post Avatar

Opublikowane 15.08.2014 15:11 przez

redakcja

Wpadł mi niedawno w ręce piękny album wydany przez BBC, o tytule „Cult Heroes”. Jest to zbiór wszystkich drużyn angielskich i szkockich, a z każdej z nich wybrano jednego „kultowego bohatera” wszech czasów. Oczywiście niektóre wybory są oczywiste – Manchester United i George Best, West Ham to Bobby Moore, Tony Adams z Arsenalu i tak dalej. Zaciekawiła mnie za to inna postać. Znajduje się tam piłkarz, który został bohaterem aż dwóch klubów i to pomimo, że grał w nich w sumie niecałe cztery lata. Jeśli dołożyć do tego jego biografię, napisaną częściowo przez… byłego basistę Oasis Paula McGuigana, a nazwaną wymownie „Największy piłkarz, którego nigdy nie widzieliście” zdecydowanie należy rozwiązać tę zagadkę i odpowiedzieć na jedno nurtujące pytanie – kim do cholery był Robin Friday?

Życie Fridaya do dzisiaj otacza pewna aura tajemniczości, chociaż piłkarz nie żyje już od 24 lat. Zmarł na zawał serca w wieku 38 lat, po dwóch dekadach hulaszczego życia godnego Keitha Richardsa z Rolling Stones. Robin karierę zakończył mając ledwie 25 lat, czyli w wieku, kiedy zawodnicy dopiero zbliżają się do szczytu swoich umiejętności. Co czyni go zatem tak wyjątkowym, że pisze się o nim książki, a ludzie kina planują właśnie nakręcenie filmu na podstawie jego biografii? Robin Friday nie był pierwszym lepszym pijącym grajkiem, typowym angielskim piłkarzem lat 70-tych. Dla kibiców Reading był futbolowym bogiem, a fani Cardiff do dziś uznają go za najbardziej kultowego zawodnika, jaki pojawił się w tej drużynie. I to mimo, że rozegrał tam ledwie 21 meczów. Mówi się o nim, że powinien był grać w kadrze Anglii. Oczywiście nigdy w niej nie zagrał. Ba, jego kariera skończyła się właściwie, za nim na dobre się zaczęła.

Robin był typowym dzieckiem klasy robotniczej, uosabiał niejako etos „z fabryki na boisko”. Miał brata bliźniaka, ale Tony był całkowicie inny. Dobrze się uczył, w przeciwieństwie do Robina, który wolał włóczyć się po parku i ganiać za piłką. Jak wspomina ojciec chłopców Alf, przyszły piłkarz był tak uzdolniony ruchowo, że „już w wieku 10 lat potrafił wrzucić sobie na kark pomarańczę, po czym turlikać ją po ciele, by finalnie zatrzymać ją na bucie, jak piłkę”. Ale Friday miał w głowie nie tylko futbol. Grał w tenisa, w krykieta i boksował. Każda z tych dyscyplin dała mu co innego – siłę, koordynację, kondycję oraz refleks. Szybko zgłosiły się po niego liczne kluby, ale w żadnym z nich nie wytrwał na dłużej. Trenerów denerwował jego indywidualizm, który cechował go na murawie, ale i poza nią. Robin kochał rysować, wkręcił się także w muzykę, koncerty i niestety, w narkotyki. Rzucił piłkę.

Image and video hosting by TinyPic

Kradł, imał się dorywczych prac, aż w końcu trafił do poprawczaka. Tam ponownie nabrał kondycji i już niedługo później został gwiazdą drużyny zakładu poprawczego Feltham. Mało tego, wybrano go nawet do zespołu gwiazd… lig więziennych w Anglii. Miał 16 lat gdy trafił do poprawczaka, a spędził w nim sumie 14 długich miesięcy. Po wyjściu poznał dziewczynę, a po jakimś czasie został ojcem. Cała historia byłaby podobna do wielu innych gdyby nie fakt, że jego wybranka była czarnoskóra. Robin, jego przyszła żona Maxime oraz grono wspólnych przyjaciół zostali zepchnięci na margines życia codziennego. Ojciec piłkarza, Alf, nie pojawił się nawet na ślubie syna. Ciężkie to były czasy, nietolerancja rasowa była wtedy czymś powszechnym.

Wracając do Fridaya, jeśli myślicie że małżeństwo i rodzina zmieniły go jakoś, jesteście w błędzie. Nadal pił, brał narkotyki i wdawał się w romanse. Zmieniło się tylko jedno – znów zaczął poważnie myśleć o piłce. Po trzech latach tułania się po amatorskich zespołach, trafił w końcu do Reading. Z początku zaoferowano mu kontrakt amatorski, ale po jego dobrych występach w rezerwach przesunięto go do pierwszej drużyny, która akurat przeżywała kryzys. Robin szybko zaczął grać jak z nut i już po dwóch meczach zaoferowano mu profesjonalna umowę. Co ciekawe, była to ledwie połowa tego, co zarabiał wcześniej, gdy kładł asfalt. Liczyło się jednak co innego – nareszcie stał sie zawodowcem.

Rozkochał w sobie fanów. Grał ostro, bezpardonowo, a przy tym był kapitalny technicznie. Jeden z jego byłych menedżerów wspominał, że czasem musiał nawet przerywać treningi, ponieważ Robin tak ostro walczył o piłkę. Ale fani uwielbiali jego waleczność i boiskową fantazję, to dla niego głównie zaczęto przychodzić na mecze Reading. W swoim pierwszym meczu po podpisaniu kontraktu „Królewscy” wygrali 4:1 z Exeter City, a Friday strzelił dwa gole. Nieźle jak na byłą gwiazdkę więziennej ligi, nieprawdaż? Miał dopiero 21 lat i wydawało się, że świat stoi przed nim otworem. Tak zresztą było – w ciągu niecałych trzech lat w Reading strzelił aż 46 bramek. Po odejściu z klubu zawitał jeszcze do Cardiff, ale zagrał tam ledwie jeden sezon i skończył karierę. Dlaczego zatem nie wyszło?

Image and video hosting by TinyPic

Wianuszek kobiet, narkotyki, gorzała, niesportowy tryb życia, ale i kapitalny talent. Fani wybrali go piłkarzem wszech czasów w klubie z Reading, chociaż spędził tam niecałe trzy lata. Czarował na boisku, rozrabiał poza murawą. Były sędzia mistrzostw świata Clive Thomas przyznał nawet: „Robin był tak dobry, że spokojnie poradziłby sobie w kadrze. W ogóle to strzelił najlepszego gola, jakiego kiedykolwiek widziałem w życiu”. A grać umiał jak mało kto. W debiucie w Cardiff tak niemiłosiernie kręcił samego Bobby’ego Moore’a, że ten nie wiedział co się dzieje. Faceta, o którym Pele powiedział, że „to najlepszy obrońca, przeciwko jakiemu kiedykolwiek grał”.

Ale Robin traktował to wszystko jak zabawę, a przy tym lubił ostre zagrywki. Potrafił chwycić przeciwnika za jądra w stylu Vinniego Jonesa, ale i bywał zabawny. Kiedyś po strzelonym golu podbiegł do policjanta i pocałował go. Tłumaczył później: „Wyglądał na smutnego… Musiałem go pocieszyć”. Jego numery przeszły do historii i są częścią dzisiejszego piłkarskiego folkloru. Przyjść z łabędziem na piwo do pubu? Nie ma problemu. Nie wspominając o mordobiciach. Friday złamał kiedyś szczękę koledze z drużyny, a na boisku znokautował samego Marka Lawrensona, naczelnego brutala Liverpoolu.

Jego życie prywatne to były jednak zgliszcza. Zanim skończył 25 lat, był już dwukrotnie żonaty i miał za sobą niezliczoną ilość romansów. W końcu wyrzucono go z Reading, mimo licznych protestów fanów. Zniszczyły go przede wszystkim narkotyki. Zanim został zawodowcem, granie na haju jakoś przechodziło, ale w profesjonalnej piłce (nawet tej surowej angielskiej z lat 70-tych) nie można tak jechać na dłuższą metę. Po trzech latach w barwach „Królewskich” musiał odejść do Cardiff. Tam wytrzymał tylko jeden sezon, po czym wparował do biura menedżera i oznajmił: „Przechodzę na emeryturę. Mam dość tego, że wszyscy mówią mi co mam robić”.

Image and video hosting by TinyPic

W innym wywiadzie mówił znów: „Na murawie nienawidzę wszystkich przeciwników. Mam w dupie wszystkich. Ludzie myślą, że jestem nienormalny, ale to nieprawda. Jestem zwycięzcą”. Nie przypomina Wam to czegoś? Jakbyśmy słyszeli samego Charliego Sheena i jego słynne „winning”. Po rzucenie futbolu Robin dalej żył jak gwiazda. Pił, brał narkotyki, zaliczył odsiadkę, a nawet złapano go gdy udawał policjanta, próbując… skonfiskować narkotyki od dilerów. Był trzykrotnie żonaty, ale zmarł w roku 1990, w wieku zaledwie 38 lat. Przyczyną śmierci był atak serca spowodowany przedawkowaniem heroiny. W kręgach futbolowych jest dzisiaj postacią kultową, chociaż trzeba była wydać jego biografię i ogłosić zamiar nakręcenia o nim filmu, by przypomnieć światu szalone życie Robina Fridaya. Co ciekawe, zagrać go ma ponoć inny skandalista, mianowicie angielski aktor Russell Brand.

Menedżer Reading Maurice Evans mawiał o Fridayu: „Spokojnie grałby w kadrze. Gdyby się tylko trochę uspokoił…”. To jednak nie leżało w naturze Robina. Nikomu się nie kłaniał, do tego miał słabość do używek i rozrywkowego trybu życia. Gdy kibice „Królewskich” dowiedzieli się, że piłkarz odszedł z Cardiff i ogłosił zakończenie kariery, namawiali Evansa, by ponownie zakontraktował ich ulubieńca. Nie udało się, a do historii przeszły słowa, jakie Robin Friday powiedział w stronę swojego byłego szkoleniowca: „Mam o połowę mniej lat niż Ty, a już dwukrotnie przeżyłem Twoje życie”. Cytat ten stał się kultowy i do dziś kibice chętnie eksponują go na różnego rodzaju koszulkach.

Friday pozostał uosobieniem rock’n’rolla w piłce nożnej aż do samego końca. Jego najsłynniejsze zdjęcie to znak „V”, jaki wykonał podnosząc dwa palce po strzeleniu gola bramkarzowi Luton Town, Miliji Aleksiciowi. Oczywiście Robin nie omieszkał go wcześniej ośmieszyć, zawsze musiał być efektowny. Pozostał legendą do dziś, a kiedy jeszcze żył, uosabiało się z nim wielu buntowników, w tym muzycy. Jeden z angielskich zespołów o nazwie Super Furry Animals użył nawet wspomnianej wyżej fotki jako okładki swojego singla, którego tytuł był wymowny i oczywiście odnosił się do Robina Fridaya: „The man don’t give a fuck!”.

KUBA MACHOWINA

Opublikowane 15.08.2014 15:11 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
WeszłoTV
28.02.2021

LIGA MINUS. Kiedy jesteś Cracovią i patrzysz w tabelę…

No, dzisiaj na pewno nie zabraknie tematów do przegadania w waszym ulubionym programie publicystyczno-rozrywkowym. Zapraszamy na kolejny odcinek „Ligi Minus”, czyli jedynego w swoim rodzaju podsumowania weekendu w Ekstraklasie. A był to weekend naprawdę szalony. Zwroty akcji, centrostrzały, przewrotki, zmarnowane karne, sędziowskie babole. Sensacje i kompromitacje. Ruszamy o 19:45. 
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Cracovia puka w dno. Zagłębie – reaktywacja

Cztery stracone gole. Dwie czerwone kartki. Zmarnowany rzut karny. Pierwszy celny strzał dopiero w drugiej połowie. Głównym kreatorem gry – obrońca rywala. Cracovia postawiła sobie najwyraźniej za cel przekonać największych niedowiarków: hej, jesteśmy w stanie spaść. Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych. Jej dzisiejszy występ był kompromitacją, a przecież Miedziowi też mieli przed tym meczem […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Polska szkoła centrostrzału dynamicznie się rozwija. Nie zmarnujmy tego potencjału!

Wreszcie mamy jakaś charakterystyczną cechę polskiej piłki ligowej, którą możemy pochwalić się przed światem. Centrostrzał! Wcześniej sporo innych cech też by się znalazło, ale niezbyt chlubnych. Jakie? Na przykład napastnicy, którzy nie strzelają goli, skrzydłowi bez dryblingu albo dominująca u wielu drużyn taktyka mająca korzenie w nazwisku Dusana Lagatora. Teraz jednak wreszcie jest powód, żeby […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Rządził przypadek, wygrała Wisła Kraków

Mieliśmy całkiem spore oczekiwania przed meczem Wisły Płock z Wisły Kraków, bo oba zespoły w ostatnim czasie mogą się podobać. Tak, używamy takiego stwierdzenia w kontekście Nafciarzy, bo ostatnią porażkę z Legią trzeba było jednak wkalkulować, a wcześniej ekipa Sobolewskiego notowała sympatyczną serię zwycięstw. Wisła? W przeciwieństwie do wielu drużyn w tej lidze, o coś […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Chrobry może sędziów nie pokonał, ale remis z Koroną wyrwał

Jak na standardy pierwszoligowe, to był naprawdę niezły mecz. Po stronie Korony widzieliśmy kilka ciekawych zagrań, po których widać gołym okiem, że w ekipie trenera Bartoszka drzemie jakość na wyższe miejsce niż środek tabeli. Tyle że najpierw trzeba ją w pełni wyzwolić, a przede wszystkim przełożyć swoją przewagę na zabicie meczu. To się nie stało, […]
28.02.2021
Włochy
28.02.2021

Szymiński: – Nie jestem „panem piłkarzem”. Nigdy nie latałem w chmurach

Kiedy Przemysław Szymiński wyjeżdżał z Wisły Płock do Palermo, byliśmy trochę zdziwieni. Wówczas nie był to ani piłkarz w wieku młodzieżowca, ani czołowy obrońca Ekstraklasy. Mimo to, jak pokazała przyszłość, decyzja o podjęciu wyzwania w Serie B okazała się strzałem w dziesiątkę. Oczywiście nie zawsze było tak pięknie jak dzisiaj, kiedy 26-latek ma pewny plac […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Bramkarska łyżka miodu w beczce dziegciu

Dominik Hładun to niedoceniany dowód na to, że z Zagłębiem Lubin da się związać emocjonalnie. Jego historia to hołd dla cierpliwości. Choć był w klubie, kiedy nie było jeszcze w nim akademii, to do pierwszej drużyny przebił się dopiero w wieku 22 lat. Pomagał rezerwom, próbował się na wypożyczeniu, u Mariusza Lewandowskiego zaczynał jako czwarty […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Niedziela z hitami w całej Europie. Gdzie szukać okazji na wygraną?

Niedziela dla wszystkich kibiców zapowiada się kapitalnie. Gdzie nie spojrzeć tam hity. Anglia, Francja, Hiszpania, Włochy… Praktycznie cała Europa dostarczy nam dzisiaj świetnie zapowiadających się spotkań. Dlatego wybieramy cztery potencjalnie najlepsze mecze i podpowiadamy, jakie typy warto rozważyć, jeśli chcemy obudzić się bogatsi w poniedziałek. Sprawdźcie nasze propozycje! Marsylia – Lyon Ostatnie mecze bezpośrednie: RPWPP […]
28.02.2021
Live
28.02.2021

LIVE: Pogoń goni Legię, Śląsk goni formę

Siemanko, sportowe świry. Niedziela z Ekstraklasą to tym razem prawdziwy maraton tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Od 12:30 do 19:30 spędzamy czas przed telewizorami, a później poprawiamy Ligą Minus. Co nas czeka? Na start starcie Wiseł w Płocku. Później Cracovia w szalenie dobrze zapowiadającym się spotkaniu podejmie Zagłębie. Na koniec starcie Śląska z Pogonią. […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Czas zacząć wymagać więcej od Zahovicia

Czy Luka Zahović to zły piłkarz? Nie, to nie jest zły piłkarz. Jakość widać u niego gołym okiem. Czy Luka Zahović idzie ścieżką Michalisa Maniasa? Nie, nie jest nawet blisko, na pewno nie będzie ligowym memem. Ma swoją cegiełkę w tym, że Pogoń jest tak wysoko. Problem z Zahoviciem polega na tym, że spodziewano się […]
28.02.2021
Anglia
28.02.2021

Rzeź „Baranów”. Derby County 2007/08 – najgorsza drużyna w historii Premier League

25 meczów ligowych, trzy zwycięstwa. Zaledwie 11 punktów na koncie. To aktualny dorobek ekipy Sheffield United, która zamyka tabelę angielskiej ekstraklasy i żwawym tempem kroczy w stronę degradacji. Wydaje się dzisiaj skrajnie nieprawdopodobne, by „Szable” miały się z tego bagna wykaraskać. Ale o jedno podopieczni Chrisa Wildera nie muszą się martwić. Raczej nie przejdą do […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Polska liga w skrócie. Umiesz więcej? Skopią cię, wykoszą i poobijają

Znacie to powiedzenie o chłodnym, deszczowym wieczorze w Stoke, podczas którego nawet Messi i Cristiano Ronaldo niewiele wskórają na boisku? To dziwne, że nadal nie dorobiliśmy się naszego odpowiednika tego klasyka. Bo patrząc na niektóre mecze naszej ligi, widzimy dokładnie to, co w zamyśle miał autor oryginału. Brudną, paskudną grę, której cel jest tylko jeden […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Kulisy życia sędziów ligowych poza ekstraklasową elitą

Jeden schodzi tysiąc metrów pod ziemię, drugi zarządza tysiącem osób w handlu detalicznym. Trzeci trudzi się nauczaniem języków obcych, czwarty pilnuje firmy transportowej. Oto właśnie kulisy życia niezawodowych sędziów w Polsce. Dla wielu z nich wejście w trykot meczowy jest fachem dodatkowym. Niezobowiązującym w tym znaczeniu, że ktoś taki równie dobrze mógłby poświęcić weekend na […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Wisła Kraków potrafi być efektowna, ale czy stanie się również regularna?

18 września 2020 roku Wisła Kraków przegrała… Wróć. Wisła Kraków przerżnęła u siebie 0:3 z Wisłą Płock w ramach 4. kolejki ligowej sezonu 2020/21. Podopieczni Artura Skowronka zostali zmasakrowani na własnym stadionie przez „Nafciarzy” w taki sposób, że można się było wówczas poważnie zastanawiać, czy „Biała Gwiazda” nie uwikła się przypadkiem w rozpaczliwą walkę o […]
28.02.2021
NBA
28.02.2021

Kobe Bryant w logo NBA? „To się musi wydarzyć, czarnoskórzy budowali tę ligę”

Od czasu tragicznej śmierci Kobego Bryanta, do której doszło 26 stycznia 2020 roku, w amerykańskiej przestrzeni publicznej regularnie pojawia się pomysł, by sylwetka „Black Mamby” znalazła się w nowym logo NBA. Stworzono nawet w tej sprawie petycję, pod którą podpisały się przeszło trzy miliony fanów koszykówki. Do najbardziej zagorzałych zwolenników zmiany należy słynący z szokujących […]
28.02.2021
Weszło FM
27.02.2021

Zwycięstwa Żyły i Świątek, Ekstraklasa, Liga Minus – niedziela w WeszłoFM!

Mistrzostwo świata Piotra Żyły, zwycięstwo Igi Świątek, gole Roberta Lewandowskiego – trudno było o lepszą sobotę dla polskiego sportu! Mamy jednak nadzieję, że niedziela również będzie obfitować w wielkie wydarzenia. Oto szczegóły ramówki: 9:00 – 10:00 – „W ciemno” – Marcin Ryszka razem ze swoimi gośćmi pokazuje, że bariery istnieją tylko w naszych głowach. Wiele […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Luquinhas na motorynce, Legia wygrywa w Zabrzu

Poprzedni mecz Legii z Górnikiem był takim laniem mistrza Polski, że aż Vuković stracił robotę. Michniewicz co prawda mówił przed dzisiejszym spotkaniem, że tamtego starcia nie oglądał, ale musiał mieć świadomość, że bój z Górnikiem jest pewną klamrą. Dlatego rewanż za tamtą porażkę musiał mieć wyjątkowy smak. To rewanż po ciężkim boju, w którym sędzia […]
27.02.2021
Włochy
27.02.2021

Na Juventus nie da się patrzeć

Ależ ten Juventus jest w tym sezonie słaby. Miewa „Stara Dama” oczywiście przebłyski lepszej gry, zdarza jej się wygrać od czasu do czasu ważny mecz. Jak gdyby sugerując, że już za chwilkę wszystko wróci na właściwe tory i Juve znów będzie wielkie. Ale nie jest. Podopieczni Andrei Pirlo prezentują futbol okropny. Obrzydliwy. Dzisiejszy mecz z […]
27.02.2021