Polacy, choć przegrywali z Albanią, pokonali ją ostatecznie 2:1 na Narodowym i awansowali do finału baraży. Po raz kolejny uratowały nas dwie największe gwiazdy: po golu strzelili Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. – Rywale napsuli nam krwi, ale koniec końców wygrała większa jakość – powiedział po meczu ten drugi.
Zieliński, podobnie jak większość reprezentantów Polski, wyglądał w pierwszej połowie źle. W drugiej zaprezentował się lepiej i to on świetnym strzałem z dystansu zdobył bramkę na 2:1. Chwilę wcześniej Polaków uratował Kamil Grabara, broniąc strzał z niewielkiej odległości. Mogło być różnie, ale ostatecznie to Polska, mimo trudności, była górą.
Piotr Zieliński po wygranej z Albanią: Chcieliśmy wygrać dla całej Polski. Udało się.
– Chcieliśmy wygrać ten mecz dla całej Polski. Cieszę się, że się udało. Każdy wiedział, że jakość drużyny jest na naszą korzyść, ale w piłce trzeba też biegać, walczyć, zostawić serce na boisku. Albańczycy napsuli nam dzisiaj sporo krwi, mogli zrobić historyczny awans. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Koniec końców górą była jakość i wygraliśmy to spotkanie – komentował na gorąco Zieliński w rozmowie z TVP Sport.
Zapytany przez dziennikarza, co stało się z Polską po świetnych 10 minutach pierwszej połowy, kiedy Albańczycy zaczęli być od nas lepsi, pomocnik Interu nie odpowiedział konkretnie i jednoznacznie.
– Będziemy się nad tym zastanawiać. Weszliśmy w mecz kapitalnie, nawet gdy zszedłem z boiska, Bartek Bereszyński mi mówił, że na początku myślał, że wygramy 3:0 albo 4:0, bo rywale nie wiedzieli, o co chodzi. Trzeba potwierdzić swoją przewagę golem, a to oni zdobyli bramkę. Na szczęście to nas tylko podrażniło – przyznał.
W finale baraży Polska zagra we wtorek w Sztokholmie ze Szwecją. Jak Zieliński patrzy na tego rywala?
– To bardzo dobra reprezentacja. Graliśmy z nimi o mundial w 2022 roku i udało się wygrać u siebie. To będzie ciężki mecz, ale mamy fajny zespół. Ważna będzie na pewno regeneracja. Polecimy tam, żeby wygrać – zapowiedział pomocnik reprezentacji Polski.
Uspokoił też, że nie zszedł z boiska w końcówce z powodu jakiegoś urazu. – Poczułem lekkie spięcie, dużo się nabiegałem. To było bardziej asekuracyjne – stwierdził Zieliński.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Klątwa przełamana! Polska w finale baraży
- Gyokeres razy trzy. Szwedzi czekają na Polskę w finale
- Braun, Waluś i Tymiński na trybunach. „Rosyjscy kibice”