Dawno nie słyszeliśmy tak dziwnej wypowiedzi, jak ta Rafała Grodzickiego o niewpuszczeniu kibiców Wisły Kraków. Dyrektor sportowy Śląska stwierdził, że nie ci weszli na stadion, bo… ich nie było.
– Dlaczego kibice Wisły nie zostali wpuszczeni na ten mecz? – spytał w Magazynie Betclic 1. Ligi Tomasz Łapiński.
– Bo ich nie było. Trzeba zadać pytanie, dlaczego tak się stało. Jestem odpowiedzialny za sport, dla mnie to jest najważniejsze. Oświadczenie klubu było przedstawione – wytłumaczył Grodzicki.
No tak, faktycznie, wszystko się klei. Kibice Wisły nie przyjechali na stadion, więc sami są sobie winni. Czego oczekiwali? Że ktoś ich wpuści, skoro nie zapukali do drzwi? Śląsk przecież czekał już z rozłożonym dywanem, przygotował herbatę i kanapki, ale wszystko na marne, bo wiślacy pogardzili gościnnością. Kołowrotki stały przed nimi otwarte…
Nie da się bardziej skompromitować narracji Śląska!
Grodzicki:
„Potrzymaj mi piwo”
— Łysy po krakosku (@Lysypokrakowsku) March 9, 2026
Grodzicki: Kibice Wisły nie weszli, bo ich nie było
Generalnie rozumiemy, że Grodzicki znalazł się w niewdzięcznej sytuacji. Jest przecież od spraw sportowych, a przyszło mu tłumaczyć się z organizacji meczu (wypowiedział się, bo Remigiusz Jezierski odmówił rozmowy TVP i generalnie medialnie zapadł się pod ziemię). Rozumiemy też jego sportową perspektywę przedstawianą w programie – chcieli grać, przygotowali się na ten mecz, nie wyobrażają sobie rozegrania go w innym terminie. I w porządku, mają do tego prawo, nie ma w tym nic złego.
Ale jednak mówienie, że wiślacy nie weszli na stadion, bo nie przyjechali…
Delikatnie mówiąc, można odpuścić sobie takie sugestie.
Dyskusyjny jest też inny zarzut Grodzickiego. – Mam wrażenie, że ten mecz jest przeniesiony do dyscypliny e-sport. Wszystko się odbywa w social mediach. Dostaliśmy oficjalny komunikat w dniu meczu. To chyba jest wymowne – twierdzi dyrektor sportowy, sugerując, że do ostatniej chwili nie wiedział, czy mecz się odbędzie.
No niekoniecznie. Na dobrą sprawę wiadomo to było już w środę 4 marca. To wtedy Jarosław Królewski zadeklarował: Jeśli w ciągu 48h opinia publiczna nie otrzyma klarownej precyzyjnej informacji (nie bełkotu) – od Policji oraz Śląska Wrocław, co właściwie dzieje się we Wrocławiu i co zadecydowało o niewpuszczeniu naszych kibiców na stadion, nasz zespół nie pojedzie do Wrocławia.
Śląsk musiał już wtedy wiedzieć, że nie przedstawi precyzyjnej informacji od policji, bo ta przecież wcale nie rekomendowała zamknięcia sektoru gości. Jedyne, na co wrocławianie mogli liczyć, to że Królewski zmieni zdanie.
Następnego dnia, w czwartek wieczorem, właściciel Wisły zadeklarował, że skoro warunki nie zostały spełnione, to jego zespół nie jedzie do Wrocławia. Jasno zaznaczył, że decyzja jest ostateczna i nieodwołalna. Nie wiemy, na jaki oficjalny komunikat liczył Grodzicki, może na list polecony? Jak na nasze, jasny oficjalny sygnał został wysłany w środę rano, cztery dni przed meczem, a nie w dniu spotkania. To problem Śląska, że nie uwierzył w to, co komunikuje mu rywal i do końca liczył, że krakowianie zmiękną.
Zagrożenie dla bezpieczeństwa
Interesująca jest też wypowiedź rzecznika prasowego Śląska, Jędrzeja Rybaka.
– W systemie nie było żadnej blokady na żadne miasto. Indywidualni kibice mogli kupować bilety. Odmowa dotyczyła zorganizowanej grupy kibiców Wisły. Zgodnie z przepisami PZPN klub gospodarza ma taką możliwość w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa – w naszej ocenie tak właśnie było.
Nie bijemy w samego rzecznika, bo on po prostu przedstawił perspektywę klubu. Ta logika jest jednak niezwykle pokrętna. Zakłada ona bowiem, że…
- udział autoryzowanej przez klub grupy kibiców, przewiezionej pociągiem specjalnym, eskortowanej przez policję aż pod kołowrotki, przebywającej na zamkniętym sektorze gości, otoczonym w dodatku sektorami buforowymi jest niebezpieczny,
- bezpieczny jest natomiast udział tej samej grupy kibiców, która potencjalnie może kupić sobie bilet przez internet, przyjedzie sama, dotrze na stadion bez eskorty i zasiądzie z wiślackimi barwami wśród kibiców gospodarzy.
Mamy wątpliwości, czy byłby to najlepszy pomysł, a przecież kibice z Krakowa – zdaniem Śląska – mogli to zrobić.
WIĘCEJ O MECZU ŚLĄSK – WISŁA:
- Jarosław Królewski: Oczekuję najwyższej kary dla Śląska [WYWIAD]
- Kulesza się obudził. Nagle nie będzie niczego tolerował
- Stypa przy dźwiękach saksofonu. Śląsk wygrał dzięki bierności PZPN
Fot. newspix.pl