Przywrócić nadzieję dzieciakom ze slumsów. Piłka dla pokoju w Kenii
Weszło

Przywrócić nadzieję dzieciakom ze slumsów. Piłka dla pokoju w Kenii

Dobiega końca rok 2007, a wraz z nim – kadencje kenijskiego parlamentu oraz prezydenta. Połączone wybory 27 grudnia przynoszą zaskakujące wyniki. Pomarańczowy Ruch Demokratyczny Raili Odingi zdecydowanie wygrywa wybory parlamentarne, ale sam Odinga przegrywa wyścig o prezydencki fotel z Mwaim Kibaką, dzierżącym urząd od 2002 roku. Różnica w głosach? Nieco ponad dwieście tysięcy. Opozycja ogłasza: sfałszowane. Również zagraniczni obserwatorzy mają szereg wątpliwości co do uczciwości wyborów. Gdy trzy dni później Kibaka zostaje oficjalnie zaprzysiężony na drugą kadencję – wybuchają zamieszki.

Tu na dobrą sprawę rozpoczyna się historia turnieju „Piłka dla pokoju”, którego ósma edycja rozpocznie się w listopadzie. Zamieszki, w których efekcie życie straciło niemal tysiąc osób, odnowiły stare spory. Wodzowie dwóch największych partii pochodzili bowiem z… dawniej zwaśnionych plemion. To właśnie wtedy Ben Ooko, Kenijczyk wychowany w Kiberze, wpada na pomysł, by zrobić coś unikalnego dla miejsca, w którym się urodził, dla miejsca, które przed chwilą znów stało się niemalże strefą wojny. Coś, co mogłoby połączyć skłóconych sąsiadów, coś, co mogłoby się przyczynić do zaofiarowania choć cząstki nadziei dla dzieciaków z kenijskich slumsów.

A czy coś łączy bardziej niż piłka?

16394170576_193a4bc17a_z

*

Kibera. Drugi co do wielkości slums w Afryce, najbiedniejsza dzielnica Nairobi, miejsce, które zawstydza i fawele Rio de Janeiro, i złe osiedla w Europie. W 2008 roku do biedy i nędzy, naczelnych problemów ludzi z tych slumsów, dochodzi walka, często z sąsiadami pochodzącymi z innego plemienia, sąsiadami wspierającymi inną partię. Ben, który Kiberę zna jak własną kieszeń postanawia podjąć próbę zakopania toporów wojennych choć u części swoich rodaków. „Zakopania”. To dobre słowo. Drogą do pokoju ma być bowiem futbol.

– Dlaczego piłka nożna? Jeśli wybierzecie się kiedyś do Kibery od razu zrozumiecie – mówi w rozmowie z nami Ola Antonowicz-Cyglicka, pracownica Polskiej Zielonej Sieci, która aktywnie wspiera Bena w organizacji listopadowego turnieju. – Oni wszyscy są kompletnie zwariowani na punkcie piłki nożnej. Po pierwsze – wszyscy grają. Po drugie – grają atrakcyjnie, szybko, emocjonująco. Są pełni pasji, nawet jeśli nie mają odpowiednich warunków.

Tak właśnie widział to Ben. W 2008 roku decyduje się na organizację turnieju piłkarskiego w slumsach – przez cały rok mają trwać rozgrywki ligowe, które następnie zwieńczy wielka impreza główna. Po co? Valuable sport. Wartości w sporcie, wartości w piłce nożnej. To właśnie ona ma udowadniać, że ciężka praca przynosi efekty, że marzenia się spełniają, że życie to nie tylko smutna rzeczywistość w slumsach, ale potężne możliwości rozwoju, nawet jeśli infrastruktura nie nadąża za naszymi ambicjami.

To cały sens turnieju. Pokazanie dzieciakom ze slumsów, że nie są skazani na smutek i bylejakość. Że mogą – mimo trudnych warunków, mimo ogromnych problemów – dążyć do samorealizacji. Na marginesie – także pokazanie, że nie muszą wsiadać na chybotliwy ponton do Europy, zamiast tego budując coś wielkiego na własnym terenie, we własnej dzielnicy, wśród swoich rodaków.

PIŁKA DLA POKOJU: turniej dzieci i młodzieży w slumsach from Milena Antonowicz on Vimeo.

– Głęboko wierzę, że ludzie chcą żyć w swoim świecie, w świecie, w którym dobrze się czują – przekonuje Polka pomagająca wraz z przyjaciółmi w organizacji turnieju. – Oni potrzebują przede wszystkim planu na siebie, pewnego pomysłu na swoją przyszłość. Piłka nożna im to daje, ratuje dzieciaki, udowadniając im, że naprawdę w życiu może się udać, że marzenia są w zasięgu ręki.

16419941785_958acf2178_z 15797454974_48db4eca94_z

Jak przekonują doświadczenia organizatorów – to nie tylko inwestycja w Kenię, to inwestycja w Europę. Choć to kropla w morzu potrzeb – jeśli wśród dzieciaków startujących w rozgrywkach znajdzie się choć jedno, które uwierzy w siebie, zostanie sportowcem, nauczycielem, budowniczym czy doktorem, będziemy o krok bliżej bezpiecznego i sprawiedliwego świata. Dziś, gdy tyle mówimy o pomocy imigrantom, warto pomóc też na miejscu, by ludzie z Kenii czy innych tego typu rejonów chcieli budować potęgę własnych państw. – W turnieju bierze udział tysiąc, może nawet 1250 osób. Niech 10 procent z nich weźmie do serca wartości, o których mówimy, niech 10% uwierzy w siebie i możliwości w Kenii. Opłaca się w to inwestować! Tym bardziej, że jeden skybox na jeden mecz na Stadionie Narodowym kosztuje tyle, co cały turniej dla tysiąca dziewczyn i chłopców – przekonuje Antonowicz-Cyglicka.

*

Jak będzie przebiegać turniej? W skrócie, według opisu samych organizatorów:

Tegoroczny turniej odbędzie się w dniach 23-28 listopada. W każdej z czterech kategorii weźmie udział ok. 20 drużyn, co daje w sumie ok. 900 uczestników (choć już dziś wiadomo, że będzie ich o wiele więcej). Szacujemy, że w sumie w trakcie turnieju odbędzie się 200 meczów, w tym 4 wielkie finały.

Turniejowi towarzyszą również warsztaty edukacyjne pod hasłem Life Skills, w których uczestniczą wszyscy młodzi piłkarze i piłkarki. W tym roku mają one dotyczyć trzech zagadnień: 1. Jak być dobrym liderem? 2. Jak rozwiązywać konflikty na tle etnicznym? 3. Jak dbać o własne zdrowie?

Amani Kibera Soccer Tournament 2014 (film documentation) from Polska Zielona Siec on Vimeo.

Film z poprzedniej edycji turnieju

Całość znów odwołuje się do wartości, które są powtarzane jak mantra. Metody? Choćby „Football Three”. W teorii – zwykły mecz między dwiema ekipami. Różni je jednak dołożenie dwóch etapów – jednego przed, drugiego po spotkaniu. Otóż na wstępie obie grupy… ustalają zasady. Startują od zera, żadnych fauli, rogów, karnych, więc muszą wytargować wszystkie przepisy jeden po drugim podczas negocjacji. Potem odbywa się mecz, po którym znów się spotykają w celu oceny gry. Jakich przepisów zabrakło? Które były uciążliwe? W którym miejscu mogliśmy zachować się lepiej?

Niby banał, ale dla dzielnicy kipiącej od konfliktów to często ważny krok na drodze do normalności i serdeczności między mieszkańcami tych samych slumsów. – To nie tylko sport, to przedstawienie zasad współpracy w drużynie i z rywalami, prezentacja rywalizacji ponad podziałami, która nie musi się wiązać z agresją – opowiada nasza rozmówczyni.

Piłka Dla Pokoju: best commercial ever! from Milena Antonowicz on Vimeo.

No dobra, ale skąd tam Polacy? W skrócie: jeden wielki przypadek. Ben Ooko oprócz turniejów stara się organizować dla dzieciaków ze slumsów inne rozrywki – harcerstwo, biblioteki, Centrum Przedsiębiorczości Kobiet. Prowadzi również fundację „Amani Kibera”, „Przyjaciele Kibery”. Przy jednym ze spotkań skautingowych nawiązał kontakt z polskimi działaczami. – Najpierw chodziło o remont biblioteki, nasza wspólna koleżanka Magda Noszczyk, zapytała nas, czy możemy jakoś pomóc. Mieliśmy już doświadczenie w zbiórkach charytatywnych i organizowaniu funduszy na cele oświatowe w Afryce, więc stwierdziliśmy, że spróbujemy. Tak zaczęła się nasza przygoda.

16234245787_67010da3e5_z 16234209567_bfddacc9be_z

Polacy pomagają przy organizacji „Piłki dla pokoju” od 2013 roku. Przy tegorocznej edycji proszą o pomoc także was. Niestety, nie udało się zdobyć żadnych grantów – pozostał crowdfunding. – Gramy o wszystko. Potrzebne jest 15 tysięcy złotych, jeśli nie zbierzemy pełnej kwoty, po prostu nie będziemy mogli pomóc.

Jak możecie się dorzucić? Akcja ma swój profil w portalu PolakPotrafi.pl, kliknijcie. Na co zostaną spożytkowane pieniądze?

Do nas najmocniej przemawia jednak fragment reportażu ze „Zwierciadła”, w którym zwierza się gwiazda ubiegłorocznego turnieju, Dorcas Kisugu Vihenda, bramkarka Kibera Olimpic.

Zaczęłam grać w piłkę nożną po śmierci rodziców. To jedyny sposób, aby wyrwać się ze slumsów, zacząć normalnie, godnie żyć – mówi Dorcas. – Życie w Kiberze dla młodej dziewczyny to narkotyki, gwałt i samotne wychowywanie dzieci. Ja tego nie chcę. Dlatego gram i chcę być najlepsza. Jak będę wystarczająco dobra, to mam szansę na stypendium sportowe. Jak dalej będę dobrze grać, to mnie wezmą do znanej drużyny.

Pomóżmy im w tym.

Fot. Marta Nowakowska 

dn

KOMENTARZE (0)