Miały być wielkie emocje związane z walką o pozostanie w Ekstraklasie i faktycznie – momentami walka była, ale o to, by utrzymać się na dwóch nogach. Spotkanie Arki Gdynia z Widzewem Łódź zakończyło się bezbramkowym remisem, ale winą za ten wynik trudno obarczać wyłącznie piłkarzy. Prawdziwym antybohaterem tego widowiska była (znowu) murawa na stadionie w Gdyni.
Plaża zamiast boiska
Nazywanie tego czegoś „boiskiem” to obraza dla profesjonalnego futbolu. To, co zobaczyliśmy, to po prostu zaorane pole, na którym nie da się uprawiać zawodowego sportu.
A jeśli już, to beach soccer, chociaż pobliskie boiska na plażach są do tego lepiej przystosowane.
Zamiast zielonego dywanu, zawodników przywitała mieszanka piachu, błota i ziemi.
JesteśMY #ARKWID pic.twitter.com/Apil6xM4cl
— Pernik 𝕋𝔸𝔾 (@Pernik133) March 15, 2026
Piłkarze obu zespołów mieli niemałe problemy ze zwykłym poruszaniem się. Jakieś dynamiczne akcje? Gdzie tam – ważniejsze było utrzymanie się przy piłce, co było nie lada sztuką, skoro co chwilę futbolówka skakała na wszystkie strony świata.
Nie wspominając już o kwestiach zdrowotnych i sporym ryzyku kontuzji.
Gdyby ktoś zaparkował na tej „murawie” swój samochód i chciał z niego wysiąść w eleganckich butach, wiedziałby, że po jednym kroku będą one totalnie ubrudzone. Nawiązanie do motoryzacji jest tu nieprzypadkowe, bo niektóre ślady na nawierzchni faktycznie przypominają ślady kół…
Który tu, kurwa driftował?! pic.twitter.com/8CikG8tzTc
— Krzysztof Paciorek (@k_paciorek) March 15, 2026
Najbardziej bulwersujący w całej tej kompromitacji jest fakt, że problem z „murawą” ciągnie się od dawna, a „boisko” było w porównywalnie opłakanym stanie już wcześniej.
Tu nie ma co się śmiać. Wypada tylko współczuć. #ARKWID pic.twitter.com/Pek92tEYxJ
— Tomasz Galiński (@T_Galinski) March 15, 2026
Wystarczy przypomnieć słowa trenera Arki, Dawida Szwargi, przed derbowym starciem z Lechią Gdańsk.
– Warunki boiskowe miały tu ogromne znaczenie – na tej murawie praktycznie nie dało się wymienić dwóch podań z pierwszej piłki. (…) Byłem na tym boisku zarówno dzień wcześniej, jak i w dniu meczu i mogę powiedzieć jasno: w ataku pozycyjnym, gdzie kluczowa jest gra na jeden kontakt i element zaskoczenia, ta nawierzchnia bardzo to utrudniała – mówił wówczas.
Pewnie podobne słowa padną na konferencji po spotkaniu z Widzewem.
Gdzie jest PZPN? Gdzie jest jakaś reakcja?
Mijają kolejne tygodnie, a w Gdyni nie zmieniło się absolutnie nic. Nadal mamy do czynienia z nawierzchnią, która premiuje wybijanie piłki na oślep. Profesjonalne drużyny zasługują na profesjonalne warunki, a to, co obecnie oferuje obiekt w Gdyni, to byłby wstyd na całą piłkarską Polskę.
„Byłby”, bo porównywalnie „dobre” murawy mamy w Łodzi, Lublinie czy przede wszystkim Radomiu, skąd chciała ewakuować się młodzieżowa reprezentacja Polski.
Pytanie, gdzie w tym wszystkim są sędziowie i PZPN, którzy też dopuszczają do takich sytuacji. Co jakiś czas słychać, że: „ooo, jaka ta nasza Ekstraklasa światowa, jesteśmy pokazywani w Stanach, w Europie, w Timorze Wschodnim” i taki Michael, Lubomir czy inny Boi-Sko włącza mecz Arki z Widzewem i śmieje się, że ma lepszy trawnik pod domem.
I najgorsze, że ma rację.
Trudno też – mimo wszystko – śmiać się z murawy na lidze szóstek w Gwatemali. Ekstraklasa zarabia nieporównywalnie większe pieniądze, a poziom boisk jest zatrważająco podobny.
Zwykły mecz ligi szóstek w Gwatemali. Magazyn Lig Egzotycznych pełną gębą 🙃
📹Expefutbol TV pic.twitter.com/Yfby0YIHvN
— Adam_Kotleszka ⚽🏝️🇺🇸🇦🇺🇨🇦 (@Adam_Kotleszka) March 13, 2026
Naprawdę nie da się nic z tym zrobić? Naprawdę nie da się pogrozić jakimiś karami? Odwołać albo przełożyć spotkania?
Może i się da, ale nie u nas.
U nas wolą mieć czyste papcie.
Więcej o stanie muraw na polskich boiskach świetnie napisał Aleksander Rachwał: Murawy w Ekstraklasie straszą. Można było tego uniknąć?
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Gdzie sięgają możliwości Gasparika? „Ma potencjał, by zostać wybitnym”
- Burić: Typowanie nas do spadku dodatkowo mobilizowało [WYWIAD]
- Mocne słowa o piłkarzu Legii. „To napastnik na Serie C”
Fot. Newspix