Są na pewno pozycje gorzej obsadzone w naszym corocznym rankingu, choć jakby się temu dokładnie przyjrzeć sytuacja na środku obrony nadal nie jest jakaś doskonała. W ostatnich miesiącach poczuliśmy jednak odrobinę pozytywnych wibracji za sprawą niezłej postawy bloku defensywnego reprezentacji Polski. Wszystko dzięki dwóm filarom odkurzonym w Porto i dającym nam poczucie jakiejś stabilizacji.
Więcej zyskał pewnie ten drugi w zestawieniu, czyli Jan Bednarek. Od regularnego dostawania w trąbę w Anglii przeszedł do regularnego wygrywania w Portugalii – stał się przy okazji całkiem innym piłkarzem, łatwiej mu łapać powtarzalność, pewność siebie. Dostaje też kolejne pochwały w zagranicznych mediach, to zwyczajnie miłe. Jest też jednym z liderów naszej kadry, co jeszcze jakiś czas temu mogło być wręcz nie do pomyślenia. A teraz to nie za bardzo nam przeszkadza.
Przegrał jednak rywalizację o miano najlepszego polskiego środkowego obrońcy roku 2025 z Jakubem Kiwiorem, który akurat towarzyszy mu teraz w Porto. Wszystko dlatego, że wcześniej młodszy z wymienionych defensorów dawał sobie radę jako łatający dziury w Arsenalu i z powodzeniem grał nawet w Lidze Mistrzów, na nie byle jakim poziomie. Był może opcją awaryjną, ale na tyle jakościową, że regularnie chwalił go Mikel Arteta. Powiedzmy sobie szczerze, każdy chciałby mieć w swojej drużynie tak jakościowego rezerwowego, trudno się trenerowi Arsenalu dziwić. W trudnym okresie Kiwior wszedł do składu Kanonierów i dał to, czego było trzeba.
I o ile tych dwóch dżentelmenów łatwo było za ubiegły rok wyróżnić, o tyle ustalenie kolejnych miejsc naszego zwyczajowego rankingu było czasem walką z całkiem wyrównanym poziomem całego tego peletonu. Pełną trudnych do pogodzenia punktów widzenia.
Ranking Weszło 2025 – środkowi obrońcy
Dosyć zgodni mogliśmy być w redakcji jeśli chodzi o obsadzenie na najniższym stopniu podium Tomasza Kędziory. Rok temu plasował się na miejscu piątym, ale wyprzedzający go wówczas Piątkowski i Walukiewicz teraz wypadli z zestawienia. Pierwszy – gra słabo. Drugi – gra na prawej obronie, więc grzechem byłoby go dalej traktować jak środkowego obrońcę. Wyszło więc na to, że Kędziora po prostu utrzymując poziom zasługuje na awans do czołowej trójki.
Zresztą powiedzmy sobie szczerze – to po prostu niezły, równo grający piłkarz. Dobrze mieć takiego na zgrupowaniach kadry, fajnie mieć go w składzie kiedy jesteś trenerem jednego z lepszych klubów w Grecji. Solidność wystarczy do zajęcia miejsca za plecami Kiwiora i Bednarka.
W kontekście reprezentacyjnym rozpatrywać należało jeszcze dwóch kadrowiczów Jana Urbana, którzy ostatni rok zaliczą do tych naprawdę udanych. Przemysław Wiśniewski gra w Serie B wszystko, dla drużyny narodowej wykopał go nowy selekcjoner. Za nim kawał roku, blisko było nawet awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech, można go odrobinę w tym zestawieniu wyróżnić.
Jan Ziółkowski wybierając po kilkunastu meczach dla Legii Romę mógł wzbudzić pewne wątpliwości, ale chyba się broni, skoro Gian Piero Gasperini daje mu okazje do wykazania się na murawie. Także w meczach z naprawdę klasowymi rywalami. To kolejny wygrany minionego roku.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, 20-latek za niedługo zamelduje się wyżej w naszym rankingu.
Pół na pół. W pewnym momencie zaczynają się schody
Tak jak łatwo było wskazać czołową dwójkę, tak i można się zgodzić co do ostatecznego składu czołowej piątki. Im jednak dalej w las, tym trudniej o konsensus, głównie dlatego, że niewiele jest punktów zaczepienia.
Usadzony przez nas na szóstej lokacie Michał Helik ma jednak za sobą udany rok, który zaczął od transferu z Huddersfield do Oxfordu lub – jak kto woli – strzału w dziesiątkę. Nie dość, że wskoczył ligę wyżej, to jeszcze od razu do pierwszego składu, gdzie momentalnie zaczął grać od dechy do dechy – w sumie na poziomie Championship zaliczył w ostatnich dwunastu miesiącach 43 występy, zdobył pięć goli i zanotował dwie asysty. Od listopada wychodzi na boisko w roli kapitana.
O awans to się raczej z tym swoim Oxfordem nie bije, ale może znów uda się zakończyć sezon nad kreską. Dobrze by było.
Na miejscu siódmym znalazł się Bartosz Bereszyński, może trochę z przyzwyczajenia. Ma on jednak walory piłkarskie, na które skusił się kolejny klub na zapleczu Serie A. Tym razem reprezentant Polski zawędrował na Sycylię i utrzymuje się na powierzchni w Palermo. Po tym roku jest pewnie krok bliżej powrotu do Ekstraklasy, ale latem cierpliwie wyczekał na ofertę z Włoch, czym tylko udowodnił kolejny raz, że tam jest na razie jego miejsce.
Szary koniec, ale z błyskiem. Po nich możemy spodziewać się nawet więcej
Ostatnie trzy miejsca obsadziliśmy zawodnikami, których tu jeszcze nie było. I nie mamy nic przeciwko, żeby w kolejnych latach wskakiwali w rankingu wyżej. Kryspin Szcześniak ma za sobą dobry rok, w sporej części spędzony na prawej obronie, ale jeszcze nam się załapał jako środkowy defensor. Jego starania zwieńczyło powołanie na zgrupowanie reprezentacji Polski – debiutu z tego nie wycisnął, ale i tak jest w porządku.
Potem, trochę rzutem na taśmę, pokazał nam się Kacper Potulski, dobijający się coraz usilniej do składu Mainz. Bundesliga to już nie byle jaki poziom, rozważaliśmy też Adama Dźwigałę z St. Pauli, ale wyszło nam, że młodszy Potulski już teraz pod względem piłkarskim oferuje więcej.
Czołową dziesiątkę zamyka Oskar Wójcik, objawienie rundy jesiennej Ekstraklasy. Blisko wciśnięcia się na jego miejsce był też Marcin Kamiński, który w tym roku jest ważnym elementem najlepszej defensywy w Ekstraklasie, ale zdążył się też załapać na kilkanaście spotkań w 2. Bundeslidze. Tu jednak indywidualne popisy piłkarza Cracovii wzięły górę i jest, jak jest.
W kontekście ostatnich miejsc naszego rankingu można było rozpatrywać jeszcze kilka kandydatur, ale żadna z nich nas nie przekonała. Sami jednak widzicie, że kłopotu bogactwa to my raczej nie mamy, choć można cieszyć się tym, że na horyzoncie pojawiły się jakieś świeże nazwiska. To pozwala z jakimś optymizmem spojrzeć w przyszłość i przewidywać całkiem niezłe efekty poszukiwań trzeciego z obrońców, który wejdzie nam na europejski poziom goniąc Kiwiora i Bednarka.

ZOBACZ POZOSTAŁE RANKINGI 2025 ROKU NA WESZŁO:
- Najlepszy polski bramkarz? Emeryt i rezerwowy. Ale i tak jest bardzo dobrze [BRAMKARZE]
- Bezkonkurencyjny Matty Cash. I silna ligowa reprezentacja [PRAWI OBROŃCY/WAHADŁOWI]
Fot. Newspix