W Szwecji po meczu z Ukrainą zapanowała euforia. – Kibice całkiem odlecieli. Myślami są już w Ameryce. Chcą powtórzyć brązowy medal z 1994 roku – mówi nam Kamil Bocheński, polsko-szwedzki dziennikarz pracujący dla publicznej telewizji STV.
Reprezentacja Szwecji przeżywała w ostatnim czasie wielki kryzys. Nie dostała się ani na mundial w Katarze (nasza w tym zasługa), ani na Euro 2024. Wylądowała w Dywizji C Ligi Narodów, a w grupie eliminacyjnej do tegorocznych mistrzostw świata nie wygrała żadnego spotkania.
Euforia szwedzkich kibiców
To wszystko sprawiło, że ekipa Trzech Koron znalazła się w ostatnich latach pod wielką krytyką mediów i kibiców. Nastroje te odwróciły się o sto osiemdziesiąt stopni po przekonującym zwycięstwie nad Ukrainą.
– Atmosfera wokół reprezentacji diametralnie zmieniła się po zwycięstwie nad Ukrainą. Przed pierwszym barażem kibice mówili: „żeby chociaż wygrali ten jeden mecz”. A teraz… kibice całkiem odlecieli. Myślami są już w Ameryce. Chcą powtórzyć brązowy medal z 1994 roku. Klasyczne media są raczej pół na pół, ale te youtube’owe też odleciały. Podpowiadają kibicom, gdzie są najlepsze hotele i gdzie można kupić bilety – opowiada nam Kamil Bocheński, dziennikarz żyjący na co dzień w Sztokholmie.
– Drużyna i trener podchodzą jednak z pokorą. Wiedzą, że czeka ich trudny mecz z zespołem, który ma naprawdę duże gwiazdy jak Lewandowski czy Zieliński. Ogólnie są jednak bardzo dobrej myśli. Odczuwam, że naprawdę wierzą w pokonanie Polaków.
W szwedzkich mediach można przeczytać też porównania Victora Gyokeresa i Roberta Lewandowskiego. Są one o tyle zasadne, że obaj piłkarze mają… identyczne liczby. Napastnik Arsenalu strzelił jedenaście goli w lidze i cztery w Lidze Mistrzów, podobnie jak polski kapitan.
– Lewandowski to inna klasa. To jak porównać Gyokeresa do Zlatana. Zlatan to legenda szwedzkiej piłki, a Lewandowski jest jego polskim odpowiednikiem. Patrząc na całą karierę, Szwed ma jeszcze bardzo daleko do Lewandowskiego – przekonuje Bocheński.
– Tu i teraz? Gyokeres gra w Arsenalu, gra w Premier League, jest przyzwyczajony do wysokiego tempa, ale Lewandowski to jednak dla mnie inny poziom. Ma lepsze wykończenie, lepszą technikę. Gyokeres nie jest postrzegany jako najlepszy szwedzki piłkarz. Jest nim Alexander Isak. Mówi się, że Isak zupełnie inaczej czuje piłkę. Lewandowski też ma to coś – twierdzi dziennikarz STV.
WIĘCEJ RAPORTÓW ZE SZWECJI:
- Największy stadion w Skandynawii. Zagramy baraż wśród bloków i galerii
- Lepsza liga, lepsza kadra. Szwecja ma talenty, ale Polska z nią wygrywa
- Potter bardziej boi się Polski niż ICE. „Macie wielu ekscytujących piłkarzy”
Fot. newspix / własne