Premie zamrożone, szatnia rozbita. Legia w rozsypce
Weszło

Premie zamrożone, szatnia rozbita. Legia w rozsypce

Sytuacja w Legii jest coraz gorsza. Szatnia jest rozbita. Nawet największy krzykacz Arkadiusz Malarz (37 l.) chowa głowę między kolana. Brakuje lidera, który potrafiłby w ostrych słowach zdopingować kolegów do gry z pełnym zaangażowaniem. Dziś legioniści potrafią wygrywać tylko z kontry, a w ataku pozycyjnym są bezradni. Poruszają się jak dzieci we mgle. Nie walczą na boisku – czytamy dziś w „Fakcie”.

FAKT

My problem pod tytułem „Kazachstan” mamy za sobą, mundial coraz bliżej, a w tym samym czasie Argentyńczycy nie mogą się uporać ze swoimi kłopotami.

Albicelestes mają przed sobą jeszcze trzy spotkania w eliminacjach i jeśli marzą o załatwieniu sobie bezpośredniej kwalifikacji, muszą natychmiast zacząć wygrywać. A to ostatnio im nie wychodzi (…). Powodów do niepokoju jest sporo, szczególnie w ofensywie, bo w 15 spotkaniach Albicelestes zdobyli zaledwie 15 bramek. Mniej goli od naszpikowanej gwiazdami ekipy Jorge Sampaolego (57 l.) strzeliła tylko przedostatnia w tabeli Boliwia.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.27.14

Premie legionistów za występy zamrożone. Najpierw wygrywanie, później kasa.

Prezes i właściciel od dawna chciał zareagować na fatalną postawę piłkarzy i wesprzeć trenera Jacka Magierę (40 l.) w trudnym dla niego czasie. Piłkarze dostaną pieniądze za występy w meczach na boisku dopiero wówczas, gdy wygrają przynajmniej trzy mecze z rzędu, pokazując zaangażowanie w spotkaniu lub… po wywalczeniu mistrzostwa Polski.

Sytuacja w Legii jest coraz gorsza. Szatnia jest rozbita. Nawet największy krzykacz Arkadiusz Malarz (37 l.) chowa głowę między kolana. Brakuje lidera, który potrafiłby w ostrych słowach zdopingować kolegów do gry z pełnym zaangażowaniem. Dziś legioniści potrafią wygrywać tylko z kontry, a w ataku pozycyjnym są bezradni. Poruszają się jak dzieci we mgle. Nie walczą na boisku.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.27.30

GAZETA WYBORCZA

Ciekawy tekst o reprezentacji Syrii serwuje nam Michał Szadkowski z „GW”. Piłkarze z kraju pogrążonego wojną są bliscy awansu do Rosji. Tylko czy kibiców to w ogóle cieszy?

Drugiej takiej reprezentacji nie ma. W rozpoczętych dwa lata temu eliminacjach mistrzostw świata w Rosji Syryjczycy nie zagrali ani jednego meczu u siebie (…). Innego wyjścia jednak nie ma, bo żaden zespół nie zgodziłby się na przyjazd do Syrii. Armia Baszara al-Asada zamieniła tamtejsze stadiony w swoje bazy wojskowe. Dyktator sześć lat temu krwawo stłumił protesty powstałe na fali arabskiej wiosny, co rozpoczęło wojnę domową. Dziś al-Asad jest już zbrodniarzem wojennym, który wydawał rozkazy do ataku opozycji bronią chemiczną, zrzucania na cywili beczek wypełnionych paliwem i gwoździami. Wojna w Syrii pochłonęła ponad 400 tys. ofiar. 5 mln ludzi zmusiła do ucieczki z kraju. Chaos w Syrii spotęgowało wejście do upadłego kraju samozwańczego Państwa Islamskiego.

Przez cały ten czas futbol był dyktatorowi bardzo potrzebny. Lokalni dziennikarze tłumaczą, że al-Asad wykorzystuje sportowców i artystów, by ulica nie miała wątpliwości, po czyjej stronie stanąć. Dlatego mimo wojny liga piłkarska w Syrii tylko na chwilę przerwała rozgrywki, a piłkarze są zmuszani do popierania dyktatora. Poprzedni selekcjoner reprezentacji Fajr Ibrahim kilka lat temu wystąpił na konferencji prasowej w koszulce z wizerunkiem Asada. – Jesteśmy dumni z tego, że pan Baszar jest naszym prezydentem. Walczy z grupami terrorystycznymi z całego świata. Walczy także za was. To najlepszy człowiek na świecie – mówił Ibrahim.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.36.17

W felietonie po meczu kadry Rafał Stec pisze o zwycięskiej bylejakości Polaków.

Kibicowskiego zaufania szybko Polacy nie odzyskają. Punktem odniesienia nie jest dla nas Kazachstan, może nie jest nim nawet Dania, lecz potencjalni rywale na mundialu – na rosyjski turniej w sensie mentalnym awansowaliśmy już dawno temu, jesień 2017 planowaliśmy spędzać na przyjemnym ustanawianiu statystycznych rekordów, ewentualnie nagradzaniu piłkarzy owacją na stojąco za zagwarantowanie sobie pozycji triumfatora grupy kwalifikacyjnej wcześniej niż ktokolwiek w Europie. Tymczasem właśnie musieliśmy znieść dwumecz za kadencji Adama Nawałki najsłabszy, jak wyjęty spod ręki innego selekcjonera, jednego z osławionych orędowników zasady, że jakoś to będzie.

I szarpanina o awans na mundial trwa, do pychy polscy piłkarze nie mają już najmniejszego prawa. Nie dlatego, że to choroba dla sportowca zawsze groźna, ale dlatego, że w ich obecnej dyspozycji może się okazać śmiertelna.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.44.27

SUPER EXPRESS

Mikołaj Kwietniewski w wieku 14 lat wyjechał z Korony Kielce do Fulham. Dziś jest już znany Adamowi Nawałce, który widzi w osiemnastolatku duży potencjał.

Jego idolem jest David Silva z Manchesteru City, a z polskich piłkarzy najbardziej podziwia Piotra Zielińskiego. Tak, jak oni lubi dryblować. – Lubię dłużej poholować piłkę, taki mam styl. Wiem, że im wyższy poziom, tym mniej będę miał miejsca, ale drybling jest we mnie i nie zamierzam z niego rezygnować – opowiada Mikołaj, a o jego smykałce do kiwania miał okazję przekonać się sam Adam Nawałka, który w zeszłym roku oglądał mecz reprezentacji Polski do lat 17 z Serbią (1:2) w eliminacjach do młodzieżowego Euro. Kwietniewski wszedł w drugiej połowie i zdobył jedyną bramkę dla Biało-Czerwonych. – Selekcjoner powiedział, że nie znał mnie do tej pory, ale teraz wpadłem mu w oko, bo dałem fajną zmianę – cieszy się Kwietniewski. Jego największym marzeniem jest wygranie Ligi Mistrzów i zdobycie mistrzostwa świata z Polską. – Przede mną długa droga, ale jestem zdeterminowany, by spełniać marzenia.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.47.02

Super Express, podpierając się Transfermarktem, ale też prezentując swoje wyliczenia szacuje, że polska reprezentacja jest warta ponad miliard złotych.

Robert Lewandowski (29 l.) jest wart prawie 400 milionów złotych, Piotr Zieliński (23 l.) ponad 100, a Arkadiusz Milik (23 l.) niewiele mniej. „SE” oszacował, ile mogą kosztować reprezentanci Polski i wychodzi na to, że po raz pierwszy w historii Biało-Czerwoni złamali granicę miliarda złotych!

Kiedyś Polak był synonimem piłkarza za grosze. Podczas gdy wiele innych narodowości biło swoje rekordy, to u nas przez 15 lat!!! (2001-2016) nikt nie był w stanie przeskoczyć… Jerzego Dudka, który przeszedł do Liverpoolu za około 7,1 mln euro. Rekord z brodą padł dopiero po Euro 2016, kiedy to PSG zapłacił za Krychowiaka około 28 mln euro.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.47.20

PRZEGLĄD SPORTOWY

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.54.57

Po meczu z Kazachami odzyskaliśmy względny spokój.

Przed meczami z Danią i Kazachstanem Polski Związek Piłki Nożnej poprosił firmę Nike o przygotowanie okolicznościowych koszulek na wypadek zapewnienia sobie przez biało-czerwonych awansu do mistrzostw świata w Rosji, bo przecież taki scenariusz przy naszych dwóch zwycięstwach był możliwy. Tej misji nie udało się Polakom zrealizować, ale w poniedziałkowy wieczór na Stadionie Narodowym został osiągnięty inny cel. Kadra pokonała Kazachów i – takie wrażenie mogliśmy odnieść w kilku momentach – odzyskała radość z gry w piłkę. Co bardziej istotne – odzyskała również duet Robert Lewandowski – Arkadiusz Milik, tak świetnie spisujący się w eliminacjach mistrzostw Europy.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.55.04

Oceny za Kazachstan – co dziwne, po momentami bardzo przeciętnym spotkaniu, żadnej noty poniżej 6 w naszym zespole nie uświadczymy.

Krzysztof Mączyński 6
Pożyteczny, solidny, choć nierówny występ. Zabezpieczał tyły, kiedy było trzeba. Spoczywała na nim większa odpowiedzialność, bo był jedynym defensywnym pomocnikiem. Kazachowie nie atakowali zbyt często, ale kiedy próbowali, natykali się na niepozornego zawodnika Legii. trochę odbiorów, kilka prób podań do przodu. Na tle słabego rywala wyglądał dobrze. 

Piotr Zieliński 6
Rozpoczął od straty piłki po której Darbajew strzelił tuż obok słupka polskiej bramki. To był nierówny występ rozgrywającego Napoli, dobre, błyskotliwe zagrania były przetykane niecelnymi zagraniami i niepotrzebnymi stratami. Przed przerwą jako jedyny próbował uderzeń zza pola karnego. Strzały były niecelne lub blokowane. Trudno się oprzeć wrażeniu, że stać go na jeszcze lepszą grę. Ale asysta z rogu – klasa!

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.55.10

Magiera szuka optymalnych rozwiązań. W przerwie na kadrę próbował między innymi Michała Kucharczyka na nowej pozycji.

Michał Kucharczyk na prawej obronie, Łukasz Broź na lewej. W takim ustawieniu Legia rozpoczęła sobotni sparing z czwartoligowym Mazurem Karczew, który uświetnił obchody 75-lecia istnienia klubu. – Z podstawowych obrońców został nam tylko Broź i Inaki Astiz, dlatego musieliśmy znaleźć inne rozwiązanie – tłumaczy szkoleniowiec Legii Jacek Magiera, ale przyznaje również, że już od dłuższego czasu chciał sprawdzić Kucharczyka na tej pozycji.

Wychowanek Świtu Nowy Dwór Mazowiecki spędził na niej pierwszą połowę (mecz trwał 80 minut). Grał bardzo ofensywnie, bo mistrz Polski wyszedł na ten mecz bez skrzydłowych, więc Kucharczyk miał na bosku dużo miejsca. Strzelił jedną bramkę, mógł co najmniej trzy. Ważnym sprawdzianem był dla Brozia występ na lewej stronie – być może właśnie tam wyjdzie w następnej kolejce ze Śląskiem Wrocław. Magiera przyznaje, że Adam Hlousek, który leczy uraz mięśnia dwugłowego, raczej nie będzie gotowy do gry, szuka więc alternatywy. A te są dwie: Artur Jędrzejczyk lub właśnie Broź.

Gyurcso truchta (celowe sformułowanie „PS”) ku transferowi na Zachód. Ale ostatnio obniżył loty.

Skrzydłowy marzy o wyjeździe do mocniejszej ligi. Szczecin miał być dla niego przystankiem w drodze na Zachód. Tyle że 26-latek niewiele robi, by marzenie zrealizować. Może i nie obija się na treningach, ale ucieka z nich jako jeden z pierwszych, a w meczach najchętniej tylko by atakował. Znamienny jest powrót Gyurcso na własną połowę przy drugim golu dla Sandecji (1:2) – pomocnik spokojnie truchtał w kierunku bramki Łukasza Załuski.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.55.23

Najgorsza seria Flavio Paixao od ładnych paru lat. Skrzydłowy Lechii bez gola od 1249 minut.

– Mówiąc szczerze, nie tylko on obniżył loty. Cały gdański zespół prezentuje się dużo słabiej. Flavio przestał zdobywać bramki m.in. dlatego, że nie ma w środku boiska piłkarza, który uporządkuje grę, zagra dobrą piłkę, obsłuży napastnika prostopadłym podaniem. Żeby napastnik strzelił gola, musi mu ktoś wypracować okazję. A na skrzydłach Lechia ma poważne problemy – tłumaczy były piłkarz Lechii Lech Kulwicki. – Z drugiej strony, do Flavio nigdy nie byłem specjalnie przekonany. Owszem, strzelał gole, ale byli inni piłkarze, którzy więcej dawali drużynie. Flavio na boisku sprawia wrażenie obrażonego. Kogoś, komu nie chce się grać. Jakby robił łaskę. Tylko nie wiem komu. Generalnie taki prztyczek należy się też innym zawodnikom, których z nazwisk jednak nie wymienię – dodaje Kulwicki.

Jagiellonia straciła aż 84 zawodników. To efekt rozwiązania rezerw i rocznika 1998.

Na Podlasiu uznano, że oddanie młodych graczy do innych klubów będzie lepszym rozwiązaniem dla ich rozwoju.

– W ostatnich latach niewielu graczy trafiło z rezerw do pierwszego zespołu. Dlatego zdecydowaliśmy, że po spadku drugiej drużyny z trzeciej ligi lepiej będzie wypożyczyć młodych lub sprzedać ich z możliwością odkupienia od klubów I, II czy III ligi. Tam będą zdobywać doświadczenie i będą występować na wyższym poziomie niż IV liga, w której miała grać Jagiellonia II – mówi wiceprezes Jagiellonii Agnieszka Syczewska.

Zrzut ekranu 2017-09-05 o 07.55.28

fot. FotoPyK