Reakcje na transfer Pietuszewskiego. „Jeśli odejść, to tylko tam”

Marcin Ziółkowski

05 stycznia 2026, 19:44 • 4 min czytania 6

Transfer Oskara Pietuszewskiego od pewnego czasu jest tematem, który nie traci na zainteresowaniu. Możemy jednak z pewnością stwierdzić, że transferowa saga dobiega końca. 17-letni Polak trafi do FC Porto już zimą. W przypadku aktywacji bonusów – Pietuszewski pobije transferowy rekord Ekstraklasy.

Reakcje na transfer Pietuszewskiego. „Jeśli odejść, to tylko tam”
Reklama

Internauci w kontekście transferu są nastawieni pozytywnie, choć według niektórych sympatyków wiele do życzenia pozostawia kwota, jaką otrzyma Jagiellonia. Wydaje się, że większy entuzjazm co do przyszłości zawodnika panuje po stronie portugalskiej.

Pietuszewski idzie do Porto

Jak podawaliśmy na Weszło, Oskar Pietuszewski zamieni zimą Białystok na Porto i zasili zespół Francesco Fariolego. Jeden z internautów przypomniał nawet, że to właśnie w meczu z Ajaksem, ówczesną ekipą Włocha, Polak debiutował w pierwszym składzie Jagiellonii. Było to w spotkaniu eliminacji europejskich pucharów pod koniec sierpnia 2024 roku.

Reklama

Grzegorz Mańkowski będący szefem skautingu Jagielloni w niedawnej rozmowie z Weszło powiedział na temat Pietuszewskiego:

– Oskara widziałem, gdy miał 15 lat i grał w U-19 przeciwko Widzewowi. Dwa razy przedziurawił obrońcę, zaczekał na niego, założył mu siatkę, minął jeszcze dwóch i strzelił po dalszym słupku. Trzeba być ślepym, żeby nie zobaczyć w nim potencjału. Gdybym go zobaczył jako pracownik innego klubu to wystawiłbym od razu opinię „do transferu”.

Wywiad z Grzegorzem Mańkowskim – szefem skautingu Jagiellonii

Dobry kierunek, ale trochę za mała kwota – internauci ocenili transfer

W polskiej części internetu brakuje pochlebnych opinii na temat kwoty transferu Pietuszewskiego, ale chwali się, że nastoletni wonderkid Jagiellonii nie zdecydował się na jeszcze większy skok. Internauci są zgodni – pod kątem klubu to mądry wybór, który pomoże mu się rozwijać. Choć nie brak też krytycznych opinii.

– Jeśli nie będzie rekordu Ekstraklasy, to będzie to porażka – mówi jeden z kibiców Jagiellonii.

– Jak na pół roku gry w pierwszym składzie Jagi, to transfer za 11 milionów euro uważam za dobry interes. (…) Sam zawodnik mocno naciskał na transfer, co nie pomogło w negocjacjach – twierdzi inny fan.

Mnóstwo jest też komentarzy w nawiązaniu do tego, że będzie grać wraz z polskim duetem obrońców. Jan Bednarek i Jakub Kiwior dołączyli do Smoków w letnim oknie transferowym.

  • Jeśli miał odejść to tylko tam.
  • No i klasa, będzie trzech muszkieterów w Porto.
  • Było trio w Dortmundzie, teraz będzie w Porto.

Wydaje się jednak, że więcej entuzjazmu widać po portugalskiej stronie internetu. Docenia się przede wszystkim profil Pietuszewskiego – a Polakowi nie brakuje odwagi i chęci do dryblingu.

– To właśnie takiego skrzydłowego nam potrzeba. Pomimo młodego wieku, ma wszystko czego potrzeba, aby się rozwijać. Brakuje nam jednak napastnika.

– Co za wiadomość na początek tygodnia!

– Ma wszystko, czego potrzeba, by stać się wielkim atutem. Poza ogromnym potencjałem, potwierdza się, że ​​projekt FC Porto ponownie jest ekscytujący dla zawodników, których już dostrzegły czołowe europejskie kluby. To dobrze, że zawodnik wykazał się dalekowzrocznością i starannie dokonał wyboru.

Pietuszewski ma podpisać pięcioletni kontrakt ze Smokami. Jeżeli aktywowane zostaną bonusy to nastoletnia gwiazda kadry U-21 pobije transferowy rekord Ekstraklasy. Dziś wynosi on 11 milionów euro.

Piłkarz, który rozwijał się u Adriana Siemieńca, rozegrał w Jagiellonii 54 mecze. Strzelił w nich cztery gole. To największa sprzedaż w historii Jagi – poprzednim rekordem było kupno Patryka Klimali przez Celtic.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

6 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama