Simon Kuper, autor „Futbonomii” i kilku innych poczytnych książek, na łamach „Financial Times” zajął się tematem zwalnianych trenerów. Autor odniósł się do zwolnień szkoleniowców Chelsea FC, Manchesteru United i Realu Madryt, mówiąc o upadku instytucji „big bossa” w wielkich klubach.
Arsene Wenger i Alex Ferguson byli „ostatnimi wielkimi menedżerami”, stwierdza w swoim felietonie Simon Kuper, zauważając, że „w miarę wzrostu przychodów organizacje klubowe rosną jak grzyby”.
– Władza dzielona jest między wielu menedżerów. Menedżer, jak wciąż często nazywa się trenera, skurczył się do głównego trenera, który nadzoruje tylko pierwszą drużynę – pisze Kuper.
Co ciekawe jeszcze niedawno, tuż przed swoim zwolnieniem, Ruben Amorim uparcie bronił w mediach tezy o tym, że United zatrudnili go na stanowisko menedżera, nie trenera pierwszego zespołu. Zaraz potem okazał się jednak tylko i wyłącznie trenerem. W dodatku bezrobotnym.
Rola trenera w klubie piłkarskim jest przeceniana? „Dobrze prowadzone kluby używają danych i wiedzy ekspertów”
Simon Kuper twierdzi, że era „wielkich ludzi” w klubach dawno dobiegła końca. Średnia pracy trenera w Europie wynosi nieco ponad rok, większość szkoleniowców traci pracę w trakcie sezonu. Ludzi, którzy „nadzorują w klubie wszystko: od selekcji po transfery” w zasadzie nie ma, nie w największych klubach, gdzie była to wypadkowa decyzji o zakresie obowiązków, nie tylko konieczność będąca następstwem ograniczeń personalnych i budżetowych, które nie pozwalały rozdmuchać sztabu zarządzającego.
– Główny trener wciąż kreuje iluzję wszechmocnego mistrza ceremonii. Jest główną postacią klubu, jego twarzą na konferencjach prasowych. W rzeczywistości jest bardziej szefem działu niż dyrektorem generalnym. Większość pierwszych trenerów jest tak dobra, jak ich materiał. Zwykle wygrywa zespół, który ma najlepszych piłkarzy. To dlatego na przestrzeni dekady w Anglii korelacja wydatków na wynagrodzenie zespołów z ich miejscem w tabeli to 90% – pisze Simon Kuper.
Felietonista „Financial Times” wspomina o rzeczonej sprzeczce co do ważności roli w klubie, którą wywołał Ruben Amorim. Twierdzi, że tak on, jak Enzo Maresca oraz Xabi Alonso po prostu źle ocenili i przeszacowali swoją istotność w całej organizacji. Zauważa jednak, że to samo robią kibice.
– Większość fanów przecenia siłę pierwszego trenera, dlatego często nawołują do zwolnienia go, gdy zespół przegrywa. Kluby z radością na to przystają, przenosząc winę za być może własne błędy na kozła ofiarnego. Jeśli nadal muszą zwalniać trenerów, niech przynajmniej nie pozwalają im – jako przejściowym pracownikom – na prowadzenie rekrutacji, żeby potem przekazać swój niechciany zespół następcy – twierdzi dziennikarz.
Simon Kuper odwołał się słów Pepa Guardioli, który stwierdził, że skauting to najważniejszy dział w klubie, znacznie ważniejszy niż sztab trenerski oraz sami piłkarze.
– Kiepska rekrutacja tłumaczy kryzysy United i Chelsea bardziej niż kiepski trener. Dobrze prowadzone kluby nie pozwalają trenerom na wiele w temacie transferów. Używają danych i mądrości ekspertów – uważa Simon Kuper.
Całkiem niedawno o tym, że piony skautingowe i sami skauci wciąż są – nie tylko w Polsce – mocno niedoceniani mówił Weszło Grzegorz Mańkowski, szef skautów Jagiellonii Białystok.
– W piłce generalnie nie docenia się skautów. Trochę tego nie rozumiem, bo oni mają ogromny wpływ na budowanie drużyny. Jeśli ich oczy się pomylą i ktoś podpisze złego zawodnika, to straty idą w miliony, zespół nie odpali. I odwrotnie, gdy trafią, zyski będą widoczne i znaczące – mówił.
Mistrzostwo i puchary za pół darmo. Jak wygląda skauting Jagiellonii?
Guardiola wycenił, że właściwy, dobry skauting to „80% roboty” w kontekście sukcesów klubu.
WIĘCEJ O TRENERACH NA WESZŁO:
- Odkrywamy tajemnice pracy nowych trenerów Rakowa Częstochowa
- Spartanin, który musi się dostosować. Alvaro Arbeloa w Realu
- Michael Carrick i misja ratunkowa w United
- Jak Portugalia szkoli trenerów? Opowieść zza kulis
fot. Newspix