To jeden z najważniejszych meczów reprezentacji Polski w ostatnich latach. Zespół Jana Urbana zagra w Sztokholmie ze Szwecją w finale baraży o mundial. Wiele osób uważa, że to rywale są lekkim faworytem. Przed meczem dla polskich mediów wypowiedział się Henrik Larsson. Słynny były reprezentant Szwecji, piłkarz m. in. Barcelony, wskazał w „Przeglądzie Sportowym” słaby punkt reprezentacji Jana Urbana.
Larsson to były reprezentant Szwecji. Rozegrał w narodowych barwach aż 106 meczów w latach 1993-2009. Był zawodnikiem m. in. Barcelony i Manchesteru United, później pracował jako trener. Dziś często jest ekspertem telewizyjnym i widać, że śledzi na bieżąco piłkarskie wydarzenia.
Henrik Larsson o problemach reprezentacji Polski Jana Urbana: Widać brak pełnej kontroli nad sytuacją
Zapytany o słabsze strony Polaków, słynny Szwed wypowiedział się tak: – Największy problem to obrona. Widać tam nerwowość i brak pełnej kontroli nad sytuacją. W takich meczach to może być bardzo kosztowne. Natomiast od środka pola w górę Polacy wyglądają bardzo dobrze. Jest u nich kreatywność, doświadczenie i zawodnicy, którzy potrafią podejmować dobre decyzje pod presją. Jest też dużo fizyczności, co może być dużym atutem, szczególnie w meczu o takiej stawce.
Według Larssona spotkanie w Sztokholmie może potrwać dłużej niż 90 minut.
– To może być bardzo wyrównany mecz, z niewielką liczbą sytuacji. Wynik 0:0 po 90 minutach wcale mnie nie zdziwi. W takich spotkaniach jeden detal może zdecydować — jeden błąd, dobre zagranie, strzał z dystansu, jak ten Zielińskiego z Albanią. Dlatego trzeba być gotowym na wszystko, także na dogrywkę i rzuty karne – przewiduje były napastnik Barcelony.
Larsson liczy na to, że różnicę we wtorek może zrobić Viktor Gyokeres. Jest pod dużym wrażeniem trzech goli, strzelonych przez napastnika Arsenalu w spotkaniu z Ukrainą (3:1).
– Jako napastnik zrobił dokładnie to, czego się od niego oczekuje. Strzelał gole, był aktywny, podejmował dobre decyzje. Pierwsza bramka to świetny przykład współpracy zespołowej, ale też jego instynktu. Był tam, gdzie powinien być. Drugi gol pokazał jego dynamikę i siłę — potrafił stworzyć sobie sytuację i ją wykorzystać. Trzeci gol to już czysta determinacja i spryt. Tego typu sytuacje często decydują o losach meczów — kiedy zawodnik potrafi „wyczuć moment” i zareagować szybciej niż obrońca. Widać, że jest w dobrej formie i bardzo pewny siebie – chwali Gyokeresa Larsson.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Odmieniona i silniejsza. To Szwecja jest faworytem [VLOG]
- Szwed był na meczu na Narodowym. „Czułem się jak w kościele”
- Frankowski o Nawrockim w szatni: Pod publiczkę