Miał grać w Rakowie, ale nie wyszło. „Klub ceni mnie wyżej”

Marcin Ziółkowski

24 lutego 2026, 18:04 • 3 min czytania 4

Miał grać w Rakowie, ale nie wyszło. „Klub ceni mnie wyżej”

Nie brakuje plotek na temat Rakowa Częstochowa i nieoczywistych kierunków transferowych. Na początku 2026 roku przebąkiwano o możliwym transferze piłkarza z ligi islandzkiej. Agust Orri Thorsteinsson był o krok od dołączenia do jednokrotnego mistrza Polski. Nie stanie się to jednak w zimowym oknie. Piłkarz Breidabliku wyjawił więcej szczegółów na ten temat, a to wszystko w rozmowie z portalem Fotbolti.

Reklama

Raków był blisko, ale poszło o pieniądze

Lewy wahadłowy z Islandii spodobał się w ostatnich miesiącach dwóm polskim klubom. W eliminacjach europejskich pucharów stanął on na drodze Lecha Poznań. Thorsteinsson wpadł w oko Kolejorzowi, ale nie zdecydował się on na manewr podobny do sytuacji z Gislim Thordarsonem. Jeśli chodzi o islandzkiego pomocnika, ten finalnie trafił na Bułgarską.

Raków Częstochowa także był w grze o zawodnika środka pola, ale na finiszu odpuścił. Inaczej było w kontekście Thorsteinssona. Wahadłowy był tematem styczniowych negocjacji pomiędzy Medalikami a Breidablikiem. I na tym się skończyło – Lech nie wszedł do gry na poważnie.

Reklama

Raków pozyska islandzkiego wahadłowego

We wrześniu Islandczycy odrzucili ofertę Medalików opiewającą na 400 tysięcy euro. Thorsteinsson wrócił do tematu ligi polskiej.

Okno transferowe w Polsce się kończy i teraz jestem piłkarzem Breidabliku. Jest zainteresowanie i może ono wzrosnąć po meczu międzynarodowym [kadry seniorów z Meksykiem – przyp. red]. Zobaczymy, co się wydarzy, ale moje skupienie jest na Breidabliku. Cieszę się na nadchodzący sezon – powiedział Thorsteinsson dla Fotbolti.

Islandczyk w ostatnim czasie był łączony z możliwym transferem do Rakowa Częstochowa. Medaliki na początku roku mocno pracowały nad dopięciem ruchu, ale do natychmiastowej zmiany klubu w przypadku Thorsteinssona raczej nie dojdzie.

– Myślę, że transfer się „wykoleił”, przynajmniej na ten moment. Oczywiście, byłem trochę sfrustrowany, kiedy to się wydarzyło, chciałbym tam trafić, Polska to duże okno wystawowe. Taki jest jednak futbol, nigdy do końca nie wiesz, na czym stoisz. Myślałem, że czeka mnie transfer, ale to się zmieniło. Muszę się skupić na tym, na co mam wpływ i wierzę, że coś wydarzy się w przyszłości.

Thorsteinsson: „Nie ma we mnie niezadowolenia”

– Moim celem w stu procentach jest odejść w następnym oknie lub po następnym lecie. Chcę dobrze wykonywać powierzone mi zadania. Oczekiwania wobec mnie na Islandii są wysokie, mam też dużo frajdy.

Według doniesień, transfer zimą upadł z uwagi na wymagania finansowe strony islandzkiej – te wynosiły 80 milionów koron islandzkich, co na polskie realia przekłada się na nieco ponad 550 tysięcy euro.

– Nie jestem zły, rozumiem klub całkiem dobrze. To całkiem w porządku, że klub ceni mnie wyżej i chce za mnie więcej. Nie ma we mnie niezadowolenia.

Niewykluczone, że Raków wróci do tematu latem. W fazie ligowej Ligi Konferencji Thorsteinsson zanotował jedną asystę w sześciu meczach.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne sporty

Tekst czytelnika: 48 godzin na igrzyskach. Reportaż kibicowski

redakcja
5
Tekst czytelnika: 48 godzin na igrzyskach. Reportaż kibicowski
Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama