Liverpool ma cela jak baba z wesela
Zaczęło się bardzo dobrze dla Czerwonych Diabłów. Alejnadro Garnacho wyskoczył spomiędzy obrońców, minął bramkarza, trafił do siatki. Szybko zrobiło się mniej przyjemnie. Sędziowie zauważyli w tej akcji spalonego i gola nie uznali. A Liverpool przeszedł do ataku i zaczął okrutnie cisnąć biedną defensywę Manchesteru United. A na koniec nawet nie wygrał, bo piłka nożna to jednak głupi sport. Bardzo głupi, bo oglądasz pierwszą połowę takiego meczu i czujesz, że jedni tu grają […]
Antoni Figlewicz
• 4 min czytania
3