Takimi meczami zdobywa się awans! Oddech ulgi w Krakowie

Maciej Piętak

13 marca 2026, 22:36 • 5 min czytania 24

Reklama
Takimi meczami zdobywa się awans! Oddech ulgi w Krakowie

Cztery kolejki z rzędu bez zwycięstwa. W tle kontrowersje związane z meczem ze Śląskiem Wrocław. 1:2 u siebie z Miedzią Legnica do 82. minuty. Wisła Kraków przełamuje jednak złą serię i łapie oddech ulgi po szalonej końcówce.

Wymarzony start Wisły

Miedź po przyzwoitym starcie rundy wiosennej i wygranej ze Śląskiem, a także remisie z Pogonią w kolejnych trzech meczach zdobyła tylko cztery punkty. Martwić fanów z Legnicy mógł jednak przede wszystkim styl podczas tych spotkań, bo zespół z Dolnego Śląska nie przekonywał. Pomimo to, udało się mu pokonać w minionej kolejce Stal Rzeszów, a trener Janusz Niedźwiedź nie przeprowadził żadnej zmiany względem minionego tygodnia.

Mariusz Jop z kolei nieco zamieszał w składzie. Do jedenastki po zawieszeniu za kartki wrócił Kacper Duda, a ponadto szkoleniowiec Wisły po raz pierwszy postawił od początku na duet napastników Sanchez – Rodado. Miało być ofensywnie i było, bo już po kilku sekundach Biała Gwiazda oddała strzał.

A warto wspomnieć, że to Miedź zaczynała spotkanie.

Reklama

W pierwszych 30 minutach piłkarze miejscowych fruwali po boisku. Dużo akcji kombinacyjnych, wysoki pressing, agresywny doskok… Mówiąc krótko – to była Wisła z lata czy wczesnej jesieni. Mogło się to podobać.

Przyniosło to efekt, bo już w ósmej minucie Krakowianie zdobyli bramkę. Giger z autu, przedłużenie Biedrzyckiego i strzał Rodado prawą nogą. Hiszpan wiosną może nie jest w najwyższej formie, ale jeśli zostawi mu się za dużo miejsca, to potrafi skarcić. Tak było w tym przypadku, bo defensorzy Miedzi się zdrzemnęli.

Reklama

Piłkarze Miedzi w pierwszych dwóch kwadransach byli głównie statystami, ale w 19. minucie całkowicie rozklepali obrońców Wisły. Marcel Mansfeld miał mnóstwo miejsca w polu karnym, ale w bardzo komfortowej sytuacji nie trafił w bramkę.

Chwilę później równie źle zachował się w drugim polu karnym Jordi Sanchez, który postawił na wariant siłowy i trafił w Lucicia.

Powrót Miedzi

Pod koniec pierwszej połowy piłkarzom Wisły brakowało trochę paliwa, ale ustrzegli się poważniejszych błędów i dociągnęli prowadzenie do końca.

Zawodnicy Miedzi pokazali jednak w końcówce pierwszej części, że też potrafią utrzymać się przy piłce i grać na jeden kontakt. Ponadto dośrodkowania po stałych fragmentach gry gości były bardzo dobrze bite. Do przerwy gracze Wisły radzili sobie jednak z tymi centrami.

Reklama

W drugiej już nie.

Rewelacyjnie dośrodkował Jakub Serafin, a najwyżej wyskoczył Bartosz Kwiecień, który doprowadził do wyrównania. Perfekcyjna główka, choć to nie była łatwa pozycja.

Reklama

Kwiecień grał dość ostro, ale skutecznie. A gdy schodził z boiska, podziękował kibicom za doping. Kibicom Wisły, bo fani Miedzi na stadionie się nie pojawili. Oczywiście fanom Białej Gwiazdy nie spodobało się to zachowanie, a frustracja wśród nich z każdą kolejną minutą rosła.

Tym bardziej, że po wyrównującej bramce obraz meczu się nie zmienił. Miedź kontynuowała dobrą grę – był polot, było szukanie stałych fragmentów gry, a Serafin i Cordoba nie przestawali świetnie centrować. Po kolejnej z takich wrzutek poprzeczkę obił Grudziński.

Momentami Biała Gwiazda nie potrafiła wyjść spod własnego pola karnego. Świetnie funkcjonowała druga linia Legniczan, która zbierała wszystko. Dominacja gości przyniosła ostatecznie kolejnego gola. Mateusz Bochnak dobił z najbliższej odległości strzał Serafina, który piątkowego wieczoru mógł się podobać.

Reklama

Na kłopoty Rodado

Miedź miała świetny wynik i wybijała z rytmu rywali. Trochę było w tym leżakowania, ale przede wszystkim była świetna organizacja w obronie.

Do 82. minuty. Miękko podcięta piłka przez Ertlthalera, ofiarna centra Lelievelda i jak Bochnak przy golu na 2:1 świetnie uprzedził Ertlthalera, tak w tamtej sytuacji zaspał i Sanchez dał remis.

Reklama

Niesiona dopingiem Biała Gwiazda nie złożyła broni. Znowu podopieczni Mariusza Jopa wrzucili wyższy bieg. Giger dośrodkował na głowę Sancheza, ten obił słupek, a Rodado dobił na pustą bramkę.

No, sporo było w piątek dobitek…

Reklama

Miedź już do końca nie stworzyła żadnej okazji. Były stałe fragmenty gry, ale piłkarze Wisły się wybronili i zdobyli jakże cenne trzy punkty.

Końcowy gwizdek. I głośny huk. Kamienie z serca spadły Jarosławowi Królewskiemu, kibicom, ale przede wszystkim piłkarzy. Wystarczyło spojrzeć na Patryka Letkiewicza, który ruszył przez pół boiska, by zacząć cieszyć się z kolegami. Równie szybko zawodnicy gości opuścili boisko.

Duet Sanchez – Rodado dał w hicie Betclic 1. ligi sporo radości kibicom Wisły. I to właśnie tę dwójkę Hiszpanów należy najbardziej za piątkowy wieczór docenić.

Reklama

Za konkrety, bo one są teraz, w tym trudniejszym momencie, dla Wisły najważniejsze. Biała Gwiazda ma obecnie 52 punkty – w najgorszym wypadku dziewięć zapasu nad trzecim miejscem. Miedź z kolei po tej kolejce będzie poza czołową szóstką.

Wisła Kraków – Miedź Legnica 3:2 (1:0)

  • 1:0 – Angel Rodado 8′
  • 1:1 – Bartosz Kwiecień 52′
  • 1:2 – Mateusz Bochnak 65′
  • 2:2 – Jordi Sanchez 82′
  • 3:2 – Angel Rodado 88′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

24 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Papszun o Urbańskim: Jeśli chce wrócić na swój poziom, musi ciężko pracować

Wojciech Piela
0
Papszun o Urbańskim: Jeśli chce wrócić na swój poziom, musi ciężko pracować

Betclic 1. Liga