Osobiście wystawiłbym Oskara Pietuszewskiego w pierwszym składzie na Albanię. Skoro jest w gazie, to trzeba z tego korzystać. Jednocześnie jego brak w jedenastce nie będzie żadną kontrowersją. A jeśli dostanie trzydzieści minut, to i tak będzie to wyraźny sygnał od Jana Urbana, że bardzo wierzy w tego chłopaka. Nie popadajmy w histerię i skrajności.
W ostatnich tygodniach niektórzy kreują obraz Jana Urbana, który jest sceptyczny wobec 17-latka, a gdy zapędzimy się w zbyt dalekie rejony internetu przeczytamy nawet, że selekcjoner tępi młodego chłopaka, podcina mu skrzydła i najchętniej dałby mu zadebiutować dopiero wtedy, gdy będzie zbliżał się do trzydziestki.
Przyznam, że niektóre wypowiedzi trenera kadry mogą wydawać się dziwne. Na przykład ta u Bartka Ignacika, gdy stwierdził, że skauci FC Porto być może dlatego pozytywnie zaopiniowali transfer chłopaka, bo nie zniechęcili się widząc jego nieudany występ w kadrze. Jest to logika co najmniej pokrętna i generalnie w wypowiedziach o Pietuszewskim selekcjoner trochę zapędził się w kozi róg.
Ale czy jednocześnie to nie za wcześnie, by wyrobić sobie opinię na temat tego, jaki ma plan na 17-latka?
Jaki plan ma Urban na Pietuszewskiego?
Oceńmy Urbana po czynach, a nie słowach. A czyny na ten moment mówią następująco: Pietuszewski zasłużył na powołanie i Pietuszewski powołanie dostał. Zasłużył też na to, by odegrać rolę w kadrze już teraz, więc zaczekajmy z oceną, bo nie wiemy, jaki selekcjoner ma na niego pomysł.
Przecież to inteligentny trener, który niejednokrotnie pokazał, że doskonale wie, jak wprowadza się młodych zawodników. Nie stał się nagle inny. Mam dwie hipotezy, co do jego narracji o Pietuszewskim.
Pierwsza: Urban twierdzi, że pewność siebie wychowanka Jagi jest już na wystarczająco wysokim poziomie i można ją teraz jedynie przegrzać. Dlatego woli, czysto profilaktycznie, narazić się na lekki łomot w komentarzach niż zaryzykować sytuację, w której 17-letni piłkarz czuje się zbyt mocny, widząc jak selekcjoner rozpływa się nad nim jeszcze przed debiutem w kadrze.
Druga: Urban być może zaperza się, kiedy widzi, że opinia publiczna wpycha mu zawodnika do składu. W przeszłości zdarzało nam się już oglądać selekcjonerów, którzy stają okoniem wobec medialnych kandydatur, bo sądzą, że płynięcie z nurtem osłabi ich autorytet.
Pierwsza hipoteza świadczy o planie trenera, a druga o pewnych problemach z udźwignięciem presji medialnej. Mam więc nadzieję, że Urban w rzeczywistości jest wielkim fanem talentu Pietuszewskiego, ale na wszelki wypadek nie chce pompować jego ego.
Ale, no właśnie: mam nadzieję. Nie potrafię ocenić faktycznego nastawienia Urbana do Pietuszewskiego, dopóki nie widzę czynów, czyli tego, ile minut dostanie skrzydłowy i jaką rolę widzi dla niego trener na obecne, szczególnie trudne zgrupowanie.
Szanujmy logikę i stabilność
Jeśli skrzydłowy FC Porto nie znajdzie się w wyjściowym składzie, a dostanie tylko dwadzieścia minut z Albanią, nie będzie to żadna kontrowersja. W każdej kadrze jest przecież jakaś hierarchia. No, może poza kadrą Probierza, który był trenerem niezwykle chaotycznym. Zmieniał, zmieniał, zmieniał, zmieniał i niewiele z tego nie wynikało.
Urban to kompletne przeciwieństwo Probierza. Trener konserwatywny, szanujący hierarchię, traktujący drużynę jak organizm, w który powinno się ingerować głównie wtedy, gdy coś w nim przestaje działać.
Ma Jakuba Kamińskiego, na którego postawił, który go nie zawiódł i który jest w formie.
Ma Sebastiana Szymańskiego, którego zbudował, który go nie zawiódł i który jest w formie.
Postawienie na Pietuszewskiego w tak istotnym meczu, przy takiej konkurencji, naprawdę nie jest oczywistym wyborem. Doceńmy to, że kadra jest znów logiczna i stabilna, bo dopiero co była chaotyczna i rozchwiana. Urban wie, że dziś najwięcej medialnie zyskałby pompując skrzydłowego Porto na każdym kroku i deklarując wystawienie go do składu na Albanię. To byłby jednak czysty populizm nastawiony na łatwy poklask.
Prawdziwy pomysł Urbana na Pietuszewskiego pokażą czyny, a nie słowa. To, ile da mu minut na tym zgrupowaniu, to jaką rolę powierzy mu na mundialu (jeśli pojedziemy), to jak zbuduje go w Lidze Narodów (o ile zostanie na stanowisku).
Urban ma też świadomość etapu, na jakim jest reprezentacja. Jego celem na pierwsze miesiące pracy było ustabilizowanie zespołu po największym kryzysie ostatnich lat oraz uratowanie eliminacji do mundialu. Teraz nadrzędnym i jedynym celem jest wygranie barażów. Kiedy już dostaniemy się na mistrzostwa, albo i nie, będziemy myśleć o usprawnianiu zespołu, nowych nazwiskach, przebudowie i szansach. Nie oczekujmy wszystkiego na raz. To już chciał nam dać poprzedni selekcjoner i wszyscy pamiętamy, jak wyszło.
Przyzwyczailiśmy się już do tego, że trener kadry jest dla opinii publicznej workiem treningowym. Jeszcze będzie czas, żeby grillować Urbana. Póki co nie ma do tego naprawdę żadnego powodu.
WIĘCEJ O OSKARZE PIETUSZEWSKIM:
- Oskar Pietuszewski to pierwszy polski wonderkid. Talent klasy światowej
- Pietuszewski w formie, Jagiellonia zarobi. Pierwsze bonusy o krok
- Zachwyt w Portugalii. Porównują Pietuszewskiego do Ronaldo
Fot. FotoPyK
