Reklama

Smutny Waldemar jeszcze smutniejszy niż zwykle

redakcja

Autor:redakcja

02 października 2015, 21:00 • 2 min czytania 0 komentarzy

Gdy na naszych oczach raz po raz rozgrywane są pasjonujące mecze…
Gdy Sevilla potrafi przegrywać z Barceloną 1:4, by doprowadzić do remisu 4:4…
Gdy Lewandowski wyprowadza Bayern w 9 minut od stanu 0:1 do 5:1…
Gdy Leicester City dwa razy z rzędu ucieka z wyniku 0:2…
Gdy CSKA Moskwa przegrywa do przerwy 0:3, by wygrać 6:4…

Smutny Waldemar jeszcze smutniejszy niż zwykle

Generalnie: gdy oglądamy zwariowane spotkania, w trakcie których nikt przed końcowym gwizdkiem nie może czuć się pewnym wyniku, właśnie wtedy wchodzi na scenę Waldemar Fornalik i oświadcza – 0:1 to kaplica, koniec meczu, przy takim wyniku można się rozejść. Dzisiaj podczas konferencji prasowej po meczu z Pogonią stwierdził: – Jeżeli w takiej sytuacji sędzia puszcza ewidentnego spalonego i przegrywamy 0:1, to mecz jest ustalony.

Finito. W historii futbolu nikt nie zdołał wygrać albo chociaż zremisować, jeśli w 23 minucie stracił gola na własnym boisku. Później nie da się już grać. Chociażbyś stanął na rzęsach – nic nie zrobisz. Powinno się od razu odgwizdać koniec. Może następnym razem niech arbiter tak zrobi – rozumiemy, że wówczas Fornalik nie będzie prostował, bo niby po co?

Rany Boskie, to był nasz selekcjoner. Smutny Waldemar uznający, że od stanu 0:1 nie da się dojść do 1:1 czy 2:1, o 3:1 nie wspominając, prowadził reprezentację Polski.

Panie Waldemarze szanowny. To oczywiste, że sędzia popełnił błąd, tak jak go popełnił nie uznając bramki Walskiego dla Pogoni. Ale jeszcze bardziej jest oczywiste, że nie da się wygrać meczu, ani nawet go zremisować, jeśli gra się tak źle, jak Ruch dzisiaj. Naprawdę musielibyście zmierzyć się z reprezentacją płetwonurków w akwalungu, by myśleć o pozytywnym wyniku.

Reklama

I na tym radzimy się skupić, a nie na wpadce arbitra. I na tym, że trener, który stwierdza przy 0:1, że jest po meczu, chyba pomylił zawody.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...