Santos rozpieszcza fanów. Kolejny wielki powrót do domu

Marcin Ziółkowski

03 stycznia 2026, 20:09 • 3 min czytania 0

Choć zakończony niedawno sezon przysporzył fanom Santosu wiele zmartwień, to na koniec wszystko dobrze się skończyło. Neymar, mimo problemów zdrowotnych, pomógł utrzymać się ukochanemu zespołowi. Brazylijski czarodziej w nowym sezonie otrzyma bardzo jakościowe posiłki. Jesteśmy świadkami wielkiego powrotu, bowiem trzeci raz w Santosie zagra piłkarz, który w Europie ma zupełnie odmienną opinię od tej, którą cieszy się w Ameryce Południowej. 

Santos rozpieszcza fanów. Kolejny wielki powrót do domu
Reklama

Santos z Neymarem i Gabigolem w składzie

Pod koniec sezonu 2025 Neymarowi stanowczo odradzano grę. Znacząco mogła wpłynąć ona na pogorszenie stanu kolana. Pozostały trzy mecze, a jemu polecano, by je odpuścił. Brazylijczyk uparł się jednak i zlekceważył sugestie lekarzy. Kibice po fakcie mogą być z tego stanu rzeczy zadowoleni.

Neymar utrzymał Santos praktycznie w pojedynkę. W jednym z ostatnich spotkań – z walczącym jeszcze o utrzymanie Juventude, wygranym 3:0 – były piłkarz Barcelony zanotował hat-tricka. Bardzo ważne bramki i punkty znacząco pomogły w układzie końcowej tabeli. Udało się przede wszystkim uniknąć drugiego w historii spadku.

Reklama

Teraz przyszedł czas na nowe rozdanie i parę dni temu przedłużono umowę z Neymarem do końca sezonu 2026. A to nie koniec dobrych wiadomości. Swój trzeci rozdział w Santosie napisze Gabriel Barbosa, znany jako Gabigol. W Santosie zaczął trenować w wieku ośmiu lat i na pierwszym etapie kariery spędził tu aż 12 lat (mając 20 wyjechał do Europy).

Legendarny klub może i nie jest w najlepszym położeniu, ale nadal ma moc przyciągania. Po takich nowinach kibice z pewnością będą mieli większy apetyt na kolejne tego typu wzmocnienia kadry. Santos w ostatnim sezonie Serie A Betano zajął bowiem 12. miejsce i zagra w Copa Sudamericana.

W ojczyźnie bohater – w Europie Mr Nobody

Gabigol blisko dekadę temu był jedną z największych nadziei Canarinhos. Gwiazda ligi brazylijskiej trafiła do Europy w 2016 roku. Nowym klubem Barbosy został Inter. I choć nadzieje były spore – można go dziś bez wątpienia wskazać jako jeden z bardziej znanych przykładów w gronie niewypałów. Nie odnalazł się tam.

Trafił on do siatki tylko raz – w meczu z Bologną. To wszystko na co go było stać w dziewięciu spotkaniach. Po Mediolanie była też Lizbona i gra dla Benfiki oraz drugi epizod w Santosie i wypożyczenie do Flamengo.

W barwach Rubro-Negro przekonał na tyle, że podpisano go na stałe. Był to wyśmienity wybór – od razu w 2019 roku zdobył potrójną koronę, będąc kluczowym dla zespołu zawodnikiem w decydujących meczach, trochę jak Diego Milito w 2010 roku dla Interu. Decydujące starcie tamtej edycji Copa Libertadores to jego bramki w 89 i 92. minucie, który uczyniły finał południowoamerykańskim odpowiednikiem finału Ligi Mistrzów z 1999 roku. „Gabigol” został wielkim bohaterem.

Ostatni sezon to gra dla Cruzeiro – tam Gabigol wylądował po pewnych perturbacjach. Właściciel klubu Pedro Lourenco chciał go bardzo w zespole już w czerwcu 2024 roku, ale nie miał na to pieniędzy i czekał na zbliżający się koniec umowy w Rio de Janeiro.

Barbosa nie przedłużył umowy z Flamengo, choć jego dorobek to wiele trofeów i 160 bramek w nieco ponad 300 spotkaniach. W całym sezonie trafił 13 razy, a Cruzeiro wylądowało na ligowym podium.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Mocne słowa eksperta o Amorimie. „Ledwo się nadaje”

Braian Wilma
0
Mocne słowa eksperta o Amorimie. „Ledwo się nadaje”
Hiszpania

Kibole Valencii wściekli po porażce. Zaatakowali klubowy autokar

Braian Wilma
0
Kibole Valencii wściekli po porażce. Zaatakowali klubowy autokar
Hiszpania

Ronald Araujo wrócił do treningów. Poleci z drużyną na Superpuchar

Braian Wilma
0
Ronald Araujo wrócił do treningów. Poleci z drużyną na Superpuchar
Reklama

Ameryka Południowa

Reklama
Reklama