Slavia Praga bierze głośne nazwiska – u naszych sąsiadów rośnie gigant?
Weszło

Slavia Praga bierze głośne nazwiska – u naszych sąsiadów rośnie gigant?

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w portfelach Chińczyków inwestujących w futbol jest więcej hajsu niż zmieściłoby się w basenie olimpijskim, ale imponujące ruchy transferowe przeprowadzane przez Azjatów raczej nas nie dotyczyły – ot, piłkarze jadą masę kilometrów stąd, grają w specyficznych warunkach, koszą szmal i tyle. To się jednak coraz bardziej zmienia, bo chińska bomba została dzisiaj spuszczona niedaleko naszej granicy, a konretniej w Pradze.

Tamtejsza Slavia ogłosiła, że od nowego sezonu w jej barwach będą grali Danny, Halil Altintop i Rusłan Rotań. Nie trzeba być specjalnie domyślnym, by wiedzieć, skąd tam taka kasa – nie, klub nie dorobił się na sprzedaży knedliczków, we wrześniu 2015 roku weszli do niego chińscy inwestorzy, konkretnie CEFC China Energy Company. Zabrali się prędko do roboty, najpierw spłacili długi, a potem – przed sezonem 16/17 – zaczęli robić zakupy. W sumie na piłkarzy w okresie minionych rozgrywek wydano ponad cztery miliony euro (za transfermarkt.pl), co dla Slavii było kwotą wcześniej nieznaną. W sezonie 09/10 potrafili wydać co prawda około 2,5 bańki, ale raz, że to i tak mniej, a dwa, te czasy dawno minęły i do przyjścia Chińczyków klub wzmacniał się za sumy z najwyżej pięcioma zerami.

Jednak o ile rok temu Slavia nie brała gości z bardzo kojarzonymi nazwiskami – pewnie najbardziej rozpoznawaliny był Dusan Svento z Koeln – o tyle teraz zaproszono piłkarzy już bardzo znanych. Danny to trzykrotny mistrz Rosji, zdobywca Superpucharu UEFA, wielokrotny reprezentant Portugalii, Zenit płacił za niego 30 milionów euro. Altintop ma na liczniku ponad 300 meczów w Bundeslidze, Rotań to bardzo uznana postać w ukraińskim futbolu, facet rozegrał blisko 100 meczów w kadrze, doszedł z nią do ćwierćfinału mundialu w 2006 roku, był mistrzem kraju.

No, robi wrażenie. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, wtedy człowiek łapie się za głowę i myśli, czy czasem ktoś nie robi tam Football Managera na żywo. Jednak gdyby się nad tymi transferami dłużej zastanowić, to… trzeba do nich podejść jednak z większą rezerwą.

Danny – 33 lata, w zeszłym sezonie zerwał więzadła krzyżowe, trzeci raz w karierze.

Altintop – 34 lata, ostatnio w Augsburgu, 13. zespole Bundesligi.

Rotań – 35 lat, ostatnio Dnipro Dniepropietrowsk, które następny sezon zagra na zapleczu ligi ukraińskiej.

Czyli, jakby to pewnie powiedział Bogusław Kaczmarek, instytut geriatrii. My nie bylibyśmy aż tak ostrzy w opiniach, bo jednak przyjście przykładowego Danny’ego do polskiej ligi byłoby największym hitem od dawien dawna, jeśli nie największym hitem w ogóle. Może ma swoje lata, ale pamiętamy przydatność Ljuboi. Z drugiej jednak strony, nie ma co się też specjalnie podpalać – to nazwiska uznane, lecz niech za literkami idą cyfry w postaci goli i asyst.

Za to na pewno Slavię trzeba uważnie śledzić. Chińczycy już pomogli zdobyć jej mistrzostwo, przecież przed ich przyjściem zespół głównie dołował, też pewnie trzech wymienionych panów nie jest ostatnim słowem wypowiedzianym przez szeleszczące banknoty. A skoro Slavia wygrała swoją ligę, walczy o bilety do europejskiej elity – w trzeciej rundzie nie jest rozstawiona. Kibice Legii chyba nie chcieliby odwiedzać Pragi tego lata.