Warta Poznań kontynuuje serię meczów bez porażki w Betclic 2. Lidze. Podopieczni Macieja Tokarczyka zremisowali w 24. kolejce z Zagłębiem Sosnowiec 2:2, a przez ostatnie pół godziny musieli grać w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Sebastiana Stebleckiego. Po meczu doświadczony zawodnik przejechał się po pracy sędziego Rafała Szydełko, który popełnił rażące błędy w obie strony.
Zieloni byli rewelacją rundy jesiennej i skończyli ją na drugiej pozycji. Mało kto spodziewał się tylu punktów na ich koncie, mimo że są spadkowiczem z wyższego szczebla rozgrywkowego. Maciej Tokarczyk poukładał drużynę złożoną w większości z nowych zawodników, co dało nadzieje na walkę o awans wiosną.
Remis Zagłębia z Wartą. Sędzia mylił się w obie strony, a Sebastian Steblecki nie wytrzymał
Po zimowej przerwie Warta nie przegrała żadnego z pięciu meczów, natomiast tylko raz zdołała zgarnąć trzy punkty. Miało to miejsce w 23. kolejce, kiedy pokonała u siebie GKS Jastrzębie 3:1. Poza tym zanotowała cztery remisy, a ten ostatni w wyjazdowym starciu z Zagłębiem Sosnowiec.
Warta objęła prowadzenie nad Zagłębiem już w szóstej minucie po golu wypożyczonego z Motoru Lublin Kacpra Szymanka. Kilka minut przed przerwą arbiter spotkania popełnił pierwszy rażący błąd. Skorzystali z niego gospodarze, którzy otrzymali rzut karny po wywrotce bez kontaktu swojego zawodnika z obrońcą Zielonych. Z jedenastu metrów wyrównał Michał Barć.
Kino w reżyserii bardzo słabego sędziego. Chłop wywraca się bez kontaktu i mamy karnego 🤯 pic.twitter.com/mstX9DQ57G
— Michał Wlaźlik (@MSWlazlik) March 22, 2026
Po przerwie obie drużyny szybko strzeliły po golu i po godzinie gry mieliśmy 2:2. Do końca meczu padła jeszcze jedna bramka, która nie została jednak uznana. Sędziowie nie widzieli gola, mimo że piłka po strzale Szymona Sobczaka przekroczyła linię bramkową o dobre pół metra. Tym razem poszczęściło się Warcie.
Zdaniem sędziów piłka nie przekroczyła linii bramkowej. pic.twitter.com/4VQj3IoOrn
— 100% Zagłębie Sosnowiec (@100Zaglebie) March 22, 2026
W międzyczasie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Sebastian Steblecki, pomocnik Poznaniaków (pierwszy kartonik obejrzał za protesty po podyktowaniu rzutu karnego dla Zagłębia). Po meczu 34-latek nie wahał się ocenić pracy sędziego.
– Od piętnastu lat jestem w zawodowej piłce. Nigdy nie byłem wybitnym piłkarzem, pracowałem na swoje nazwisko na tyle, na ile umiałem. Wiadomo, człowiek się starał, dawałem jakieś możliwości, umiejętności. (…) Natomiast tak beznadziejnej pracy arbitrów jeszcze nie widziałem. W dwie strony – to trzeba sprawiedliwie powiedzieć. Ilość błędnych decyzji, jakie były dziś podejmowane i chaosu, jaki był wprowadzany, jest kosmicznie niezrozumiała – mówił w rozmowie z TVP 3 zawodnik Warty.
– Chwila mojej przygody za granicą, poziom pierwszej, drugiej ligi, chwila epizodu w Ekstraklasie. Naprawdę nie zderzyłem się z czymś takim, a co chciałbym zaznaczyć, nigdy nie zdarzyło mi się, żebym w jakiejkolwiek wypowiedzi – przez te piętnaście lat kopania się po czole, żeby była jasność – oceniał pracę arbitrów po meczu. Więc proszę sobie wyobrazić, jakie przekonanie ode mnie płynie, że sędziowie byli dzisiaj beznadziejni i mówię to z pełną odpowiedzialnością.
Dla Stebleckiego to drugi przypadek w karierze, kiedy został wyrzucony z boiska po obejrzeniu dwóch żółtych kartek. Do tego pierwszego musimy cofnąć się do sezonu 2022/23 pierwszej ligi i meczu Chrobrego Głogów z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Pod względem liczb był to najlepszy sezon Stebleckiego, który strzelił wówczas dla Chrobrego siedem goli i zaliczył cztery asysty.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Problemy polskiego klubu. Musi zwrócić miejskie środki
- Znamy cudowny sposób na rozwiązanie problemu pustych sektorów gości
- Betclic 2. Liga: Zarząd odrzucił dymisję trenera
Fot. Newspix.pl