Z cyklu „Na Zachodzie sobie poradzili”. Martwe szczury na derbach Kopenhagi
Weszło

Z cyklu „Na Zachodzie sobie poradzili”. Martwe szczury na derbach Kopenhagi

Bywało, że na murawie lądowały dziwne przedmioty i obiekty. Fruwały zapalniczki, kubki z piwem, monety, ktoś kiedyś wrzucił nawet głowę świni. Ale deszcz zdechłych szczurów zasypujący piłkarza próbującego wykonać rzut rożny? Na to byśmy chyba nie wpadli.

Taka sytuacja miała natomiast miejsce w trakcie weekendowych derbów Kopenhagi. Ludwig Augustinson, zawodnik odwiecznego rywala Broendby, udał się w kierunku narożnika, ustawił piłkę, po czym… musiał obserwować jak z trybun lecą w jego stronę zdechłe szczury.

uid_4dad80d0dd055a702fe19713f793db181492508508146_width_620_play_0_pos_0_gs_0

Fakt faktem murawa została sprawnie uprzątnięta, ale niesmak pozostał. W Danii akcja kibiców Broendby odbiła się bardzo szerokim echem, Troels Bech, dyrektor sportowy klubu, publicznie potępił zachowanie kibiców.

– Oczywiście, że jesteśmy zirytowani tym, że straciliśmy punkty, ale równie frustrujące jest zachowanie kibiców. Zidentyfikujemy te osoby i usuniemy z trybun. Mamy wspaniałych fanów i kilka osób nie ma prawa zepsuć ogólnego wrażenia. – tłumaczył.

W duchu triumfowała zaś Kopenhaga, która swojemu rywalowi odpowiadała ironicznie: – Wszyscy piłkarze lubią się napić piwa i pewnie niejeden kubek mógłby w stronę boiska polecieć. Ale martwe szczury…

Swoją drogą ciekawią nas dwie rzeczy. Po pierwsze – co miało w przeświadczeniu fanów Broendby symbolizować wrzucenie akurat zdechłych zwierząt w stronę Augustinsona. Po drugie – chcielibyśmy zobaczyć tych ludzi wnoszących martwe gryzonie na stadion. Upchane w kieszeniach, owinięte gdzieś w szalik… Kompletny absurd.

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michal Sz

Tytuł bez sensu – z czym mieli sobie poradzić tym razem? Ktoś chciał wnieść martwego szczura to go wniósł, jaki to problem. W Figo rzucali kiedyś świńskim łbem, a swego czasu na meczu Interu wrzucono z trybun na murawę skuter. Różne dziwactwa się zdarzały i zdarzać będą.

Zygfryd

Skuter nie wylądował na murawie tylko zrzucony z górnej trybuny wylądował na dolnej.

PhoenixLk
Legia Warszawa

” – „Wszyscy są sprawdzani na tyle, na ile jest to możliwe i na ile pozwala ustawa o ochronie imprez masowych. Kibice wnoszą race w majtkach, kobiety w stanikach – mówi Małgorzata Korny, dyrektor Śląska ds. bezpieczeństwa. Tak właśnie było podczas jednego z meczów, gdy pirotechnikę w bieliźnie wywąchał policyjny pies. – Ale przecież niemożliwe, aby ochrona sprawdzała rutynowo, kto tam co trzyma – mówi Korny. Według niej zdarza się, że kibice wkładają race do prezerwatyw, a następnie chowają w… odbyt, czego dowodem są wyrzucone kondomy znajdowane przez ochronę w toaletach po meczach.”

Oświadczam, że nie autoryzowałam powyższych słów, a przypisywanie mi wypowiedzi o chowaniu przez kibiców rac w odbytach jest nadużyciem. Zdania, które wypowiedziałam w luźnej rozmowie z dziennikarzami, odnosiły się do faktu dwukrotnego znalezienia prezerwatyw w ubikacjach znajdujących się na terenie sektora gości, w tym przypadku zajmowanego przez kibiców Zagłębia Lubin i absolutnie nie miały na celu sugerowanie, że kibice mogliby chować race w prezerwatywach umieszczonych w odbytach. Moja wypowiedź dotyczyła sposobu kibiców z Lubina na wnoszenie rac w prezerwatywach, ale miała charakter żartobliwy i nie sądziłam, że ktoś te słowa weźmie na poważnie, a tym bardziej, że na ich podstawie wyciągnie tak absurdalne wnioski jak możliwość ukrywania rac w odbycie. Stanowczo odcinam się od takich konkluzji.

Czytaj więcej: http://www.gol24.pl/ekstraklasa/a/race-przemycane-w-odbytach-slask-stanowczo-dementuje,9585346/

Nie chcę niczego sugerować…

wpDiscuz