Sąd Najwyższy bezlitosny: ustawa hazardowa nie obowiązuje
Weszło

Sąd Najwyższy bezlitosny: ustawa hazardowa nie obowiązuje

Politycy nie są osobami stałymi w uczuciach i poglądach, by wspomnieć tylko „Słońce Peru”, który chciał obniżać podatki, a jednak podnosił i który zachęcał, by bojkotować abonament TVP, aż zaczął ścigać ludzi, którzy go nie płacą. Ta rażąca niekonsekwencja jest wielką nadzieją dla środowiska sportowego – można bowiem liczyć, że znienacka okaże się, iż Platforma Obywatelska tak naprawdę zawsze była przeciwko ustawie hazardowej.

Na razie PO dostała bardzo mocny sygnał, że przeciwko ustawie być powinna. Teraz trzeba tylko wmówić ludziom, że bubel prawny powstał z inicjatywy PiS, ale z tym nie powinno być problemów. Ludzie chętnie uwierzą. Cytując klasyka: ciemny lud to kupi.

Dobra, do rzeczy, krótko: Sąd Najwyższy ZMASAKROWAŁ ustawę hazardową, a przede wszystkim tryb, w jakim została wprowadzona. I w zasadzie stwierdził, że owa ustawa w ogóle w Polsce nie obowiązuje.

Co to oznacza?

Darujmy sobie już śmieszne ściganie graczy, którzy kiedyś wygrali 1500 złotych u zagranicznego bukmachera, bo i tu sądy są bezlitosne dla ministerstwa finansów. Darujmy sobie też automaty do gier, bo to nie nasza bajka – chociaż to naprawdę ciekawe, że ich „likwidacja” (pozorna) może kosztować skarb państwa OSIEM MILIARDÓW ZŁOTYCH (odszkodowania), za co zapłacą wszyscy podatnicy. W przypadku automatów interesujące jest też to, iż tak bardzo chciano je usunąć, iż teraz… każdy może sobie taki automat postawić gdzie chce, bez jakiejkolwiek – a wcześniej wymaganej – licencji. Wolna amerykanka.

Najważniejsze jest to, iż wedle Sądu Najwyższego, o ile my wszystko dobrze rozumiemy – Wisła Kraków bez przeszkód mogła przez ostatnie lata reklamować Bet-at-home, a Lech Poznań firmę BetClic. Oba lukratywne kontrakty zostały niepotrzebnie rozwiązane. A skoro tak, już jutro Wisła Kraków mogłaby – jak kiedyś – podpisać kontrakt z Bet-at-home. Oczywiście Izba Celna powiedziałaby, że to wbrew prawu, ale później przed sądem poszłoby z górki…

Zacytujmy materiał „Uważam Rze”.

Sprawa, jakich wiele ostatnio na wokandach w całym kraju. Trójkę małych przedsiębiorców oskarżono z art. 107 Kodeksu karnego skarbowego. Celnicy zarzucili im prowadzenie gier na automatach poza kasynem. Wyrok pierwszej i drugiej instancji – niewinni. Izba Celna złożyła kasację. Ale i tu nic nie poszło po myśli urzędników. Sędziowie wręcz zmiażdżyli argumentację Kapicy. – Nie jest prawdą, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu nie przesądził tej kwestii. (…) Europejski Trybunał powiada jednoznacznie, że jest to norma techniczna. A jeżeli jest to norma techniczna, to obowiązkiem naszych władz była notyfikacja tych przepisów. Tego obowiązku nie spełniono – mówił w ustnych uzasadnieniu wyroku sędzia Sądu Najwyższego, prof. Jacek Sobczak.

Pozornie drobna rzecz, ale z bardzo poważnymi konsekwencjami. – Trzeba powiedzieć w ten sposób: konsekwencją naruszenia przepisów o notyfikacji jest niestosowanie nienotyfikowanej regulacji prawnej – kontynuował prof. Sobczak.

Żeby było jeszcze ciekawiej, sędzia Sądu Najwyższego na koniec wypowiedział się tak: – Jeżeli, sądzie lub urzędniku, stwierdzasz, że norma prawna, która ma być zastosowana, nie jest normą, która była notyfikowana, a jest to norma techniczna, to tobie – sądzie najniższej instancji, i tobie – urzędniku na samym dole hierarchii, nie wolno tego stosować.

Jasno i klarownie, żeby niektóre zakute łby zrozumiały. Wyroki Sądu Najwyższego to nie jest jakieś fiku-miku, na które można machnąć ręką. To już bardzo poważna sprawa. Teraz wypada tylko czekać na pierwszych odważnych: zagranicznych bukmacherów, którzy odważą się zaproponować gruby deal polskiemu partnerowi i polski podmiot, które się na taki deal zgodzi. Draka będzie niesamowita, ale poza draką – nic złego stać się nie powinno. No chyba, że żyjemy w jakimś dzikim kraju, w którym Sąd Najwyższy znaczy mniej niż ministerstwo.

Jak do tej pory, twórcy ustawy – przypomnijmy, że wprowadzonej dla zamydlenia oczu dlatego, iż podsłuchano planujących hazardowej machlojki prominentnych przedstawicieli Platformy Obywatelskiej – ponoszą same klęski. Przyznanie się do błędu byłoby nie w stylu tej partii, dlatego teraz potrzebny jest po prostu pomysł – jak odwrócić kota ogonem i odstąpienie od obecnego bubla przedstawić jako sukces.

Może zaproponujcie w komentarzach coś rządowym PR-owcom, a polski futbol będzie wam wdzięczny.