale takich gestów w Formule 1 w zasadzie się nie spotyka.

Przyjaźń w Formule 1 się zdarza. Ale raczej nie pomiędzy kierowcami w jednym zespole, walczącymi o mistrzostwo świata. Przecież na przykład tak było z Nico Rosbergiem i Lewisem Hamiltonem. Znali się i kumplowali od dziecka. Kiedy nagle zaczęli się bić o tytuł, przyjaźń się skończyła. I choć Nico już nie jeździ w F1, tej relacji już nie ma – dodaje Gutowski. – Podobnie było z Felipe Massą, który zawsze bardzo lubił i cenił Kubicę, z wzajemnością. Kiedy Robert zaczął być wymieniany, jako kandydat na jego miejsce w Williamsie, pojawiły się ciosy poniżej pasa. Nie każdy by tak postąpił, ale ostatecznie takie są reguły tej gry. Rywalizacja toczy się w każdym aspekcie. Nie tylko na torze, ale też poza nim. W garażach.

Kubica to najlepszy kierowca pokolenia

Relacja Kubicy i Alonso przetrwała próbę czasu, znacznie lepiej niż choćby małżeństwo hiszpańskiego mistrza świata z piosenkarką Raquel del Rosario. Tamten związek rozpadł się po pięciu latach, zażyłość z polskim kierowcą przetrwała do dziś. Panowie grywali razem w pokera, ktoś ich ponoć widział w kasynie w Krakowie, ktoś inny na wspólnych wakacjach. A kiedy po latach znów odżył temat powrotu Kubicy do Formuły 1, Alonso był pierwszym, który go poparł.

– Kubica to najlepszy kierowca pokolenia. Wygrał wszystkie niższe kategorie. A kiedy jeździł w kartingu, gdzie gokarty były takie same dla wszystkich, pokonał wszystkich kierowców swojego pokolenia, którzy dziś wygrywają. Dlatego uważam, że jest najlepszy – tłumaczył po pierwszym teście Polaka w Renault w lipcu. – Byłbym szczęśliwy, gdybym znów zobaczył go w Formule 1.

Fernando zawsze bardzo chwalił Roberta. Nigdy wcześniej nie słyszałem na przykład, żeby w F1 kierowca takiego pokroju powiedział o innym zawodniku, że jest najlepszy. To wyjątkowe – podkreśla Gutowski.

W wywiadzie udzielonym wczoraj na żywo fanpejdżowi F1 Fernando Alonso powiedział jeszcze więcej. – Jestem dobrym przyjacielem Roberta i będzie miło zobaczyć go w padoku w przyszłym roku.

kubica-alonso

Lepiej kup sobie psa

Warto zwrócić uwagę na słowa, których użył Alonso. Nie powiedział: „byłoby miło”, tylko „będzie miło”, nie „would”, ale „will”. Czy to znaczy, że już wie? Być może to tylko zwykłe przejęzyczenie, a może Fernando, podobnie jak polscy kibice, nie może się doczekać ogłoszenia decyzji Williamsa? W każdym razie w dalszej części rozmowy już przechodzi na tryb przypuszczający. – W tym sporcie są oczywiście różne implikacje. Williams musi zdecydować, jakie jest dla nich najlepsze rozwiązanie. Jeśli o mnie chodzi, byłbym bardziej, niż szczęśliwy, gdyby Robert znalazł się na prostej startowej – dodał.

Jeśli do tego dojdzie, będzie to ich piąty wspólny sezon w Formule 1 (Kubica jeździł przez drugą połowę sezonu 2006 oraz w latach 2007-2010). Wciąż nie spełnili marzenia o jeździe w jednym zespole, choć było blisko. Najpierw minęli się w Renault, gdzie Alonso jeździł w latach 2002-06 i 2008-09, a Kubica w 2010, potem nie doszło do wspólnej jazdy w Ferrari. Teraz także teoretycznie się nie zanosi, bo nawet jeśli Polakowi uda się wrócić do F1, to do Williamsa. Alonso jeździ dla McLarena i właśnie przedłużył kontrakt o rok. Ma już jednak 36 lat i powoli szykuje się do zakończenia kariery. Dlaczego teoretycznie? Bo w praktyce, jeśli powrót Kubicy do F1 dojdzie do skutku, to żadna historia nie będzie już niemożliwa do zrealizowania.

Ale może lepiej, żeby do tego nie doszło? – Podejrzewam, że bez względu na to, jak dobrymi są przyjaciółmi, jazda w jednym zespole, który walczy o tytuły, by to zakończyła. Żadna przyjaźń nie może tego przetrwać – mówi wprost Gutowski.

JAN CIOSEK

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Krzysztof Jarzyna ze Szczecina
Szef Wszystkich Szefów

Czuję że już niedługo Janusze będą mogli wyciągać z szaf stare czapeczki i koszulki BMW Sauber 😉

qdlaty81
WIDZEW

Sam planuje odkurzyc 😉
Janusz F1

romanbets

http://glorybetpoland.blogspot.nl/ – Trafiają codziennie kupony, polecam ich

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

No to spierdalaj tam, a nie marnuj tutaj czas! idioty tu nie znajdziesz, ponadto cioto nie cierpię ludzi którzy mają tak rozdmuchane ego, iż mówią o sobie w trzeciej osobie ::-)

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY