Reklama

Świetna wiadomość – Jovetić spakował walizkę i nie postraszy Polaków

redakcja

Autor:redakcja

24 marca 2017, 14:07 • 3 min czytania 12 komentarzy

Reprezentacja Polski ma swoje problemy przed niedzielnym meczem z Czarnogórą. Na przykład trudno o całkowity spokój, gdy myślimy o obsadzie lewej obrony, bo Rybus jest głównie rezerwowym w klubie, a Jędrzejczyk trochę pod formą. W środku pola pierwszy raz od dawien dawna w meczu o punkty zabraknie Grzegorza Krychowiaka – to powoduje chyba nawet największy niepokój, niż byłby w przypadku występu przeżywającego kryzys piłkarza. No i wiadomo – napad. Arek Milik jeszcze nie wrócił na najwyższe obroty po kontuzji. Sporo. Ale zaryzykujemy stwierdzenie, że to i tak pikuś przy informacji, która spadła na Czarnogórców – z Polską ich kadra będzie musiała sobie radzić bez Stevana Joveticia. 

Świetna wiadomość – Jovetić spakował walizkę i nie postraszy Polaków

Różne głosy docierały z obozu naszych rywali. Jeszcze rano nieoficjalny przekaz był taki, że gwiazdor zgłosił uraz łydki na treningu, ale jego występ tylko staje pod znakiem zapytania. I że będzie trwać walka z czasem, sztab medyczny do końca będzie starał się postawić Joveticia na nogi. Szybko okazało się, że nic z tego i padł jasny komunikat – zawodnik za chwilę wróci do Sevilli i będzie leczyć się pod okiem tamtejszych lekarzy.

Gdybyśmy chcieli porównać tę stratę do sytuacji w naszej reprezentacji, to musielibyśmy wyobrazić sobie, że przystępujemy do tego meczu bez Roberta Lewandowskiego.

Oczywiście zachowując wszelkie proporcje, bo broń Boże nie sugerujemy, że to ta sama półka. Jednak nie da się ukryć, że Czarnogórzec też w 2017 roku miał świetny czas. 10 stycznia został wypożyczony z Interu Mediolan do Sevilli. We Włoszech grał bardzo mało – łącznie 67 minut w pięciu meczach. Przeprowadzka do Hiszpanii była dla niego szansą, by wrócić z karierą na właściwe tory. Od razu wziął się bardzo ostro do roboty:

– gol z Realem Madryt w Copa del Rey,
– gol z Realem w lidze na wagę zwycięstwa w ostatniej minucie.

Reklama

Później jeszcze asysta z Osasuną i bramka z Espanyolem, a następnie zejście pięterko niżej z formą. Ale chyba nikt nie oczekiwał, że gość będzie wymiatał w każdym meczu. Patrząc całościowo – 4 gole i 4 asysty w 14 spotkaniach. Zdecydowanie odżył, jeśli chodzi o piłkę klubową.

Tym lepiej, że nie sprawdzimy, ile jest w stanie dać reprezentacji w takiej formie. Bo trzeba powiedzieć, że jesienią, gdy miał fatalny okres w klubie, w narodowych barwach i tak nie zawodził. Popatrzmy tylko na te eliminacje:

– gol na wagę remisu 1-1 z Rumunią,
– gol i asysta w wygranym 5-0 meczu z Kazachstanem,
– asysta w wygranym 1-0 meczu z Danią,
– gol w przegranym 2-3 meczu z Armenią.

Zero pustych przelotów. Kluczowy gość. Bez niego w składzie reprezentacja Czarnogóry niby też potrafi wygrywać, ale bardziej z rywalami pokroju Luksemburgu czy San Marino. Ostatniego poważnego przeciwnika – a za takiego uznajemy naszą reprezentację – bez Joveticia udało się ograć w… 2010 roku (Szwajcarię, w eliminacjach do Euro 2012).

W takiej sytuacji już z większym przekonaniem można napisać, że najbardziej ze strony Czarnogórców obawiamy się podgrzewania atmosfery spotkania przez kibiców.

Reklama

Najnowsze

Komentarze

12 komentarzy

Loading...