Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY
Blogi i felietony

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Napomknąłem o tym w „Stanie futbolu”, ale sporo podejrzeń wzbudza we mnie wszystko, co robią Chińczycy w piłce. Im więcej siana, nawet za przeciętniaków (przecinaków!) typu Witsel czy Oscar (sześć dych, czy Chelsea i Abramowicz puszczaliby geniusza – nikagda!). Otóż mam podejrzenie graniczące z pewnością, że to zwyczajne wałki i przekręty – nie bez powodu opisuje je w dzisiejszym „PS” (gratuluję Balu) nieznany mi redaktor Kręcidło.

Serio! Krę- cid – ło. W świecie reklamy nazywa się to też po futbolowemu: „kick back”. Po polsku odkopnięcie do kolegi (bo jak do rywala to klapa), czyli znane i sprzed wojny, zwłaszcza w krakowskiej piłce: ja do ciebie, ty do mnie. I oto ta zagrywka, w świecie biznesu, oznacza dziś sprytną łapówkę. To znaczy ja ci daję lukratywne zlecenie, przecenione grubo co do realnej wartości, a ty mi odpalasz procent, pod stołem, i ręka rękę myje. I tak się to kręci czy przy prywatyzacji (pamiętacie „kick back” przy Ciechu?), przetargach na budowę autostrady, reklamę wszystkiego?

Ty płacisz państwową kasą, decydujesz podpisem, bądź grupy kumpli, a kontrahent odpala. W dawnych czasach było to 25 procent kontraktu. Wszędzie. I każdy zarabiał. Zleceniodawca, bo nie płacił swoimi, zleceniobiorca, bo miał się czym, dzielić. I tak zostawało coraz więcej, aż się z układu nie wypadło. Przy kontraktach zbrojeniowych, na miliardy, można było wypaść przy okazji i z okna. Haha, nieprzypadkowo też ulubionym filmem prezesa, właściwie serialem, jest ten o… Escobarze. Który ma wszystko, ale pragnie więcej.

Tak, to chorobliwe. Ja tak nie mam. Na szczęście. W półświatku piłeczki kochanej „kick backiem” , takim, o którym wiem dobrze, było tzw. „placowe” – piłkarz jak chciał złapać się do składu, odpalał działkę trenerowi i sprawa była prosta, słaby na ostatnie minuty, ale zawsze. Była to w Anglii i Bundeslidze tajemnica poliszynela, a opłacanie coraz większej grupy żądającej haraczu za grę to jedyny w zasadzie powód, dla którego kontrakty i ceny za piłkarzy wciąż rosły i zdaje się sky is the limit. O tyle to dziwna tendencja, że wprawdzie wpływy klubów rosną, ale nie aż stukrotnie, jak transfery w ostatnim ćwierćwieczu (powiedzmy od miliona funtów za Francisa do Nottingham).

Bo piłkarzy przybywa w nieskończoność, całe kontynenty do wyboru, tysiące nowych i nowych na testach, gdy niedawno człowiek mógł znać wszystkich nadających się graczy na planecie, z imienia i nazwiska, numeru, oraz rocznika i takiego nawet drobiazgu jak to czy sprzed lipca czy już po… Można odnieść wrażenie, którego red. K nie dostrzegł, że ceny windowane są sztucznie i to nie na polecenie władz (najpierw teza jest taka, że to Przewodniczący nakazał zdobyć mistrzostwo świata w 2050 chyba (raczej nie dożyje, to ode mnie), ale potem jest zaprzeczenie, że Przewodniczący zakazał (!) transferowego szaleństwa. Dzieje się jednak wbrew, trwa „lewarowanie”, no i całkiem sporo piłkarzy kusi się na „kick back” po chińsku – poza tymi, którzy sobie chcą zarabiać po swojemu (Ronaldo, Messi, Neymar – zgadnijcie co ich łączy?).

W Chinach wpisujesz dowolną kwotę, którą się podzielisz – a jak wiadomo tylko ryby nie biorą. Oczywiście, każde eldorado kiedyś się kończy. W Chinach – kto chce niech pogugluje – wyrokami śmierci. Sporo ich, tak na pokaz ludowi, że Przewodniczący czuwa, i że w jakiejś tam prowincji popełniono poważne błędy. I że chińska droga do futbolu musi być uczciwa. Czyli z miseczką ryżu, a nie z garnkiem kawioru. Do Chińczyków nic nie mam, ale odkąd zwiał tam Radović do serbskiego trenera („kick back”?) – zacząłem się przyglądać. I jest jak niedawno u nas – postawiono na najdroższy kilometr autostrady w świecie, i zarazem zbankrutowali wszyscy polscy podwykonawcy.

Tak samo z tym futbolem. Będzie najdrożej, a wszyscy padną. Bo Escobar ze swym imperium też padł, i to na pysk. Biznes stał się za duży, by można go było ogarnąć, a forsę ukryć. Było jej za wiele, gdy normalnie ludzie mają jej jak zawsze za mało. A może te Chiny to sposób na pozbycie się obecnej nadwyżki graczy, jak MLS był wyspą dla zasłużonych i szczelnych emerytów? Możliwe. Polscy piłkarze do Chin nie polecą – chyba że z klubów zagranicznych. Tak, tam „kick back” opanowany jest do perfekcji. I widać to po polskich transferach zeszłego lata. U nas redaktorzy podniecają się, że nabiliśmy dziesiątki milionów (Milik, Krychowiak, Glik etc.), ale kasa przepływała między jednym bankiem a drugim, a prała się wcześniej miesiącami… poza granicami wyłącznie!

Normalnie nie byłbym taki podejrzliwy, wisi mi to generalnie, kto zarobi, ale szokują dane o łapówkarstwie. Otóż na liście skazanych są byli premierzy i prezydenci bogatych zachodnich i azjatyckich krajów, mający doskonałe zarobki i dożywotnie emerytury, a jednak złodzieje, razem ze swoimi ministrami obrony. A chęć zysku powoduje rzecz starą jak świat, czyli wojny. W tym kontekście wojny futbolowe są zdrowsze. Tyle że nie zarabiają fabryki zbrojeniowe i to jest problem. Akurat do Polski wjeżdżają tysiące amerykańskich pojazdów. Nie życzę nam wszystkim, by zaraz podjechały i rosyjskie…

Kończąc już o Chinach – skąd mają pieniądze? Pewnie z drukarki, jak sadzę. Ale generalnie to wielki kraj. I tłumaczyła to nam nauczycielka w podstawówce, gdy Chiny były synonimem nędzy: Wiecie, tam żyje ponad miliard ludzi i jeśli każdemu dać kurę, to mają codziennie miliard jajek! No, to robiło wrażenie. Te miliony dla graczy i klubów to sporo, jak na pojedynczego przekrętasa, zanim zawiśnie. Ale dla Państwa Środka – to w zasadzie jakieś drobne.

Aha, przeczytałem jedną śmieszną rzecz, gadałem o tym w tv chyba, ale powtórzę. Pytają Kloppa, czy chińskie pieniądze nie zniszczą futbolu w Anglii. I on odpowiada mądrze: A wiecie, że reszta Europy myśli to samo o was? Ano właśnie, i wszystko przez Fenicjan. Wymyślili pieniądze, ale dlaczego tak mało?

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

25 komentarzy do "Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Daro4
Daro4

NIE!!!!!!!!!!!!

Pawel napisał naprawdę dobry felieton….
(jakieś postanowienie noworoczne?)

Thor Steinar

Robią to samo co Europa, tylko mają więcej kasy do wyprania !!!!!!

SyFowy Przemek

Polacy ciągle komuś czegoś zazdroszczą:
– Rosjankom urody i taniej wódki Rosjanom
– Niemcom autostrad
– Szwajcarom czekolad
– Szwedom wytrzymałych mebli
– Hiszpanom Barcelony
– Argentyńczykom Messiego
– Grekom socjalu
– Amerykanom NBA
Teraz jeszcze Chińczykom pieniędzy.

Justyna

To raczej nie zadrośc ale chora zawiść :)

pitras

Świetny felieton.

KatarzynaProstata

Gdzie? Daj namiary!

Dawid Jankowiak
Dawid Jankowiak

Podano do stolu. Dzis pieczony swiniak.

Dawid Jankowiak
Dawid Jankowiak

Panie Pawle, a jakie to znowu kick back mialo miejsce przy Cielochu?

Thor Steinar

Cieloch był tak chujowym „feikiem”, że dziwię się Weszło ??????

Nedi81

Za ostatnie zdanie wstępu szapobasik :)

Wilhelm Krupa

WESZŁO SKOMENTUJECIE JAKOŚ ZACHOWANIE PIZDECZEK OBRAŻALSKICH Z BARCELONY ? ZERO SZACUNKU DO RYWALA I POKORY, WIDAC KOMPLEKSY Z ICH STRONY WYCHODZĄ :)

„Cristiano Ronaldo sięgnął w zeszłym roku po triumf w Lidze Mistrzów i mistrzostwach Europy, trudno się zatem dziwić, że był faworytem obu plebiscytów. Po tym, jak został uhonorowany przez „FF”, wiarę w końcowy triumf ostatecznie stracił Lionel Messi, który nie pojawił się nawet na poniedziałkowej gali w Zurychu. Oprócz niego do Szwajcarii nie pofatygowali się Gerard Pique, Andres Iniesta i Luis Suarez – inni piłkarze Barcelony, którzy znaleźli uznanie w oczach kolegów po fachu, którzy wybrali ich do Jedenastki Roku”

Wladek Niwinski 4

Zachowali się dokładnie tak samo jak Ronaldo w 2011 roku HIPOKRYTO.

krUl

z tą różnicą, że wtedy Real grał mecz wyjazdowy we wtorek i w dniu gali byli już na zgrupowaniu w Maladze. Barcelona gra u siebie w środę.

Dawid Kurowski

Barcelona sportowo ostatnio nie wygląda najlepiej, w środę czeka ją trudny rewanż z Bilbao po porażce w pierwszym meczu 2-1. Nie dziwię się, że wolą się przygotować do spotkania niż latać na bankiety do Zurychu. Dla nich kolejne miejsce w XI sezonu nie ma wielkiego znaczenia, a przy sytuacji w tabeli ligi hiszpańskiej, Copa del Rey może w pewien sposób uratować sezon.

Dawid Jankowiak
Dawid Jankowiak

a ty co cieloszku, od kiedy to umiesz pisac?

Wilhelm Krupa

Zapomniałem dodać, że ronaldo nigdy by się tak nie zachował

nvcl34r

Nuda

Wilhelm Krupa

SPAŚLAK NIC NIE POTRAFI

Trollosiewicz

Brawo panie Leszku! W punkt!

Dawid Jankowiak
Dawid Jankowiak

Brawo! Mocno i ostro miazdzy w punkt.

Janusz Rychter

Temat żółtków w futbolu wyczerpał już kibolkiewicz a co do upadku do kiedyś cała ta dyscyplina wróci do macierzy

Giovanni

ŚWIETNY!!! felieton Pana Pawła! Jak za dawnych lat można by rzec. I choć czasem jego zachowania są nieśmieszne i niezrozumiałe( jak wyjście ze studia w sylwestrowym odcinku Stanu Futbolu) to i tak lubię go poczytać/posłuchać, bo dodaje kolorytu cytując klasyka w tym smutnym jak pizda mieście

Pawel

Zgadzam sie.

Warka

Ostatni akapit dobrze podsumowuje hipokryzję oburzenia. Jak przez lata czołowe kluby z Europy wyciągały graczy z niemal wszystkich kontynentów, było ok. Ale jak teraz ktoś egzotyczny z naszej perspektywy robi to samo, to już be. Taki John Obi Mikel kiedyś przyjechał za pieniędzmi do Europy, teraz udał się do Chin.

Pawel

Panie Pawle. Dobry powazny tekst.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Image and video hosting by TinyPic