Salah gra dalej. Egipt do awansu potrzebował dogrywki

Marcin Ziółkowski

05 stycznia 2026, 22:35 • 3 min czytania 0

Puchar Narodów Afryki w Maroku wchodzi w decydującą fazę. Poznaliśmy już połowę uczestników meczów ćwierćfinałowych. Kolejnym z nich został Egipt, który – a jakże inaczej – z pomocą Mohameda Salaha zameldował się w najlepszej ósemce imprezy. Choć Benin to turniejowy outsider – zmusił swoją postawą faworytów do rozegrania dogrywki. Wynik końcowy to 3:1 dla Egiptu.

Salah gra dalej. Egipt do awansu potrzebował dogrywki
Reklama

Salah ponownie z bramką

Mohamed Salah przybył na turniej krótko po wywołaniu olbrzymiego zamieszania po jednym z meczów Liverpoolu. Wszystko to z uwagi na decyzje personalne Arne Slota. Brytyjskie media odmieniły tę aferę przez wszystkie przypadki, a Egipcjanin nie był zadowolony z posadzenia na ławce.

Reklama

Trochę więcej spokoju mógł zaznać na zgrupowaniu reprezentacji. Najpierw w pierwszym meczu grupowym dobił Zimbabwe, trafiając w doliczonym czasie gry na 2:1.

Druga kolejka to także bramka Salaha – jedyna, jaka padła w starciu z RPA. W ostatnim meczu grupowym gwiazda Liverpoolu odpoczywała i skończyło się bezbramkowym remisem z Angolą. Wystarczyło to do wygrania grupy B.

Miał być spacerek, a skończyło się dogrywką

Po awansie do fazie pucharowej, Egipcjanie zmierzyli się z Beninem. Jeden z outsiderów imprezy w Maroku, właśnie tam odniósł swój największy sukces. Po raz pierwszy w historii Benin wygrał bowiem mecz grupowy w PNA.

Dokonało się to dopiero w 16. przypadku. Yohan Roche został bohaterem meczu z Botswaną w drugiej kolejce. Gol ten zagwarantował na koniec fazy grupowej drugą lokatę w rankingu ekip sklasyfikowanych na trzecich miejscach.

Egipcjanie na turnieju nie grali przekonująco i tak też było w meczu w Agadirze. Jedną z dogodnych okazji zmarnował Omar Marmoush z Manchesteru City. Kibice długo czekali na pierwszego gola w tym spotkaniu.

Bezbramkowy remis utrzymywał się aż do 69. minuty. Znakomitym uderzeniem popisał się Egipcjanin Marwan Attia. Zespół prowadzony przez Hossama Hassana przeliczył się z tym, że dowiezie jednobramkowe prowadzenie do końca. Czternaście minut później do wyrównania doprowadził Jodel Dossou i zapachniało w Agadirze ogromną niespodzianką.

W dogrywce Egipt zmobilizował się i nie pozostawił nic przypadkowi. Siedem minut po wznowieniu przedłużonej czasowo rywalizacji Yasser Ibrahim przelobował bramkarza rywali. Prowadzenie utrzymało się do końca. Warto jednak dodać, że w 124. minucie Salah w marokańskim turnieju po raz trzeci zameldował się na liście strzelców. Wzorowo wykończył kontrę.

Tym samym Egipt po zwycięstwie 3:1 został piątym ćwierćfinalistą imprezy, po Mali, Senegalu, Kamerunie oraz gospodarzach. Salah i jego koledzy zmierzą się ze zwycięzcą pojedynku pomiędzy Wybrzeżem Kości Słoniowej a Burkiną Faso, który odbędzie się 6 stycznia. Iworyjczycy są obrońcą tytułu i w Maroku jeszcze nie przegrali.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama