Justyna, wyszarp ten cholerny medal!
Inne sporty

Justyna, wyszarp ten cholerny medal!

Kiedy w 2014 roku Justyna Kowalczyk wygrywała złoto na igrzyskach olimpijskich w Soczi, akurat miałem dyżur w radiu TOK FM. Występ Polki wywołał we mnie takie emocje, że kompletnie nie panowałem na antenie nad sobą. W efekcie tuż po tym jak zajęła pierwsze miejsce w biegu na 10 km klasykiem powiedziałem coś takiego: „państwo tego nie widzicie, ale kamera ją filmuje, a Justyna się uśmiechuje”. Prowadzący program oczywiście parsknęli, a ja po tej sytuacji byłem obiektem żartów w pracy przez dwa tygodnie. Nic to, chwila uniesienia warta była tego przejęzyczenia, przecież to był jeden z najbardziej wyjątkowych momentów w polskim sporcie w XXI wieku.

Zupełnie niezwykła była też walka Kowalczyk z Marit Bjoergen w wyścigu na 30 km klasykiem podczas IO w Vancouver. To wydarzenie również pamiętam doskonale: akurat mój tata obchodził 50. urodziny. Goście schodzili się tłumnie na imprezę, ale zanim zaczęli składać jubilatowi życzenia, wydzierali się przez dobrych kilkadziesiąt minut przed telewizorem. Po udanym finiszu Polki wszyscy padli sobie w ramiona, ciężko było o lepszy początek zabawy. Koniec też był zresztą ciekawy: kac po sukcesie minął dopiero następnego dnia wieczorem.

Myślę, że wielu z was ma tego typu pozytywne wspomnienia związane z Justyną. Jeśli nie z Soczi czy z Kanady, to chociażby z Liberca, gdzie biegaczka z Kasiny Wielkiej także pozamiatała i na MŚ zdobyła dwa złote medale i jeden brązowy. Swoją drogą, pisanie o jej wielkich chwilach sprawia, że znowu intensywnie myślę o wygranej Kowalczyk. Chciałbym, żeby jutro komentatorzy TVP Przemysław Babiarz i Marek Jóźwik mogliby się spontanicznie cieszyć z pierwszego miejsca, a kolejni dziennikarze radiowi – na fali entuzjazmu – tworzyć dziwne językowe potworki. My na Weszło  – chyba po raz pierwszy w historii – dalibyśmy pewnie zdjęcie Justyny na czole strony. Tak, to byłoby wspaniałe, szczególnie, że dla Polki będzie to przedostatni wielki start w karierze. 

Kiedy spojrzymy na sprawę zdroworozsądkowo, emocje muszą jednak trochę opaść. O wygraną w Lahti będzie bardzo ciężko, wszystko – a jakże by inaczej – przez tą przeklętą Marit Bjoergen. Kariery Norweżki nie zniszczyły: ciąża, problemy zdrowotne ani metryka, ona znowu jest wielka. Pokazała to w biegu łączonym, w którym pokonała wszystkie rywalki. Oczywiście w sporcie nie tacy faworyci przegrywali, ale wydaje się, że Justyna może jej jutro nie dogonić.

Załóżmy więc, że Skandynawka rzeczywiście wygra, a Polka będzie we wtorek druga lub trzecia. Szczerze? Przyjąłbym ten wynik z taką samą radością, z jaką celebrowałem złote olimpijskie starty Kowalczyk. Bo w ostatnich latach nasza zawodniczka przeszła tak dużo, że dla mnie zwycięstwem jest już sam fakt, iż nadal wyczynowo biega.

Zmusić wymęczone latami ciężkich treningów ciało do ekstremalnego wysiłku – to jest naprawdę coś. Wrócić do sportu po przebytej depresji – kolejna wielka rzecz. Zdobyć po tym wszystkim medal mistrzostw świata – ależ to byłaby puenta! Nie zdziwiłbym się gdyby taki krążek – nawet jeśli nie z najcenniejszego kruszcu – smakował Justynie lepiej niż niejedno wywalczone w przeszłości złoto.

A co jeśli Polce jutro nie pójdzie? Serwismeni mogą przecież dobrać złe smary (tfu, tfu), rywalki błysnąć wielką formą, wreszcie sama Kowalczyk może mieć po prostu gorszy dzień. Jeśli tak się stanie, choć osobiście w to nie wierzę, mam prośbę: nie rozjeżdżajcie Kowalczyk w waszych komentarzach. Nie piszcie, że się skończyła, nie sugerujcie zawieszenia nart na kołku, nie przypominajcie trudnych relacji damsko-męskich z przeszłości. Zamiast tego spokojnie poczekajcie do igrzysk olimpijskich. Czuję, że tam Justyna zafunduje nam grande finale swojej kariery, czuję, że to będzie występ, który zapadnie nam w pamięci na dłużej niż szalony kanadyjski pojedynek z Bjoergen.

KAMIL GAPIŃSKI

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
blazej przybylowicz

Ja rozumiem taki wpis w komentarzach. Klasyczne jaranie sie fana. No ale zrobic z tego artykuł to duża bezczelność względem czytających. podsmiechujki to sobie Gapa robi publikując takie coś. Gdy pisze Milewski to kazdy akapit jest twardowym dowodem na to dlaczego to on pisze a ja czytam a nie odwrotnie. Sorry ale takie coś jak to powyżej to ja napisze na kolanie w 10 minut!

Caimanized

bo to Gapa.
Niemniej ma swój styl – czytasz pierwsze zdania i wiesz, że tego gniota wyprodukował właśnie on.

popolupus

„Występ Polki wywołał we mnie takie emocje, że kompletnie nie panowałem na antenie nad sobą”
Jak to przeczytałem, to lampka mi się zapaliła, że coś tu jest nie tak. Zjechałem na dół – a to ten słynny gapiński. Jprdl, dajcie mu kredki i malowankę, a nie pisanie artykułów…

molo
molo

http://mibet4.blogspot.com Jeżeli szukacie wysokich kursów i codziennie wygranych, to sprawdzcie ich. Codziennie udowadniają skanami swoje trafione kupony, wczoraj trafili kurs 66. Polecam

wpDiscuz